Czytamy w Święta

LubimyCzytać
20.12.2019

Doroczną tradycją w redakcji lubimyczytać.pl jest publikowanie artykułu „Czytamy w Święta”, w którym każdy z nas opisuje swoje książkowe wybory na kilka najbliższych, wyjątkowych dni. W końcu nie ma Bożego Narodzenia bez wieczorów z mrugającą wesoło choinką, ciepłym kocem i apetyczną lekturą! A wy z jakimi książkami spędzicie Święta?

Czytamy w Święta

Skoro lekturę „Opowieści wigilijnej” mam za sobą, to co będzie najlepsze do czytania w zbliżającej się świątecznej aurze? Odpowiedź jest prosta: każda książka, którą wybiorę. Zajrzałam na moją półkę „Chcę przeczytać” i znalazłam tytuł, który zalega na niej od 2014 roku. Najwyższy czas nadrobić zaległości. Tym bardziej że „A hipopotamy żywcem się ugotowały” to jedyna powieść napisana wspólnie przez Burroughsa i Kerouaca, których to pisarzy bardzo sobie cenię. Zatem pomiędzy piernikiem a pierogami przeniosę się do amerykańskiej bohemy końca lat czterdziestych. Będzie pysznie. Wszystkim czytelnikom niezmiennie życzę czasu, aby się zaczytać!

Gdy opadnie bożonarodzeniowy kurz, po karpiu zostaną już tylko ości, a barszcz z uszkami będzie jedynie wspomnieniem i wszystko wokół nieco zwolni, pojawi się szansa, żeby wyrwać życiu chwilę na coś jeszcze oprócz serialowego Wiedźmina. W moim przypadku będzie to również opowieść, która w centrum stawia postać tajemniczą i obdarzoną niezwykłymi zdolnościami, choć o nieco odmiennym charakterze, jakkolwiek obaj bohaterowie posługiwali się z niezwykłą wprawą ostrymi przedmiotami – jeden mieczem, drugi, o czym nie wszyscy wiedzą, skalpelem, podczas sekcji zwłok.

Mowa o niezwykłym i niezrównanym bohaterze epoki renesansu – Leonardzie da Vinci – i jego biografii pióra Waltera Isaacsona. Tak, tego samego, który brawurowo sportretował innego genialnego twórcę, już nam współczesnego, Steve'a Jobsa.

Dzieło poświęcone genialnemu artyście i wynalazcy to bagatela 800 stron, ale kto nie chciałby się zmierzyć z takim życiorysem i jego tajemnicami. A zważywszy na entuzjastyczne oceny innych czytelników lubimyczytać.pl, książka jest warta tych kilkunastu godzin lektury. Przez poprzednią pracę Isaacsona płynęło się wartko, mimo że to nie powieść, więc i tym razem zapowiada się czas fascynującego zatopienia się w epokę Leonarda, w jego twórczość i niezwykłe życie. Bo Leonardo to nie tylko malarstwo i rzeźbiarstwo, ale również niezliczone wynalazki, prace badawcze związane z ludzką anatomią, botaniką, geologią, lotnictwem i wieloma innymi dziedzinami. Jestem pewny, że każdy znajdzie w tym życiorysie coś dla siebie. Poznać geniusza to musi być coś.

Niech nie zwiedzie was podtytuł tej książki – to bynajmniej nie poradnik, który prosto i przystępnie wskaże drogę do idealnego życia. Jeśliby pokusić się o jakąkolwiek klasyfikację, bliżej jej do przewodnika po stoickich zasadach, które umiejętnie zinterpretowane i – co najważniejsze – wprowadzone w praktykę, mogą pomóc przetrwać w dzisiejszym świecie.

Aby jednak z tej lektury skorzystać, trzeba się nad nią pochylić z dużym skupieniem i uwagą. Niezbędne wydaje się też posiadanie zgrabnego notesu do zapisywania co trafniejszych refleksji.

Licząc na to, że nadchodzące święta zaoferują mi tak sprzyjające okoliczności, dzielę się cytatem z Marka Aureliusza, jednego z bohaterów „Sztuki życia według stoików”. Niech to będą życzenia dla nas wszystkich.

„Nie gońmy za sławą, nie działajmy dla zdobycia uznania i poklasku. Ufajmy własnej ocenie i nie polegajmy nadmiernie ani na szacunku, ani na dezaprobacie innych. Na pierwsze nie liczymy, drugiego się nie bójmy. Przestańmy brać udział w szaleństwie wiecznej gry o pozycję społeczną. Po prostu róbmy to, co jest do zrobienia. Czy spotka nas za to pochwała – to już nie nasza rzecz. Jeśli tak się stanie, to dobrze. Jeśli nie, korona nam z głowy nie spadnie”.

Uwielbiam Święta! Należę do tych osób, które z utęsknieniem czekają na 1 grudnia, by móc w końcu ubrać choinkę i zacząć słuchać „Last Christmas”. Co roku staram się wprowadzać w bożonarodzeniowy klimat, czytając odpowiednie książki. „Najpiękniejsza książka w mojej kolekcji”, „wspaniała”, „absolutny must-read”, „oszlifowany diament”. Takie opinie użytkowników lubimyczytać.pl oraz niezwykle wysoka ocena 9,0 sprawiły, że mój wybór był łatwy. „Śnieżna siostra” to w zasadzie książka dla dzieci, ale jeśli wyróżnia się doskonałą jakością, to nie powinna zawieść również dorosłych.

„Skandynawska «Opowieść wigilijna»”, jak się ją określa, opowiada o dziesięcioletnim Julianie, który wraz z rodzicami musi zmierzyć się ze stratą starszej siostry. Zdaje się jednak, że tak poważny temat Maja Lunde, autorka „Historii pszczół”, zamieni w gloryfikację życia. Jestem pewna, że ta książka zapewni mi wiele wzruszeń, bo już same ilustracje autorstwa Lisy Aisato wywołują spore emocje. Malarskie, nastrojowe, przywodzące na myśl marzenie senne – są piękne, a jednocześnie przepojone smutkiem i nostalgią. Trochę jak same Święta, prawda? Zawsze jest w nich jakaś nutka żalu. Jeśli „Śnieżna siostra” jest w stanie to uchwycić, to chylę czoła!

Jeśli macie czas w Święta na chwilę z książką, to bardzo wam zazdroszczę. U mnie Święta to wyjazdy (pół Wigilii w podróży w jedną stronę, pół dnia powrotu), odwiedziny wszystkich wujków, kuzynów i pociotków, gotowanie, sprzątanie, zakupy… A kiedy późnym wieczorem mam trochę czasu dla siebie, usypiam w fotelu. Lubię to zamieszanie, ale czasami brakuje mi Świąt „po mojemu” – z książką, bez hałasu, chaosu i tradycyjnych kłótni o choinkę.

W tym roku wymyśliłam sposób na książkowe Święta. Zabieram ze sobą audiobooka. To oznacza, że: a) „poczytam” w samochodzie (tradycyjne czytanie kończy się u mnie chorobą lokomocyjną), b) „poczytam” podczas krojenia sałatki, c) „poczytam”, gdy będę usypiać zmęczona odwiedzinami całej hałaśliwej rodziny. Sposób jest – czas na wybór odpowiedniej lektury. W związku z tym, że na białe Święta nie ma co liczyć (prognozowane temperatury 12–14 st. Celsjusza), stawiam na „Pana Lodowego Ogrodu”, czyli małą namiastkę zimy. A wy jak w tym roku spędzicie Święta?

Podsumowując mijający rok, szybko zauważymy, że jedno szczególne wydarzenie dość wyraźnie wysuwa się na pierwszy plan. Domyślacie się, które? I trudno się dziwić. Miało wymiar historyczny. Może być jednym ze wznioślejszych momentów dla całego pokolenia ludzi. Za kilkadziesiąt lat (jeśli pożyję na tyle długo i mi się umysł nie zmąci) będę wspominał, że oglądałem na żywo relację z wręczenia Oldze Tokarczuk Literackiej Nagrody Nobla z moim małoletnim dzieckiem. Jedyne, czego mi w tegorocznej nagrodzie brakowało, to atmosfery odkrycia nowego lądu, jak miałem w przypadku np. wyróżnienia Patricka Modiano. Owszem, jest jeszcze Peter Handke, po którego jedną książkę nawet sięgnąłem, ale raczej nie zostaniemy przyjaciółmi. W ramach odkryć pozostaje mi zatem zaznajomić się z książkami noblistki, których dotąd nie czytałem. W Święta nadrabianie zaległości zacznę od „Anny In w grobowcach świata”.

Była muzą Juliana Tuwima, przyjaźniła się z Witoldem Gombrowiczem. Zuzanna Ginczanka, a właściwie Zuzanna Polina Gincburg, polska poetka żydowskiego pochodzenia. Urodziła się w Rosji, w rodzinie zasymilowanych Żydów. Dorastała w Równem na Wołyniu, w domu swojej babci, która prowadziła skład kolonialny. Pierwsze wiersze pisała już w gimnazjum, po którego ukończeniu wyjechała do Warszawy. Miała bardzo charakterystyczną urodę. Pisano o jej ślicznych oczach, że jedno było niebieskie, a drugie zielone. I ta piękna twarz stała się jej przekleństwem. W czasie wojny, ze względu na tak zwany zły wygląd, musiała się ukrywać. Zginęła w 1944 roku na skutek donosu sąsiadki. Za życia wydała tylko jeden tomik. Izolda Kiec, literaturoznawczyni, teatrolożka i kulturoznawczyni, znalazła kieszonkowy tomik poezji Ginczanki wśród książek swojej mamy. Napisała o jej twórczości pracę doktorską i od ponad 20 lat zajmuje się spuścizną po poetce.

W Święta będę czytać wydany tej jesieni przez Wydawnictwo Marginesy najpełniejszy zbiór wierszy poetki. Znajdują się w nim między innymi pierwszy raz publikowane teksty, które Kiec odnalazła podczas swojej pracy.

Mam ogromny sentyment do Ginczanki. Trudno pogodzić się z myślą, że tak krótko tworzyła i tak szybko odeszła. W te Święta przeczytajcie jej wiersz pt. „Gwiazdka”, który wszystkim dedykuję i polecam. Czytajmy Ginczankę. Ocalmy w ten sposób jej twórczość od zapomnienia.

Święta już za pasem, czas na ostatnie przygotowania w kuchni i ubieranie choinki. Chociaż na całe szczęście nie pamiętam czasów, gdy ozdoby świąteczne były dobrem trudno osiągalnym, to od zawsze darzyłem sympatią ręcznie robione zabawki przystrajające bożonarodzeniową choinkę. W tym roku całą rodziną usiądziemy do starszego niż ja i nieco już sfatygowanego egzemplarza „100 zabawek na choinkę” Haliny Kowalczyk. Z czasów dzieciństwa zapamiętałem, że mieliśmy na choince w domu rodzinnym kartonowego Reksia i biało-brązowego psa Ciaptusia, które to zabawki zrobił mój brat. Może i nam się uda stworzyć coś, co dzieciaki zapamiętają, tak jak ja zapisałem tamte w pamięci? 

A gdy już skończymy świąteczne przygotowania, zabiorę się za urwaną gdzieś w połowie „Antologię polskiego reportażu XX wieku” pod redakcją Mariusza Szczygła. W końcu święta to idealny czas, by nadrobić niedoczytane książki.

Mam bardzo brzydki nawyk kupowania książek i odkładania ich na półkę. W jednej chwili muszę mieć danę pozycję, bo tak bardzo chcę ją przeczytać, a w następnej marudzę, że nie mam co czytać. Ale z tym koniec. Wczoraj podjęłam się trudnej próby uporządkowania swojej biblioteczki. Naiwnie myślałam, że będzie to najszybsza i najprzyjemniejsza część świątecznych porządków. Po dwóch godzinach okazało się, że na połowę książek nie ma miejca. A gdzie zmieścić nadchodzące prezenty świąteczne? No właśnie. Dlatego w 2020 roku zamierzam zająć się swoimi półkami i w końcu czytać to, co mam już zakupione.

A w Święta zabiorę się za książkę, którą kupiłam jeszcze zanim Margaret Atwood otrzymała za nią Nagrodę Bookera. To właśnie jedna z tych pozycji, które tak bardzo musiałam mieć, a później zerkała na mnie smutno z zakurzonej półki. „The Testaments” ma pojawić się w polskim przekładzie w nadchodzącym roku. Z Atwood mam jednak taki problem, że choć jej historie są dobre, to jakoś nie wciągają mnie do tego stopnia, bym nie chciała odłożyć książki. Są poprawne, ale zdecydowanie czegoś im brakuje. Dlatego zdecydowałam się przeczytać kontynuację „Opowieści podręcznej” w oryginale. Może nie jest to idealna świąteczna historia, ale czekała już tak długo, że aż szkoda nie wykorzystać tych wolnych dni właśnie na czytanie tej powieści.

W czasie zbliżających się Świąt zamierzam się porządnie zrelaksować. W spokojnej atmosferze, z kubkiem ciepłej malinowej herbaty, pogrążę się w lekturze „Warszawianki” Igi Żmiejewskiej. To powieść kryminalna, osadzona w realiach XIX wieku. Jej akcja rozgrywa się w nadwiślańskim kraju. Pewnej listopadowej nocy w Warszawie dochodzi do straszliwej zbrodni – zamordowany zostaje znany adwokat. Bardzo jestem ciekawa śledztwa, ale też opisów realiów życia po powstaniu listopadowym. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że w tle kryminału rozgrywa się historia trudnej, zakazanej miłości. Mam nadzieję, że powieść zainspiruje mnie do napisania artykułu na Ciekawostki Historyczne. Może o więźniach Cytadeli?

Reklama

komentarze [236]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2507
4
20.12.2019 14:13

Zapraszamy do dyskusji.


3806
3568
20.12.2019 16:02

Ja na Święta mam plany Chereźińska Wojenna Korona


0
1005
21.12.2019 06:26

Widziałam książkę. Jeszcze nie czytałam, ale koleżanka mówiła, że ciekawa.


3806
3568
21.12.2019 09:24

Ja lubię takie klimaty./Z tym jak mówię,to są plany.Co z tego będzie ?


0
1005
22.12.2019 07:04

Więc miłej lektury.


3806
3568
22.12.2019 10:38

A dziękuje


3806
3568
24.12.2019 14:03

Pozwoli kończę


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1171
185
20.12.2019 16:03

 Galeony wojny Galeony wojny- chcialbym jeszcze w tym roku skończyć  Dzień Matki Dzień Matki- zaczynam


0
1005
22.12.2019 07:04

Jak Ci się podoba styl turpistyczny Komudy?


1171
185
22.12.2019 07:11

Jeszcze go nawet nie zacząłem, najpierw jednak skończę Nele. Komudy jestem bardzo ciekawy, bo to moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Wiele osób mówiło mi żebym zaczął właśnie od Galeonow wojny.


0
1005
22.12.2019 07:15

Nie czytałam. Zaczęłam od 'Banity' (chyba) i czytałam jakieś opowiadania o Kremlu. Mocne, dużo krwi, walk kobiety mało przesłodzone, ale to dobry pisarz. Tylko trzeba się przygotować na mocną jazdę, a ja mam trochę. Jeśli ładnie napiszesz o Galeonach, to może i ja sięgnę.


1171
185
22.12.2019 07:21

Po Gołkowskim musiałem trochę odpocząć od mocnej jazdy,aczkolwiek jakby teraz wydał nowy tom to z miejsca bym go przeczytał. Nele jak i Komuda to moj debiut, padło na Nele ale Komude też mam nadzieję skończyć w tym roku. Potem Bastion Kinga.


0
1005
23.12.2019 06:36

To miłej lektury.


1171
185
23.12.2019 07:07

Dziękuję bardzo i wzajemnie :-)

Zdrowych, spokojnych i radosnych świąt oraz wszystkiego dobrego w Nowym roku życzy Marcin


0
1005
24.12.2019 04:16

Dziękuję i życzę tego samego. ;)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1942
8
20.12.2019 16:04

Skończyłam dzisiaj:
 Gniazdo Gniazdo

Następnie zabieram się za:
 Inkub Inkub
 Moc srebra Moc srebra

Myślę jeszcze nad:
 Utsubora. The Story of Novelist

więcej

63
38
20.12.2019 16:32

Daj znać jak Inkub, bo chyba to będzie moja lektura na nowy rok.


1942
8
20.12.2019 16:40

Jeszcze nie zaczęłam, ale mojej siostrze bardzo się podobał. Jak nie zapomnę, to po przeczytaniu napiszę


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1367
69
20.12.2019 16:06

U mnie na święta:
 Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki
 Jedno i już. Świadomy wybór i radość posiadania jednego dziecka Jedno i już. Świadomy wybór i radość posiadania jednego dziecka

więcej

359
68
20.12.2019 16:07

W weekend planuję przeczytać  Nie uciekaj Nie uciekaj lub  Nie wszystko zostało zapomniane Nie wszystko zostało zapomniane.
W święta może coś z:
1) Temat świąteczny  Cud grudniowej nocy

więcej

2971
928
21.12.2019 00:01

też właśnie czytam  Okruchy dobra Okruchy dobra


359
68
21.12.2019 00:23

I jakie wrażenia ?


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

434
372
20.12.2019 16:10

Na razie czytam:
 Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000 Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000
A w święta już z przytupem, biorę się za potężną cegłę:
 Wojna polsko-rosyjska 1792 roku

więcej

344
98
21.12.2019 21:38

Pierwsza pozycja mnie zainteresowała. Zawsze byłem ciekawy przebiegu konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Dobra?


434
372
22.12.2019 01:09

Myślę, że dobra, chociaż wstęp przydługi, pierwsze 150 stron to historia Czeczenii, no i to już zależy kto jak ogarnia temat, natomiast cała reszta znakomita, fajnie opisane działania militarne i polityczne, generalnie dużo się dzieje.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

909
31
20.12.2019 16:11

Ja skończyłem książkę Sayaki Muraty w ramach wyzwania LC oraz powieść Kurta Vonneguta poleconą i pożyczoną przez kolegę z pracy:

 Dziewczyna z konbini Dziewczyna z konbini

 Kocia kołyska

więcej

2731
587
20.12.2019 21:40

Ciekawy zestaw lektur.


344
98
21.12.2019 21:34

Zazdroszczę czytających kolegów z pracy, i to jeszcze literaturę tzw. ambitniejszą.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

305
17
20.12.2019 16:26

Na razie czytam:  Szczelina Szczelina


975
261
20.12.2019 16:31

Nie ma Świąt bez morderstwa:
1)  Darujmy sobie te święta Darujmy sobie te święta
2)  Kolacja z zabójcą Kolacja z zabójcą
3)  Świadek oskarżenia Świadek oskarżenia

więcej

zgłoś błąd