Wilkołactwo i kanibalizm, czyli piętno „Sfory” – thriller psychologiczny Przemysława Piotrowskiego

Marcin Waincetel
12.08.2020

Podobno gdy rozum śpi, budzą się demony. Bo prawdziwe potwory istnieją, tyle że w ukryciu. Morderca, który w mediach szybko zdobył rozgłos jako wilkołak-kanibal, jest częścią „Sfory”, nowego kryminału z cyklu o Igorze Brudnym. Charakterny komisarz policji, którego poznaliśmy w „Piętnie”, powraca w kolejne sprawie opracowanej przez Przemysława Piotrowskiego – jednego z ciekawszych autorów na scenie polskiego kryminału.

Wilkołactwo i kanibalizm, czyli piętno „Sfory” – thriller psychologiczny Przemysława Piotrowskiego

„Tnij ją!” – zdanie otwierające „Sforę” budzi dosyć jednoznaczne emocje. Strach, trwogę, przerażenie. Przemysław Piotrowski stosuje zresztą złotą zasadę Alfreda Hitchocka, aby każdą historię zacząć od trzęsienia ziemi. A potem budować jeszcze większe napięcie, bo przecież kluczowy jest suspens, odpowiednie wpłynięcie na psychikę odbiorcy. „Wychodzę z założenia, że już pierwsze zdania każdej mojej powieści muszą być mocne, wyraziste, niosące obietnicę dobrej rozrywki…” – zdradził nam w niedawnym wywiadzie autor. 

Sfora Przemysław PiotrowskiPiotrowski, wieloletni i ceniony dziennikarz – redaktor „Gazety Lubuskiej”, w której najpierw zajmował się tematyką sportową, a potem śledczą – w doskonały sposób odmierza porcje adrenaliny serwowanej dla czytelników. W swoich kryminałach opisuje rzeczywistość naznaczoną żywymi kontrastami. Pojawia się choćby motyw związany z sacrum i profanum – tym, co boskie, jak i tym, co ludzkie. Dobrem oraz złem. Prawem i bezprawiem. (Nie)sprawiedliwością. Moralnymi odcieniami szarości. Wystarczy powiedzieć, że w intrygę ze „Sfory” wplątani są bowiem – między innymi – reprezentanci duchowieństwa. Ale jest to historia rozpisana z wyczuciem, wrażliwością, bez kreowania sztucznych kontrowersji.

Autor zaznacza zresztą, że od początku zależy mu na tym, aby opracować emocjonującą opowieść, a dokładniej historię: „(…) która przypadnie do gustu czytelnikowi, wróć, takiej przy której czytelnik zapomni o całym świecie i nie będzie mógł oderwać się od czytania”. Piotrowski faktycznie potrafi wykorzystywać napięcie, niepewność, z którymi w parze idą fabularne sekrety. Opierając się na aspektach psychologicznych jako głównych składnikach kryminalnego thrillera.

„Piętno” zapisane w duszy – początki zbrodni spisanej przez Piotrowskiego

Reklama

Zbrodnia potrafi odcisnąć piętno tak na ciele, jak i przede wszystkim duszy człowieka. I to właśnie blizny pozostawione na psychice są najbardziej bolesne, o czym dowiadujemy się z rozdziałów życia Brudnego. Życia naznaczonego cierpieniem i tajemnicą, które ukształtowało świat wartości warszawskiego gliniarza. Bezkompromisowego, niekiedy sprzeciwiającego się zbiurokratyzowanym procedurom policji i sądów – nic dziwnego, że nazwisko przyjął na cześć Brudnego Harry’ego – ikonicznej filmowej postaci kreowanej przez Clinta Eastwooda.

„Piętno” rozgrywa się w Zielonej Górze, rodzinnej miejscowości policjanta. Mężczyzna bliźniaczo podobny do Brudnego jest poszukiwany w sprawie wyjątkowo brutalnego morderstwa. Komisarz musi wrócić do rodzinnego miasta, by oczyścić się z podejrzeń i rozwikłać tajemnicę swojego pochodzenia. W sprawę zaangażowany jest również inspektor Romuald Czarnecki, stateczny, racjonalny, nieco wiktoriański w obyciu funkcjonariusz starej daty – żywe przeciwieństwo, ale w pewnym sensie idealne dopełnienie postaci Brudnego. „Pomyślałem, że starcie tak dwóch skrajnych charakterów (tj. Brudny – Czarnecki) doda powieści dodatkowego smaczku…” – zaznacza Piotrowski, który właśnie za sprawą „Piętna” wdarł się na polską scenę literackiej zbrodni.

Co zapisano w kartotece gliniarza? Tajemnice z przeszłości Igora Brudnego

„A dziś? Dziś stał tu, mając w planach nie tylko powrócić od starych kart z życiorysu, ale też rozgrzebać jego najgorsze epizody…” Placówka Opiekuńczo-Wychowawcza Hieronimek Zielonogórskich w Zaborze to miejsce, w którym wychował się Brudny. I choć jest to miejsce fikcyjne, to Piotrowski naszkicował je w sposób niezwykle realistyczny. „Kiedy pisałem Sforę, zależało mi na realizmie, dlatego prawie wszystkie miejsca i instytucje, które pojawią się w książce, istnieją” – dookreśla autor. Ramy opowieści są zresztą bardzo sugestywne przez odwołania do współczesnych tematów. Spraw związanych z obyczajowo-kulturowym tabu.

Brudny nachylił się najbliżej ze wszystkich, niemal wsadzając nos w rozerwaną szyję ofiary, jeśli o czymś takim jak szyja w ogole można było jeszcze mowić. Większość tkanki była pożarta, a głowa trzymała się jedynie na kilku nieprzerwanych kręgach i napiętych do granic możliwości ścięgnach.

„Sfora”, Przemysław Piotrowski

W policyjnej kartotece znajdziemy bowiem wstrząsające zeznania, ale też wciąż żywe wspomnienia – obrazy, które zapisały się w pamięci głównego bohatera kryminalnej serii Piotrowskiego. Brudny wychowywał się bowiem w szczególnym sierocińcu. Surowy rygor – nakazy i zakazy, moralny gorset, przemoc, ba, wręcz sadyzm. Demony przeszłości powrócą, w dodatku ze zdwojoną siłą, gdy rozlegnie się krzyk ofiar. Seryjnie mordowanych przedstawicieli duchowieństwa. Czy taki jest właśnie modus operandi mordercy?

„Sfora”, czyli pajęcza sieć intryg – skandale, moralne dylematy

Zima. W lesie nieopodal Zielonej Góry odnaleziona zostaje ręka. Wstępne oględziny wskazują, że została ona… odgryziona przez człowieka. Czy to możliwe, aby w zielonogórskich lasach pojawił się wilkołak? Media tworzą własną narrację. Śledczy natrafili bowiem na zmasakrowane zwłoki zaginionej niedawno zakonnicy – ofiara została zamordowana, a jej ciało rozszarpały wilki. Ale odpowiedź o motyw, jak i prawdziwą naturę sprawcy jest prawdziwą zagadką.

Reklama

Wszystko dlatego, że fabuła pomyślana przez Przemysława Piotrowskiego opiera się na moralnych dylematach, obyczajowych skandalach, fałszowaniu i zakłamywaniu rzeczywistości. Brudny, człowiek o charakterze trudnym, szorstkiej powierzchowności, nieco też wulgarnym usposobieniu, jest zmuszony, aby zaryzykować spokojem własnego sumienia, gdy wraca do sierocińca. A konkretnie katakumb placówki, w której przed laty rozegrało się prawdziwe piekło. Właśnie do tych wydarzeń odnosi się zdanie otwierające „Sforę”. „Tnij ją!” – słowa, które mogą oznaczać śmierć, ale równocześnie, co wydawać się może nieco zaskakujące, także ratunek.  

Ryzykować musi również inspektor Romuald Czarnecki, do którego z nietypową propozycją zwrócił się jeden z osadzonych. Aresztant dysponuje bowiem wiedzą na temat bestii grasującej w zielonogórskich lasach. Cena, jaką być może będzie musiał zapłacić Czarnecki, jest jednak wyjątkowa. Bo na szali zostanie wystawione życie jego współpracowników. 

Niejednoznaczny świat stróżów prawa – odwzorować sztukę zbrodni

Niektórzy, jak Igor Brudny, są porywczy, zdają się na intuicję. Inni, choćby Czarnecki, charakteryzują się niemal wiktoriańską filozofią. Działają metodycznie. Przyświeca im moralny kodeks. Przemysław Piotrowski skoncentrował się na dookreśleniu warstwy psychologicznej, sportretował skomplikowane relacje uczuciowe, jaką złączeni są ze sobą między innymi Igor Brudny, jak Julia Zawadzka ze stołecznej policji – para policjantów, oddanych w przyjaźni, w których zachowaniu wyczuwalne jest zresztą erotyczne napięcie.

Przemysław Piotrowski

Seks odgrywa zresztą istotną rolę, jest częścią składową „Sfory”. I to zarówno w wydaniu wiążącym się z jakąś formą miłości, cementowani związku, jak dzieje się to w kontekście Igora i Oksany, dziewczyny głównego bohatera, ale… nie tylko. Bo niemalże zwierzęcy popęd wiąże się też z morderstwami dokonywanymi przez oprawcę. A właściwie stadio bestii. Przecież sam tytuł kryminału odnosi się do dużego stada psów lub wilków, jak i zwierząt gończych prowadzonych razem na polowanie. Piotrowski ma zresztą talent do tego, aby odwzorowywać sztukę zbrodni, gdy ukazuje nam tajemną wiedzę związaną choćby z traseologią, techniką śledczą polegającą na ustaleniu osoby, pojazdu lub zwierzęcia na podstawie śladów przemieszczania się pozostawionych na miejscu zdarzenia.

„Bardzo pragnę podziękować panu Romanowi Czarneckiemu, który jako emerytowany inspektor wydziału dochodzeniowo-śledczego okazał się niewyczerpanym źródłem informacji, dzięki czemu – mam nadzieję – udało mi się oddać realia panujące w komendzie przy prowadzeniu tak skomplikowanych spraw.” – sygnalizuje w posłowiu autor „Sfory”, który doskonale odrobił zadanie związane z kryminalnym researchem. Poznamy szczegóły związane z przeprowadzeniem sekcji zwłok, przeanalizujemy profil psychologiczny seryjnego zbrodniarza. Zestawienie ze sobą wilkołactwa i kanibalizmu nie jest bowiem tylko legendą. 

Bestie żyjące w ludzkiej skórze – ustalić genezę prawdziwego zła

„Poczuł, jak adrenalina powolnym strumieniem wypełnia jego żyły. Lubił to uczucie. Nakręcało go do działania jak nic innego” – zdanie, które charakteryzuje sposób działania Brudnego, zresztą w jednej z kluczowych scen, mówi nam o tym, w jaki sposób pomyślany jest ten bohater. To człowiek kierujący się instynktem. W pewnym sensie podobnie, jak i bestia ze „Sfory”.

Mężczyzna poczuł, jak zalewa go fala gorąca. Zrozumiał, że nie ma wyjścia. To nie był jego pierwszy raz. Powoli odłożył w śnieg resztę zdobyczy, wyjął zza paska noż i przykucnął. Zdjął buty i oparł dłonie o zmrożony grunt. Jego zmysły wyostrzyły się do granic możliwości, mięśnie napięły, do żył chlusnęła adrenalina. Nie myślał, po prostu wykonywał to, co podpowiadał mu instynkt.

„Sfora”, Przemysław Piotrowski

Czytelnik będzie mieć zresztą okazję do tego, aby zaobserwować, w jaki sposób działa zabójca. Aspekt psychologiczny jest dla Piotrowskiego równie ważny, jak i elementy behawioralne. Ważne jest choćby znaczenie środowiska jako czynnika, który kontroluje zachowania człowieka. Ale również geny. Ukształtowanie osobowości. Z kolei ustalenie genezy prawdziwego zła wiąże się z rozwiązaniem szalenie skomplikowanej układanki. „Ufam, że inteligentne i prowokujące zmusza czytelnika do myślenia” – zaznacza autor cyklu, który faktycznie potrafi prowokować, szanując przy tym inteligencję odbiorcy. Czytelnicy mają szansę po swojemu interpretować wydarzenia zarejestrowane na kartach powieści.

Reklama

W „Sforze” przywoływani są jednak również najprawdziwsi zwyrodnialcy. Choćby Karl Denke, niemiecki morderca, „jeden z najsłynniejszych seryjnych kanibali”, który „przez lata zamordował przynajmniej czterdzieści osób, a ich mięso peklował i sprzedawał na bazarze we Wrocławiu”. Fikcja splata się więc z prawdą, fabuła z realnym kontekstem. To rozrywka wielowątkowa, oparta na niuansach, z której czerpie się prawdziwą przyjemność.

Makabra, groza, bezkompromisowość – znaki charakterystyczne Piotrowskiego

„Krzyknęła, gdy uderzyła kolejna fala koszmarnego bólu. Zwinęła się w kłębek, wbijając resztki zębów w przedramię. Głęboko, aż do krwi…” – Piotrowski jest też prawdziwym specjalistą od portretowania fizycznych aspektów kryminalnej grozy. Bo choć „Sfora” pozbawiona jest elementów fantastycznych, a geneza zła zapisana jest przede wszystkim w genetyce, a nie mrocznych legendach, to narastający z każdą kartą nastrój niepokoju towarzyszy nam właściwie od początku, aż do samego końca powieści.

„Spojrzała na gnijącą ranę. Żółtawy płyn nie przestawał się sączyć. Potwornie cuchnął” – mówi nam narrator, wskazując na namacalne wręcz cierpienie jednej z ofiar. Zapadające w pamięci opisy są jednak oszczędne, dawkowane z wyczuciem. Poziom adrenaliny wzrasta jednak znacząco wraz z upływem czasu, jaki przeznaczamy na lekturę. Bo też mimo zdecydowanych działań śledztwo komplikuje się coraz bardziej. Zwłaszcza że morderca powołany do życia przez Piotrowskiego stosuje prawo serii, w której zdarzają się wyjątki od reguły. I choć na początku wszystkie tropy wskazują na sierociniec hieronimek, gdzie wychował się Brudny, to tak naprawdę jest to tylko jeden wymiar zbrodniczej układanki. 

Przemysław Piotrowski

„Piętno” zawarte w mrocznej „Sforze”

Podobno gdy rozum śpi, budzą się demony. Bo prawdziwe potwory istnieją, tyle że w ukryciu. Morderca, który w mediach szybko zdobył rozgłos jako wilkołak-kanibal, jest częścią „Sfory”, nowego kryminału z cyklu o Igorze Brudnym. Choć można powiedzieć, że są to prawdziwie męskie kryminały – naznaczone bezkompromisową akcją, niekiedy wulgarnością i makabrą – to sam autor odżegnuje się od tego, aby etykietować jego prozę. „Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak ustandaryzowanie przez normy konwencji. Oczekiwania odbiorców są bardzo różne i wpisywanie się w jakiś główny nurt nie jest w moim stylu.”

Szczególny urok „Piętna” zawartego w mrocznej „Sforze” odnosi się właśnie do niejednoznaczności. I sekretów, które zapisano w życiu głównych bohaterów, jak i postaci, które wyłaniają się z krainy cienia – niebezpiecznego świata zbrodni. A trafić tam może zarówno zranione w przeszłości dziecko, osoba świecka i duchowa, zwykły urzędnik, jak i przedstawiciel organów ścigania. Każdy może przekroczyć granicę pomiędzy prawem i bezprawiem. Z epilogu dowiadujemy się zresztą, jak kusząca, ale i ryzykowna może być siła pożądania. Finał trylogii o Igorze Brudnym zapowiada się w sposób niezwykle emocjonujący, a Przemysław Piotrowski już teraz na trwale zapisał się w świadomości fanów literackiej zbrodni. 

Artykuł na podstawie powieści „Sfora” Przemysława Piotrowskiego.

Książka Piotrowskiego jest do kupienia tutaj.

Reklama

komentarze [13]

Sortuj:
42
26
30.08.2020 21:47

Nie wiem skąd autor bierze wszystkie pomysły, i chyba nie chcę wiedzieć. Dla mnie obydwie części są fenomenalne. Czekam na ciąg dalszy.


210
5
30.08.2020 19:17

Nie chcę oceniać książki po okładce, ale powyższa zajawka przedstawia mi obraz kolejnego tendencyjnego gniota, pełnego brudu i makabry, przekombinowanych intryg, schematów i — co jakże typowe dla nurtu makabrycznych kryminałów — zupełnego braku realizmu pod przykrywką wulgarności. Może się mylę, może krzywdzę — ale chyba nie. Brudna literatura? Podziękuję.


371
100
27.08.2020 21:32

Okładki tej serii są fenomenalne, ale w końcu tworzy je Dark Crayon. Szkoda, że treść taka sobie, pisana w dodatku trochę szkolnym stylem


725
568
27.08.2020 16:59

Dziwię się, że ktoś ma przyjemność z czytania tak wynaturzonych i pełnych naturalistycznych szczegółów opisów zbrodni. Ja osobiście mam tego powyżej uszu i autorowi podziękuję. Nad chorą dosłowność stawiam wyobraźnię, a nad makabrę misterną ale prawdopodobną intrygę. Tego tutaj brak, niestety.


1898
185
27.08.2020 18:38

Nie czytałam jeszcze Sfory, ale w pierwszym tomie, oprócz krwawych opisów była też bardzo interesująca intryga...


204
174
27.08.2020 19:29

@chimera, w pierwszym tomie intryga może i była interesująca, ale nieprawdopodobna i absurdalna. Jeśli ktoś tak lubi...


211
76
27.08.2020 22:21

Rudolfina, a dla mnie intryga była genialna a Autor zachował pełen realizm. Kwestia gustu.
Książka jest fenomenalna, podobnie Sfora. Coś nowego na tym polskim skostniałym rynku.


1680
235
28.08.2020 08:29

Rozumiem, że można nie przepadać za tak "wynaturzoną i pełną naturalistycznych opisów zbrodni" literaturą, ale umówmy się, że każdy czyta, to co chce. Z kolei ja dziwię się peanom nad "365 dniami" jakiejś tak Blanki, czy chorymi zachwytami nad "50..." Greya. Literatura typu "Sfora" i jej podobne tworzona jest ku uciesze ogółu i tak ma pozostać. Mnie to kręci, a wiem, że...

więcej

4007
3767
12.08.2020 21:37

Już wysłane zamówienie,teraz czekać


1680
235
12.08.2020 20:09

Przeczytałam w tempie ekspresowym "Piętno" i muszę przyznać, że idzie do głowy. Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg, a zapowiada się ekscytująco.


38
26

Jeszcze nie czytałem, ale już jest u mnie :)


4007
3767
12.08.2020 17:45

Oj,to będzie mocna literatura.Już dziś zamawiam.


350
3
12.08.2020 12:27

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd