W labiryncie życia i śmierci. „Ostrze” Belindy Bauer

LubimyCzytać
28.10.2020

 „Ostrze” Belindy Bauer nominowano do Nagrody Bookera oraz National Book Awards. Choć opowiada o zbrodni, nie jest to typowy thriller. Nie ma tu przemocy, brutalnych opisów zabójstw czy morderczych pościgów. Jest za to niepokojąca atmosfera zagrożenia, napięcie i wiele emocji.

W labiryncie życia i śmierci. „Ostrze” Belindy Bauer

Jack ma 11 lat, dwie młodsze siostry i nowy zegarek, który dostał na urodziny (choć wolał PlayStation). Gdy pewnego upalnego dnia psuje się ich samochód, dzieciaki czekają, aż mama przyprowadzi pomoc drogową. Jest gorąco, duszno i nudno, bo ile można grać w zgadywanki? Czas, odmierzany wskazówkami zegarka, dłuży się niemiłosiernie, dlatego Jack decyduje, że wyjdą mamie naprzeciw. Idą zatłoczoną autostradą, powietrze drga od gorąca i przeszywających dzięków klaksonów. Nikt się nie zatrzymuje, by zapytać, dlaczego troje dzieci maszeruje przy niebezpiecznej drodze, nikogo nie interesuje, gdzie jest ich opiekunka. Między innymi o tej znieczulicy jest „Ostrze” Belindy Bauer – a także o bolesnej drodze, jaką musi przejść każdy, kto stracił bliską osobę. Bo mama Jacka, Joy i Merry już nigdy do nich nie wróci.

Reklama

Spektakularny dzień na morderstwo

Gazety nie przestawały rozpisywać się o zaginionej matce, która porzuciła syna i dwie córki, z których najmłodsza miała tylko dwa lata. Zarejestrowano nagranie rozmowy, gdy kobieta dzwoni po pomoc, informując o pozostawieniu zepsutego samochodu na poboczu. Nagranie urywa się, gdy Eileen informuje, że obok niej zatrzymuje się auto. „O, ktoś się zatrzymał, żeby mi pomóc…”. Ostatnie słowa zaginionej otwierały drogę ku spekulacjom odnośnie jej dalszych losów, które zakończyło dopiero znalezienie jej ciała. Policja miała także narzędzie zbrodni – zatem popełniono morderstwo. Winnego jednak brak…

Chwile na poboczu autostrady Jack odgrywał w swojej wyobraźni wielokrotnie, prześladowały go w marzeniach sennych. Choć miał tylko jedenaście lat, czuł odpowiedzialność za młodsze siostry. Z biegiem kolejnych tygodni brzemię to stawało się tylko cięższe, a po trzech latach chłopiec praktycznie przejął opiekę nad Joy i Merry. Ojciec dzieci pogrążył się w rozpaczy, a coraz głębsza otchłań żałoby znalazła symboliczne odzwierciedlenie w stosach gazet, gromadzonych po to, by nie przegapić żadnej wzmianki o zamordowanej matce i żonie. Stosy te wkrótce zaczęły zamieniać rodzinne mieszkanie w labirynt z papieru, w którym żyli pogubieni mieszkańcy.

GRAFIKA Z OKŁADKĄ KSIĄŻKI

Reklama

Lekcja utraty

W dużej mierze thriller Belindy Bauer to powieść psychologiczna o radzeniu sobie ze stratą – choć emocje bohaterów poznajemy tu raczej przez ich czyny, a nie opisy wewnętrznych monologów. Książka, oparta zresztą luźno o prawdziwą sprawę morderstwa Marie Wilks z 1988 roku, rzuca też światło na sytuację dzieci, zmuszonych do stawienia czoła życiu bez matczynej miłości. To dość niepopularny temat, szczególnie w literaturze gatunkowej, chętniej sięgającej po wątki związane po dylematy moralne dorosłych. Tymczasem Belinda Bauer, kreśląc portret Jacka, stworzyła protagonistę wyjątkowego – wierzący w sprawiedliwość nastolatek zostaje wrzucony w bezlitosny świat dorosłych i musi grać zgodnie z zasadami ich gry, by przetrwać. Postać tego bohatera łączy różne wątki, które pojawiają się w powieści. Mamy tu Catherine, kobietę oczekującą na przyjście na świat swojego dziecka, ambitnego i cynicznego komisarza Marvela oraz funkcjonariusza Reynoldsa, który wprowadza element komedii, a nawet groteski. Jest też burzący spokój Catherine i przedstawicieli prawa włamywacz, zwany Złotowłosym, który znajduje narzędzie zbrodni. Stąd już tylko jeden krok do złapania mordercy… Nic jednak nie okazuje się tak proste, jak mogłoby się wydawać.

Na liście nagród

Nieczęsto zdarza się, by powieść z wątkiem kryminalnym i trzymający w napięciu thriller był nominowany do prestiżowych nagród literackich. To jednak udało się Belindzie Bauer – autorce pochodzącej z Wielkiej Brytanii. Za swój debiut, zatytułowany „Szczątki” (oryg. „Blacklands”) twórczyni otrzymała Złoty Sztylet – nagrodę przyznawana przez stowarzyszenie pisarzy kryminałów (Crime Writers' Association's). Za jedną z kolejnych powieści zgarnęła nagrodę za kryminał roku na Festiwalu w Harrogate (Theakston's Old Peculier Crime Novel of the Year Award). Belinda Bauer nie była jednak świadoma, że jej pierwszą książkę można zakwalifikować jako kryminał. Sama zresztą po pierwszą powieść z tego gatunku sięgnęła, gdy miała 45 lat. Jej zamiarem nie było tworzenie thrillerów – chciała przybliżyć czytelnikom opowieść, w którym wątek kryminalny byłby tylko jednym z kilku. „Dla mnie zawsze chodzi po podróż emocjonalną” – mówiła w wywiadzie dla „The Guardian”.

Reklama

Nie powinno dziwić zatem umieszczenie „Ostrza” na krótkiej liście National Book Awards oraz długiej liście nominowanych do Nagrody Bookera. „Ostrze” udowadnia, że w opowieści niekonieczne ważne jest „kto zabił” – ważniejsze jest ukazanie konsekwencji tego czynu. Wybrany przez Bauer gatunek doskonale to umożliwia. Zbrodnia rozlewa się szeroką plamą na życiu bohaterów powieści. Ich stopniowe przezwyciężanie traumy, odmalowane z taktem i szacunkiem, jest tym, co w największej mierze sprawia, że od książki trudno się oderwać. Członkowie jury, którzy zdecydowali o umieszczeniu „Ostrza” na shorliście Bookera, określili książkę jako „przenikliwą, stylową i inteligentną opowieść”, która „podważa dotychczasowe wzorce gatunkowe i zostaje z nami na długo”. Trudno się z nimi nie zgodzić.

Książka jest już w sprzedaży w księgarniach internetowych

Artykuł na podstawie powieści „Ostrze” we współpracy z Wydawnictwem W.A.B.

[ec]

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
2834
4
28.10.2020 11:37

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd