Tuż za miedzą, czyli o literaturze naszych wschodnich sąsiadów

Anna Sierant
25.10.2020

Niemal każdy Polak zna nazwiska Dostojewskiego czy Tołstoja, a ci, którzy czytają – Swietłany Aleksijewicz, laureatki literackiej Nagrody Nobla z 2015 roku. Niemałą karierę zrobiła też w naszym kraju w ostatnich latach Kristina Sabaliauskaitė ze swoją trylogią „Silva Rerum”. A kto poza nimi?

Tuż za miedzą, czyli o literaturze naszych wschodnich sąsiadów
Reklama

Przyjrzyjmy się statystykom przygotowanym przez Bibliotekę Narodową w raporcie „Stan czytelnictwa w 2019 roku”. Wśród 30 najpoczytniejszych autorów znalazł się tylko jeden, który pochodził zza naszej wschodniej granicy – 26. miejsce przypadło Dostojewskiemu. Czy oznacza to, że o literaturze rosyjskiej, białoruskiej, ukraińskiej i litewskiej wiemy mało i niechętnie czytamy książki tamtejszych twórców? Niekoniecznie. W rankingu Książnicy Narodowej oprócz miejsc dla szesnaściorga autorów z Polski, znalazły się te dla pisarzy z Anglii, USA, Skandynawii oraz pojedyncze dla Niemców, Hiszpanów. Bez względu na to, jak dużo bądź jak mało wiemy o tym, co piszą autorzy tuż za miedzą, warto się ich twórczości przyjrzeć bliżej.

Litwa

Polska i Litwa – wiadomo, wspólna historia, sporne Wilno, a w nim wiele akcentów związanych z twórczością autorów piszących po polsku. Jeśli wybieracie się (no, może nie teraz) do stolicy Litwy, koniecznie zajrzyjcie do biblioteki Uniwersytetu Wileńskiego, gdzie możliwe jest zwiedzanie po polsku i gdzie zobaczycie mnóstwo dzieł napisanych w naszym ojczystym języku. Przewodniczka zaprowadzi was też być może do stojącego w pobliżu biblioteki pomnika Słowackiego.

Litwini nad Morzem ŁaptiewówWracając jednak do współczesności, choć nie do końca: dużą część książek tłumaczonych obecnie z litewskiego na polski stanowią pozycje historyczne. Mamy więc „Litwinów nad Morzem Łaptiewów” Dalii Grinkevičiūtė, dzieło opowiadające o jednej z największych litewskich traum XX wieku – zesłaniu do syberyjskiej Jakucji i „Mam na imię Maryté” Alvydasa Šlepikasa – powieść o „wilczych dzieciach” - niemieckich sierotach, które po wojnie szukały schronienia na Litwie.

Współczesne dzieła litewskie to jednak nie tylko książki związane z historią, jak dwie wspomniane powyżej czy „Silva Rerum”, o której była mowa we wstępie artykułu. To także opowiadania. Jak te autorstwa Giedry Radvilavičiūtė umieszczone w zbiorze „Dzisiaj śpię od ściany”. To opowiadania niepompatyczne i nieradosne, ale pełne ironii. Znajdują się w nich i elementy autobiograficzne, i elementy realizmu magicznego. W czasie lektury i się pośmiejecie, i zadumacie, i być może momentami zagubicie w jej intertekstualności (a przynajmniej dla mnie niektóre odniesienia były enigmatyczne). Wiele bowiem w tej książce nawiązań do dzieł litewskich twórców nieprzetłumaczonych (jeszcze) na polski. Mimo to „Dzisiaj śpię od ściany” to uczta intelektualna nie tylko dla odwiecznych wielbicieli litewskich (i nie tylko) myślicieli.

 Pokój bez wstępu tom poetyckiA co powiecie na zbiór wierszy „Pokój bez wstępu” Nijole Milliauskaitė? Autorka była żoną Vytautasa P. Bložėgo, bardzo cenionego litewskiego poety i przez lata żyła w jego cieniu. Zadebiutowała w wieku 35 lat, a jej twórczość została bardzo dobrze przyjęta. W 1995 roku zbiór „Pokój bez wstępu” został ogłoszony Książką Roku przez Litewski Związek Pisarzy, a w 2000 roku, na dwa lata przed śmiercią, przyznano Milliauskaitė literacką Nagrodę Narodową. Wiersze poetki są pełne wyimków z codzienności, przypominają kartki wyrwane z dziennika. Nie brak w nich też stojącej gdzieś w tle twórczości słynniejszego męża i literackiej konfrontacji z nią.

