cytaty z książki "Na końcu świata"
katalog cytatów
– Mamy siostrę Zosię, wiesz, Mikołajku? – poinformowała Emilka zdziwionego brata.
– Cio? – Mikołaj zmarszczył brew.
– Teraz zobaczysz, co to znaczy być starszym bratem. – Wyszczerzyłem się do niego i potarmosiłem mu
czuprynę.
Tata zniknął na chwilę w domku, ale zaraz do nas
wrócił.
– Możemy iść – oznajmił. – Tylko bądźcie cichutko,
żeby malutkiej nie przestraszyć… Dla niej wszystko jest
nowe i dziwne, bo do tej pory znała tylko życie w brzuchu
mamy.
– To ona nas nie zna? – zdziwiła się Emilka.
– Zna nasze głosy, przecież słyszała nas cały czas,
prawda? – odparłem.
– Tak – przyznał tata. – Teraz będzie musiała się po-
woli przyzwyczaić do waszego widoku i dotyku, dlatego
musicie dać jej czas.
– A opowiesz nam trochę o tym Beskidzie Niskim? –
spytałem.
– Jasne! – Mama ucieszyła się naszym zainteresowaniem. – Jak tylko będziemy mieć chwilkę, to pokażę
wam zdjęcia i mapy. To bardzo ciekawe, dość tajemnicze
miejsce i, szczerze mówiąc, tęsknię za nim…
– Czemu tajemnicze? – Pawełek gdyby mógł, posta-
wiłby uszy jak królik.
– Opowiem wam o wszystkim, zresztą sami się prze-
konacie… Te góry pełne są pozostałości po wsiach, które
wiele lat temu zostały zlikwidowane.
– Dlaczego? – Poczułem dreszczyk grozy.
– To długa i trudna historia. Tuż po wojnie ludzi
z tamtych okolic przeniesiono w zupełnie inne rejony
kraju. A domy, zagrody i tamtejsze świątynie w większości
spalono.
– No nie… – zapowiadało się na kolejną smutną historię z dawnych czasów. – To pewnie jest tam dość ponuro?
– No właśnie nie… Jest pięknie i dziko. Trochę żal,
gdy się patrzy na stare cmentarze i kapliczki, które zostały… Ale drugiego takiego miejsca nie ma nigdzie indziej.
Nawet Bieszczady nie zrobiły na mnie takiego wrażenia
jak te niepozorne górki i doliny.
To tylko książka... W życiu coś się czasem udaje, a czasem nie. Ja lubię myśleć, że ci wszyscy ludzie tu jednak wrócili. Nie w swoim ziemskim życiu, ale może ich niebo wygląda właśnie tak? Tylko doliny są jeszcze bardziej szerokie i zielone, niebo jeszcze bardziej błękitne...
A Bóg przechadza się między jabłoniami, które znów są młode i dają dobre owoce. Kiedy tak sobie o tym myślę, to łatwiej mi się cieszyć tym, co jest.
Jak mama coś powie... Zabrakło mi słów, by jakoś skomentować to, co wymalowała nam słowami. Spojrzałem więc na Pawełka, który szedł, co prawda, przed nami, ale jednym uchem podsłuchiwał naszą rozmowę. Teraz odwrócił się i dodał z uśmiechem: A rzeka jest piękniejsza i głębsza, ale już nie można w niej utonąć".
Lubiliśmy rozmawiać o niebie. Zwłaszcza wieczorami, tuż po modlitwie, gdy wspólnie zastanawialiśmy się, jak wygląda to miejsce, a także jaki dom przygotował tam dla nas Bóg. To dopiero zagadka! „Najpiękniejszy i pelen jego blasku" - odpowiadała zawsze mama i całowała każde z nas na dobranoc. A kiedy baliśmy się ciemności, dodawała:"Przy twoim łóżku stoi dzielny Anioł Stróż, nie musisz się niczego bać". Czasem nie spałem jeszcze i leżałem w ciemnościach, gdy wracała po cichu do pokoju, żeby poprawić każdemu z nas kołdrę, posłuchać oddechu, pogłaskać po włosach".