cytaty z książek autora "Jess Zimmerman"
Mężczyzna roszczący sobie pretensje do "niestrzeżonych" dóbr jest bohaterem. Kobieta, która próbuje odebrać to, co należy do niej, jest potworą.
(...) brzydota to coś więcej niż nieobecność piękna. To nie tylko niesprostanie wymogom, ile aktywne zaakceptowanie chaosu. Twarz Heleny Trojańskiej wyprawiła w morze tysiąc okrętów, ale jedno spojrzenie Meduzy mogło sprawić, że poszłyby na dno pod ciężarem zamienionych w kamienie żeglarzy.
Może na skale wśród mgieł jest miejsce dla każdej z nas. Może każda z nas ma prawo tam siedzieć i śpiewać tylko dla siebie i dla nikogo więcej.
To jedna z wielkich niesprawiedliwości doświadczanych przez kobiety: obarcza się nas winą za to, że jesteśmy napastowane, na podstawie naszych zachowań i sposobu prezentowania się, których jesteśmy uczone po to, żebyśmy się podobały i były akceptowane.
(...) nie na każdym rodzaju miłości można zbudować swoje życie.
Uroda to obosieczny miecz: jeśli nie spełniasz standardów, przestajesz być traktowana jak człowiek, ale jeśli jesteś piękna, grożą ci zemsta i pohańbienie.
Kobiety, które miały pecha i zakochały się w mężczyźnie, są w podwójnie niekorzystnej sytuacji: od nas oczekuje się, że będziemy robiły dla nich różne rzeczy, a od nich, że będą siedzieć i czekać, aż my je dla nich zrobimy.
Kobiece ciała, traktowane jak towar w filmach pornograficznych produkowanych przez mężczyzn dla mężczyzn, ale także w reklamie, branży aktorskiej i modelingu, mają być maksymalnie bezwłose, pozbawione zmarszczek i fałdek dowolnym kosztem, liczonym w pieniądzach i w wysiłku, resztę załatwi się Photoshopem.
(...) historie, które nam przekazano, można napisać na nowo, przeredagować, a nawet przekomplikować.
Jej przemoc, jak to często bywa w przypadku przemocy, tkwi korzeniami w rozpaczy.
W polityce mężczyźni na szczytach władzy uważają, że mają prawo decydować, czy donosimy ciążę. Przypisują sobie role sędziów i nazywają protestujące kobiety nierządnicami i morderczyniami.
Mężczyźni ustanawiają przepisy dotyczące naszych ciał, kierując się własnymi preferencjami i poglądami, i szkalują nas, jeśli żądamy w tych kwestiach głosu. Mężczyźni udzielają sobie i innym mężczyznom prawa do dotykania nas i potępiają nas, gdy odmawiamy. (...) Pełna autonomia kobiet odebrałaby im ich obiekty seksualne, ich inkubatory, ich karty przetargowe.
Wytrenowano nas w powściąganiu gniewu, żeby nie przeszkadzał mężczyznom, żeby mniej się nas bali. Ale nasz gniew rodzi się z niesprawiedliwości i ma na celu sprawiedliwość. I kiedy nas boli najbardziej - gdy odkrywamy, że prawo nas nie chroni, gdy kolejne upokorzenia ranią coraz mocniej, gdy już niemal dusimy się z wściekłości - wtedy właśnie jest najbardziej potrzebny.
Żeby rozwinąć skrzydła, czasem musisz strząsnąć z siebie wszystko, co dźwigasz na swoich barkach.
Kiedy nas uczą, że mamy przełknąć albo odsunąć od siebie gniew, nie mają na względzie naszego zdrowia. Chodzi o to, abyśmy pozostały uległe, wstydziły się skarżyć, domagać czegokolwiek czy protestować i abyśmy się bały, że jeśli zaczniemy to robić, staniemy się monstrualne.
Masz grać zgodnie z zasadami narzuconymi przez patriarchat, któremu jest na rękę, kiedy kobiety się nawzajem zwalczają; musisz wygrać tę babską grę.
Zajmowanie się domem to nie praca. Seks to nie praca. Praca emocjonalna to nie praca - napisałam. - Dlaczego? Bo to wszystko nie wymaga wysiłku? Nie. Dlatego, że od kobiet oczekuje się, że zapewnią to wszystko z dobroci serca i o nic w zamian nie poproszą.