Rosja

Znak wodny BrodskiWybitnych pisarzy i poetów rodem z Rosji można by wymieniać bardzo długo. Dostojewski, Tołstoj, Bułhakow, Puszkin to tylko niektórzy z nich. W tym kraju, „w półtorej pokoju”, zajmowanym wraz z rodzicami w petersburskim mieszkaniu, wychował się także Josif Brodski. Poeta i eseista, który ukochał Wenecję i który też na sąsiadującej z nią wyspie San Michele został w końcu pochowany. Swoją miłość do tego miasta wyraził w „Znaku wodnym”, który na język polski przetłumaczył Stanisław Barańczak. Brodski uwielbiał odwiedzać Wenecję zimą, gdy była – jak zaznaczał – znacznie czystsza niż latem, gdy piękniej odbijało się w jej wodach światło, gdy nie odwiedzały jej tłumy turystów. To tam kwitła m.in. jego przyjaźń z Susan Sontag. Jak pisał o Wenecji w „Znaku wodnym”, „na muzeum to miasto się nie nadaje – samo jest dziełem sztuki, największym arcydziełem stworzonym przez nasz gatunek”. Esej Brodskiego świetnie nadaje się do czytania w nieśpieszne, pełne zadumy dni, choć do przygnębiających, mimo wszystko, nie należy.

Przyszło nam tu żyć, KostiuczenkoInaczej może być z „Przyszło nam tu żyć” Jeleny Kostiuczenko. Młoda – urodzona w 1987 roku – reportażystka, została w 2013 roku wyróżniona Nagrodą im. Gerda Buceriusa za odwagę w pracy dziennikarskiej. O tym, że Kostiuczenko mało czego się boi, przekonają się czytelnicy jej zbioru reportaży o sytuacji we współczesnej Rosji. O Rosji widzianej oczami „zwykłych obywateli”, którzy nie mają jak dojechać do pracy z oddalonych o wiele kilometrów od wszelkiej komunikacji publicznej miejscowości. O potężnym kraju wymarzonym przez separatystów z Doniecka, i w końcu – o rzeczywistości, w której przyszło żyć matkom z Biesłanu. Osiemnaście reportaży wciąga, tę niewielką objętościowo książkę czyta się błyskawicznie, a jej treść pozostaje w głowie na długo.

Reklama

Białoruś

Wcale nie tak łatwo znaleźć choć trochę znanego i pochodzącego z Białorusi pisarza, którzy nie byłby Swietłaną Aleksijewicz. Spróbujcie wpisać na bookstagramie hashtag „belarusianliterature”, a nazwisko laureatki literackiego Nobla zobaczycie zapisane w wielu językach. Innych książek będzie mało, choć czasem gdzieś przemknie Olga Gromyko, pisarka fantasy, autorka „Kronik Belorskich”, co prawda pochodząca z Ukrainy, ale osiadła na Białorusi. Mała popularność w social mediach nie oznacza jednak, że Białorusini nie piszą, ewentualnie, że się ich nie tłumaczy, że instagramowicze się na literaturze białoruskiej nie znają lub że chwilowo świat skupia się na innych problemach tego kraju.

Bodaj Budka książkaNiedawno w języku polskim ukazała się powieść „Bodaj Budka” autorstwa Natałki Babiny. Ałła, 50-letnia bohaterka książki, mimo złych przeczuć, postanawia kupić domek przy kolei - „budkę” związaną ze swoim dzieciństwem. No i wtedy dopiero zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Wielu czytelnikom „Bodaj Budka” kojarzy się z klimatem powieści Olgi Tokarczuk, zwłaszcza z „Prawiekiem i innymi czasami”. Jest dziwnie, chaotycznie, a jednak chce się czytać dalej, by w końcu się dowiedzieć, o co chodzi. Ta książka nie jest klasycznym kryminałem, a pomieszaniem gatunków: są tu elementy fantastyki, powieści obyczajowej, a nawet wschodniosłowiańskiego realizmu magicznego. Lektura intrygująca, ale zdecydowanie nie do poczytania w czasie podróży pociągiem czy dla relaksu.

