Połowa znanych mi Rangersów wyjechała do Kalifornii – nie mieli zamiaru umierać po to, żeby bogaci mogli trzymać Murzynów.
Oczywiście wszyscy chcą, żeby dzieci miały lepiej niż oni. Ale w którym momencie to "lepiej" wcale nie staje się lepsze? Ludzie muszą się czymś przejmować, bo w przeciwnym razie niszczą samych siebie.
Wiele imion Komanczów brzmiało tak wulgarnie, że biali nie odważyliby się ich wydrukować, a zatem - gdy wymagała tego sytuacja - cenzurowano je. Wódz, który poprowadził słynny najazd na Linnville w roku 1840 (...) nosił imię Po-cha-na-quar-hip, co oznacza Wiecznie Twardy Kutas. Jego prawdziwe imię czy choćby efemistyczne tłumaczenie jako, powiedzmy, Wiecznotrwała erekcja, nie mogło ukazać się w gazetach, więc biali nazwali go Garbem Bizona...
Szaman, który wraz z Quanah Parker poprowadziła cały naród Komanczów przeciw białym podczas wojny nad Rzeką Czerwoną w roku 1874, nosił imię Isahata?i, co oznacza Pizda Kojota. Gazety nazywały go Ishtai, Eshati i Escgiti, nie podając żadnego tłumaczenia. Toshaway miał bratanka o imieniu Pierdoli Kobyłę, który zasłużył sobie na to miano w okresie dojrzewania,a Nienawidzi Pracy, jak już wspominałem, nazywała się najpierw Jedynym Ptakiem.
(...)jeśli kogoś wychowa się w dostatku, do pracy wedle upodobania, taki ktoś uważa, że praca jest czymś plugawym. Rozpaczliwie stara się usprawiedliwić własne lenistwo. Uznaje, że rodowa własność jest immanentna dla samego życia jak powietrze czy woda, czy czyste prześcieradła [s.70].