„Świat bez kobiet” po dwudziestu latach. Nowe wydanie zbioru esejów Agnieszki Graff

Ewa Cieślik
19.04.2021

Świat bez kobiet nie jest hipotetycznym stanem, który musimy sobie wyobrażać, przekonuje Agnieszka Graff. Kobiety już teraz są nieobecne w polskim życiu publicznym, pisze publicystka. Jej zbiór esejów „Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym” po dwudziestu latach trafia teraz do księgarń w nowym, poszerzonym wydaniu.

„Świat bez kobiet” po dwudziestu latach. Nowe wydanie zbioru esejów Agnieszki Graff

„Jeszcze nigdy jeszcze kobieta nie zaszła tak wysoko w karierze zawodowej” – to słowa spikera telewizyjnego, które pewnego dnia usłyszała Agnieszka Graff. Podgłośniła telewizor, zastanawiając się, o kogo chodzi. Kobieta na czele NATO, pracująca jako generał, a może pani premier lub chociaż businesswoman? Okazało się, że program poświęcony był alpinistce, która naprawia kominy. „Wysoko, ach, jak wysoko, zaszła kobieta w karierze zawodowej”, konkluduje Graff.

„Świat bez kobiet” po dwudziestu latach z nowym wydaniem

Tak rozpoczyna się jeden z esejów ze zbioru „Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym”. Agnieszka Graff, pisarka, publicystka, amerykanistka i tłumaczka związana z ruchem feministycznym, została za tę publikację w 2002 roku nominowana do Literackiej Nagrody Nike. Dziś, po 20 latach, do rąk czytelników i czytelniczek trafia nowe, poszerzone wydanie Wydawnictwa Marginesy, w którym oprócz esejów pisanych na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych znalazły się także nowsze teksty autorki, komentującej współczesne wydarzenia i protesty.

Graff opatruje swoje teksty przypisami, w których przyznaje się do błędów (np. do rzekomego napisu na murach stoczni Gdańskiej, którego, jak ustalono kilka lat temu, nigdy nie było) czy krytykuje sama siebie (esej o kobiecej urodzie podsumowując jako „nieprzyjemny”) oraz odnosi się do późniejszych wydarzeń (np. własnego macierzyństwa). Dzięki temu ma się wrażenie czytania razem z autorką, zauważającą wpływ czasu na jej własne słowa.

Nie będę się upierać, że to książka „ponadczasowa” lub „nadal aktualna”, pisze Graff we wstępnie do nowego wydania. „Sądzę, że jest wręcz przeciwnie – stanowi ona wyrazisty dokument swojej epoki. Wtedy okazała się ważna, bo przełamywała tabu, nagłośniła coś, co uporczywie starano się wyciszyć. Dziś może być przydatna, bo pozwala uzyskać dystans.

Dyskusja o feminizmie, prawach kobiet i miejscu „pięknych pań” w polityce dwie dekady temu była zupełnie inna, niż obecnie. Powyższe zdanie to prawda czy fałsz? „Świat bez kobiet” to obraz zmian, jakie zaszły w ostatnich dekadach w polskim społeczeństwie.

Brzydkie słowo na „F”

Reklama

„Nie jestem feministką, ale…” – mówiło niegdyś wiele kobiet (po „ale” odnosząc się do problemów ważnych dla feministek). Feminizm, feministka to słowa, których kiedyś unikano, bo kojarzyły się z czymś wyśmiewany, krytykowanym, krótko mówiąc – niepożądanym. Dziś jest już inaczej, a być feministką można swobodnie i śmiało. Dzięki temu cześć tekstów Graff, pisanych przed dwudziestu laty, można czytać, głęboko oddychając z ulgą, że walczących o swoje prawa kobiet w telewizji nie traktuje się jak dziwaczek czy radykałek. Z drugiej strony inne jej teksty są wciąż aktualne, a część poruszanych przez nią problemów, dwie dekady temu ledwo rysowały się na horyzoncie, dziś wymagają podkreślenia grubą linią.

Agnieszka Graff pisze o wielu sprawach. Porusza temat żeńskich końcówek (zwracając sama sobie uwagę, że w 2001 roku nie używała słowa „polityczka”, choć dziś byłoby dla niej zupełnie naturalne), lalkach Barbie stylizowanych na prezydentkę Stanów Zjednoczonych, „Seksmisji” i łydkach posłanek, filmowanych przez operatorów telewizyjnych. Przygląda się, analizuje i rozkłada na czynniki pierwsze pozornie mało ważne elementy. W ten sposób ujawnia narzędzia, za pomocą których tworzy się obraz kobiet w polskiej kulturze i polityce.

Jeśli jest się kobietą, „wolność słowa” sprowadza się do konieczności oglądania na każdym kroku wizerunków innych kobiet w roli przedmiotów - pisze Graff.

„Wszyscy jesteśmy ludźmi”

Wróćmy na przykład do opisu kobiety z początku tekstu. Alpinistka, bez strachu wspinająca się na kominy (prezentowana w telewizji poprzez zbliżenie na jej pośladki), kobieta w wojsku (która może przecież zemdleć lub, co gorsza, zacząć kokietować kolegów żołnierzy), polityczka, realizująca się walcząc o postulaty swojej partii (choć pewnie prywatnie uwielbia prasować mężowi koszula). Takie „michałki”, czyli „specyficzny typ narracji, polegający na piętrzeniu anegdot i epizodów, ot tak, dla zabawy, bez żadnego celu”, to wiadomości-sensacje, wiadomości-ciekawostki. Nic z nich nie wynika, nie zawierają statystyk, twardych danych, konkluzji o społeczeństwie czy polityce.

Reklama

Czytelnik, sięgający po „Świat bez kobiet” w 2021 roku może sam zrobić eksperyment i włączając jakikolwiek kanał telewizyjny poszukać takich „michałków”, tym bardziej że Graff podsuwa obrazki znane z mediów i przestrzeni publicznej, ujawniając mechanizmy, które mają zdyskredytować kobietę, pokazać „należne jej miejsce”. Autorka robi to bez nachalnej retoryki, z dystansem i, co ważne, z niewymuszonym dowcipem [sic!].

Kobieca Kobieta częstuje krupnikiem

Agnieszka Graff analizuje nie tylko obraz kobiety wyłaniający się z mediów, lecz także sztuki, a w tym – literatury. Osobny esej poświęca powieści „Orlando” Virginii Woolf (która to pisarka przewija się jeszcze w innych tekstach Graff), nawiązując też do książki „Zapisane na ciele” Jeanette Winterson. W innym miejscu analizuje obraz feminizmu w bijących rekordy popularności powieściach Katarzyny Grocholi. „Nigdy w życiu” – reklamowane, jak przypomina Graff, jako polska wersja „Dziennika Bridget Jones” – zawiera scenę rozmowy głównej bohaterki z feministką. Feministką stereotypową, „niezrealizowaną kobietą w spodniach”, która, uwaga, chce kastrować koty. Przeciwstawiona jest jej Judyta, czyli Kobieca Kobieta, czuła i opiekuńcza, która swoją antytezę poi herbatą i częstuje krupnikiem. Tym samym pokazuje swoją wyższość i podkreśla, że „nikt nie lubi feministek”. Na tym przykładzie Graff dekonstruuje „fantom feministki”, palącej biustonosze sfrustrowanej wariatki. Jak tu lubić taką babę-dziwo? Podkreśla, że przed nią w historii były nielubiane sufrażystki, a jeszcze wcześniej – czarownice. „Osobiście, jeśli mam wybierać między stosem, który płonie naprawdę, a stanikiem, który płonie w ludzkiej wyobraźni, to zdecydowanie wolę stanik” – z humorem kończy esej Graff.

Sylwia Chutnik nazywa Agnieszkę Graff „polską Rebekką Solnit”. „Mężczyźni objaśniają mi świat” mają wiele wspólnego ze „Światem bez kobiet”, choć ta druga książka jest z gruntu nasza, polska i o polskich realiach opowiadająca. W niej odnajdzie się czytelnik i czytelniczka z kraju nad Wisłą, w błyskotliwych esejach Graff widząc kawałki własnej rzeczywistości – tej sprzed dwóch dekad, gdy w polityce głośno było o kandydującej na urząd prezydencki Hannie Gronkiewicz-Waltz, i tej z dziś, naznaczonej protestami kobiet na ulicach. Klamrą spinającą „Świat bez kobiet” jest właśnie kilka późniejszych tekstów, w których opisano bunt i niezgodę dzisiejszych dziewczyn i młodych kobiet. Czytając eseje Agnieszki Graff można się przekonać, na jakich polach polskie społeczeństwo zrobiło krok do przodu, jeśli chodzi o kwestie kobiece, a gdzie wykonało krok w tył. To lektura tyleż bolesna, co satysfakcjonująca i potrzebna.

Agnieszka Graff

Przeczytaj fragment książki „Świat bez kobiet”

Świat bez kobiet

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Książkę „Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym” można kupić w księgarniach online

Artykuł na podstawie książki „Świat bez kobiet” we współpracy z Wydawnictwem Marginesy

Reklama

komentarze [21]

Sortuj:
389
295
23.04.2021 06:34

Najśmieszniejsze jest to, że po tych tekstach (aż głupio nazwać to literaturą) nie zostanie kamień na kamieniu. Czy ktoś pamięta kto to jest Sławek Shuty? Czy ktoś pamięta kogoś takiego jak Michał Witkowski albo jaki ma tytuł książka partnera Tomasza Raczka? Ja też nie pamiętam. Ba! Proszę wymienić choć jeden tytuł książki Jelinek.
I odwrotnie - pamięta się Konstandiosa...

więcej

573
72
21.04.2021 17:11

Pani Beato Szydło, wróć na premierę.
Pani Anno Zalewska, wróć na ministrę.


6627
625
21.04.2021 17:17

A nie lepiej od razu do pierdla, gdzie ich miejsce?


573
72
21.04.2021 17:19

Do pierdla, kobietę?
No wiesz?


3947
264
22.04.2021 00:41

To se ne vrati :)


11
2
20.04.2021 23:37

Pamiętam, że kiedy 20 lat temu czytałem pierwsze wydanie "Świata bez kobiet", byłem pod wrażeniem tej książki. Inteligentnej i przenikliwej, a na dodatek spokojnej i rzeczowej. Jeśli się tę książkę czyta bez uprzedzeń, można sporo przemyśleć. Jestem ciekaw, ile zostało we mnie z tej książki, a przede wszystkim - na ile jest aktualna. Z chęcią przeczytam drugie wydanie, a...

więcej

Reklama
3947
264
20.04.2021 10:06

Największym problemem feminizmu (czy generalnie -izmów) jest głębokie przekonanie, że jako jedyny wie co jest dla kobiet dobre, co jest ich problemem i jak go rozwiązać. Uprawia typowe wybierki, dostrzega "problemy", postuluje przywileje i wszystko oczywiście w imię "równości". A jak się "trochę" przekręci w drugą stronę to sięga po argumenty "sprawiedliwości...

więcej

4212
3972
19.04.2021 20:19

Gustuję w kobietach koło lub po 40


605
142
19.04.2021 20:54

Z całym dla Pana szacunkiem, ale gustować to można np. w oranżadzie malinowej lub w whisky z lodem.


3947
264
20.04.2021 09:39

Ehhh.. takie wynurzenia tutaj? Toż to ekshibicjonizm. Może czas przejść na Tindera?


573
72
21.04.2021 17:12

Z całym dla Pani szacunkiem, można również gustować np w seksownych kobietach, a nie gustować np w feministkach.


4212
3972
19.04.2021 20:13

Nie lubię lewicujących feministek.Powino być więcej kobiet nacjonalistek.


165
9
20.04.2021 07:13

O nie, jak my to przeżyjemy?


3947
264
20.04.2021 09:41

XD "prawicowe feministki". "Powinno być" he he :) Dobre, dobre. Powinno być więcej świadomych ludzi by nie rządziła nami hołota. Powinno się mniej śmiecić. Powinno się więcej uśmiechać :) Koncert życzeń uważam za otwarty :)


6627
625
21.04.2021 17:15

Nacjonalizm jest wyłącznie dla prymitywów. Nie wiem co jest interesującego w kobietach prymitywach.


3947
264
22.04.2021 00:40

Jak to każdy szowinizm - jest dla bezrefleksyjnych prymitywów. To czy to szowinizm prawicowy, lewicowy, feministyczny, mizoginiczny, queerowski czy "homofobiczny" ma już drugorzędne znaczenie. Skrajność jest zawsze zła.


86
4
19.04.2021 20:00

"Feminizm, feministka to słowa, których kiedyś unikano, bo kojarzyły się z czymś wyśmiewany, krytykowanym, krótko mówiąc – niepożądanym. Dziś jest już inaczej, a być feministką można swobodnie i śmiało."
Dlaczego mam wrażenie, że jest zupełnie odwrotnie?

Wyważanie drzwi otwartych na oścież.
Kobiety zasługują na równe szanse i równe prawa- i wciąż są patologie, które...

więcej

269
52
19.04.2021 17:18

"Kobiety już teraz są nieobecne w polskim życiu publicznym, pisze publicystka. " - Największy bzdet, kłamstwo i oderwanie od rzeczywistości, jakie pojawiło się na tym portalu w ostatnim czasie. Gdzie kobiety nie są obecne? Na myśl przychodzą mi tylko branże niemedialne i nieprzyjemne, jak wywóz śmieci czy zakłady pogrzebowe. Kobiety są obecne wszędzie i zaczynają dominować...

więcej

573
72
21.04.2021 17:18

Jak to???
Przecież są liczne branże, gdzie kobiet jest za mało, a nawet nie ma wcale!!!
Ile jest np sztygarek? Przecież to jest dyskryminacja, wymagająca parytetów.
A co powiesz na znany fakt, że mało produktywna pracownica zarabia mniej, niż bardziej produktywny pracownik? Czy to nie skandal?


3947
264
22.04.2021 00:43

Spokojnie, zawsze mogą zostać aktywistkami, pluć na wyzysk jakim jest każda praca i ogłosić zrzutkę na dalszy aktywizm na TikToku i Twitterze :)


241
14
19.04.2021 14:07

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd