Jesteśmy nieudacznikami. To o takich jak my się mówi: skoro jesteś taki mądry, to dlaczego jesteś taki biedny?
Syn jest po prostu przekonany, że jest najważniejszym człowiekiem w moim życiu. I tu ma rację. Sama to zawsze mu wmawiałam.
Moje drzwi otwierają się co dziesięć minut. Jak gwałtownie - to syn. Jak delikatnie - to mąż. Widać, że ten drugi jest lepiej wychowany. Syn uważa, że dla niego jestem dostępna przez całą dobę.
To u nas rodzinne. Moja ulubiona ciotka nie miała szczęścia do synowych. W sumie było ich trzy. Syn - mądry i przystojny. Młody naukowiec. Synowe nie były głupie - wiedziały, że przedmiot ich uczuć jest perspektywiczny. Każda była bezczelna, z każdej był wcielony rekin i każda następna okazywała się bardziej żarłoczna od poprzedniczki.
Gdy rozpoczynasz jakieś przedsięwzięcie, jeszcze nie planuj, na co wydasz zarobione pieniądze.
Z ojcem walczy i się kłóci. I często wychodzi z tego zwycięsko. A ze mną nie ma szans. I dobrze to wie. W końcu jestem córką swojej matki.
Nie to, żebym lubiła swoją pracę - bo co można lubić w sprzedaży blachy dachowej - ale mam do niej dużo cierpliwości.
Mimo wszystko jesteśmy zupełnie inni niż oni. Nie gorsi, nie lepsi - inni.