Krótka historia „Krótkiej historii czasu”

brzanka
14.03.2019

W 1988 roku na księgarskie półki trafiła jedna z najbardziej kultowych książek świata. Nie była to jednak powieść poruszająca najczulsze struny ani długo wyczekiwane dzieło poczytnego pisarza. Nasza książkowa bohaterka jest przypadkiem szczególnym. Jest to publikacja o… fizyce. Nosi tytuł „Krótka historia czasu”.

Pomysł na książkę popularnonaukową o czasie i przestrzeni zrodził się w głowie Stephena Hawkinga, zmagającego się z postępującym paraliżem fizyka, w 1983 roku. Zwrócił się z nim do Simona Mittona, redaktora Cambridge University Press, odpowiedzialnego za książki astronomiczne. To Mitton zdecydował o wyrzuceniu z manuskryptu wszystkich wzorów poza jednym – słynnym E = mc2 Einsteina. Hawking przyjął jego radę, choć z ciężkim sercem, a w podziękowaniach na początku książki napisał:

Ktoś mi powiedział, że każde równanie, jakie umieszczę w książce, zmniejszy liczbę sprzedanych egzemplarzy o połowę. Postanowiłem wobec tego, że nie będzie żadnych równań. W końcu jednak użyłem jednego: jest to słynny wzór Einsteina E=mc2. Mam nadzieję, że nie odstraszy on połowy moich potencjalnych czytelników.

Gdy „Krótka historia czasu” trafiła do księgarń, jej autor, Stephen Hawking, nie był za bardzo kojarzony poza środowiskiem naukowym. Tego, że książka popularyzująca fizykę przyniesie jej twórcy międzynarodową sławę, nie mógł przypuszczać nawet sam Hawking. A jednak „Krótka historia czasu” zelektryzowała świat. W ciągu 20 lat sprzedano ponad 10 milionów jej egzemplarzy. Została też przetłumaczona na 35 języków i wielokrotnie pojawiała się na listach bestsellerów. Hawking stał się ikoną.

„Krótka historia czasu” przez 237 tygodni nie schodziła z listy bestsellerów londyńskiego „Sunday Timesa”. Na każdy sprzedany egzemplarz przypada średnio 750 osób spośród sześciu i pół miliarda mężczyzn, kobiet i dzieci zamieszkujących Ziemię. Był to zadziwiający sukces wydawniczy jak na książkę, która porusza niektóre z najtrudniejszych zagadnień współczesnej fizyki.
(z przedmowy do „Jeszcze krótszej historii czasu”)

Ogromną popularność Hawkinga zwiększyło stwardnienie zanikowe boczne, choroba, która uwięziła jego nieprzeciętny umysł w niesprawnym ciele. Jak napisał Oliver Sacks: „Pacjenci z problemami natury neurologicznej to podróżnicy po niezwykłych krainach”. Wybitny naukowiec poruszający się na wózku inwalidzkim, nie mógł poruszyć niemal żadnym mięśniem i przemawiał głosem robota – choć ciało Hawkinga nie było w stanie samodzielnie pokonać ani centymetra, jego umysł podróżował po bezmiarach Wszechświata.

Swoimi błyskotliwymi teoriami naukowiec pokazał milionom ludzi na świecie, że mimo tak dużej niepełnosprawności możemy spełniać swoje marzenia i podbijać świat. Zaś słynny robotyczny głos stał się z czasem elementem jego tożsamości:

Obecnie używam stworzonego przez firmę Intel syntezatora mowy o nazwie Acat, którym steruję za pośrednictwem maleńkiego czujnika w okularach rejestrującego ruchy moich policzków. Jest on połączony z telefonem komórkowym, co zapewnia mi dostęp do Internetu. Mogę śmiało twierdzić, że jestem najlepiej skomunikowanym człowiekiem na świecie. Niemniej zachowałem sobie oryginalne urządzenie, po części dlatego, że nie znam innego, które by tak dobrze układało słowa w zdania, a po części dlatego, że do tej pory utożsamiam się z tym głosem, pomimo jego amerykańskiego akcentu.
(„Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania”)

Aż do swojej śmierci, 14 marca 2018 roku, Hawking pracował intensywnie nad kolejnymi teoriami (badania nad czarnymi dziurami, kosmologią kwantową, inflacją kosmologiczną, teorią strun, teorią grawitacji i wieloma, wieloma innymi), zakładał się z kolejnymi naukowcami (jak choćby przegrany zakład z Kipem Thorne’em, noblistą z 2017 roku, czy galaktyczne źródło promieniowania rentgenowskiego Cygnus X-1 zawiera czarną dziurę) i występował w kolejnych serialach i filmach animowanych. Jego głos usłyszycie m.in. w kilku odcinkach animacji „Simpsonowie”, a samego Hawkinga zobaczycie w serialu „Teoria wielkiego podrywu”.

Stephen Hawking urodził się w 300. rocznicę śmierci Galileusza. Zmarł w dzień liczby Pi i rocznicę urodzin Einsteina. Bardzo ciekawy zbieg okoliczności. Astrolodzy z pewnością stwierdzą, że w gwiazdach zapisany był Hawkingowi sukces, astronomowie zaś powiedzą, że gwiazdy nie mają nic do tego. No, może poza tymi supermasywnymi gwiazdami, które zapadając się, tworzą byty zwane czarnymi dziurami, których badaniu Hawking poświęcił swoje życie.

Dziś przypada pierwsza rocznica śmierci tego jednego z najwybitniejszych umysłów naszych czasów.

Reklama

komentarze [5]

Sortuj:
197
108
19.05.2020 11:28

Był, jest i będzie wielką inspiracją nie tykko dla naukowców ale dla "zwykłych"
ludzi. Udowodnił że nie ma barier jeśli ma się tylko pasje.
Przeciwstawił się chorobie i osiągał nieosiagalne. Super człowiek.Bohater!!!


107
20
14.03.2019 12:08

Witam!
Powiem zwięźle. Mimo, że interesuję się fizyką, to "Krótka historia czasu" sprawiła, że moje zainteresowanie wzrosło jeszcze bardziej. I cieszy mnie to, że ta książka jest napisana dla każdego. W sensie, że nie jest pisana specjalistycznym językiem, a takim, który może zrozumieć każdy. Fizyka i otaczający nas świat jest imponujący, więc jeśli w takich ilościach...

więcej

389
84
14.03.2019 11:17

... i zagrał z Pink Floyd :)

https://www.youtube.com/watch?v=HJ7zbzJZsjs


1474
299
15.03.2019 11:32

...i zorganizował pierwsze w historii przyjęcie dla podróżników w czasie.

https://www.youtube.com/watch?v=elah3i_WiFI


885
64
13.03.2019 14:50

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd