Różnorodność i niejednoznaczność. Oto „Awers”, literacka antologia kryminalna

Marcin Waincetel
16.10.2020

Zbrodnia może przybierać różne twarze. Niekiedy jest motywowana zdradą, kłamstwem, niesprawiedliwością, szaleństwem. Odnosi się do prozy życia, jak i wielkich tematów. „Awers”, najnowsza antologia kryminalna, w której znajdziemy opowiadania między innymi Roberta Małeckiego, Marty Guzowskiej czy Marty Matyszczak, to nowe odczytanie gatunkowych wzorców dla miłośników historii z dreszczykiem.

Różnorodność i niejednoznaczność. Oto „Awers”, literacka antologia kryminalna

Awers antologia kryminalnaWartością prozy gatunkowej jest wieloznaczność, formalne eksperymenty, różny sposób portretowania bohaterów, określania motywacji i kreślenia intryg. A to właśnie elementy zapisane w formie „Awersu”. Adrian Tomczyk, redaktor prowadzący i szef marki literatury kryminalnej, odpowiada nam, według jakiego klucza dobierał autorów: „Jako że to ja wybierałem autorów oraz autorki, mogę zdradzić, że kluczem jest właśnie różnorodność przy zachowaniu odpowiednich proporcji, dzięki temu zbiór jest dopracowany, niejednoznaczny i naprawdę ciekawy, a teksty w nim zawarte pokazują nam całe spektrum emocji prezentowanych obecnie w polskim kryminale” – wyjaśnia Tomczyk. Dopowiada również, co stanowiło dla niego szczególną wartość przy pracy kreatywnej. „Ogromną satysfakcję dają już wspomniane rozmowy z tak utalentowanymi autorami i autorkami, natomiast największą przyjemnością są gotowe opowiadania – dodatkowo przy kilku z nich wykonywałem redakcję literacką, dzięki czemu czuję się z tym zbiorem jeszcze bliżej związany”. Efektem opowiadania wieloznaczne, opracowane w różnych stylach i konwencjach, co powinno się spodobać nawet najbardziej wymagającym czytelnikom.

Reklama

„Zachęcam do sięgnięcia po «Awers» , bo dużo tam kryminalnego dobra. Dwanaście zbrodni, które opanowały niemal całą Polskę, powinny zrobić na czytelnikach wrażenie” – zapowiada również Robert Małecki, jeden z autorów antologii, który – podobnie jak pozostali – zadbał nie tylko o prowokującą treść, ale również interesującą wymowę. Bo w tych historiach zapisano żywe emocje, uniwersalne prawdy, wieloznaczne refleksje o codzienności naznaczonej zbrodnią i grzechem.

„Nieznajomi” Bednarka, „Przystawka” Szczygielskiego, czyli namiętności, grzech i tortury

Adrian Bednarek to autor, który w wyjątkowo emocjonalny sposób pisze o namiętnościach i budzących się żądzach – fizycznych, jak i duchowych. „Potworny ból zawładnął jego szyją. Ostrza wbijały się w nią jedno za drugim jak szpony dzikiego zwierzęcia. Próbował je zrzucić, ale trwale zatrzasnęły się na jego szyi. Ciągle mógł oddychać, choć z każdym jego ruchem ostrza przecinały kolejne mięśnie, tkanki i żyły…” – szczególny rodzaj napięcia pomiędzy mężczyzną a tytułową „Nieznajomą” prowadzi ostatecznie do nieoczywistego rodzaju tortur. Bednarek prowokuje, daje również pole do interpretacji, co stanowi wartość zapisaną w „Awersie”.

Myślała, że będzie odczuwać wstręt, przerażenie albo chociaż wyrzuty sumienia. Dotąd nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy. Wizja zabójstwa dojrzewała w niej długo. Męczyła się latami, aż w końcu zrozumiała, że musi stanąć twarzą w twarz ze swoim lękiem i usunąć go na zawsze. Wtedy wreszcie przestanie ją boleć.

–  Adrian Bednarek, „Nieznajoma”

Bartosz Szczygielski proponuje z kolei „Przystawkę”, ale apetyt rozbudza już pierwszym zdaniem, gdy pisze, że „Pierwsza randka to horror”, zwłaszcza gdy jesteśmy odurzeni – zarówno emocjonalnym koktajlem buzujących hormonów, jak i przerażającym dreszczem, gdy okazuje się, że tracimy świadomość, jak bohaterka kryminalnej historii, która po upojnej nocy straciła grunt pod nogami. Nie tylko w symboliczny sposób, lecz i dosłowny sposób, bo „Nie miała pojęcia, gdzie się teraz znajduje ani jak tu trafiła. Ostatnie, co pamiętała, to stolik w restauracji”. Szczygielski to sięga po suspens i w bardzo świadomy sposób wykorzystuje wzorce zapisane w thrillerach psychologicznych. 

Szokujące wizje, aura dwuznaczności – „Praga” Stachuli oraz „Desperacja” Żarskiego

Przemysław Żarski zauważa z kolei, że „Stare, wyświechtane porzekadło głosi, że życie potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. A może sami piszemy te pokręcone scenariusze?”. Pytanie otwierające „Desperację”, kolejny z tekstów „Awersu”, to prowokacyjna myśl odnosząca się do siły fatum, przeznaczenia, ale też moralności – poczucia sprawiedliwości, działania w zgodzie z głosem sumienia. Żarski – dziennikarz, specjalista do spraw marketingu, a prywatnie miłośnik rockowych brzmień, górskich szlaków i koszykówki – jest autorem poczytnego cyklu o Robercie Krefcie, w którym udowadnia, że są blizny, których nie przykryje żaden tusz, i decyzje, które nawet po latach odciskają na życiu trwałe piętno. To wyraziście zarysowana historia obyczajowa podszyta zbrodnią o wyjątkowym znaczeniu.

Z doświadczenia wiedział, że emocje nie są dobrym doradcą; podcinają nogi, krępują myśli i usypiają zdrowy rozsądek.

Wymuszają błędy, które trudno potem naprawić.

–  Przemysław Żarski, „Desperacja”

„Przewracam oczami i odkładam telefon na blat stołu. To zapewne któryś z moich ostatnich klientów. Często dostaję od nich dziwne, dwuznaczne wiadomości…” – zdania otwierające intrygę zapisaną na łamach „Pragi” Magdaleny Stachuli mogą być interpretowane w różny sposób. I to jedna z głównych wartości – zarówno wspomnianego tekstu, jak również całego „Awersu”. Stachula jest pisarką specjalizującą się w thrillerach psychologicznych, a jej książki są porównywane do prozy Pauli Hawkins. Udało się w „Pradze” zawrzeć szczególne tonacje emocjonalne, dzięki którym każda, najmniejsza nawet decyzja w naszym codziennym życiu, może zyskać na znaczeniu w dalszej perspektywie. Niejednoznaczna, prowokująca opowieść.

Reklama

„Niebiański dom”, tematy tabu podjęte przez Ćwirleja i „Cała prawda o kłamstwie” Janiszewskiej

Ryszard Ćwirlej dał się poznać jako specjalista od kryminałów w wydaniu retro, czego dowodem chociażby cykl o Antonim Fischerze. Ceniony autor potrafi jednak w sugestywny sposób odwzorowywać współczesność, na co wskazuje „Niebiański dom”, w którym na nowo zdefiniowano pojęcie prawdy przy okazji wyjątkowego dochodzenia. „Bo co by ze mnie był za reporter śledczy, gdybym przynajmniej nie spróbował. Nie miałem innego wyjścia. Jeśli chciałem się utrzymać w tym zawodzie, musiałem rzucić wydawcom jakiś ciekawy temat, a takiego nie miałem od dawna” – rozprawia Marcin Engel, który podejmuje się szokującej sprawy związanej z ekskluzywnym domem seniora położonym w okolicy Kazimierza Dolnego. Opowiadanie przyprawia o dreszcze i nastraja do przemyśleń o życiu i śmierci.

Co stanowi istotę moralności? Czy ryzyko jest zawsze opłacalne? W jaki sposób zdefiniować dobro, które dla każdego może przecież znaczyć coś innego – często dochodzi przecież do konfliktu interesów… „Kłamstwem można zajść bardzo daleko, trzeba tylko pamiętać, że nie da się już wrócić…” – uwrażliwia nas Izabela Janiszewska, dziennikarka prasowa i telewizyjna. Przez wiele lat pracowała dla cenionych stacji i magazynów, gdzie przygotowywała reportaże, teksty psychologiczne i rozmowy, a swoją obecność na kryminalnej scenie zaznaczyła „Histerią” oraz „Wrzaskiem”, gdzie w wyjątkowy sposób obrazuje prawdę, że największy obłęd bierze się z niemocy.

