„Wpakowałam Julię w nową historię kryminalną" – wywiad z Martą Zaborowską, autorką „Czarnego ziarna”

LubimyCzytać
15.10.2020

Marta Zaborowska zaprasza czytelników do świata bezkompromisowej detektyw Julii Krawiec, który właśnie wzbogaciła o nową książkę „Czarne ziarno”. W rozmowie z autorką pytamy, w co tym razem wpakowała główną bohaterkę. Dowiemy się także, jaki związek z nową książką ma pewna starsza pani, czy trudne jest pisanie o tych samych bohaterach oraz ile Julii jest w Marcie, a ile Marty w Julii.

„Wpakowałam Julię w nową historię kryminalną" – wywiad z Martą Zaborowską, autorką „Czarnego ziarna”

[Opis wydawcy] W przydomowym ogrodzie na obrzeżach Warszawy ginie dziewiętnastoletni syn właścicielki posesji, Leon Rawski. Podejrzenie o zabójstwo pada na matkę chłopaka, która z miejsca przyznaje się do winy. Policja nie znajduje jednak w obejściu narzędzia zbrodni, co znacznie utrudnia doprowadzenie śledztwa do finału. Oczekująca na proces kobieta nie ułatwia sprawy i odmawia dalszych wyjaśnień na temat tego, co wydarzyło się feralnej nocy.

W winę matki nie wierzy Maria, jedna z sióstr zamordowanego Leona. Zwraca się o pomoc do detektyw Julii Krawiec, która odkrywa, że zbrodnie mogła widzieć najmłodsza z rodzeństwa, Nina. Dziewczynka jednak, podobnie jak jej matka, milczy. Być może ani ona, ani żadna z osób znajdujących się w tamtą noc w domu Rawskich nie były jednak świadkami zbrodni. A być może byli nimi wszyscy, jednak rodzinne tajemnice są zbyt mroczne, by ktokolwiek chciał mówić o nich na głos.

Reklama

Jakub Łukowski*: Zanim przejdziemy do tego, co czeka detektyw Julię Krawiec w twojej nowej książce „Czarne ziarno”, to może powiedz, co sprawiło, że ponownie wróciłaś do jej świata. Od premiery poprzedniej części minęło już prawie 5 lat, a międzyczasie napisałaś dwie zupełnie inne książki.

Marta Zaborowska: Wiążę się z tym pewna historia. Pamiętam, jak kończąc pisać „Gwiazdozbiór”, zarzekałam się, że kolejna część nie powstanie. Mówiłam o tym głośno i biłam się w piersi. Czytelniczki (bo głównie odbiorcami moich książek są kobiety) były przekonane, że rzeczywiście tak jest. Ale tak jak wspomniałeś, powstała kolejna książka i to były „Jej wszystkie śmierci”. Odbywała się na Marszałkowskiej promocja, spotkanie z czytelnikami i doszło do takiej sytuacji, że podeszła do mnie starsza pani i powiedziała: „Jak to może być? To jest w ogóle niemożliwe, żeby seria z Julią Krawiec się skończyła”, pytała, czy jestem tego pewna. Powiedziałam, że tak, czwarta część nie powstanie. Tej pani zrobiło się bardzo przykro, widziałam to w jej oczach. Powiedziała: „ja mam tyle lat ile mam i mam takie marzenie, żeby jeszcze doczekać czwartej części”. I uwierz mi, że ja się rozpadłam w środku i pomyślałam wtedy: „mój Boże, skoro jest taka sytuacja, to chyba muszę przynajmniej o tym pomyśleć”. No i myślałam o tym, napisałam jeszcze kolejną książkę, czyli „Lęki podskórne”, ale gdzieś cały czas z tyłu głowy miałam tę rozmowę i tę panią. Tak mnie sumienie podgryzało, że ta czwarta część jednak powstała, więc mi nie można wierzyć! (śmiech) Zabrałem się za pisanie czwartej części właśnie dzięki anonimowej starszej pani, która podeszła podczas jednego ze spotkań - jeżeli pani to czyta, to bardzo serdecznie panią pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.

To przejdźmy teraz do „Czarnego ziarna”, w którym spotykamy Julię w momencie, gdy zaczyna w zasadzie wszystko od nowa. Nowe mieszkanie, nowa kariera - bo zostaje wolny strzelcem - i od razu nowa sprawa, która wydaje się beznadziejna. W co tym razem wpakowałaś swoją bohaterkę?

Wpakowałam ją po prostu w nową historię kryminalną, która do niej przyszła akurat w momencie, gdy tego potrzebowała. Odeszła z policji i żeby mieć za co żyć otwiera swój własny biznes, czyli gabinet detektywa prywatnego. Pierwsza sprawa spada jej jakby z nieba, ale z drugiej strony jest to sprawa ogromnie wymagająca, ponieważ Julia musi poznać historię pewnej rodziny. Historia ta jest zagmatwana, a dotarcie do prawdy jest ogromnie skomplikowane, ponieważ wokół tej sprawy roztacza się zmowa milczenia. Nikt nie chce zbyt wiele mówić. Sprawa jest trudna, ale oczywiście Julia musi się jej podjąć i tym bardziej ją to mobilizuje. Jest parę dni do rozprawy sądowej i to, czy rzeczywiście osoba oskarżona zostanie skazana, czy nie, jest w rękach Julii. Mało czasu, duży problem, czyli to, co lubimy najbardziej.

Marta Zaborowska

Do tego jeszcze to nowe mieszkanie i inne problemy osobiste, więc nie pomagasz jej za bardzo.

Nie pomagam, bo jak zwykle jej życie osobiste jest skomplikowane. Chociaż troszeczkę się coś zmienia, ale nie będę niczego zdradzać. Julia jest tak silną osobą, że musi stawić czoła tej sytuacji. A co z tego wyniknie, przekonają się państwo, czytając książkę.

Pisanie kolejnej książki z tym samym bohaterem jest łatwiejsze, czy właśnie o wiele trudniejsze?

Jest łatwiejsze, ponieważ z każdą kolejną książką utożsamiam się z nią coraz bardziej. Aczkolwiek pisanie książek z innymi bohaterami i zupełnie na inny temat jest rozwijające, bo jest, nie chcę powiedzieć, że ciekawsze, ale trochę się przestawia tok myślenia na zupełnie inną historię i na innych ludzi. Natomiast praca z tymi samymi bohaterami daje też olbrzymi komfort. Znam ich coraz lepiej, utożsamiam się z nimi emocjonalnie, patrzę na nich już przez pryzmat dobrej znajomości, jako na dobrych przyjaciół, więc jest to na pewno ułatwienie.

Jestem ciekaw czy przy pisaniu „Czarnego ziarna” wracałaś do poprzednich książek? Czy już tak je znasz, że nie było takiej potrzeby?

Oczywiście znam je bardzo dobrze, ale przy pisaniu po roku, dwóch, trzech, czterech czy pięciu kolejnej książki z tymi samymi bohaterami, gdy chcę wracać do poprzednich spraw, o niektórych wątkach zapominam i rzeczywiście muszę do nich sięgnąć. Nie chcę, by wyszło tak, że w książce pierwszej działo się to, a w czwartej niczym królik z kapelusza wyskakuję z czymś innym. Zatem jeżeli o czymś zapominam, to muszę wrócić do danego fragmentu, do danej sytuacji, nieraz nawet wypunktować gdzieś na kartce najważniejsze informacje i na tym budować jakieś kolejne etapy życia bohaterów, bo te wątki są kontynuowane. Zwłaszcza jeśli chodzi o Julię, główną bohaterkę.

Reklama

Tak już czysto techniczne zastanawiam się, czy masz notatki z poprzednich książek, czy po prostu w trakcie pisania sięgasz po poprzednie części?

Sięgam po książki. Tych notatek miałam tyle porobionych, że wyczytać cokolwiek z tego, co pisałam kilka lat temu, jest niemożliwe. Jeśli jakąś informację już umieściłam w książce, to notkę zamazuję, kreślę, wyrywam z niej fragmenty... Później w notatkach mam jeden wielki Meksyk. Wolę do nich nie sięgać, bo ja tam niczego nie znajdę. A jak znajdę, to okaże się, że już 15 razy to zmieniłam i może to być nie do końca prawdą, więc wolę wrócić do oryginalnego tekstu.

Cały czas mówimy o tym, że to jest kolejna część serii. Może niepotrzebnie? Czy jak ktoś by wziął teraz książkę „Czarne ziarno” do ręki, to poczułby, że musi wracać do poprzednich tomów?

Każda kolejna książka to jest nowa sprawa kryminalna. Aczkolwiek w moich książkach przeplatają się również sprawy prywatne głównej bohaterki. Zatem jeżeli chcesz mieć ciągłość tych zdarzeń, a to jest bardzo ważne, bo one też kształtują sytuację rodzinną, to zalecałabym sięgnięcie od „Uśpienia” poprzez „Rajskie ptaki” i „Gwiazdozbiór” i dopiero na końcu przeczytanie czwartej części, czyli „Czarnego ziarna”. Oczywiście, jeżeli ktoś woli sobie to dowolnie rozłożyć w czasie, to nie ma żadnego problemu. Podobnie jak z książkami Camilli Läckberg, która rozpoczyna „Księżniczką z lodu”, gdzie poznajemy główną bohaterkę i potem śledzimy jej losy przez kilka książek. U mnie jest podobnie. Poznajemy bohaterkę w pewnym momencie życia, wiemy, jaka jest jej sytuacja rodzinna, osobista, emocjonalna i brniemy z nią przez kolejne przygody i sprawy kryminalne. Fajnie by było zacząć od początku, ale jeżeli ktoś sobie życzy zacząć od czwartej części, bardzo proszę. Można potem sobie w dowolnym czasie doczytać pozostałe.

Od razu powiedzmy, że pojawiają się również teraz pozostałe książki w nowej szacie graficznej, więc można mieć na półce wszystkie cztery. Kiedy przygotowywałem się do rozmowy i czytałem twoje wcześniejsze wywiady, to uderzyło mnie, że wszyscy są zaszokowani tym, że kryminały pisze kobieta. Jest to trochę absurdalne, gdyż jedną z najbardziej znanych autorek kryminalnych jest Agatha Christie, a w Polsce mieliśmy Joannę Chmielewską, która zasłynęła z pisania kryminałów, a do tego jest choćby Camilla Läckberg, o której wspomniałaś, która sprzedaje dziesiątki książek u nas i na całym świecie. Nie męczy cię już trochę to, że spotykasz się z takim niesłusznym zadziwieniem?

Nie dziwi mnie, że to się dzieje, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że literatura pisana przez kobiety może się na pierwszy rzut oka kojarzyć z literaturą romantyczną czy miłosną. Kobiety dobrze się czują w tego typu emocjach, ale tak jak powiedziałeś, historia pokazuje, że kobiety piszą naprawdę świetne kryminały. Potrafią doskonale żonglować emocjami i dlatego te kryminały są takie dobre i tak dobrze się sprzedają. Kobiety wplatają w swoje książki, tak jak ja to robię, wątki prywatne z życia bohaterów i to też czytelniczki ogromnie interesuje. Gdybym wycięła te kawałki, to naprawdę dostałbym po łapach. Gdy w e-mailach czy na Messengerze piszą do mnie czytelniczki, to dopytują właśnie o te sprawy prywatne. Bardzo się nimi interesują, zwłaszcza życiem miłosnym Julii. Jak potoczą się losy z doktorem Maciejewskim? Człowiek nie jest istotą zawieszoną w próżni, interesuje nas, jak funkcjonuje. Poznajemy go lepiej dzięki temu, jakimi ludźmi się otacza, w jakie relacje wchodzi, jak reaguje, co mu te relacje robią, a co on robi innym ludziom. To jest ogromnie ważne, to w ten sposób budujemy sobie w głowie postać tego bohatera.

Ile z Julii Krawiec jest w tobie albo na odwrót?

Obawiam się, że zaczyna być coraz więcej. Na samym początku stworzyłam postać Julii jako zupełnie osobną istotę i obdarzyłam ją historią i cechami charakteru, których nie mam. Jednak z biegiem czasu zaczynam się z nią trochę utożsamiać. Stała się moją dobrą przyjaciółką i tak idziemy pod rękę ze sobą przez te wszystkie powieści. Obdarzam ją swoimi cechami świadomie, ponieważ wiem, o czym piszę i wiem, że jeżeli ja coś przeszłam i odczuwałam w określony sposób, to opisanie tego pokaże czytelnikom prawdę. Jeżeli wiem, jak zareagowałabym na jakieś wydarzenie, moja Julia zareaguje podobnie, chociaż oczywiście nie w każdej sytuacji.

Reklama

Podobno nowe mieszkanie, opisane w najnowszej części, jest twoje? 

Tak, mieszkałam w nim wiele, wiele lat temu, to było moje pierwsze własne mieszkanie. Niewielkie, bo miało 38 metrów kwadratowych i mieściło się na 9. piętrze przy Czerniakowskiej w Warszawie. To było moje pierwsze gniazdko, w którym zaczynałam na dobrą sprawę życie na poważnie. Julia jest w podobnej sytuacji, więc dałam jej moje mieszkanie, co mi pomogło w opisywaniu jej nowego startu, w moich ścianach, w moim pokoju, mojej kuchni, która była straszna. Julia będzie powoli sobie to mieszkanie remontować, ale na razie rzuciłam jej te cztery ściany i będzie musiała sobie poradzić.

Powiedz oficjalnie, myślisz jeszcze o kolejnych książkach z serii?

Oficjalnie powiem, że jest już napisana kolejna książka z serii. W tej chwili robię swoją redakcję, niebawem wyślę ją do wydawnictwa.

A myślisz o napisaniu też jakieś zupełnie innej powieści? Już mówiliśmy, że napisałaś thriller psychologiczny.

Zupełnie inny gatunek literacki? Nie wiem, co to by mogło być. Pewnie, gdybym się zawzięła, to bym napisała, ale oczywiście jest to bardzo trudne, żeby spróbować się w innym gatunku. Bardzo lubię prozę społeczną jak na przykład książki pisane przez Philipa Rotha. Tego typu literatura to już jest grubsza sprawa. Na razie koncentruję się na kryminałach i myślę, że przez jakiś czas przy nich pozostanę, ale raz na jakiś czas chodzi po głowie pomysł, żeby spróbować czegoś innego dla odświeżenia. Jak napisałam thriller, to bardzo dobrze mi zrobił. Poznałam zupełnie inny świat i zetknęłam się z zupełnie innymi problemami pisarskimi. W moich książkach o Julii Krawiec jest dawka humoru, który w thrillerze nie będzie miał miejsca, bo to poważna tematyka. Tak więc pisanie innego gatunku jest fajne, ale to trzeba przestawić myślenie na zupełnie inne tory.

Marta Zaborowska - z wykształcenia politolog. Autorka sagi kryminalnej z Julią Krawiec w roli główniej: „Uśpienie”, „Rajskie ptaki”, „Gwiazdozbiór” (nominowany do Nagrody Wielkiego Kalibru) oraz „Czarne ziarno”. Do jej dorobku zalicza się również powieść kryminalna „Jej wszystkie śmierci”, a także thriller psychologiczny „Lęki podskórne”.

*Jakub Qba Łukowski - absolwent kulturoznawstwa na UW. Dziennikarz warszawskiego Radia Kampus, z autorską audycją „What’s Funk”, oraz twórca i prowadzący podcast „Czarna Owca wśród podcastów”, gdzie rozmawia z autorami wydawnictwa Czarna Owca. Prezes i założyciel stowarzyszenia Warszawski Funk, promującego kulturę funkową.

Artykuł sponsorowany

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
2791
4
13.10.2020 15:48

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd