-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać419 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać15 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Cytaty z tagiem "1920" [4]
Pokonawszy bolszewizm na polu bitwy, należy go pokonać w sednie jego idei.
Art 3. W miastach zagranicznych, w których Wolne Miasto Gdańsk będzie miało poważne interesy ekonomiczne, jeden lub kilku obywateli Wolnego Miasta Gdańska, oddanych przez Wolne Miasto do dyspozycji Rządu Polskiego, wejdzie w skład polskich konsulatów. Urzędnicy ci będą zależni od Rządu Polskiego i będą pod kierunkiem i władzą konsula polskiego zajęci sprawami dotyczącymi specjalnie interesów obywateli Wolnego Miasta Gdańska.(...)
Art. 8. Prawo wywieszania bandery handlowej Gdańska będzie przysługiwało jedynie statkom, które są własnością wyłącznie obywateli Wolnego Miasta, zaliczając do nich spółki i stowarzyszenia, zarejestrowane w Wolnym Mieście, w których interesy obywateli Wolnego Miasta przeważają. (...)
Sporządzono w Paryzu dnia dziewiątego listopada tysiąc dziewięćset dwudziestego roku w jednym egzemplarzu, który zostanie złożony w archiwach Rządu Rzeczypospolitej Francuskiej i którego odpisy uwierzytelnione będą wręczone Polsce i Wolnemu Miastu Gdańskowi.
Dziabaczewski wyszedł po Stasię w maju 1920 na poznański dworzec, zakotwiczając ją w budynku poczty - pracą i małym pokojem. Na zdjęciu z tego okresu Stasia ma wyraz twarzy, jakiego już nigdy potem nie uda się zobaczyć na innych znanych fotografiach: łagodny, ufny uśmiech, miękki zarys ust, rozluźnione rysy, łagodnie splecione ręce. Przybyszewski zdobywa się na rzecz niesłychaną, niezależnie bowiem od zapewnienia jej zarobku na poczcie pragnie ofiarować córce cztery tysiące marek.
Stobychwa, 31. 7. 1920
Przyjechawszy do pułku, zastałem kilku oficerów bez dystynkcji i stwierdziłem, że zdjęli je ze strachu, bo bolszewicy wziętych do niewoli oficerów rozstrzeliwują. Czy żołnierz może mieć do takiego oficera zaufanie?... Mam w pułku kompanie po 120 ludzi prowadzone tylko przez jednego oficera, w innych pułkach prowadzą kompanie nawet sierżanci. Normalnie powinno być czterech oficerów na kompanię. A jednak falangi oficerów kręcą się bezczynnie na naszych tyłach, po etapach i improwizowanych szkołach i o nich Naczelne Dowództwo w dzisiejszym rozgardiaszu nic nie wie i nie może ich zmusić aby poszli na front. Ich psim obowiązkiem jest pójść, choćby uciec na front, dziś nikt nie zatrzymuje oficera w sztabie, ale oni wczepili się jak wesz kożucha dobrego dekunku i wolą żyć w państwie, którego granicą będzie Bug, wolą nawet gnić w jarzmie pruskim czy rosyjskim, byle tylko nie zginąć, albo nie być rannym.