Sztuka, historia i miłość – „Cyrkówka Marianna” Anny Fryczkowskiej

LubimyCzytać
30.10.2020

Marianna Razik była kobietą nietuzinkową, artystką totalną, ale przede wszystkim dobrym i pełnym pogody ducha człowiekiem. W czasie swojego benefisu w ciechanowskim muzeum mówiła: „Zawsze chciałam dawać ludziom trochę szczęścia i radości. Bo warto żyć! Tylko uczciwie i pomagając bliźnim”. Ta poetka i malarka to fascynująca postać, której losy postanowiła w książce „Cyrkówka Marianna” przybliżyć Anna Fryczkowska.

Sztuka, historia i miłość – „Cyrkówka Marianna” Anny Fryczkowskiej

cyrkówka marianna„Marianna Cyrkówka” nie jest jednak ani zwykłą biografią, ani literaturą faktu, choć na faktach się opiera. Stanowi ciekawe połączenie fabularyzowanych losów Marianny Razik z zachowanymi materiałami źródłowymi, w tym zapiskami artystki, uwiarygadniającymi całość narracji.

Reklama

Powojnie

Tak właśnie bohaterka nazywa czas, o którym opowiada. Jest to okres szczególny. Z jednej strony panuje ogromna radość wynikająca z zakończenia wojny i ponownego odzyskania niepodległości, z drugiej ludzie wciąż pełni są ran. I o ile te fizyczne zabliźniają się, o tyle te duchowe rozdzierają niegojącymi się wspomnieniami – o utraconych bliskich, o doświadczonych okrucieństwach, o strachu przed tym, czy koszmar nie wróci. W opowieści wciąż przebijają się echa wojennych traum. Widzimy dzieci, które w dzień bawią się w rozstrzeliwania, a w nocy ze stresu moczą sienniki, przechadzamy się ulicami zburzonej doszczętnie Warszawy, oglądamy mogiły i ciała jeszcze niepogrzebane, spotykamy wdowy i odwiedzamy ograbione przez żołnierzy gospodarstwa oraz żyjących w nich ludzi, będących cieniem samych siebie sprzed wojny.

„Musimy też obejrzeć salę. Jeśli nie będzie kompletu, trzeba będzie wystawić krzesła za drzwi, żeby nie osłabiać ducha w narodzie. Widzowie muszą myśleć, że dostali się cudem, że uczestniczą w czymś szczególnym, a nie że błagamy, żeby przyszli. Muszą myśleć, że to my im robimy przyjemność, występując, a nie oni nam – kupując bilety. Taka jest magia cyrku. Trochę zasłaniania, trochę świecidełek, trochę mamienia oczu, dużo radości. Radości najwięcej” - „Cyrkówka Marianna”, Anna Fryczkowska.

W takim świecie przyszło żyć, tworzyć i kochać Mariannie. Po przymusowych robotach wraca do rodzinnego Mdzewa. W domu zastaje schorowanego ojca, matkę, najmłodszego brata – Janka i dwie siostry – Józkę (z córkami Baśką i Antolką) i Rozalkę (z córką Kostką). Wielcy nieobecni to pozostałe rodzeństwo (jeszcze troje) i małżonkowie sióstr. Nie wiadomo, czy wrócą, czy zginęli. Marianna nie może się jednak odnaleźć w domu. Całe dnie spędza na jabłonce, która daje jej schronienie, ale i oddziela od ziemi – a ta według Marianny pełna jest ciał. Pewnego majowego dnia jej życie ma się jednak całkowicie odmienić… Ale – jak mawia główna bohaterka – nie uprzedzajmy faktów.

Pragnienie wolności

Reklama

Do Mdzewa przybywa Franciszek Razik – w książce krewniak Marianny, według źródeł – były więzień obozu w Sztutowie, który po prostu nosił to samo nazwisko. Przed wojną Franciszek był artystą cyrkowym, atletą. Jego sylwetka – choć zmieniona głodem i wyniszczona obozowym życiem – wciąż wzbudza zachwyt proporcjami i muskulaturą. Podobnie jak Marianna nosi w sobie wojenną traumę. Być może dlatego oboje tak dobrze się rozumieją i lgną do siebie. A może to artystyczne usposobienie i odmienne postrzeganie świata ich zbliża? Po niedługim czasie wspólnie wyruszają do stolicy. Oboje przed wojną właśnie tam żyli. Marianna wyjechała bowiem zaraz po skończeniu szkoły podstawowej do pracy, by pomagać rodzinie. Najpierw opiekowała się dziećmi, potem była pomocą dentystyczną. Powojenny powrót do stolicy był w jej mniemaniu jedynym słusznym wyborem. Postrzegana przez rodzinę jako dziwaczka, odtrąciła swaty przyjaciela z dzieciństwa, a teraz wdowca. Wiedziała jednak, że nie jest w stanie pozostać w rodzinnej wsi. Ciekawość świata gnała ją w nieznane. Po przyjeździe do stolicy stało się jednak jasne, że nie można wrócić do dawnego świata. Można jednak zacząć budować swoje życie od nowa.

Reklama

I tu zaczyna się historia cyrku Arnoldo i Marisse Boticellise – bo takie pseudonimy przybrali Franciszek i Marianna.

Cygańskie życie

Marianna i Franciszek pobrali się i wyruszyli w nieznane, dając popisy sztuki cyrkowej. Przemierzali Polskę powiatową, by nieść ludziom radość, której ci tak bardzo w tych trudnych latach potrzebowali. I to właśnie ta dobroć i optymizm bijące z głównej bohaterki są siłą opowieści. Choć dostrzegamy absurdy wczesnego PRL-u, biedę i zniszczenia wojenne, to – patrząc oczami Marianny – widzimy przede wszystkim spotkanych ludzi. Tych, którzy – mimo własnego niedostatku – podzielą się ostatnim kawałkiem chleba, wesprą radą i pomogą, jak umieją. Marianna z książki jest osobą głęboko religijną i optymistyczną. Ma też niebywały hart ducha, który pozwala jej przetrwać lata wojny, ale też pomaga w ciężkich chwilach, gdy nie ma pieniędzy na jedzenie i trzeba nocować pod gołym niebem.

„Głos mi się łamie, bo sama mam łzy w oczach. Ale nie należy się wstydzić emocji na scenie, mówi zawsze Arnoldo. Emocje są ważne i dobrze się oglądają. Akordeonista polecony przez Tytoniową nie umie się już opanować i jednak wyskakuje z Pierwszą Brygadą. Ludzie wstają, śpiewają, płaczą, pełen sukces. Wszyscy się ogrzali wzruszeniami i śmiechem, jesteśmy zadowoleni” - „Cyrkówka Marianna”, Anna Fryczkowska.

Według źródeł taka też była prawdziwa Marianna Razik – nie tylko harda i nieustępliwa, lecz także życzliwa i pobożna. Czytając książkę, odnosi się wrażenie, że autorka poznała Mariannę, a utwór jest zapisem ich rozmowy. Jednak Fryczkowska zaczęła pracę nad powieścią parę lat po śmierci artystki. Widać tu ogrom włożonej w książkę pracy. Setki kilometrów przejechane, by dotrzeć do źródeł – dzienników, gazet, roczników historycznych – oraz liczne rozmowe przeprowadzone z tymi, którzy Mariannę znali, dały efekt w postaci bohaterki z krwi i kości, wiarygodnej i takiej, której nie sposób nie polubić. Marianna, o której czytamy, wiedziała bowiem, jak ważne jest dawanie otuchy i uciechy ludziom w trudnej sytuacji. Choć wszyscy zmagali się z trudami codzienności, ją cieszyło, że może im dać chwilę wytchnienia i uśmiechu.

Ciechanowski Nikifor

Marianna Razik miała wszak artystyczną duszę. Choć pochodziła z chłopsko-rzemieślniczej rodziny, zawsze lubiła czytać. Była bystra, ciekawa świata i niepokorna. Po zakończeniu kariery wróciła w rodzinne strony, a po śmierci męża zamieszkała z bratem Janem. Wciąż miała w sobie pasję tworzenia. Zaczęła więc malować. Jej makaty zwierały wspomnienia z cyrkowego życia, przedstawiały też sceny religijne i patriotyczne. Te wartości miała bowiem głęboko zakorzenione. Bywa nazywana ciechanowskim Nikiforem. W 1991 roku otrzymała nagrodę specjalną im. O. Kolberga za wkład w popularyzację tradycji ludowych na Mazowszu. Jej twórczość można było zobaczyć m.in. w trakcie tegorocznej Nocy Muzeów, kiedy to muzeum w Ciechanowie prezentowało jej obrazy. By jednak poznać i zrozumieć artystkę, zdecydowanie warto sięgnąć po „Mariannę Cyrkówkę” Anny Fryczkowskiej.

Książka jest już do kupienia w księgarniach online.

Zapraszamy do lektury fragmentu książki „Cyrkówka Marianna”:

Cyrkówka Marianna

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers. Title: Cyrkówka Marianna, Author: Lubimyczytać.pl, Name: Cyrkówka Marianna, Length: 2 pages, Page: 1, Published: 2020-10-29

 

Artykuł na podstawie książki „Cyrkówka Marianna” we współpracy z Wydawnictwem Świat Książki

Reklama

komentarze [2]

Sortuj:
206
192
30.10.2020 15:12

Jestem przekonana, że "połknę" książkę błyskawicznie


2834
4
29.10.2020 14:13

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd