„Winda” Tomasza Sablika – największe zło kryje się w nas samych

LubimyCzytać
04.12.2020

Polski horror wychodzi z cienia. Może i brzmi to nieco sztubacko, buńczucznie, ale jednak obserwując rodzimą scenę horroru literackiego od lat co najmniej kilkunastu, dostrzegam bardzo obiecującą tendencję w tym zakresie. Literacka groza na naszym rynku zaczyna być dostrzegalna w szerokim zakresie, przebija się coraz mocniej do mainstreamu. Horror – bardzo powoli, ale jednak – zaczyna znaczyć coś więcej, niż kolejne wznowienie Stephena Kinga czy Grahama Mastertona. Niemała w tym zasługa wydawców, takich jak Wydawnictwo Vesper, które swoją serię publikacji horrorów polskich twórców zaczęło od bestsellerowego już Artura Urbanowicza, a obecnie oferuje złaknionym mocnych wrażeń czytelnikom kolejne interesujące nazwiska. I w tym gronie pojawił się Tomasz Sablik z powieścią „Winda”, która właśnie miała swoją premierę.

„Winda” Tomasza Sablika – największe zło kryje się w nas samych

Sablik nie jest debiutantem. Jego pierwsza powieść, „Próba sił”, opublikowana w modelu vanity w Wydawnictwie Novae Res, w dodatku pod pseudonimem T.S. Tomson, była w dużym stopniu próbą wejścia w buty Stephena Kinga, choćby przez wykorzystanie scenerii małego, amerykańskiego miasteczka. Jednak vanity publishing, jako model wydawniczy, nadal postrzegany jest mocno pejoratywnie (niekiedy bardzo niesprawiedliwie, na co wskazują choćby sukcesy wydawnicze takich autorów, jak Artur Urbanowicz czy Adrian Bednarek), co z pewnością utrudniło młodemu twórcy zaistnienie na rynku literackim w Polsce. Jednak dołączenie do grona autorów Wydawnictwa Vesper i publikacja „Windy”, której miejsce akcji osadzone zostało w naszym kraju, w polskich realiach, pokazało, że twórca naprawdę potrafi tworzyć przerażające, ale i zarazem nieszablonowe opowieści.

„Winda” to mroczna, niepokojąca opowieść o obsesjach, wewnętrznych demonach i irracjonalnych lękach. O poszukiwaniu ukojenia w coraz mocnej odrealniającym się świecie, w którym tak łatwo jest się zagubić i nie móc „wrócić do domu”. Już od pierwszej strony autor dawkuje nam niepokojące zdarzenia, które naruszają starannie wykreowaną konstrukcję powieściowego świata. Realizm zostaje zachwiany coraz to nowymi, czasem wręcz niepozornymi aberracjami, jakie dotykają głównego bohatera, przez co my, czytelnicy, nie tylko jesteśmy utrzymywani w czasie lektury w stanie ciągłego, nerwowego napięcia i oczekiwania na to, co się zaraz wydarzy, ale jednocześnie z każdą stroną tracimy możliwość jednoznacznego określenia, co jest rzeczywiste, a co nie. Co jest jawą, a co snem, ułudą. Sablik sprawnie kreuje swój powieściowy świat, wpierw bardzo mocno osadzając go w bliskich nam, polskich realiach, by następnie konsekwentnie, krok po kroku demontować ten swojski sztafaż, spod którego zaczyna wyłaniać się szaleństwo. Ale czy jest to szaleństwo głównego bohatera, Roberta Rota? Tkwiące w nim samym, w jego wewnętrznych demonach, w jego głowie? Czy może jednak to z rzeczywistością jest coś nie tak, to świat został zainfekowany, zniekształcony przez siły pochodzące z innego świata, spoza osnowy naszej rzeczywistości? Ułomność, dysfunkcja własnego umysłu? A może jednak demoniczna siła? Z czym tak naprawdę musi mierzyć się bohater „Windy”?

Reklama

Sablik doskonale poradził sobie z prowadzeniem fabuły poprzez podsuwanie nam fałszywych tropów, ale też z powolnym, systematycznym kreowaniem założonej rzeczywistości. Oniryczne zdarzenia tym mocniej uderzają swoją nierealnością, ponieważ wynikają wprost z bardzo realistycznie ukształtowanej scenerii powieściowych zdarzeń. Świat przedstawiony to świat, jaki znamy. To nasze realia i poniekąd nasze otoczenie, nasza codzienność. Osadzenie akcji w polskim mieście, uczynienie bohaterów z naszych rodaków to bardzo słuszny zabieg z dwóch powodów. Po pierwsze, każdy autor zawsze dużo lepiej radzi sobie z opisywaniem środowiska, które zna, rodzimego otoczenia, w którym funkcjonuje na co dzień. Po drugie, także czytelnikowi łatwiej odnaleźć się w świecie, jaki zna, jaki widuje za oknem, jaki jest poniekąd jego światem. I choć to doskonałe rozeznanie odbiorcy w realiach świata przedstawionego jest ryzykowne, bowiem szybciej obnaża wszelkie potencjalne błędy i niedociągnięcia, to jednak w tym przypadku Sablik naprawdę świetnie sobie poradził.

Autor prowadzi swoją historię konsekwentnie, w sposób przemyślany, odsłaniając tyle, ile jest to w danym momencie konieczne. Pozwalając nam w trakcie lektury, równorzędnie z bohaterami – a czasami nawet wyprzedając ich, bowiem my, w przeciwieństwie do nich, mamy ogląd całości sytuacji – odkrywać kolejne elementy misternie przygotowanej układanki.

Kolejne postaci wprowadzane na plan nie są traktowane po macoszemu, nie są wciskane na siłę, byle zapełnić drugi plan. Każdy ma do odegrania swoją starannie przygotowaną rolę. I odgrywa ją, prowadząc całość historii do finału, który okazuje się naprawdę sporym zaskoczeniem.

Tomasz Sablik

Reklama

Czuć w powieści przesłanki religijne, mocny akcent wiary chrześcijańskiej – co zapewne jest tożsame z odczuciami samego autora. Pewne elementy, pojedyncze wątki, zdają się sugerować, że oto patrzymy na odwieczną walkę dobra i zła, dwóch, przeciwstawnych sił, zmagających się w pojedynku o duszę Roberta. Jednak daleko temu do jarmarcznego populizmu, do nachalnego kaznodziejstwa. Autor nie mówi w tym zakresie niczego wprost. On nakreśla pojedyncze sceny, czasem zdania, które mają za zadanie czytelnika naprowadzić, zasugerować mu kierunek rozważań. A czy wyciągnie on wnioski (i jakie one będą), to już pozostaje w gestii odbiorcy.

Sablik przez całość powieści balansuje na krawędzi jawy i snu, mocno ciążąc w kierunku narastającego odrealnienia, co nie tylko wzbudza znaczący (ale w kontekście horroru naturalnie pożądany) dyskomfort – a w określonych scenach także zamierzone uczucie lęku – ale też, po zapoznaniu się z finałem, uświadamia, jak bardzo autor panował nad całością historii. Nie ma tu elementów zbędnych, nie ma scen dorzuconych z przypadku, nakreślonych jako wypełniacze. Każdy element, każdy fragment ma tutaj określone miejsce, służące zbudowaniu wielopiętrowej intrygi z bardzo przewrotnym zakończeniem.

Ta książka kipi od emocji. Bohaterowie są dwuznaczni, nie zero-jedynkowi. Mają swoje wady, swoje grzechy. Niektórzy z początku nas śmieszą (Samuel), inni nieco niepokoją swoją otwartością i bezpośredniością w relacjach (Andre). Wiele rzeczy nie jest powiedziane tutaj wprost, nie jest wyłożone nazbyt klarownie, ale pozostawione w umiejętnym niedopowiedzeniu, dzięki czemu mamy okazję więcej samodzielnie odkrywać, poznawać, dostrzegać. Co przekłada się na tym większą satysfakcję z lektury.

Reklama

Nowa powieść Tomasza Sablika okazuje się przykładem dobrze napisanej, starannie przemyślanej grozy, w której zauważalne jest, jak dokładnie autor przygotował się do opowiedzenia tej historii. To wręcz zaskakujące w przypadku – bądź, co bądź – niedoświadczonego jeszcze twórcy, jak zapanował on nad opowieścią, jak starannie skonstruował i pokazał powolne, ale coraz głębsze popadanie głównego bohatera w szaleństwo. Jak umiejętnie nakreślił i zaserwował rozpad ułożonego, realistycznie ukazanego świata.

Polski horror wychodzi z cienia. „Nowa fala” – zapoczątkowana w Wydawnictwie Vesper przez wspomnianego na wstępie, zdobywającego rynek szturmem Urbanowicza – pokazuje, jak bardzo rodzima literatura grozy była w ostatnich latach niedoceniana, ale też, jak wiele nowych talentów potrafi zaoferować. Tomasz Sablik z pewnością jest jednym z nich. „Winda” zaskakuje dojrzałością. Zazwyczaj ostrożnie podchodzę do debiutów literackich (w tym przypadku, choć to druga powieść autora, traktuję ją jako debiut, bowiem opublikował powieść jako pierwszą pod własnym nazwiskiem), ale moje obawy okazały się płonne. „Winda” to zdecydowanie jeden z ciekawszych „grozowych” tytułów, jakie pojawiły się w tym roku (i nie tylko) na polskim rynku. Zapamiętajcie nazwisko Tomasza Sablika. „Nowa fala polskiej grozy” nadeszła. I oferuje naprawdę świetne horrory.

Mariusz Wojteczek. BadLoopus.pl

Powieść „Winda” już do kupienia w księgarniach.

Artykuł sponsorowany

[kk]

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
2857
4
04.12.2020 10:21

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd