cytaty z książki "Wyborny trup"
katalog cytatów
Nie rozumiem, dlaczego czyjś uśmiech wydaje się nam atrakcyjny. Uśmiechając się, człowiek pokazuje swój szkielet.
Wszyscy mówią, że upadł, ponieważ wzbił się za blisko słońca, ale przecież latał, rozumiesz, synu? Mógł latać. Nieważne, że upadniesz, jeśli chociaż przez kilka sekund będziesz jak ptak.
Istota ludzka jest skomplikowanym bytem, a mnie oszałamiają nikczemności, sprzeczności i wzniosłe porywy ludzkiej kondycji. Nasza egzystencja byłaby rozpaczliwie szara, gdybyśmy wszyscy byli nieskazitelni.
Istota ludzka jest powodem wszelkiego zła na tym świecie. Jesteśmy naszym własnym wirusem.
Rozumiesz, że nie masz własnego systemu wartości, że przestrzegasz jedynie norm, które ci ktoś narzuca? Rozumiesz, że wszystko, co robisz, to pusta czynność, odgrywanie roli? Umiesz jeszcze coś naprawdę poczuć? Kochałaś kiedyś w ogóle […]?
Nacieszmy się tym, co odrażające.
Dziś jestem rzeźniczką, jutro mogę być bydłem rzeźnym.
- Zjadłeś kiedyś coś żywego?
Przyjemna świadomość, że to z twojego zamiaru, przez twoje działanie ta istota przestaje istnieć.
Czujesz, jak ten skomplikowany, cenny organizm stopniowo się wykańcza, a jednocześnie zaczyna być częścią ciebie. Na zawsze.
Miała ludzkie spojrzenie udomowionego zwierzęcia.
Na tym świecie są osoby gotowe robić odrażające rzeczy dla znacznie mniejszej nagrody.
Ponieważ nienawiść daje siłę, by wytrwać, podtrzymuje kruchą konstrukcję, splata i podwiązuje nici, żeby wszystkiego nie zajęła pustka.
Chce się znieczulić i żyć w całkowitej obojętności. Działać automatycznie: patrzeć, oddychać i nic ponad to. Widzieć wszystko, wiedzieć, ale się nie odzywać. Pozostały mu jednak wspomnienia, nigdy go nie opuszczają.
Ból to jedyne, co sprawi, że on jeszcze oddycha.
Ostatecznie jak świat światem zjadamy się nawzajem. Jeżeli nie w sposób symboliczny , pożeramy się i wchłaniamy dosłownie. Przemiana otworzyła przed nami możliwości odejścia od hipokryzji.
Uczenie zabijania jest gorsze od samego zabijania.
Gdyby nie było smutku, nic by mu nie zostało.
Właśnie to dostanie jego siostra: urnę z brudnym piaskiem z opuszczonego ogrodu zoologicznego bez nazwy.
Przygląda się jej, podczas gdy ona zwartym pismem wyszczególnia zamówienie. Spanel ma w sobie jakieś nienarzucające się piękno. Niepokoi go to, ponieważ za zwierzęcą aurą, którą usilnie roztacza, czai się kobiecy pierwiastek. Pod tą sztuczną obojętnością kryje się coś godnego podziwu.
Jest w niej coś, co on ma ochotę złamać.
Nigdy nie mówi o tych starszych ludziach "dziadkowie". Nie wszyscy są dziadkami i babciami ani też nimi nie zostaną. To po prostu starcy - osoby, które przeżyły wiele lat, i niewykluczone, że jest to ich jedyne dokonanie.
Nigdy nie mówi o tych starszych ludziach "dziadkowie". Nie wszyscy są dziadkami i babciami ani też nimi nie zostaną. To po prostu starcy - osoby, które przeżyły wiele lat, i niewykluczone, że jest to ich jedyne dokonanie.
Ponieważ nienawiść daje siłę, by wytrwać, podtrzymuje kruchą konstrukcję, splata i podwiązuje nici, żeby wszystkiego nie zajęła pustka.
Nigdy nie mówi o tych starszych ludziach "dziadkowie". Nie wszyscy są dziadkami i babciami ani też nimi nie zostaną. To po prostu starcy - osoby, które przeżyły wiele lat, i niewykluczone, że jest to ich jedyne dokonanie.
Nigdy nie mówi o tych starszych ludziach "dziadkowie". Nie wszyscy są dziadkami i babciami ani też nimi nie zostaną. To po prostu starcy - osoby, które przeżyły wiele lat, i niewykluczone, że jest to ich jedyne dokonanie.
- Pójdź ze mną kawalerze. Nacieszmy się tym, co odrażające.
Pozostałym biesiadnikom kelnerzy podają serce, oczy, nerki, pośladki. Panis Ulisesa Voxa trafia do Guerrera Iraoli, który specjalnie o niego poprosił.
- Dużego miał - stwierdza Guerrero Iraola.
- To teraz jesteś obciągaczem? Bierzesz do ust psują? - pyta jeden z myśliwych.
Wszyscy się śmieją.
- Nie, poprawia mi to potencję seksualną. To afrodyzjak - wyjaśnia poważnie Guerrero Iraola i posyła pogardliwe spojrzenie temu, który nazwał go obciągaczem.
Wszyscy mówią, że upadł, ponieważ wzbił się za blisko słońca, ale przecież leciał, rozumiesz synu? Mógł latać. Nieważne, że upadniesz, jeśli choć przez kilka sekund będziesz jak ptak.
Bywa, że ktoś musi dźwigać na barkach ciężar świata.
Chce się znieczulić i żyć w całkowitej obojętności. Działać automatycznie: patrzeć, odychać i nic ponadto. Widzieć wszystko, wiedzieć, ale się nie odzywać. Pozostały mu jednak wspomnienia, nigdy go nie opuszczają.
Spanel ma w sobie jakieś nienaruszające piękno. Niepokoi go to, ponieważ za zwierzęcą aurą, którą usilnie roztacza, czai się kobiecy pierwiastek. Pod tą sztuczną obojętnością kryje się coś godnego podziwu. Jest w niej coś, co on ma ochotę złamać.
Ponieważ nienawiść daje siłę, by wytrwać, podtrzymuje kruchą konstrukcję, splata i podwiązuje nici,żeby wszystkiego nie zajęła pustka.