To niezwykłe, jak ślepi potrafimy być na oczywiste fakty..
[...]
-Wszystkie historie miłosne – powiedział Mai wiele lat temu ojciec – kończą się tragedią.
Maya pokręciła głową i powiedziała:
-Boże, tato, to jest straszne.
-Tak, ale pomyśl o tym: albo przestajesz kochać, albo, jeśli naprawdę jesteś jednym ze szczęśliwców, żyjesz wystarczająco długo, by zobaczyć śmierć swojej bratniej duszy.
[...]
Nigdy nie zwracał uwagi na pogrzebach. Zbyt wiele razy była blisko śmierci, żeby nie rozumieć sekretu, jak przez nią przejść: Otępiej. Nie skupiaj się na niczym. Pozwól, aby wszystkie dźwięki i widoki rozmyły się do tego stopnia, że będą nie do poznania.
[...]
-Have you ever had a gun jammed into your face, Detective?
-No.
-Then maybe you don’t understand.
-Understand what?
-The muzzle. The opening. When someone is pointing it at you, when someone is threatening to pull the trigger, that black hole grows impossibly large, like it’s going to swallow you whole. Some people, when they see that, they freeze.
Kierce’s voice was soft now.
-And Joe . . . he was one of those people?
-For a second.
-And that was too long?
-In this case, yes.
[...]
stare nawyki trudno wyplenić. Raz żołnierz, zawsze żołnierz.
Ani śladu wroga, urojonego czy nie.
[...]
Yes, war was horrible and no human being should ever have to experience it. Maya would have laid down her own life to make sure that it never came close to Lily. But the unspoken truth was a part of you jonesed for the danger. You didn’t want that. You didn’t like what it said about you. Liking it means you are prenatally violent or lack empathy or some such nonsense. But there was an addictive element to fear. At home, you live relatively calm, placid, mundane lives. You go over there and live in mortal fear, and then you’re supposed to come back home and be calm, placid, and mundane again. Human beings don’t work that way.
[...]
It was true. It isn’t as though the more competent warriors had a better chance of surviving. It was a crapshoot. War is never a meritocracy for the casualties.
[...]
Maya poczuła, jak ulga ją ogarnia. Prawie się uśmiechnęła. Powinna była nalegać na umieszczenie Lily w takim miejscu już kilka miesięcy temu. Posiadanie niani sprawiało, że byłaś zależna od jednej osoby bez nadzoru, z niewielką kontrolą i równowagą. Tutaj byli świadkowie, kamery bezpieczeństwa i socjalizacja. Musiało być bezpieczniej, prawda? .
[...]
You travel halfway around the world to some hellhole to fight a crazed enemy. You’d think that was where the danger would originate from, that the real threat to her would be from an armed combatant. You’d think, if your life were about to get blown apart, that it would come from an RPG or an IED or a fanatic carrying an AKM.
But no. The enemy had struck, as enemies often do, where she had least expected it: back home in the good ol’ USA.
[...]
For the most part, Maya came to shoot real guns at paper targets and hang with her friends, most of whom had served in the military. This place served that purpose in what their advertisements called “comfort and style.” Some people join clubs to golf or play tennis or try their hand at bridge. Maya was a VIP member of the “Guntry Club.” Being ex-military, she and her friends had been given a fifty percent discount.
[...]
Maya znalazła Zen w strzelaniu. Było coś w wypuszczaniu oddechu, gdy naciskałeś spust, w bezruchu, ciszy przed prawie mile widzianym odrzutem, co ją uspokajało i pocieszało.
[...]
Lily wyglądała na ostrożną, ale też szybko wracała do zdrowia. Tak to jest z dziećmi. Są śmiesznie odporne. Mają, pomyślała Maya, umiejętności radzenia sobie najlepszych żołnierzy.
[...]
Lekarze wciąż podkreślali, że choroba psychiczna jest taka sama jak choroba fizyczna. Powiedzenie komuś, kto cierpi na depresję kliniczną, na przykład, aby się otrząsnął i wyszedł z domu, było równoznaczne z powiedzeniem mężczyźnie z dwiema złamanymi nogami, aby przebiegł przez pokój. W teorii wszystko było w porządku, ale w praktyce piętno trwało.
[...]
Mawkish to think of it so plainly, but was there any sound as joyful as the undiluted laughter of a child? The irony between the sounds—this one that rang far too rarely in Maya’s ears versus the ones that haunted her nights without mercy—did not escape her, but then again, there was no point in dwelling. She put the car back in drive, forced a smile onto her face, and cruised to the front of Claire and Eddie’s house.
[...]
Money buys seclusion. Money buys fences. Money buys various degrees of insulation. Some money buys the urban world. Some money buys suburban neighborhoods. Some money—big, big money—buys a place like this. We are all just trying to get deeper and deeper into a protective cocoon.
[...]
w wadze broni było coś zarówno pierwotnego, jak i pocieszającego. To oczywiście też mogło być niebezpieczne. Stajesz się zbyt pewny siebie. Masz tendencję do wpadania w sytuacje, w które nie powinieneś, ponieważ, hej, zawsze możesz z nich wyjść, strzelając. Zaczynasz czuć się trochę niezniszczalnym, trochę pewnym siebie, trochę zbyt odważnym, trochę zbyt macho.
Noszenie broni dawało ci opcje. To nie zawsze było dobre.
(...) poczucie winy i ból były pomocne. Lepiej wyznaczały jej zadanie. Kiedy znasz stawkę i rozumiesz prawdziwy cel swojej misji, zyskujesz dodatkową motywację. Jesteś bardziej skupiony. Odrzucasz wszystko, co cię rozprasza. Masz jasności celu. Nabierasz siły.
Śmierć jest tak blisko, zawsze, oddalona o jeden oddech, więc może warto oswajać dzieci z tym pojęciem od najmłodszych lat.
Żołnierz nie stoi na baczność dlatego, że to ładnie wygląda. Robi to dlatego, że albo dodaje mu to siły, albo, co równie ważne, czyni go to silniejszym w oczach towarzyszy i wrogów.
Zmarli na zawsze pozostają nieżywi.
(...) ludzie nie są w stanie sami się kontrolować, gdy w grę wchodzą władza i pieniądze. Taka jest nasza natura. Zniekształcamy prawdę dla własnych zysków.
nie ma nic złego w szukaniu pomocy.
-Wszystkie historie miłosne kończą się tragedią-powiedział do Mai ojciec wiele lat temu. Pokreciła wtedy głową.
-Boże, tato, co za ponura myśl.
-Owszem, ale tylko pomyśl. Albo się odkochujesz, albo jeśli jesteś prawdziwą szczesciarą,żyjesz na tyle długo, żeby zobaczyć, jak twoja pokrewna dusza umiera.
Wielkie tajemnice w końcu wychodzą na jaw. Powracają, gdy najmniej się tego spodziewasz, odbijając się głośnym echem i wywołują [...] potężne straty uboczne.
- Nie sądziłem, że spróbujesz odnowić naszą relację uciekając się do kłamstwa
Trafiona, zatopiona.
Kiedy znasz stawkę i rozumiesz prawdziwy sens swojej misji, zyskujesz dodatkową motywację.
[...]
Rodzicielskie stereotypy mówią, że dzieci nie przychodzą na świat z instrukcją obsługi. Nigdy nie wydawało się to bardziej prawdziwe niż dzisiaj. Maya zastanawiała się, jaka jest właściwa etykieta w takiej sytuacji? Czy zostawić dwuletnią córkę w domu — czy zabrać ją na pogrzeb ojca? To był problem, którego nie poruszano na tych wszystkowiedzących, uniwersalnych stronach internetowych dla mam.
Noszenie broni daje ci więcej możliwości, a to nie zawsze jest dobre.
Gdyby była religijna, pewnie uznałaby, że siostra i babcia spoglądają na nią z góry. Ale nie była. Zmarli na zawsze pozostają nieżywi. W tym cały szkopuł.
- Co się stało, do diabła?
- Dostałam gazem pieprzowym.
- Co takiego?
- Od Isabelli. Niani mojej córki.
- Poważnie?
- Nie, jestem urodzoną komediantką. Nic tak nie rozbawia publiki jak żarty o nianiach psikających gazem pieprzowym.