Traktor Juhasia KaladaBardziej można się zrelaksować przy „Traktorze” Juhasii Kalady. Tę się czyta łatwo i przyjemnie, choć trudniej interpretuje. „Traktor” został napisany po białorusku, a nie po rosyjsku, co już samo w sobie świadczy o tym, że utwór wcale nie jest taki prosty, jakim się na pierwszy rzut oka wydaje. Podobnie jak „Bodaj Budka” stanowi on połączenie kilku, choć zupełnie innych, gatunków: powieści postmodernistycznej, tzw. powieści kobiecej, a nawet romansu. Choć w sumie, czy ten romans jest taki interesujący? „Nie, prawdziwe zakochanie się w kobiecie byłoby dla Afanasija katastrofą; przeszkadzałoby mu czytać, odpychać się od podłogi, szykować śniadanie – zakochanie przeszkadzałoby mu w szczęśliwym życiu”. Chyba każdy czytelnik i każda czytelniczka po trosze Afanasija rozumie.

Ukraina

Zapomnienie Tania MalarczukNaszą literacką podróż wzdłuż wschodniej granicy polski kończymy na Ukrainie. W 2020 roku pochodząca z tego kraju pisarka – Tania Malarczuk została nominowana za swoją książkę „Zapomnienie”, przetłumaczoną przez Marcina Gaczkowskiego, do Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus (powędrowała ona jednak ostatecznie do Gorana Vojnovića, który otrzymał ją za „Moją Jugosławię”). Powieść wyróżniono jednak nagrodą BBC dla najlepszej ukraińskiej książki roku 2016, autorce przyznano także m.in. Nagrodę Literacką im. Josepha Conrada-Korzeniowskiego.

Reklama

„Doszłam do wniosku […] że nie Bóg, nie miłość, nie piękno, nie potęga rozumu określają ten świat, a wyłącznie czas, upływ czasu i mgnienie ludzkiego życia w nim. […] Świat we mnie i wokół mnie znika bez śladu, a ja nie mogę nic zrobić, by go zatrzymać”. Czas to niemal bohater powieści Malarczuk. Niby wszechwładny, a jednak możliwy do powstrzymania - człowiek ma bowiem moc ocalania innych ludzi od zapomnienia.

A „Zapomnienie” jest opowieścią o Wiaczesławie Lipińskim, z pochodzenia Polaku, z wyboru Ukraińcu, który w pewnym momencie wymyślił sobie swoją narodowość. Wyjątkowa? Fascynująca? Wszystkie te pozornie banalne określenia pasują do powieści Malarczuk.

Lubczyk na poddaszu, Natalka ŚniadankoW języku polskim ukazały się także powieści innej ukraińskiej autorki – Natalki Śniadanko, która oprócz tego, że jest pisarką, tłumaczy również z języka niemieckiego, rosyjskiego i polskiego. „Lubczyk na poddaszu” to utwór, którego bohaterami są Saron i Sarona, od kilku lat tworzący małżeństwo. Ich imiona chyba nie pozostawiają wątpliwości, że matki tych dwojga przyjaźniły się w młodości? 

„Lubczyk na poddaszu” mimo że o małżeństwie opowiada, nie jest ani romansem, ani powieścią o kryzysie w miłości, ani o skomplikowanych relacjach damsko-męskich. Raczej o trudnościach w nawiązaniu tej relacji z samym sobą i tego, jak później te wewnętrzne przemyślenia przekazać drugiej osobie. „Lubczyk na poddaszu” pełen jest też obrazów Ukrainy – nie tej historycznej, nie tej pogrążonej w wojnie, a ukraińskości, która przejawia się w relacjach zięcia z teściową, sposobie jazdy samochodem czy przestrzeganiu ludowych zwyczajów. Powieść Śniadanko może spodobać się miłośnikom „Procesu” Kafki, bo choć na pierwszy rzut czytelniczego oka jest zupełnie innym literackim światem, i tutaj mamy do czynienia z izolacją dwojga bohaterów. Choć to podobieństwo jest nim tylko do czasu...

Lubicie czytać książki autorów i autorek pochodzących z krajów położonych na wschód od Polski, także tych, które z naszym krajem nie graniczą? Które z dzieł moglibyście polecić?

Fotografia otwierająca: Stanislav Kondratev / Unsplash

Reklama

komentarze [15]

Sortuj:
110
60
26.10.2020 23:50

"Ich imiona chyba nie pozostawiają wątpliwości, że matki tych dwojga przyjaźniły się w młodości?" - nie wiem, ja nie miałam takiego skojarzenia :D


226
199
26.10.2020 10:06

Zamówiłam sobie "Przyszło nam tu żyć". Zapowiada się smakowicie (chociaż pewnie nie jest to właściwe słowo...)


576
240
25.10.2020 21:03

Bardzo dużo dla popularyzacji literatury zza wschodniej (ale i zza południowej) granicy zrobiło wydawnictwo Czarne. Mogę polecić chociażby ukraińskie Internat Serhija Żadana czy Moscoviada. Powieść grozy Jurija Andruchowycza.
Z literatury litewskiej godne przeczytania są na pewno...

więcej

184
2
29.10.2020 19:39

Powody, dla których nazwisko Głuchowskiego piszę się tak jak się pisze są akurat dobrze znane. Tak sobie zażyczył autor i takie wymagania stawia wydawcom na całym świecie podpisując umowy na wydanie tłumaczeń.


576
240
29.10.2020 19:55

Dzięki za informacje.


1455
69
25.10.2020 16:20

W sumie zza wschodniej granicy to bardziej Rosja Dmitry Glukhovsky i jego Metro, ewentualnie może Łukjanienko i cykl Patrioci, Asimov (urodził się w Rosji), Diaczenko więcej po prostu nie posiadam. Słyszałem też o Marininie i je kryminałach, ale nie mam na ten moment potrzeby zagłębiania się w nich. Podsumowując jest coś na rzeczy, ale konkretów brak.


3589
212
25.10.2020 14:01

Marzy mi się by ktoś wydał narodowe antologie SF. W latach 80' wydano antologie opowiadań rumuńskich (Wydawnictwo Poznańskie), mieliśmy sporo antologii radzieckich... ale jak było by miło poczytać opowiadania SF z antologii: czeskiej, słowackiej, ukraińskiej, białoruskiej, z pribałtyki, Serbii czy Bułgarii. To byłoby coś naprawdę wystrzałowego!


1474
299
26.10.2020 11:44

https://czeskieklimaty.pl/ - wbrew nazwie wydają nie tylko książki czeskich autorów i autorek.


3589
212
26.10.2020 13:36

Wydawnictwo Poznańskie w słynnej serii wydało antologię opowiadań SF z Czech i Słowacji - "Cybernetyczne laleczki" no i mamy nieco książek Capka. Ale to i tak niewiele... nie wspominając o pozostałych krajach z listy ;)


1474
299
26.10.2020 14:26

Dla mnie trochę dziwne jest, że nie można po polsku dostać "R.U.R. - Roboty Uniwersalne Rossuma" Karela Capka, rzecz o tyle istotna, że po raz pierwszy w literaturze pojawia się tam słowo "robot". Nie wiem dlaczego, od pierwszego wydania mija dokładnie 100 lat, może dlatego że to dramat, nie powieść?

Po polsku było wydane chyba raz jeden jedyny, w latach 50 ztcp, w jakimś...

więcej

4081
3841
25.10.2020 12:51

Ja lubię fantasty rosyjskie.Choć dostęp do nich średni.


1474
299
26.10.2020 11:48

Trochę klasyki wydaje Stalker Books, dawniej Solaris, w sensie książki bardziej radzieckie niż rosyjskie ;-)


4081
3841
26.10.2020 22:49

Może kiedyś trafić


413
42
25.10.2020 11:12

Dobrzy autorzy zza wschodniej granicy to żadna nowość, szczególnie jeśli chodzi o literaturę fantastyczną. Od dawna można u nas przeczytać książki Strugackich, Łukjanienki czy Diaczenków. W księgarniach można zobaczyć też powieści Diakowa, Pankiejewy, Marininy czy Rudej. Popularny teraz serial Netflixa "Ku jezioru" powstał na podstawie wznowionej niedawno ksiązki...

więcej

108
0
23.10.2020 08:32

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd