Współczesne Indie są inne niż myślisz. Wywiad z Niną Nirali, autorką „Królowej pszczół”

LubimyCzytać
02.07.2020

Autorka książki „Królowa pszczół” była żoną muzułmanina. Od lat zawodowo związana jest ze środowiskiem międzynarodowym, szczególnie z Indiami. Nina Nirali stworzyła serię nowel i powieści „IndiaEuroStory”, gdzie ścierają się dwie kultury, hinduska i europejska. W najnowszej książce pokazuje jednocześnie bajeczne i przerażające Indie.

Współczesne Indie są inne niż myślisz. Wywiad z Niną Nirali, autorką „Królowej pszczół”

[Opis wydawcy] Skylar, autorka bestsellerowych powieści, opuszcza rodzinną Anglię i przyjeżdża do Indii, by tam napisać najważniejszą w jej życiu książkę. Przypadek sprawia, że poznaje mężczyznę, który od pierwszej chwili robi na niej olbrzymie wrażenie. Ravish, człowiek z bagażem gorzkich doświadczeń, również jest zafascynowany piękną Europejką. Szybko się orientuje, że kobieta ukrywa jakąś tajemnicę, a zamiar pisania powieści nie jest jedynym powodem, dla którego zdecydowała się na pobyt w jego kraju...

„Królowa pszczół” fascynuje i porusza, przeprowadzając czytelnika przez jednocześnie bajeczne i przerażające Indie. Skrajna bieda, niesprawiedliwość społeczna i codzienne dramaty, które szczególnie dotykają tych najmłodszych – to tylko niektóre z problemów, jakie porusza autorka, przypominając, że każdy człowiek zasługuje na miłość i szacunek, bez względu na jego pochodzenie, płeć, stan posiadania, kolor skóry czy wyznanie.

„Jak na prawdziwą królową pszczół przystało, pachniała mieszanką pomarańczy, lilii oraz wanilii i miodu" - cytat z książki „Królowa pszczół”

 Aleksanda Lamek*: Pani powieści pełne są miłości – i wcale nie chodzi mi o miłość damsko-męską, tylko o miłość do Indii. Czuć ją niemal na każdej stronie pani książek, obojętnie, czy pisze pani o jej jasnych czy ciemnych stronach. Jak narodziła się ta fascynacja?

Nina Nirali: Moje pierwsze spotkanie z Indiami było niezwykłe. W latach 2007-2016 pracowałam w niemieckiej firmie, która z rozmachem dokonywała ekspansji na rynki europejski i światowy. Moja praca wiązała się z częstymi podróżami. Miałam to szczęście, że raz udało mi się pojechać na kilka dni do Mumbaju. Gościliśmy wówczas u prywatnej rodziny. Tryb życia, zwyczaje gospodarzy oraz okazywane sobie szacunek i uczucia całkowicie podbiły moje serce. Zakochałam się w kulturze tego kraju, jak również w języku hindi, którego nadal się uczę. Podczas tego pobytu doznałam nieodpartego uczucia, że właśnie odnalazłam część siebie, której dotąd brakowało w moim życiu.

Reklama

Pani najnowsza powieść, „Królowa pszczół” (Wydawnictwo Novae Res), to poruszająca, ale też przewrotna opowieść, w której podważa pani tradycyjny patriarchalny układ: on jako władca i ona jako poddana. W pani książce to kobieta nosi spodnie, zarabia duże pieniądze i podejmuje decyzje. On natomiast opiekuje się domem, wykonując tzw. babskie czynności jak zakupy czy gotowanie. W dzisiejszych Indiach taki związek byłby możliwy?

Z pewnością. Większość znanych mi Hindusów na przykład gotuje. Część z nich żyje samodzielnie, nie z rodziną, jak mówi tradycja. Pracują, są niezależni i sami dbają o siebie oraz własne sprawy. Same Indie przechodzą właśnie obyczajową transformację, gdzie stare zwyczaje wypierane są przez te zachodnie. Odchodzi do lamusa korzystanie ze swatek, gdyż zaczęto akceptować związki zrodzone z miłości. Paradoksalnie, nie oznacza to, że dwie połówki od razu się odnajdują, poślubiają oraz żyją długo i szczęśliwie. Nie zapominajmy, że to drugi najbardziej zaludniony kraj na świecie, a przecież najbardziej samotnym można czuć się właśnie w największym tłumie. Większość znanych mi osób pochodzących z Indii, Pakistanu lub Bangladeszu żyje samotnie w swojej ojczyźnie lub Europie. Podczas rozmów z nimi odnoszę wrażenie, że byliby w stanie pójść na wszelkie ustępstwa dla tej właściwej osoby, gdyby tylko ją spotkali.

Nina Nirali na Targach Książki w Poznaniu

Nawiązując do zmian, o których pani wspomniała: w „Królowej pszczół” bohaterowie wypowiadają wiele cierpkich uwag na temat tradycyjnej hinduskiej obyczajowości. Co ciekawe, Ravish, główny męski bohater, zauważa w pewnym momencie, że wielu mężczyznom wcale nie podoba się rola, w jaką zostali wtłoczeni, a obowiązek przynoszenia do domu góry złotych monet często ich przeraża i przerasta. Uważa pani, że patriarchalny podział ról krzywdzi obie strony?

Młodzi Hindusi są świadomi tego, że tradycyjny podział ról nie był dla nich korzystny. Największe konsekwencje takiego podziału spadły na pokolenie średniego wieku. To oni, czterdziestokilkulatkowie, ponoszą konsekwencje patriarchatu, który odbił na niektórych naprawdę głębokie piętno. Najbardziej pokrzywdzeni są mężczyźni, którzy w młodym wieku stali się jedynymi żywicielami swoich rodzin – rodziców oraz młodszego rodzeństwa – i przez to nie zdołali dorobić się własnego majątku. Już na starcie dyskwalifikowało ich to jako dobrych kandydatów na mężów. Jeden z moich przyjaciół z Mumbaju jest tego doskonałym przykładem. Jego priorytetem było zadbać o dobre zamążpójście sióstr. Teraz wciąż utrzymuje matkę, gdyż niedawno utworzony system emerytalny jej jeszcze nie obejmuje. System pracy w Indiach to przynajmniej 12 godzin dziennie, więc wolnego czasu na poznanie kogoś nie pozostaje wiele.

A jak to jest u przedstawicieli młodszego pokolenia?

Myślę, że ma więcej swobód, jest też bardziej otwarte na zmiany. Kobiety chętnie studiują i pracują, pragną być niezależne. Mężczyźni także wolą zaznać życia bez rodzicielskiej kurateli i również dążą do samowystarczalności. Zamążpójście zostało zepchnięte na dalszy plan i przestało być priorytetem życiowym dla obu płci.

„Ktoś mi niedawno powiedział, że w końcu po to ludzie na rozdrożu życia ściągają do Indii, aby uzyskać jakikolwiek zwrot w swoim życiu lub duchową wskazówkę, czy chociażby samą nadzieję na ów zwrot" - cytat z książki „Królowa pszczół”

Reklama

Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy kobietach. Dużo mówi się o tym, w jaki sposób są one w Indiach traktowane. Europejki wybierające się w podróż ­– szczególnie samotną ­– w tamte strony, często przestrzega się przed czyhającymi na nie zagrożeniami. Czy kiedykolwiek doświadczyła pani tego na własnej skórze?

Absolutnie nie. Media mają niestety w zwyczaju do przekazywania głównie złych wiadomości, tak samo jest w Indiach. Znam kilka Polek i Niemek, które z własnej woli wyjechały do Indii i tam się osiedliły. Do dziś są szczęśliwymi matkami i żonami, żadnej też nie stała się krzywda. Oczywiście ­– większe zaludnienie oznacza większą przestępczość, jednak nie taki diabeł straszny, jak go malują. Wyjeżdżając na urlop do Indii należy być – jak wszędzie – ostrożnym. Dobrze jest też poświęcić nieco czasu przed podróżą na poznanie obcych nam zwyczajów, tak aby nie wywoływać zbędnej sensacji naszym zachowaniem lub wyglądem.

Bardzo podoba mi się, że pani książki pozbawione są wyidealizowanej, lśniącej od lukru wizji Indii. Odważnie pisze pani o bolączkach, z jakimi od lat zmaga się ten kraj. Ulice pełne bezdomnych dzieciaków, molestowanie seksualne, przemoc każdego rodzaju, brak opieki ze strony państwa nad tymi, którzy jej najbardziej potrzebują – lista jest długa. Który z tych problemów jest według pani najtrudniejszy do rozwiązania?

Transformacja Indii potrwa jeszcze długo. Niepokojące jest to, że rządzący należą do partii konserwatywnej. Z pewnością polityka nie idzie w parze z walką z małżeństwami dzieci, aborcjami żeńskich płodów czy przedmiotowym traktowaniem kobiet. Jednak jest młode pokolenie, które stanowi nadzieję na zmiany mrocznego oblicza tego kraju na lepsze. Ich walkę z wewnętrznymi bolączkami ojczyzny widać bardzo wyraźnie w mediach społecznościowych. Powstają na przykład niezależne filmy piętnujące konserwatyzm, dawne krzywdzące obyczaje i niesprawiedliwość społeczną. Organizowane są akcje protestacyjne, charytatywne lub apele społeczne, mające na celu podnieść i uwrażliwić świadomość obywateli. Bardzo chętnie przyłączają się też do tych akcji sławy z Bollywood. Najtrudniejszą częścią tej walki jest przeniesienie jej z miast do małych wsi, bo to właśnie w małych miejscowościach oddalonych, lub nawet odciętych przez brak infrastruktury i techniki od wielkich miast, dzieje się najwięcej krzywd.

„Miłość jest wszędzie, na zewnątrz i w każdym z nas, trzeba tylko zaakceptować jej istnienie. Może trochę szerzej otworzyć oczy i uważniej się przyjrzeć" - cytat z książki „Królowa pszczół”

Mimo wszystko Hindusi mają coś, czego czasem nam, Polakom, bardzo brakuje. Pani bohaterka, rozmawiając z mieszkańcem Mumbaju, zauważa ironicznie: „Hindusi zawsze i pomimo wszystko zdają się szczęśliwi. Nieważne, że wychodząc z pałaców, trafiacie wprost na slumsy. Ważne, aby wam muzyka w każdej chwili przygrywała”. Skąd u nich ta niebywała pogoda ducha?

Wykształceni i wychowani w wierze hinduistycznej ludzie są bardziej uduchowieni. Czują się połączeni z siłą wyższą, a nawet wierzą, że Bóg jest wewnątrz nich. To daje im pewność, że z każdej, największej nawet katastrofy wyjdą cało. Optymizm niesie ze sobą siła czerpana z przebywania z rodziną, obcowanie z kulturą i muzyką oraz wiara. Tak przynajmniej twierdzi jeden z moich przyjaciół z Nowego Delhi. Osobiście do dziś zgłębiam tę tak różną od naszej mentalność.

Myślę, że pani książka, poruszając wiele trudnych i bolesnych tematów, niesie ze sobą piękne, humanistyczne przesłanie: każdy, bez względu na wiek, płeć i pochodzenie, powinien mieć szansę na szczęście i miłość, powinien mieć warunki do tego, by rozwijać się i dorastać w bezpiecznym otoczeniu, a potem dać światu coś od siebie. Czy to właśnie chciała pani przekazać czytelnikom „Królowej pszczół”?

Doskonale przedstawiła pani przesłanie zawarte w powieści. W każdej książce mojego autorstwa staram się przypominać, że wszyscy jesteśmy do siebie podobni. Mamy podobne marzenia i cele, takie same potrzeby, jak i czujemy podobnie. Inne pochodzenie, kolor skóry czy też zwyczaje nie powinny podlegać żadnej ocenie czy też być powodem odrzucenia lub przemocy. Łączy nas przecież to, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i żyjemy na jednym globie.

*Aleksandra Lamek – filolożka, redaktorka, dziennikarka. Przez dziesięć lat współpracowała z lokalnymi mediami, m.in. Gazetą Wyborczą Trójmiasto i portalem Trójmiasto.pl, zajmując się przede wszystkim tematami związanymi z literaturą. Kiedy nie pisze i nie czyta, tropi ptaki i borsuki w okolicach Puszczy Białowieskiej.

Reklama

komentarze [2]

Sortuj:
3961
3721
02.07.2020 21:45

Z Indii najbardziej ostatnio lubię Północy Sentinel, ostatnio zapoznałem się że w stosunku do praw kobiet.Indie to taka Arabia Saudyjska,w wersji soft


2674
4
02.07.2020 11:38

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd