-
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać6 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać116 -
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2
Dzięki książkom zrobisz zakupy w niedzielę? Markety zmieniają się w biblioteki
Studnia pełna kreatywnych rozwiązań, pozwalających sieciom sklepów spożywczych na handel w niedziele, zdaje się nie mieć dna. Tym razem z pomocą przyszła... literatura. Jeden z marketów zmieni się w klub czytelnika, w innym staną książkomaty. Choć te ostatnie z zakazem handlu w niedzielę nie mają nic wspólnego.
Casper Moller/Flicr.com
Początek lutego przyniósł uszczelnienie przepisów dotyczących zakazu handlu w niedziele i święta. Ruch ten stanowi odpowiedź na przypadki otwierania sklepów w dni objęte ustawą. Sklepy były czynne, ponieważ świadczyły również usługi pocztowe. W aktualizacji pojawił się więc zapis, który zastrzega, że mowa o tym, iż działać mogą wyłącznie te placówki, w których przychody ze świadczenia tego rodzaju usług wynoszą co najmniej 40%. W odniesieniu do tych zapisów wypracowano jednak nowe rozwiązanie, które umożliwia działalność również w niedziele.
„Wypożycz książkę, zrób zakupy”
„U nas połączysz przyjemne z pożytecznym! Przeczytasz książkę i zrobisz zakupy”, przekonują w opublikowanym na Facebooku wpisie przedstawiciele Intermarche w Lipnie. W kolejnym dodają: „Jesteśmy klubem czytelnika, w którym możesz przeczytać, wypożyczyć i kupić książkę. Wspierajmy kulturę”.
Całości towarzyszy grafika prezentująca uśmiechniętą parę z rękami pełnymi zakupów spożywczych. W tle – a jakże! – biblioteka.
„Klub czytelnika” pozwoli placówce na otwarcie działalności w każdą niedzielę. Wszystko dzięki podpunktowi 10. w art 6 ust. 1 ustawy, który wyłącza z zakazu „placówki handlowe w zakładach prowadzących działalność w zakresie kultury, sportu, oświaty, turystyki i wypoczynku”.
Zapis miał co prawda chronić sklepiki działające w muzeach czy bibliotekach. Jest on jednak na tyle ogólny i nieprecyzyjny, że pozwolił Intermarche na działanie odwrotne – swoiste dobudowanie biblioteki do sklepu.
Lidl uruchamia książkomaty, by promować czytelnictwo
Literatura – w szerszej niż dotąd formie – pojawi się też w Lidlu. Już wkrótce w jedenastu sklepach należących do sieci pojawią się książkomaty, które pozwolą klientom na wypożyczenie lektury. Dwa pierwsze staną w Poznaniu, w placówkach przy ul. Zamenhofa 132 oraz Poszwińskiego 6.
Pojemność książkomatu to nawet kilkaset pozycji. Urządzenie składa się bowiem z 93 skrytek, w każdej z których znajdzie się miejsce na kilka książek z oferty lokalnych bibliotek, które Lidl zaprosi do akcji. W przypadku Poznania będzie to Biblioteka Raczyńskich. Urządzenia przechodzą obecnie fazę testów. Według zapowiedzi książkomaty będą dostępne dla klientów Lidla w drugiej połowie marca.
Edit: Warto jednak zaznaczyć, że – jak poinformowała nas Katarzyna Wojtaszak z Działu Koordynacji Działalności Kulturalnej i Promocji Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu – książkomaty staną przy Lidlu, a nie bezpośrednio w sklepach i nie mają nic wspólnego z działalnością samych marketów. Jak zaznacza przedstawicielka instytucji:
Książkomaty są projektem realizowanym przez Bibliotekę Raczyńskich, 11 urządzeń staje w częściach miasta, w których nie ma filii, a ich lokalizacje to m.in. pętle autobusowe i tramwajowe, okolice poczty, szkoły i marketów.
Sprostowanie wystosowała również Aleksandra Robaszkiewicz, Head of Corporate Communications and CSR Lidl Polska, która podkreśla, że mimo udostępnienia książkomatów, supermarkety pozostaną zamknięte w niedziele handlowe:
Od kilku miesięcy jesteśmy w kontakcie z Biblioteką Raczyńskich ws. wspólnego przedsięwzięcia, którego celem jest wsparcie czytelnictwa wśród Polaków poprzez zlokalizowanie książkomatów przy naszych sklepach w Poznaniu. Projekt jest lokalny – dotyczy wyłącznie dwóch sklepów w Poznaniu – oraz nie jest związany z godzinami otwarcia naszych obiektów. Od 1 lutego br. sklepy Lidl Polska – również te, przy których są zlokalizowane książkomaty – będą nieczynne w niedziele niehandlowe. Nasi klienci będą mogli dokonać zakupów wyłącznie od poniedziałku do soboty oraz w niedziele handlowe.
kw
komentarze [48]
a ja bym chciała zaznaczyć, że bibliotekarze też ludzie. co to w ogóle za podejście, że jak mu się nie podoba praca to niech ją zmienia? dodam, ze jest to i tak slabo platny zawód, więc świetnie, dołóżmy jeszcze niedziele pracujące (przy braku personelu! bo za soboty i niedziele obowiązuje odbiór w tygodniu). ja pracuję w soboty i to akurat uważam za bardzo potrzebne, ponieważ przychodzi zupełnie inny czytelnik.
a ja bym chciała zaznaczyć, że bibliotekarze też ludzie. co to w ogóle za podejście, że jak mu się nie podoba praca to niech ją zmienia? dodam, ze jest to i tak slabo platny zawód, więc świetnie, dołóżmy jeszcze niedziele pracujące (przy braku personelu! bo za soboty i niedziele obowiązuje odbiór w tygodniu). ja pracuję w soboty i to akurat uważam za bardzo potrzebne,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Kucharze i kelnerzy to też ludzie, dlaczego nie zamkniemy restauracji w niedzielę?? jak ludzie mają wolne, to niech sobie ugotują obiad do cholery, a nie przychodzą na gotowe i kupują. Bo co - bo chodzenie do restauracji to już jakaś inna kategoria konsumpcjonizmu, niż chodzenie na zakupy?
Stacje benzynowe też pozamykać, niech wszyscy sobie zatankują w sobotę, każdy ma wskaźnik poziomu paliwa przecież??
Wstrzymać ruch pociągów i komunikacji miejskiej - niech sobie ludzie chodzą na piechotę, jak mają wolną niedzielę, niedziela jest po to, żeby spacerować, a nie płacić za bilety i jeździć, kierowcy też ludzie!
Stop kapitalizmowi w niedzielę :P ;)
Kucharze i kelnerzy to też ludzie, dlaczego nie zamkniemy restauracji w niedzielę?? jak ludzie mają wolne, to niech sobie ugotują obiad do cholery, a nie przychodzą na gotowe i kupują. Bo co - bo chodzenie do restauracji to już jakaś inna kategoria konsumpcjonizmu, niż chodzenie na zakupy?
Stacje benzynowe też pozamykać, niech wszyscy sobie zatankują w sobotę, każdy ma...
Zapomniałam - kościoły w niedzielę też pozamykać, tam to dopiero hajs się sypie!!!
Zapomniałam - kościoły w niedzielę też pozamykać, tam to dopiero hajs się sypie!!!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNikt nie dostaje pracy z przydziału. Niedziele powinny być otwarte. Kto chce pracuje, kto nie chce, zmienia pracę na taką która nie wymaga pracy w weekend.
Nikt nie dostaje pracy z przydziału. Niedziele powinny być otwarte. Kto chce pracuje, kto nie chce, zmienia pracę na taką która nie wymaga pracy w weekend.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jakie to piękne, że mogę nigdzie nie iść... i mieć głęboko w... doooo-ie ich kolejne placówki pocztowe, kluby książek, czy inne kłamliwe, przewrotne bzdety. Mogę posiedzieć w domu z kotami i mężem... ;)) pograć w domino, porobić szalik na drutach dla psa sąsiadów... ;)) i poczytać sobie książkę, nastawić patefon, pójść na spacer do lasu, czy powyglądać przez okno zamiast zapierniczać po zakupy akurat w niedzielę i korzystać z jakiegoś książko-matu-sratu... który ktoś postawił tam po to, żeby kosztem czasu, wypoczynku i zdrowia innych ludzi trzaskać więcej, więcej, więcej, więcej, więcej i więcej kasy.. bo ciągle za mało, za mało, za mało, za mało, za mało, za mało... i kurna ZA MAŁO - WIĘCEJ KASIORY MUSI BYĆ ZA WSZELKĄ CENĘ!!! A dodatkowy bonus jest taki, że nie dam zarobić szkopom!!! No coś pięknego, po prostu... :-)
Troszeczkem się chyba zdenerwowałem, ale już mi ulżyło... Jakie to miłe, że można po prostu z tego szajsu nie korzystać... i niech się prześcigają w kolejnych pomysłach, które wszechstronnie i dokumentnie można sobie olać i obśmiać się równo czytając o ich wysiłkach na internetach... :D
A że są przygłupy, które będą im kasę nabijać i nawet nie pomyślą o tych ludziach, którzy zmuszeni są brać w tym udział jako pracownicy... To już na to nic nie poradzę - całego świata nie zbawię, ale... mogę zacząć od siebie... ;)) Różnej maści popaprańce handlowo-wielkopowierzchniowe wlokące się w transie między półkami, czasami ciągnąc jeszcze za sobą rozwydrzone bachory, muszą ratować się same - oczywiście najpierw muszą w ogóle dostrzec, że mają przed czym...
Jakie to piękne, że mogę nigdzie nie iść... i mieć głęboko w... doooo-ie ich kolejne placówki pocztowe, kluby książek, czy inne kłamliwe, przewrotne bzdety. Mogę posiedzieć w domu z kotami i mężem... ;)) pograć w domino, porobić szalik na drutach dla psa sąsiadów... ;)) i poczytać sobie książkę, nastawić patefon, pójść na spacer do lasu, czy powyglądać przez okno zamiast...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSzanowni Państwo, cały wątek dotyczący książkomatów jest nieprawdą. Książkomaty w Poznaniu uruchamia Biblioteka Raczyńskich. Stoją one w 11 miejscach w Poznaniu - na pętlach tramwajowych, przy sklepach, na stacjach benzynowych itp. Przy sklepach Lidla tylko w dwóch miejscach. To Biblioteka zaprosiła różne podmioty (w tym Lidla) do współpracy. Projekt jest finansowany przez Bibliotekę z funduszy unijnych. Joanna Klein, Dział Promocji Biblioteki Raczyńskich
Szanowni Państwo, cały wątek dotyczący książkomatów jest nieprawdą. Książkomaty w Poznaniu uruchamia Biblioteka Raczyńskich. Stoją one w 11 miejscach w Poznaniu - na pętlach tramwajowych, przy sklepach, na stacjach benzynowych itp. Przy sklepach Lidla tylko w dwóch miejscach. To Biblioteka zaprosiła różne podmioty (w tym Lidla) do współpracy. Projekt jest finansowany przez...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jestem zwolennikiem minarchizmu, więc nie powinna dziwić moja opinia: państwo powinno zabrać swoje brudne łapy jak najdalej od umów między pracodawcą a pracownikiem. Dlaczego ludzi traktuje się jak dzieci, które nie potrafią czytać umów czy dokonywać wyborów? Mogą brać kredyty, kupować alkohol... ale jakoś państwa zawsze musi wziąć za nich odpowiedzialność.
Jeśli ktoś CHCE pracować w niedziele to jest jego wybór. Teraz jest (wciąż) tyle pracy, że można znaleźć taką, którą się zaakceptuje, choćby tymczasowo. I ta wybiórczość: tylko handel... a co z produkcją? Usługami? Idiotyzm podyktowany przez jakieś religijno-związkowe środowiska. Każda zmiana spowoduje poszukiwanie nowych sposobów obejścia bo co nie jest zakazane jest dozwolone... i rozkręca się karuzela legislacyjna.
Jestem zwolennikiem minarchizmu, więc nie powinna dziwić moja opinia: państwo powinno zabrać swoje brudne łapy jak najdalej od umów między pracodawcą a pracownikiem. Dlaczego ludzi traktuje się jak dzieci, które nie potrafią czytać umów czy dokonywać wyborów? Mogą brać kredyty, kupować alkohol... ale jakoś państwa zawsze musi wziąć za nich odpowiedzialność.
Jeśli ktoś CHCE...
Bareja by tego nie wymyślił :) Mnie się podoba, mam nadzieję, że w moim mieście też sklepy szybko zrealizują ten pomysł.
Zakaz handlu w niedzielę to przykład durnego prawa, którego ludzie po prostu nie chcą i zawsze znajdą sposób, żeby je obejść. Przedsiębiorcom zależy na tym, żeby handlować i zarabiać w niedzielę, pracownicy często wolą iść do pracy w niedzielę, żeby dni wolne odebrać w tygodniu, kiedy bardziej ich potrzebują, a klienci przeważnie też wolą mieć możliwość robienia zakupów w niedzielę. Jak ktoś nie chce kupować w niedzielę, tylko woli ten czas spędzić na spacerze lub w kościele - droga wolna, nikt nikomu nie każe iść do sklepu przymusowo.
Bareja by tego nie wymyślił :) Mnie się podoba, mam nadzieję, że w moim mieście też sklepy szybko zrealizują ten pomysł.
Zakaz handlu w niedzielę to przykład durnego prawa, którego ludzie po prostu nie chcą i zawsze znajdą sposób, żeby je obejść. Przedsiębiorcom zależy na tym, żeby handlować i zarabiać w niedzielę, pracownicy często wolą iść do pracy w niedzielę, żeby...
Biblioteka w sklepie? Nie czuję klimatu. Znowu podstępem wygrywa konsumpcjonizm, który teraz chce się skryć pod płaszczykiem kultury. Jeśli nie mamy już czasu, by wpaść do biblioteki i wybieramy kolejny automat- książkomat, to świat się kończy... dokąd tak pędzimy?
Biblioteka w sklepie? Nie czuję klimatu. Znowu podstępem wygrywa konsumpcjonizm, który teraz chce się skryć pod płaszczykiem kultury. Jeśli nie mamy już czasu, by wpaść do biblioteki i wybieramy kolejny automat- książkomat, to świat się kończy... dokąd tak pędzimy?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
ale tu absolutnie nie chodzi o książki!
Wcześniej Lidl był otwarty w niedzielę, bo był placówką pocztową dzięki umowie zawartej z DHL. Można było tam nadać przesyłkę. Osobiście nie poznałem nikogo, kto skorzystałby z tej funkcji, ale system działał i wykorzystywał wprost zapis z ustawy ograniczającej pracę handlu w niedziele.
Lidl czy inna Biedronka nigdy nie były placówką pocztową i teraz też nie zamienią się w czytelnie. To zwykły myk 😉 w sumie całkiem sprawny
ale tu absolutnie nie chodzi o książki!
Wcześniej Lidl był otwarty w niedzielę, bo był placówką pocztową dzięki umowie zawartej z DHL. Można było tam nadać przesyłkę. Osobiście nie poznałem nikogo, kto skorzystałby z tej funkcji, ale system działał i wykorzystywał wprost zapis z ustawy ograniczającej pracę handlu w niedziele.
Lidl czy inna Biedronka nigdy nie były...
Ja akurat przeciw wolnym niedzielom nic nie mam. Za handlowymi też nie. Denerwuje mnie jednak kombinatorstwo. Przecież ta inicjatywa ponoć proliteracka, to fikcja. Tu nikomu na książkach nie zależy.
Ja akurat przeciw wolnym niedzielom nic nie mam. Za handlowymi też nie. Denerwuje mnie jednak kombinatorstwo. Przecież ta inicjatywa ponoć proliteracka, to fikcja. Tu nikomu na książkach nie zależy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie rozumiem komu tak wadzą te handlowe niedziele. Nie przemawia do mnie argument o odpoczynku i spędzaniu czasu z rodziną,jak wmawiają nam politycy. Ale faktem jest,że w wielu miasteczkach księgarni nie ma i książki można kupić tylko w markecie czy wysyłkowo.
Nie rozumiem komu tak wadzą te handlowe niedziele. Nie przemawia do mnie argument o odpoczynku i spędzaniu czasu z rodziną,jak wmawiają nam politycy. Ale faktem jest,że w wielu miasteczkach księgarni nie ma i książki można kupić tylko w markecie czy wysyłkowo.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamChory świat, w którym człowiek nie ma dnia żeby odpocząć, a dla większości nie ma życia bez chodzenia po sklepach. :(
Chory świat, w którym człowiek nie ma dnia żeby odpocząć, a dla większości nie ma życia bez chodzenia po sklepach. :(
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamChory świat to jest jak lekarz schodzi w niedziele rano z dyżuru i nie może sobie żarcia kupić bo pracownicy sklepów są nagle nadludźmi i im się NALEŻY wolny weekend. Szkoda, że innym też się nie należy.
Chory świat to jest jak lekarz schodzi w niedziele rano z dyżuru i nie może sobie żarcia kupić bo pracownicy sklepów są nagle nadludźmi i im się NALEŻY wolny weekend. Szkoda, że innym też się nie należy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Tak tak... ze względu na tych lekarzy, którzy mają dyżur do niedzielnego poranka i mieszkają samotnie mają być czynne wszystkie sklepy od spożywczaków, po księgarnie, Castoramy i wszelkie sieciówki odzieżowe.
Co do żarcia (i każdej innej rzeczy), to można je kupić dzień wcześniej.
Tak tak... ze względu na tych lekarzy, którzy mają dyżur do niedzielnego poranka i mieszkają samotnie mają być czynne wszystkie sklepy od spożywczaków, po księgarnie, Castoramy i wszelkie sieciówki odzieżowe.
Co do żarcia (i każdej innej rzeczy), to można je kupić dzień wcześniej.
Cóż za empatia :). Pomijając to prawdą jest, że znaczna większość społeczeństwa chce, żeby handel odbywał się w niedziele co widać po ilości kupujących w sklepach, którym dotychczas udawało się obejść ten idiotyczny zakaz.
Cóż za empatia :). Pomijając to prawdą jest, że znaczna większość społeczeństwa chce, żeby handel odbywał się w niedziele co widać po ilości kupujących w sklepach, którym dotychczas udawało się obejść ten idiotyczny zakaz.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
I nad tym można tylko ubolewać, że ludzie nie potrafią sobie wypełnić czasu czymś interesującym, tylko dzień w dzień spędzają go w sklepach.
PS. Empatię mam zarezerwowaną dla tych, którzy muszę niedziele spędzać na kasie czy układając towar na półkach.
I nad tym można tylko ubolewać, że ludzie nie potrafią sobie wypełnić czasu czymś interesującym, tylko dzień w dzień spędzają go w sklepach.
PS. Empatię mam zarezerwowaną dla tych, którzy muszę niedziele spędzać na kasie czy układając towar na półkach.
I tak trzeba walczyć z kretyńskimi przepisami :)
Nie pałą go, to kijem.
Nie chcesz robić zakupów w niedzielę, to ich nie rób. Ja robię i chcę mieć gdzie.
Jeżeli więcej ludzi będzie prezentować taką postawę konsumencką, sklepy w niedziele będą pozamykane, bo będzie to ekonomicznie nieopłacalne.
I tak trzeba walczyć z kretyńskimi przepisami :)
Nie pałą go, to kijem.
Nie chcesz robić zakupów w niedzielę, to ich nie rób. Ja robię i chcę mieć gdzie.
Jeżeli więcej ludzi będzie prezentować taką postawę konsumencką, sklepy w niedziele będą pozamykane, bo będzie to ekonomicznie nieopłacalne.
Brak mi słów. I nawet klub czytelnika w Intermarche nie zwiększy mojego słownictwa, by właściwie skomentować pomysł otwarcia (pod biblioteczną przykrywką) marketów w niedzielę...
Brak mi słów. I nawet klub czytelnika w Intermarche nie zwiększy mojego słownictwa, by właściwie skomentować pomysł otwarcia (pod biblioteczną przykrywką) marketów w niedzielę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jako Lidl Polska często angażujemy się w lokalne inicjatywy, które poprawiają komfort życia mieszkańców. Wierzymy w społeczne zaangażowanie. Naszym celem jest bycie dobrym sąsiadem.
Jako Lidl Polska angażujecie się w marketing p.t. "Jak więcej zarobić i się nie narobić". Waszym celem jest bycie dobrym sprzedawcą i intratnym biznesem za cenę czyjegoś prawa do czasu wolnego.
Wszystkim naiwniakom zacierającym rączki na książkobranie gratuluję głupoty - nie łudźcie się, że znajdziemy tam jakąś naprawdę wartościową literaturę. Kilka książek z niższej półki, które od dawna kurzyły się na stojaku z przeceną - naprawdę się na to nabieracie?...
A lubimyczytać robi za kolejne narzędzie reklamowe wyzyskiwaczy - wstyd.
Jako Lidl Polska często angażujemy się w lokalne inicjatywy, które poprawiają komfort życia mieszkańców. Wierzymy w społeczne zaangażowanie. Naszym celem jest bycie dobrym sąsiadem.
Jako Lidl Polska angażujecie się w marketing p.t. "Jak więcej zarobić i się nie narobić". Waszym celem jest bycie dobrym sprzedawcą i intratnym biznesem za cenę czyjegoś prawa do czasu wolnego.
...
Jasne @Eldunari, wystartuj w wyborach, a kiedy wygrasz wcielaj swoje złote myśli w życie. Z miejsca wprowadź w Lidlu czterodniowy tydzień pracy i niech sobie wyzyskiwacz padnie. Ludzie zaczną uprawiać na balkonach warzywa, w kiblu hodować kury, w średnim pokoju świnie, a w dużym krowę oraz przezornie choć nielegalnie zaopatrywać się w broń palną dla odstrzeliwania sąsiadów, potencjalnych złodziei ich mienia. I będzie git, cudnie.
Aha, byłabym zapomniała o piwnicy lub garażu, który zamieni się w rzeźnię.
Jasne @Eldunari, wystartuj w wyborach, a kiedy wygrasz wcielaj swoje złote myśli w życie. Z miejsca wprowadź w Lidlu czterodniowy tydzień pracy i niech sobie wyzyskiwacz padnie. Ludzie zaczną uprawiać na balkonach warzywa, w kiblu hodować kury, w średnim pokoju świnie, a w dużym krowę oraz przezornie choć nielegalnie zaopatrywać się w broń palną dla odstrzeliwania sąsiadów,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jasne @Lucy Fair, bo przecież w tym kraju zawsze istnieje tylko jedna strona medalu i zawsze tylko jedna grupa ma rację. A wszyscy inni schowajcie się i nie wypowiadajcie, bo dostaniecie wiadrem pomyj. :)
Nawet mnie rozbawiła Twoja wypowiedź. Życzę Ci miłego wieczoru.
Jasne @Lucy Fair, bo przecież w tym kraju zawsze istnieje tylko jedna strona medalu i zawsze tylko jedna grupa ma rację. A wszyscy inni schowajcie się i nie wypowiadajcie, bo dostaniecie wiadrem pomyj. :)
Nawet mnie rozbawiła Twoja wypowiedź. Życzę Ci miłego wieczoru.
@Eldunari, jak najbardziej możesz mieć własne zdanie. Natomiast moja propozycja Twojego startu w wyborach była żartobliwa, gdyż w efekcie w nich wygranej Twoje szczytne idee zostałyby sprowadzone do poziomu rynsztoka, wykorzystane, przeinaczone, aby służyć pozorom sensu i ideologii. Jeśli oberwałaś rykoszetem z tego wiadra pomyj, to przepraszam, ponieważ nie w Ciebie celowałam.
@Eldunari, jak najbardziej możesz mieć własne zdanie. Natomiast moja propozycja Twojego startu w wyborach była żartobliwa, gdyż w efekcie w nich wygranej Twoje szczytne idee zostałyby sprowadzone do poziomu rynsztoka, wykorzystane, przeinaczone, aby służyć pozorom sensu i ideologii. Jeśli oberwałaś rykoszetem z tego wiadra pomyj, to przepraszam, ponieważ nie w Ciebie celowałam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"za cenę czyjegoś prawa do czasu wolnego" - mylisz się, prawo do czasu wolnego jest takie samo dla wszystkich pracowników, którzy są zatrudnieni w oparciu o umowę o pracy - Kodeks Pracy definiuje, ile godzin miesięcznie stanowi pełny etat, prawo do urlopu itd. Jeśli ktoś pracuje w niedzielę, to znaczy, że ma za to wolne w inny dzień, a ewentualnie jeśli zgadza się na pracę w godzinach nadliczbowych, to otrzymuje stosownie wyższe wynagrodzenie. Ani Lidl, ani żaden inny kapitalista, nie może łamać prawa pracy. Pracownicy też wybierają pracę raczej świadomie i jeśli komuś praca w niedzielę nie odpowiada, to sobie może poszukać innej. Wielu pracowników handlu chwali sobie pracę w niedzielę i możliwość odbioru dnia wolnego w tygodniu, kiedy mogą pozałatwiać prywatne sprawy w urzędach i innych miejscach, zwykle nieczynnych w weekend.
"za cenę czyjegoś prawa do czasu wolnego" - mylisz się, prawo do czasu wolnego jest takie samo dla wszystkich pracowników, którzy są zatrudnieni w oparciu o umowę o pracy - Kodeks Pracy definiuje, ile godzin miesięcznie stanowi pełny etat, prawo do urlopu itd. Jeśli ktoś pracuje w niedzielę, to znaczy, że ma za to wolne w inny dzień, a ewentualnie jeśli zgadza się na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@magda zawsze mnie zastanawiają takie głosy broniące sieci handlowych. Zapewne łatwo się tak pisze, jeśli samemu jest się w kierownictwie, albo nie pracuje w danej branży. Tak się składa, że znam sporo przypadków łamania prawa przez markety i zmuszania przez kierownictwo do brania nadgodzin. Sądzę również, że gdyby ktoś chciał mieć wszystkie niedziele wolne w miesiącu, to koledzy zlinczowaliby taką osobę. Przy tym tłumaczenie, że jak się nie podoba praca w niedzielę, to można sobie poszukać innej pracy jest trochę śmieszne i jak to sama napisałaś "kapitalistyczne".
Prawo jest po to, żeby go przestrzegać, a nie łamać. Obowiązuje to również sieci handlowe. Obchodzenie przepisów prawa jest przestępstwem. Dlatego szczerze nie rozumiem tej dyskusji. :)
@magda zawsze mnie zastanawiają takie głosy broniące sieci handlowych. Zapewne łatwo się tak pisze, jeśli samemu jest się w kierownictwie, albo nie pracuje w danej branży. Tak się składa, że znam sporo przypadków łamania prawa przez markety i zmuszania przez kierownictwo do brania nadgodzin. Sądzę również, że gdyby ktoś chciał mieć wszystkie niedziele wolne w miesiącu, to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Eldunari nie jestem w żadnym kierownictwie, a pracowałam wcześniej przez lata w takiej branży, w której nie tylko miałam 12-godzinne dyżury w niedzielę, ale także i w dni świąteczne, ustawowo wolne od pracy, kiedy sklepy zawsze były zamknięte. Jakoś żyję. Kiedy w moim życiu zaszły zmiany i potrzebowałam pracy na innych warunkach, to jej szukałam, aż znalazłam. W swoim życiu zmieniałam pracę mnóstwo razy, więc mam prawo pisać, że pracę zawsze można zmienić - można, to nie abstrakcja, tylko fakt. Nie chce mi się pisać od nowa tego samego, więc wkleję swoją wypowiedź z innego komentarza:
Jestem ostatnią osobą, która by chwaliła kapitalizm, bo ten system jest zły na wielu poziomach, ale akurat w tym temacie uważam, że to jest jedno wielkie bicie piany - litowanie się akurat nad pracownikami sklepów, którzy pracują w niedzielę. Jest cała masa przeróżnych zawodów, w których pracuje się w niedziele i jakoś pies z kulawą nogą o nich nie wspomni - i to nie tylko mam na myśli służby ratunkowe, mundurowe i lekarzy, ale także np.: pracownicy fabryk z ruchem ciągłym na czterobrygadówkach, pracownicy restauracji i hoteli, pracownicy basenów, kin, kierowcy pojazdów transportu publicznego, czy też pracownicy całodobowych, czynnych 365 dni w roku infolinii wielkich firm, np. banków czy operatorów telekomunikacyjnych, bo ludzie muszą mieć gdzie zadzwonić, że im internet padł, a przecież jest niedziela/pierwszy dzień świąt bożego narodzenia/albo poranek po sylwestrze o godz 5 nad ranem i przecież internet jest w tym momencie absolutnie niezbędny! Dlaczego akurat pracownicy handlu mają być uprzywilejowani i jako jedyny otoczeni takim państwowym "parasolem ochronnym", podczas gdy inni nie dość, że zapitalają w niedziele, to nawet także w święta i dni ustawowo wolne od pracy.
@Eldunari nie jestem w żadnym kierownictwie, a pracowałam wcześniej przez lata w takiej branży, w której nie tylko miałam 12-godzinne dyżury w niedzielę, ale także i w dni świąteczne, ustawowo wolne od pracy, kiedy sklepy zawsze były zamknięte. Jakoś żyję. Kiedy w moim życiu zaszły zmiany i potrzebowałam pracy na innych warunkach, to jej szukałam, aż znalazłam. W swoim...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiedziela powinna być wolna dla ludzi.A nie nabijać kasy kapitalistom. Ksiązkę się czyta w domu .
Niedziela powinna być wolna dla ludzi.A nie nabijać kasy kapitalistom. Ksiązkę się czyta w domu .
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
A dlaczego niedziela? A czemu nie sobota albo inny dzień tygodnia? Oczywiście, czepiam się 😉
Warto mieć na uwadze, że to dzięki kapitalistom w sklepach jest dostępność towarów a my możemy przebierać w książkach, w papierowych, ebookach, audiobookach, w mnogości tytułów i autorów polskich oraz zagranicznych. Gdyby to się kapitalistom nie opłacało, nie byłoby co czytać, ani w co się ubrać, ani co jeść, jeśli nie dałoby się tego zerwać z drzewa, które rośnie koło domu. W sumie domu by też nie było, bo trzeba by sobie wybudować samemu.
Wiadomo, że te czytelnie w Lidlu to ściema. Taka sama jak z pocztą w Lidlu czy innym Auchanie wcześniej.
A dlaczego niedziela? A czemu nie sobota albo inny dzień tygodnia? Oczywiście, czepiam się 😉
Warto mieć na uwadze, że to dzięki kapitalistom w sklepach jest dostępność towarów a my możemy przebierać w książkach, w papierowych, ebookach, audiobookach, w mnogości tytułów i autorów polskich oraz zagranicznych. Gdyby to się kapitalistom nie opłacało, nie byłoby co czytać, ani...
@Bartosz Niegrebecki Czyli rozumiem że kapitalizm, taki jaki jest teraz odpowiada CI jako przestrzeń do życia 😎
@Bartosz Niegrebecki Czyli rozumiem że kapitalizm, taki jaki jest teraz odpowiada CI jako przestrzeń do życia 😎
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@John_Doe Marcin , niekoniecznie nazwałbym ten stan kapitalizmem. To raczej jakiś syndykalizm. Kapitalizm kojarzy mi się z wolnością i swobodą wyboru, o które w naszej rzeczywistości coraz ciężej.
Bardziej chciałem zwrócić uwagę na postać kapitalisty, który z chęci zysku tworzy różne fajne rzeczy. Jakby nie miał zarobić, to by nie robił i tych fajnych rzeczy po prostu by nie było :)
Więc ja ziomeczkowi piątkę mogę przybić.
@John_Doe Marcin , niekoniecznie nazwałbym ten stan kapitalizmem. To raczej jakiś syndykalizm. Kapitalizm kojarzy mi się z wolnością i swobodą wyboru, o które w naszej rzeczywistości coraz ciężej.
Bardziej chciałem zwrócić uwagę na postać kapitalisty, który z chęci zysku tworzy różne fajne rzeczy. Jakby nie miał zarobić, to by nie robił i tych fajnych rzeczy po prostu by...
Jestem ostatnią osobą, która by chwaliła kapitalizm, bo ten system jest zły na wielu poziomach, ale akurat w tym temacie uważam, że to jest jedno wielkie bicie piany - litowanie się akurat nad pracownikami sklepów, którzy pracują w niedzielę. Po pierwsze - jest cała masa przeróżnych zawodów, w których pracuje się w niedziele i jakoś pies z kulawą nogą o nich nie wspomni - i to nie tylko mam na myśli służby ratunkowe, mundurowe i lekarzy, ale także np.: pracownicy fabryk z ruchem ciągłym na czterobrygadówkach, pracownicy restauracji i hoteli, pracownicy basenów, kin, kierowcy pojazdów transportu publicznego, czy też pracownicy całodobowych, czynnych 365 dni w roku infolinii wielkich firm, np. banków czy operatorów telekomunikacyjnych, bo ludzie muszą mieć gdzie zadzwonić, że im internet padł, a przecież jest niedziela/pierwszy dzień świąt bożego narodzenia/albo poranek po sylwestrze o godz 5 nad ranem i przecież internet jest w tym momencie absolutnie niezbędny! Dlaczego akurat pracownicy handlu mają być uprzywilejowani i jako jedyny otoczeni takim państwowym "parasolem ochronnym", podczas gdy inni nie dość, że zapitalają w niedziele, to nawet także w święta i dni ustawowo wolne od pracy. Po drugie - naprawdę każdy może się postarać o taką pracę, jaka mu będzie odpowiadać. Wiem, co piszę, bo sama zmieniałam pracę wielokrotnie. Pracowałam też w weekendy i święta, jakoś nie umarłam od tego. Dopóki byłam bezdzietna, nie robiło mi to żadnego problemu. Aktualnie mam pracę tylko w dni robocze - dlaczego? bo mam taką potrzebę w związku z koniecznością zapewnienia opieki małemu dziecku, ale musiałam trochę włożyć wysiłku w to, żeby sobie taką właśnie pracę znaleźć i znalazłam, a nie tkwiłam gdzieś, gdzie mi nie odpowiadało, bo praca to nie wyrok, zawsze można znaleźć sobie lepszą.
Jestem ostatnią osobą, która by chwaliła kapitalizm, bo ten system jest zły na wielu poziomach, ale akurat w tym temacie uważam, że to jest jedno wielkie bicie piany - litowanie się akurat nad pracownikami sklepów, którzy pracują w niedzielę. Po pierwsze - jest cała masa przeróżnych zawodów, w których pracuje się w niedziele i jakoś pies z kulawą nogą o nich nie wspomni - i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Bartosz Niegrebecki dziękuję, chociaż słowo "wolnościowiec" kojarzy mi się aktualnie z pewną partią oszołomów, z którą nie chcę mieć nic wspólnego, więc wolałabym nie być tak określana :)
@Bartosz Niegrebecki dziękuję, chociaż słowo "wolnościowiec" kojarzy mi się aktualnie z pewną partią oszołomów, z którą nie chcę mieć nic wspólnego, więc wolałabym nie być tak określana :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJedno w tym martwi - poziom polskiego prawa, skoro na wszystko znajdzie się jakaś luka...
Jedno w tym martwi - poziom polskiego prawa, skoro na wszystko znajdzie się jakaś luka...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTak samo jak i w każdym innym prawie. Nic z tym się nie da zrobić. Jak przepisy będą ogólne, to się znajdzie milion sposobów na ich obejście. A jak będą tak ścisłe, że każdą rzecz będą osobno i po kolei dokładnie opisywać, to może i obejść będzie mało, ale i tak pewne rzeczy pominie, a na dodatek będzie tego tyle, że nikt się nie będzie w stanie w tym wszystkim połapać.
Tak samo jak i w każdym innym prawie. Nic z tym się nie da zrobić. Jak przepisy będą ogólne, to się znajdzie milion sposobów na ich obejście. A jak będą tak ścisłe, że każdą rzecz będą osobno i po kolei dokładnie opisywać, to może i obejść będzie mało, ale i tak pewne rzeczy pominie, a na dodatek będzie tego tyle, że nikt się nie będzie w stanie w tym wszystkim połapać.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Jerico, okrągła formułka, którą wygłosiłeś nie usprawiedliwia fuszerki. Moje rozwiązanie jest proste; niech sobie piszą bzdety za darmo, jeśli już mają je pisać. Natomiast za każdy uciążliwy społecznie bzdet niech płacą suwerenowi ze swoich prywatnych kieszeni na podstawie ściśle udokumentowanych oraz krystalicznie czystych dowodów dochodu. Jeśli takowych nie posiadają, niech płacą z kredytów.
@Jerico, okrągła formułka, którą wygłosiłeś nie usprawiedliwia fuszerki. Moje rozwiązanie jest proste; niech sobie piszą bzdety za darmo, jeśli już mają je pisać. Natomiast za każdy uciążliwy społecznie bzdet niech płacą suwerenowi ze swoich prywatnych kieszeni na podstawie ściśle udokumentowanych oraz krystalicznie czystych dowodów dochodu. Jeśli takowych nie posiadają,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Lucy Fair , gdyby stworzono prawo na podstawie tego, co napisałaś, to to właśnie byłby idealny przykład prawa-fuszerki. System prawny to wiele przenikających się i współzależnych norm prawnych. Tworząc nowe, trzeba pamiętać, że nie będą one działać w próżni, ale wśród innych wcześniej zaimplementowanych regulacji. Mówię to ja, stary księgowy, który z niejednym prawnym debilizmem musi się zmagać, a ostatnio to już jakaś polskoładowa masakra 😅
Nasi prawodawcy to wyjątkowe ćwoki, ale akurat sobie samym krzywdy zrobić nie dadzą.
@Lucy Fair , gdyby stworzono prawo na podstawie tego, co napisałaś, to to właśnie byłby idealny przykład prawa-fuszerki. System prawny to wiele przenikających się i współzależnych norm prawnych. Tworząc nowe, trzeba pamiętać, że nie będą one działać w próżni, ale wśród innych wcześniej zaimplementowanych regulacji. Mówię to ja, stary księgowy, który z niejednym prawnym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Bartosz, ustanawianie prawa to nie biznes, ergo wogóle im przestać płacić za cokolwiek, dożywotnio. Te bzdety każą każdemu łykać bezkarnie (nie ma przy tym znaczenia, że niektórzy łykają chętnie), gdy tymczasem każdy biznes padnie w tydzień i na amen, jeśli zamachnie się sprzedać zgniłe jaja czy dziurawe spodnie z reklamacyjną wymianą na to samo.
@Bartosz, ustanawianie prawa to nie biznes, ergo wogóle im przestać płacić za cokolwiek, dożywotnio. Te bzdety każą każdemu łykać bezkarnie (nie ma przy tym znaczenia, że niektórzy łykają chętnie), gdy tymczasem każdy biznes padnie w tydzień i na amen, jeśli zamachnie się sprzedać zgniłe jaja czy dziurawe spodnie z reklamacyjną wymianą na to samo.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Lucy Fair, naturalnie, że ustanawianie prawa to nie biznes, ale ma wpływ na realną sferę życia, w tym i biznes. Z uwagi na fakt, że system prawny jest skomplikowany, czasem niekonsekwentny - nierzadko wręcz kretyński - nasze życie polega często na stosowaniu prawa tak, aby poradzić sobie z bieżącymi ograniczeniami. Zakaz handlu w niedzielę jest takim ograniczeniem. Skoro ponoszę koszty stałe przez wszystkie dni miesiąca, to chciałbym wycisnąć z obiektu jak najwięcej. Więc będę szukał możliwości obejścia prawa, które mój biznes ogranicza. To działanie jak najbardziej racjonalne.
Ja bym tych ćwoków stanowiących nasze prawo pogonił na cztery wiatry, bo nawet nie wiedzą, za czym głosują i co podpisują. Ostatnio mieliśmy przykład z Polskim (nie)Ładem, gdzie kilkaset stron aktu prawnego zmieniającego chyba cztery bardzo drażliwe ustawy: PIT, CIT, ryczałt i zabezpieczenia społecznego i jeszcze kilka po drodze, zostało przeprocedowane legislacyjnie błyskawicznie. I teraz mamy niezły burdel w tym naszym Archeo...
Ale to nie tylko u nas. Generalnie UE to zbiorowisko bardzo skomplikowanych systemów prawnych, które komplikują się coraz bardziej, coraz mocniej komplikując życie nam wszystkim. Polską cechą jest to, że prawo zmienia się bardzo często. Ciekawostką może być fakt, że od 1989 rok nie było roku - jednego roku - gdzie prawo podatkowe byłoby takie samo jak w roku poprzednim. Degrengolada do kwadratu.
Dobra, chyba mnie poniosło 😅
Sorki
@Lucy Fair, naturalnie, że ustanawianie prawa to nie biznes, ale ma wpływ na realną sferę życia, w tym i biznes. Z uwagi na fakt, że system prawny jest skomplikowany, czasem niekonsekwentny - nierzadko wręcz kretyński - nasze życie polega często na stosowaniu prawa tak, aby poradzić sobie z bieżącymi ograniczeniami. Zakaz handlu w niedzielę jest takim ograniczeniem. Skoro...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Bartosz Niegrebecki teraz na bardzo poważnie. A to nie można tak tworzyć podatków itp żeby średnio rozgarnięty malarz/murarz/informatyk/lekarz/przedszkolanka mogli to zrozumieć. Kur...a szlag już mnie trafia, chyba zrobię alije, albo na Kubę wyemigruje z tego kurwid..ka 😈
@Bartosz Niegrebecki teraz na bardzo poważnie. A to nie można tak tworzyć podatków itp żeby średnio rozgarnięty malarz/murarz/informatyk/lekarz/przedszkolanka mogli to zrozumieć. Kur...a szlag już mnie trafia, chyba zrobię alije, albo na Kubę wyemigruje z tego kurwid..ka 😈
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@John_Doe Marcin , dokładnie tak powinny podatki być skonstruowane. Aby każdy mógł sobie zaplanować, policzyć, być pewnym, na co i kiedy się naraża. Ale nie w Europie, niestety...
Przez to biznes traci kupę czasu i pieniędzy na doradztwo w tym zakresie. Ostatnie lata to czas prosperity dla branży księgowo-podatkowej. Ja nie narzekam, bo to moja branża, ale to dla konkurencyjności kraju, ogólnego poziomu rozwoju gospodarczego naprawdę duże obciążenie.
@John_Doe Marcin , dokładnie tak powinny podatki być skonstruowane. Aby każdy mógł sobie zaplanować, policzyć, być pewnym, na co i kiedy się naraża. Ale nie w Europie, niestety...
Przez to biznes traci kupę czasu i pieniędzy na doradztwo w tym zakresie. Ostatnie lata to czas prosperity dla branży księgowo-podatkowej. Ja nie narzekam, bo to moja branża, ale to dla...
@John_Doe Marcin
Na Kubę nie polecam. Byłam, wiem co piszę😉
Ogólnie to nie rozumiem oburzenia. W Niemczech też są zamknięte sklepy i wszyscy się cieszą. Nie znam nikogo kto by narzekał.
@John_Doe Marcin
Na Kubę nie polecam. Byłam, wiem co piszę😉
Ogólnie to nie rozumiem oburzenia. W Niemczech też są zamknięte sklepy i wszyscy się cieszą. Nie znam nikogo kto by narzekał.
Naprawdę niezła inicjatywa. Martwi mnie jednak nastawienie niektórych co do poszanowania własności. Przykładem tego będzie np. "Książkowa zamieniarka" ludzie mogli tam oddawać swoje książki i brać nowe. Niestety znaleźli się tacy, którzy zniszczyli całe miejsca i wykradali wszystkie książki, nie dając nic w zamian. W naszym kraju nadal panuje przeświadczenie: "Nie moje, więc mogę sobie z tym robić, co zechcę"
Naprawdę niezła inicjatywa. Martwi mnie jednak nastawienie niektórych co do poszanowania własności. Przykładem tego będzie np. "Książkowa zamieniarka" ludzie mogli tam oddawać swoje książki i brać nowe. Niestety znaleźli się tacy, którzy zniszczyli całe miejsca i wykradali wszystkie książki, nie dając nic w zamian. W naszym kraju nadal panuje przeświadczenie: "Nie moje,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJa w dudzie mam czy niedzielę będą handlowe czy nie. Palić już nie palę, pić prawie nie piję. Jak zapomnę kupić jedzenia w sobotę, to w niedzielę będę pił wodę. Jeszcze nikt się z głodu nie zes.ał 😜. A biblioteka w "Oszołomie" to pomysł znakomity
Ja w dudzie mam czy niedzielę będą handlowe czy nie. Palić już nie palę, pić prawie nie piję. Jak zapomnę kupić jedzenia w sobotę, to w niedzielę będę pił wodę. Jeszcze nikt się z głodu nie zes.ał 😜. A biblioteka w "Oszołomie" to pomysł znakomity
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTeraz kolejny superwygibas prawaków będzie się wiązał z jak najbardziej uzasadnionym oskarżeniem o wspieranie analfabetyzmu, na co już swoją drogą można sobie ostrzyć jęzorek, od kiedy korespondencję tradycyjną potraktowano z buta.
Teraz kolejny superwygibas prawaków będzie się wiązał z jak najbardziej uzasadnionym oskarżeniem o wspieranie analfabetyzmu, na co już swoją drogą można sobie ostrzyć jęzorek, od kiedy korespondencję tradycyjną potraktowano z buta.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Cieszy mnie każda inicjatywa przeciwko niehandlowym niedzielom. :)
(I mówię to jako osoba, która parę lat temu na studiach pracowała w sklepie również w niedzielę)
Cieszy mnie każda inicjatywa przeciwko niehandlowym niedzielom. :)
(I mówię to jako osoba, która parę lat temu na studiach pracowała w sklepie również w niedzielę)
Zapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam