Pisarze w oparach kofeiny

LubimyCzytać
17.10.2014

Można odnieść wrażenie, że im szybciej zapada zmierzch, tym więcej kawy pijemy w ciągu dnia. Parująca filiżanka pachnącej kawy potrafi poprawić nastrój i dodać sporo energii. Wielu pisarzy nie potrafiło bez niej pracować. Oto krótki przegląd autorów, którzy byli wyjątkowo przywiązani do tego napoju.

Honore de Balzac wypijał podobno nawet 50 filiżanek kawy na dobę! Nie bez powodu – wstawał o pierwszej w nocy i pisał przez siedem godzin. Koło ósmej kładł się na półtorej godziny, a następnie znowu pracował mniej więcej do szesnastej. Powiedział kiedyś: Gdy tylko kawa trafi do żołądka, zaczyna się ogólne poruszenie. Pojawiają się pomysły, porównania same się nasuwają, kartka się zapełnia. Kawa jest sprzymierzeńcem, dzięki niej pisanie przestaje być walką.

Być może taka ilość kofeiny przyczyniła się do tego, że na "Komedię ludzką" składa się ponad sto trzydzieści utworów, jednak z pewnością nie przedłużyła życia ich autorowi. Balzakowi zaczęły w końcu dokuczać bóle żołądka, tiki mięśni twarzy i bóle głowy. Miał skoki ciśnienia, a ostatecznie zmarł na zawał w wieku 51 lat.

Niewiele mniej filiżanek kawy wypijał Voltaire – wystarczało mu od trzydziestu do czterdziestu filiżanek dziennie, choć niektóre źródła podają znacznie wyższą liczbę, siegającą nawet ponad siedemdziesięciu filiżanek na dobę! Voltaire pił kawę nieco inaczej, mieszając ją z czekoladą.

Te niebotyczne ilości kawy nie są bynajmniej potwierdzone, a wiele osób uważa je za nieprawdopodobne. Czy tak jest w istocie? Według naukowców, śmiertelna dawka kofeiny dla dorosłego człowieka to około 10 gramów, spożyte w ciągu czterech do sześciu godzin. Przeciętna filiżanka może zawierać 60 do 150 miligramów kofeiny. Balzak i Voltaire mogli więc bezpiecznie wypić nawet 66 filiżanek na dobę, zwłaszcza że ich organizmy z pewnością przystosowały się do dużych dawek kofeiny. Biografowie nie potwierdzają tej niebotycznej liczby, ale też jej nie dementują, przyznając, że takie legendy krążyły jeszcze za życia obu pisarzy.

Inni pisarze nie wypijali może takich ilości kawy, ale ich zwyczaje też potrafią zadziwić. Amatorem naprawdę słodkiej kawy był Søren Kierkegaard. Jego ulubiony sposób przyrządzania kawy może wzbudzić dreszcze. Ten duński filozof i poeta najpierw napełniał filiżankę aż po brzeg cukrem. Następnie powoli wlewał bardzo mocną, czarną kawę, w której cukier powoli się rozpuszczał. Nie delektował się potem słodyczą – wypijał wszystko jednym haustem.

Gertrude Stein także uwielbiała kawę. Napisała: Kawa daje czas na myślenie. Jest czymś więcej niż tylko napojem, jest wydarzeniem.

Aromatem kawy napawał się Jean Jacques Rousseau. Zanotował kiedyś, że ilekroć w pobliżu jego domu palona jest kawa, natychmiast otwiera drzwi na oścież, żeby napawać się tym aromatem.

Polscy pisarze także od kawy nie stronili. Adam Mickiewicz opisał doskonałą kawą w Panu Tadeuszu. Miała ona czarność węgla, przejrzystość bursztynu, zapach moki i gęstość miodowego płynu. Kawę tę przyrządzała zawodowa kawiarka, która potrafiła także kupić doskonałe ziarna kawy i wybrać najtłustszą śmietankę. Sam Mickiewicz także chętnie pijał kawę i był zdania, że właśnie Polacy są mistrzami w jej przyrządzaniu.

Do kawy przekonał się także Ignacy Krasicki, który w powieści "Pan Podstoli" czyni swojego bohatera miłośnikiem kawy i chwali nie tylko jej zapach, ale także i smak łagodny i skutki zdrowiu zdatne.

Nie wszyscy pisarze byli jednak smakoszami kawy, zwłaszcza w czasach, gdy kawa dopiero powoli trafiała na europejskie stoły. Jan Andrzej Morsztyn skosztował kawy przygotowanej przez Turków i nie przypadła mu raczej do gustu, skoro tak ją scharakteryzował:

Napój, jak brzydka trucizna i jady,
Co żadnej śliny nie puszcza na zęby,
Niech chrześcijańskiej nie plugawi gęby.
..

Kawę chętnie pijała Agnieszka Osiecka, która tak o niej napisała:

Filiżanka czarnej kawy
z ukrytym na dnie cierniem,
na lenistwo dla zabawy,
filiżanka codziennie i częściej.

Kawa bywała też po prostu pretekstem do tego, żeby wybrać się do kawiarni, tego świętego dla wielu pisarzy przybytku, i spędzić długie godziny na dyskusjach z kolegami po piórze. W paryskich lokalach na takie spotkania regularnie przychodzili Albert Camus, Jean-Paul Sartre, czy też Boris Vian. Bardziej współcześnie i mniej elegancko, w kawiarni Starbuck’s kawę pija regularnie Harlan Coben, który ma zwyczaj chodzenia na kawę po odprowadzeniu dzieci do szkoły. W kawiarniach powstała też spora część cyklu o Harrym Potterze.

Sięgając więc w pochmurny dzień po kolejną filiżankę kawę, zamiast czynić sobie wyrzuty, pomyślmy o tym, ile dzieł literackich powstało pod jej wpływem.

Reklama

komentarze [26]

Sortuj:
324
77
16.03.2015 00:21

Te rymy o kawie p. Agnieszki Osieckiej nie najwyższych lotów ;P a biednego Michała Wiśniewskiego tak bardzo wyśmiewają za jego Filiżankę. I gdzie tu sprawiedliwość?
:-)))))


1133
133
23.10.2014 19:56

Ponoć Leśmian był uzależniony od kawy (i papierosów) - też wypijał duże ilości.


1434
16
18.10.2014 21:25

Niektórzy historycy obyczajów zwracają uwagę, że gdyby nie kawa i kawiarnie, które powstawały w europejskich miastach pod koniec XVII w., to nie byłoby Oświecenia, rewolucji przemysłowej i tego wszystkiego, co nazywamy nowoczesnością. Zamiast przy winie lub piwie, ludzie mieli okazję spotykać się przy kawie, która pobudzała, a nie usypiała i rozleniwiała.


Reklama
1543
150
18.10.2014 19:40

Ja bardzo lubię kawę, ale prawdziwą, świeżo parzoną (już sam aromat pobudza, dodaje energii i poprawia humor), żadnej rozpuszczalnej nie uznaje. Wystarczy mi 1 - 2 filiżanki/kubki dziennie. Dobra kawa potrafi nie tylko pobudzić, ale i zrelaksować, uprzyjemnić czytanie książki czy rozmowę z przyjaciółmi. Nie dziwę się, że tak chętnie sięgali po nią pisarze.
Herbatę też...

więcej

2155
1121
18.10.2014 17:02

Jeszcze dwa lata temu nie mogłam patrzeć na kawę. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez chociaż jednej filiżanki tego napoju.
Pamiętajmy o  Stieg Larsson Stieg Larsson, który w swojej trylogii zamieścił hektolitry kawy - przeciętnie każdy bohater pije przynajmniej pięć filiżanek dziennie. Poza tym...

więcej

0
0
18.10.2014 16:25

Czy ktoś wie, jaką kawę pito w czasach 'Pana Tadeusza? Artykuł wspomina o kawie, ale nie pisze czy to była kawa zbożowa czy 'prawdziwa'.


1889
136
18.10.2014 16:51

Prawdziwą. Jest tam opis jak zawodowa kawiarka kupuje ziarna, mieli itp.


0
0
18.10.2014 17:08

Dzięki. Opis pamiętam. Ale wątpliwości odnośnie kawy miałam.


11957
439
18.12.2014 08:19

Żeby powstał produkt zastępczy, najpierw musiał istnieć oryginał. Francuzi (a po nich Niemcy) kawę zbożową nazywali mocca faux (Muckefuck)- "fałszywa kawa". Już w czasach Bacha krytykowano uzależnienie od tego tureckiego wynalazku (vide tekst jego "Kantaty kawowej") a pruski Fryderyk II, który wskutek rozpętywanych przez siebie wojen często ściągał na swój kraj blokady...

więcej

1101
213
18.10.2014 16:22

Od wielu lat piję yerba mate, a od dwóch lat jestem "mateistą". W Argentynie to napój narodowy. Dodaje energii, zawiera witaminy i można pić litrami :)
pozdrawiam z Patagonii :)


423
53
17.10.2014 19:24

Ja wypijam od 5 do 7 kaw dziennie. Nie piję ich po to aby dodać sobie energii, bo już raczej mi nie pomaga (zdarzało mi się zasnąć po wypiciu kawy). Piję ją bo uzależnia :) Jak rano się nie napiję, to boli mnie głowa. Zresztą lubię ten smak. Herbatę też mogę pić, ale kawa zawsze jest na pierwszym miejscu.
Gorzej tylko jak trzeba się uczyć do sesji, bo kawa wieczorami nie...

więcej

278
1
17.10.2014 17:34

Kawa! Tak! Kiedyś wypijałam 7-8 kubków kawy dziennie...serio ;)
Ja zaszłam w ciążę ograniczyłam się do 1-2 kubków dziennie.
Kawa pomaga w skupieniu.


302
102
17.10.2014 14:50

Kiedyś też wmawiałem sobie, że kawa mnie pobudza itp, wypijałem jakieś 4 - 6 kaw dziennie. Dziś, kiedy nie piję kawy od roku, stwierdzam że to wszystko iluzja. Nie odczuwam żadnej różnicy i nie zasypiam bez kofeiny na stojąco. Wolę się już napić dobrej herbaty, a z tymi liczbami w artykule to zdrowo kogoś poniosło.


zgłoś błąd