cytaty z książki "Cesarz Cierni"
katalog cytatów
Niektórzy twierdzą, że najtrudniejszym słowem jest „przepraszam”, ale dla mnie to zawsze było „pomóż”.
Czas leczy rany, ale często dopiero nad grobem, a kiedy wciąż żyjesz, rany żyją z tobą, pieką, owijają się wokół ciebie, aż wreszcie stajesz się innym człowiekiem.
Ból pomaga przypomnieć sobie, co jest ważne.
To ironia naszych czasów, że ludzie dążący do pokoju muszą toczyć wojny.
Niektóre miejsca człowiek powinien przejść na swoich własnych nogach. Niektóre podróże wymagają szczególnej perspektywy. Przebyte mile znaczą więcej, kiedy robisz krok za krokiem i czujesz, jak zmienia się ziemia pod twoimi stopami.
Dla niektórych nie ma gorszej trucizny nad podarunek — miarę litości.
Żadnej połowiczności. Niektórych rzeczy nie da się podzielić na pół. Nie można na wpół kogoś kochać. Nie można na wpół kogoś zdradzić, lub na wpół okłamać.
Droga do piekła jest wybrukowana dobrymi chęciami, ale to długa droga. Szybsza ścieżka jest wybrukowana ignorancją, w której najlepsi są ci, którzy nie chcą wiedzieć.
-Życie jest ciężkie, Martenie. - Spojrzał na mnie zdziwiony, bo od kiedy się ostatnio odezwał, przejechaliśmy już ćwierć mili. - Nie powinno być łatwo sprowadzać kogoś na ten świat. Za łatwe jest poczęcie nowego życia, za łatwe odebranie starego. Jakaś część tego procesu powinna być ciężka.
By widzieć w mroku, samemu trzeba być mrocznym.
Wszyscy nosimy w sobie ziarna własnej destrukcji, ciągniemy za sobą swoją przeszłość jak zardzewiały łańcuch.
Człowiek, który nie jest gotów na ofiary, przegrywa, zanim przystąpił do gry.
Człowiek może sięgnąć po wszystko i obrócić to dla swojej sprawy. To nie chęć, czy pożądanie, ale pewność. Trzeba tylko wiedzieć, że po cokolwiek się sięga, to z kolei sięgnie i po nas.
Ku złu prowadzi pochyła ścieżka, można nie wyczuć jej delikatnego nachylenia przy każdym kroku. Dopiero gdy się człowiek obejrzy za siebie i zobaczy odległe wzgórze, które kiedyś zamieszkiwał, wtedy rozumie swoją podróż.
Nie możemy żyć w sidłach strachu. Takie życie to powolna śmierć.
Ludzie umierają od chwili narodzin, ale to trwa, wloką się od kołyski aż po grób.
Nazywam to wyciem, ale to był wrzask. Człowiek, pies, koń. Odpowiedni ból sprawia, że wszyscy brzmimy tak samo.
To nasze smutki nas kształtują — nie radość — płyną podwodnym nurtem, są refrenem. Radość jest ulotna.
Pocałowałem ją w policzek i zrobiłem to dlatego, że się tego bałem, bo chociaż zdrowy rozsądek może mi coś czasem nakazać, to strach nigdy.
Przecież tym właśnie jest życie. Bólem.
Słowa to tylko słowa i one rzadko zawracają z drogi kogoś, kto tego nie chce.
Wielu ludzi się boi, strach nie pozwala im wypełniać obowiązków, ojcowie porzucają synów, brat zostawia brata na śmierć.
Ludzie mówiący o pogodzie lepiej by zrobili przyznając, że nie mają nic do powiedzenia, a tylko podoba im się dźwięk własnego głosu.
Wiedziałem, że tak to ze mną jest, że spalam się przy każdej odmowie, że krew mi bucha do głowy przy najmniejszej prowokacji, ale wiedzieć, a coś z tym zrobić, to dwie różne rzeczy.
Dobrych ludzi świat pożera na śniadanie.
Sen i śmierć są jak brat i siostra.
Kiedy nie można uniknąć podjęcia decyzji, lepiej zrobić to jak najszybciej, żeby jeszcze mieć siłę na poradzenie sobie z jej konsekwencjami.
Ból krzywdy rozchodzi się i rośnie, i wreszcie rozrywa to, co dobre.
Zastanawiałem się, czy ludzie są liśćmi świata. Czy wraz z wiekiem świat wypełnia nas swoimi truciznami i jako starcy jesteśmy tak pełni żółci, że wpadamy do piekła i zabieramy wszystko ze sobą. Gdyby nie było śmierci, to być może świat udławiłby się własnym złem.
Natura ukształtowała szpon, by chwytać ofiarę, zęby, by zabijać, ale ciernie... jedynym celem cierni jest sprawianie bólu, wbicie się jak najbliżej kości. Trudno się je wyjmuje.