rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Dzień sądu

Średnia ocen
6,6 / 10
75 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
1404
949

Na półkach: ,

Ten rok rozpocząłem od Higginsa i Higginsem kończę. Typowa powieść tego autora , wartka akcja , wyrazisci bohaterowie . Klasyka literatury sensacyjnej . Akcja rozgrywa się w 1965 roku w NRD. Byli żołnierze i szpiedzy z okresu II wojny światowej w spektakularnej akcji odbicia zakladnika z rąk służb Niemiec Wschodniech .

Ten rok rozpocząłem od Higginsa i Higginsem kończę. Typowa powieść tego autora , wartka akcja , wyrazisci bohaterowie . Klasyka literatury sensacyjnej . Akcja rozgrywa się w 1965 roku w NRD. Byli żołnierze i szpiedzy z okresu II wojny światowej w spektakularnej akcji odbicia zakladnika z rąk służb Niemiec Wschodniech .

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5552
5338

Na półkach:

Prawdziwa perełka.NRD rok 1963,mamy tu troszkę księży.
Ale normalnych,mamy tu strzelaniny.
Czyta się szybko i powoli dochodzimy do budowy Muru.

Prawdziwa perełka.NRD rok 1963,mamy tu troszkę księży.
Ale normalnych,mamy tu strzelaniny.
Czyta się szybko i powoli dochodzimy do budowy Muru.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
615
408

Na półkach: , ,

Jest rok 1963, NRD. Wielebny Sean Conlin, znacząca osobowość w kościele i poza nim, zostaje porwany i poddawany psychicznym torturom. Ma to na celu zmuszenie go do fałszywego przyznania się do bycia agentem CIA w trakcie wizyty prezydenta USA w Berlinie. Propaganda ma zniweczyć dyplomatyczne rezultaty wizyty Kennedy'ego. Zaczyna się więc nieoficjalna i tajna akcja, mająca na celu uwolnienie Conlina przed przybyciem głowy Stanów Zjednoczonych...

Jack Higgins - wiele dobrego słyszałam o tym autorze, ale nigdy nie wpadła mi w ręce chociaż jedna jego książka. Jednak tym razem było inaczej - i "Dzień sądu" udowodnił mi, że to naprawdę dobry pisarz. Obawiałam się, że będzie za dużo historii, typowo wojennych zagrywek, opisów militari, etc. (a za tym nie przepadam). Zostałam jednak pozytywnie zaskoczona bardzo interesującym przebiegiem porwania wielebnego Conlina, a następnie wszelkimi czynnościami, mającymi na celu uwolnienie go. Plan był ciekawy i wszystkie szczegóły akcji także. Jedynie chwilami można się pogubić, kto jest kim, bo właściwie w tej książce nie ma jednego głównego bohatera. Mimo to, warto było przeczytać "Dzień sądu"!

Jest rok 1963, NRD. Wielebny Sean Conlin, znacząca osobowość w kościele i poza nim, zostaje porwany i poddawany psychicznym torturom. Ma to na celu zmuszenie go do fałszywego przyznania się do bycia agentem CIA w trakcie wizyty prezydenta USA w Berlinie. Propaganda ma zniweczyć dyplomatyczne rezultaty wizyty Kennedy'ego. Zaczyna się więc nieoficjalna i tajna akcja, mająca...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to