Czytamy w weekend

LubimyCzytać
24.01.2020

Mateusz wraca do czasów Zagłady, Kinga ucieka od obowiązków związanych ze studencką sesją, Adam daje się porwać nieplanowanej lekturze, a Ania zgłębia świat demonologii słowiańskiej. Różnorodność publikacji, po jakie sięgnął zespół lubimyczytać.pl i Ciekawostek Historycznych, jest w ten weekend spora. A co wy dodacie do naszego zestawienia?

Czytamy w weekend

Szoa. Natrętnie wracam do niego myślami. Czytam o nim książki, oglądam filmy dokumentalne. Szukam tekstów kultury, które choćby pośrednio orbitują wokół krematoriów, ich budowniczych i przede wszystkim ich ofiar. Te myśli są ze mną zwłaszcza teraz, w przededniu 75. rocznicy wyzwolenia przez Armię Czerwoną KL Auschwitz. W tej ogromnej narracji staram się szukać przede wszystkim opowieści o pojedynczych ludziach. Nazwiskach, które składają się na monstrualne statystyki. Jest takie zdjęcie, czarno-biały kadr, a w nim tłum ludzi stłoczonych na trawie. Nie widać, co ich otacza. Większość stoi, jedynie dzieci i osoby starsze korzystają z chwili odpoczynku i usiedli na ziemi. Wśród nich jest dwóch chłopców. Młodszy, siedzący tyłem do aparatu, podaje starszemu (może bratu?) kwiat, który najprawdopodobniej przed chwilą zerwał. Ten prosty gest nie wywołał uśmiechu na twarzy obdarowanego. Jeśli się przyjrzeć twarzom innych ludzi, zobaczymy tylko strach, niepewność, zmartwienie i zmęczenie. Fotograf niechcący uchwycił ostatnią spokojną chwilę na kilka minut przed śmiercią wszystkich ludzi ze zdjęcia. I cudowny moment czystej niewinności – kwiat w wyciągniętej dziecięcej dłoni. Zdjęcie przedstawia stację końcową transportu węgierskich Żydów w obozie Auschwitz II-Birkenau. Wykonano je w maju 1944 roku.

Stację końcową transportu Węgierskich Żydów w obozie Auschwitz II-Birkenau

O „Stramerze” Mikołaja Łozińskiego w zeszłym roku mówiło się sporo i to niemal wyłącznie pozytywnie. Jest to dość klasyczna w formie saga rodziny Stramerów, Żydów z Tarnowa, opowiedziana od końca I wojny światowej do początku drugiej. Historia fikcyjna, ale dzięki niej mogę spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, jak wyglądało życie chłopca z kwiatem, zanim skończyło się kilka minut po ruchu migawki. Mogę wyobrazić sobie jego niewidoczną na fotografii twarz. W weekend zamierzam dokończyć lekturę tej książki.

Korzystając z okazji, chciałbym zachęcić wszystkich do śledzenia w mediach społecznościowych profili Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Można uzyskać w ten sposób bardzo dużo rzetelnej wiedzy o ofiarach obozu.

Reklama

Styczniowe czytanie już od kilku lat nie jest dla mnie najłatwiejsze. Notatki ze studiów powoli zaczynają zasłaniać stos powieści do przeczytania, a trzeba zaznaczyć, że jest na tyle wysoki, że wydawało się to niemożliwe. Jak to jest, że im więcej mam do zrobienia, tym częściej wzrok ucieka w kierunku półek z książkami, a umysł po cichu planuje, która z nich jako pierwsza dostąpi zaszczytu przeczytania, gdy to studenckie piekło się skończy?

Trudno jednak po kilku godzinach ciągłej nauki nie zrobić sobie chociaż krótkiej przerwy na czytanie dla przyjemności. Dlatego w ten weekend będę sobie podczytywać komiks „Olimpia de Gouges”. Rzucał mi się w oczy już od dłuższego czasu, więc gdy w końcu do mnie dotarł, z żalem odłożyłam go na półkę. Teraz uważam, że te kilka stron nie zaszkodzi. Jednak biorąc pod uwagę, że komiks czyta się szybko, to raczej powinnam skończyć go do końca weekendu. Notatki najwyżej przeczyta się godzinę przed egzaminem.

 

Czasem jest tak, jak opisał to w krótkiej rozmowie z nami pan Piotr z Domu Spokojnej Książki. To nie my szukamy książki, a ona sama nas znajduje. Chwytamy ją tak z początku od niechcenia… i zapadamy się w lekturze. To podobna sytuacja do zwiedzania dużego miasta. Można wypożyczyć wszystkie przewodniki świata i zajrzeć na każdy blog podróżniczy, a i tak może się okazać, że nasze, jak się potem okaże, ulubione miejsce w Paryżu, Berlinie, Londynie czy Grodzisku Wielkopolskim odnajdziemy przypadkiem, wałęsając się po mieście. To nie my je znajdziemy, lecz to ono odnajdzie nas. 

Ostatnio wraz z rodziną byliśmy u dobrych znajomych, mieszkających tuż obok nas, w wieżowcu na jednym z poznańskich blokowisk. Wielokrotnie przeglądałem ich biblioteczkę (też tak robicie, przychodząc w gości, prawda?), ale tym razem mój wzrok powędrował w stronę nierozpakowanej torby z komiksami. 

– To „Thorgal” Rosińskiego i Van Hamme'a. Właśnie nam go oddała szwagierka, nie zdążyliśmy odłożyć na półkę. Chcesz pożyczyć?

Chciałem. Wziąłem całą siatkę! Po powrocie do domu zatopiłem się w kolejnych komiksowych kartach tej opowieści. I jeszcze tylko połowa jej zawartości została mi do przeczytania, w sam raz na nadchodzący weekend.

Reklama

Na najbliższy weekend zaplanowałam fascynującą lekturę „W kręgu upiorów i wilkołaków. Demonologia słowiańska” Bohdana Baranowskiego. Świat naszych przodków interesuje mnie od dawna. Przez bardzo długi czas odnalezienie informacji na ten temat było niezwykle trudne, nawet dla studentki archeologii. Folklor słowiański nie jest znany tak dobrze, jak wierzenia i obyczaje innych dawnych ludów, na temat których odnaleziono świadectwa w źródłach pisanych. Na szczęście nasza rodzima kultura staje się obecnie coraz bardziej popularna, a w ostatnich czasach obserwować można swoisty boom w zainteresowaniu słowiańskością. Uważam, że to bardzo dobra tendencja – czym bowiem bylibyśmy bez znajomości naszych przodków i korzeni?

Na tej fali, na moje szczęście, postanowiono niedawno wznowić wydanie jednej z ważniejszych książek w tej dziedzinie. Książka „W kręgu upiorów i wilkołaków. Demonologia słowiańska” opowiada o jednym z lepiej poznanych elementów tego tajemniczego świata – bestiariuszu. Najbliższy weekend spędzę zatem ze strzygami, wilkołakami, południcami i mam nadzieję, że poszerzę moją wiedzę na temat mniej znanych demonów, z którymi musieli zmagać się nasi przodkowie. Zapowiada się niezwykle interesująco.

Więcej o bestiach ze słowiańskiej mitologii znajdziecie na stronie Ciekawostki Historyczne.

Reklama

komentarze [162]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2507
4
24.01.2020 12:06

Zapraszamy do dyskusji.


2846
17
24.01.2020 16:01

 Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów


851
163
24.01.2020 16:02

 Hipoteza zła Hipoteza zła


405
0
24.01.2020 16:04

W trakcie  Niespokojni zmarli Niespokojni zmarli.
Następna w kolejce  Rewizja Rewizja i  Morderca jest wśród nas Morderca jest wśród nas.


1367
69
24.01.2020 16:07

Kończę  Gałęziste (nowe wydanie) Gałęziste (nowe wydanie) i  Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży. Bez cenzury Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży. Bez cenzury

więcej

434
372
24.01.2020 16:08

Weekend napoleoński, czyli dwie niefigurujące na portalu książki Pauliny Dąbrosz-Drewnowskiej:
Oczami paryżanina, czyli Księstwo Warszawskie w napoleońskiej propagandzie (1807–1815) oraz W dyplomatycznej depeszy i wojskowych wspomnieniach. Obraz Księstwa Warszawskiego (1807–1815) w źródłach francuskich.
Poza tym poczytam trochę o morskich zmaganiach francusko-holenderskich:
...

więcej

961
122
24.01.2020 17:23

Książki już znajdują się w naszym serwisie, także czekamy na opinię po przeczytaniu.


434
372
25.01.2020 00:28

Świetna wiadomość, oszczędza mi to roboty :)


434
372
25.01.2020 00:28

Świetna wiadomość, oszczędza mi to roboty :)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

545
75
24.01.2020 16:09

Czytam  Krok trzeci Krok trzeci
Jeśli uda się skończyć to powrócę do  Szeptacz Szeptacz


1570
5
24.01.2020 16:09

Weekend na pokładzie Rosynanta ;)
 Wrota Abaddona Wrota Abaddona


324
141
24.01.2020 16:11

 Chrzest ognia Chrzest ognia

miłego!


1121
67
24.01.2020 16:15

W Weekend coś lżejszego  Sekretne życie CeeCee Wilkes Sekretne życie CeeCee Wilkes. I miłego weekendu Wszystkim życzę


zgłoś błąd