cytaty z książki "A Curse So Dark and Lonely"
katalog cytatów
Śmierć nigdy nie powinna być ważniejsza, niż wspólne chwile spędzone z ukochaną osobą.
Dziwię się, że ludzie zawsze potrafią znaleźć iskrę nadziei nawet w najgłębszych ciemnościach.
Pod płaszczem nocy wszelkie wyznania zawsze wydają się mieć o wiele większą wagę.
W prawdziwej miłości nie chodzi o romans, lecz o oddanie. Chęć poświęcenia własnego życia dla tej jednej osoby.
Nie wszystkie blizny widać gołym okiem.
I am always surprised to discover that when the world seems darkest, there exists the greatest opportunity for light.
When my sister died, it was very sudden. I had no time to say goodbye.But she knew I loved her. I knew she loved me. It is not the moment of passing that is most important. It is all the moments that come before.
Masz dobre serce i łatwo okazujesz innym łaskę. Ale dobroć i łaska zawsze mają swoją granicę, która oddziela je od słabości i strachu.
My father once said we are all dealt a hand at birth. A good hand can ultimately loose - just as poor hand can win -but we must all play the cards fate deals.
Już zapomniałam, jakie to uczucie. Zapomniałam, jak to jest polegać na innych i czekać, aż problem zniknie, ponieważ sama nigdy nie mogłam na nic się przydać.
Harper podchodzi do Freyi.
– Wszystko będzie dobrze. Coś wymyślimy – szepcze uspokajająco, po czym wbija we mnie wzrok.
Ach, czyli to ja mam coś wymyślić.
- Teraz zaczynam się zastanawiać, czy przed nimi też byś nie uciekła. Jak ci się udało tu dotrzeć bez wzbudzania podejrzeń Greya?
– Ach, czyli pewnie nie widziałeś jeszcze stanu treliaży.
– Zeszłaś po treliażach? – Ledwo może wspiąć się na konia. Tej dziewczynie brakuje piątej klepki. – Przecież one nawet nie są pod twoim oknem!
– Uwierz, przekonałam się o tym na własnej skórze, kiedy spadłam na ziemię.
Nic dziwnego, że znalazłem ją na tle płonącego domu w towarzystwie całej kadry fechmistrzów. Następnym razem pewnie stawi czoła całej armii.
Podobno lepiej jest znać dokładny czas, jaki dzieli nas od wybawienia, niż po prostu trwać w nieświadomości i liczyć na rychły koniec tortur.
- Niby jak mam zgrywać księcia? Nawet nie wiem, gdzie jesteśmy!
- W Emberfall. I masz po prostu zachowywać się jak arogancki dupek. Z tym nie powinieneś mieć najmniejszego problemu.
Zaufanie to niezwykle krucha rzecz, którą trzeba pielęgnować.
Czuć żal to jedno – o wiele trudniej go wyrazić.
Los ma doprawdy przewyborne poczucie humoru.
Ufa mi. A ja ufam jej. To coś o wiele bardziej monumentalnego i cennego niż miłość.
Mój ojciec zawsze powtarzał, że każdy rodzi się z kilkoma kartami w ręku. Dobra ręka zawsze może przegrać partię – podobnie jak zła, ale przychodzi taka chwila, kiedy każdy z nas musi zagrać wszystkie karty, które daje nam los. Wszyscy stajemy przed wyborami. Czasem musimy dokonać tego trudnego.
(...) wszyscy rozporządzamy swoimi kartami, ale z czasem dokładamy kolejne. Nie wierzę, żeby naszym losem kierowało przeznaczenie. Ty sam decydujesz o konsekwencjach swoich decyzji(...) Nikt nie jest skazany na porażkę.
Witaj w domu, myślę ponuro. Jeszcze tydzień temu próbowałam
uratować cały kraj jako księżniczka Disi. Teraz siedzę i zastanawiam
się, czy pobliski sklep spożywczy nie potrzebuje kasjerów.
Nie mogę walczyć, ale umiem słuchać.
Pod paznokciami mam krew.
Zastanawiam się, ilu ludzi tym razem zginęło z mojej ręki.
- To książę – szepcze. – Musisz przed nim uklęknąć.
Harper napotyka mój wzrok, a w jej oczach płonie bunt, gdy mówi:
– To nie mój książę.
- Rozdarłaś mi suknię – mówi.
– Mierzyłam wyżej – odparowuję. – Ale jeszcze się uczę.
– To może sama ci zademonstruję, jak trafiać do celu.
- A ty to kto?
– Twój koszmar senny – rzucam jadowicie.
- Wyglądam jak księżniczka?
Robi krok w moją stronę i chwyta moją dłoń. Spodziewam się, że poprowadzi mnie w kierunku schodów, ale zamiast tego podnosi ją do ust i składa na niej pocałunek.
– Wyglądasz jak królowa.
Wydaję z siebie głośne westchnienie. W moim sercu budzi się płomyk nadziei, który pospiesznie tłumię. Nie mogę sobie pozwolić na taki przywilej.
Jednak ten płomyk jest bardziej uparty, niż się spiedziewałem. Nadzieja kwitnie w mojej piersi jak kwiat; rozchyla płatki, ukazująć swój piękny kolor.
Jesteś gotów zginąć, Grey? – pytam, tym razem głośniej. – Ponieważ na końcu tej drogi czeka tylko śmierć. Nic innego. Celem tej klątwy nie było jej złamanie. To wyrok śmierci. Prawdziwą klątwą od samego początku była myśl, że uda nam się wyjść z tego cało.
Czas wracać do domu.
Ale nie tego w DC.
To Emberfall jest moim domem.