Kłamstwem można zajść bardzo daleko, tylko trzeba pamiętać, że nie da się już wrócić.

–  Izabela Janiszewska, „Cała prawda o kłamstwie”

 

Zielkie, czyli „W kampinosie nie ma żmij” i „Telefon z zaświatów” od Matyszczak – sprawy pobudzające do myślenia

Mariusz Zielke poza dziennikarką uprawiał zawody kuriera, opiekuna w domu pomocy dla osób psychicznie chorych, rozlepiacza plakatów teatralnych, organizatora dyskusyjnych klubów filmowych, montera ciągników i tragarza sejfów. To człowiek, który w panoramiczny sposób obrazuje rzeczywistość. A także naturę zbrodni, co zapisał na kartach opowiadania „W kampinosie nie ma żmij”, gdy zaczął snuć opowieść o człowieku, móiącym: „…przedzierając się przez chaszcze w stronę zwłok psa, stąpałem ostrożnie. Odgarniałem podeszwą wysokie źdźbła traw, robiąc jak najwięcej hałasu”. Zło może przybierać bardzo zróżnicowaną formę, a natura przerażać swoją dziką nastrojowością. To trzymająca w napięciu opowieść przynosząca nieoczywiste rozwiązania.

Reklama

Marta Matyszczak to chorzowianka z urodzenia, dziennikarka z wykształcenia, pasjonatka kryminałów z zawodu, a jej styl jest prowokujący i charakterystyczny. Pisuje w sposób ujmujący, bynajmniej nie banalny – potrafiąc splatać ze sobą inteligentny humor, emocjonalną aurę i intertekstualny przekaz. To dowód artystycznej inteligencji i świetnego warsztatu. „Na co dzień piszę komedie kryminalne, tym razem zrobiłam to zupełnie na poważnie. «Telefon z zaświatów» to opowieść o tym, że dawno skrywane tajemnice mogą wyjść na jaw w najmniej oczekiwanym momencie. Po lekturze dźwięk nadchodzącego połączenia już zawsze będzie was przyprawiał o dreszcze” – pisze specjalnie dla nas Marta Matyszczak, która zaprasza do tego, aby odsłuchać „Telefon z zaświatów”, jeden z najlepszych tekstów z całego „Awersu”.

„Usługa (najkrótsze śledztwo Górskiej i Tomczyka” Rogali i „Czarne niebo” Greń – kryminalna aura i szyfry zbrodni

W niedawnej rozmowie Hanna Greń tłumaczyła nam, że zło ulega nie tylko zbanalizowaniu, lecz nobilitacji. Myśl zapisana przy okazji premiery „Piątego przykazania” koresponduje też w pewien sposób z treścią „Czarnego nieba”. Hanna Greń wyjaśnia, że tak naprawdę „Pomysł na wykorzystanie któregoś z bohaterów cyklu o Dionizie Remańskiej pojawił się właściwie w chwili, gdy podczas rozmowy z redaktorem prowadzącym padła propozycja napisania opowiadania do «Awersu». Pierwotnie miała to być sama Diona, ale gdy zasiadłam do pisania, zobaczyłam w głowie całą tę historię, w której jednak zabrakło Remańskiej, pojawił się za to podinspektor Robert Gredtke…” – to jednak tylko przedsmak tego, co czeka nas w opowieści o wyjątkowym stopniu temperatury emocjonalnej. Kryminalna aura odwzorowana jest tu w zadziwiający sposób.

„Usługa (najkrótsze śledztwo Górskiej i Tomczyka)” Małgorzaty Rogali to z kolei dowód na to, że wartością literackich zbrodni jest nie tylko tajemnica, szyfrowanie intryg, lecz także charaktery – osobowości, za sprawą których poznajemy świat grzechu. Rogala to entuzjastka słowa pisanego, która nie ulega nakazom mody i autorytetów; w swoich czytelniczych wyborach kieruje się intuicją i emocjami. Lubi książki Bernarda Miniera i Marca Levy'ego, dała się poznać jako niezwykle spostrzegawcza, wrażliwa obserwatorka ludzkich zachowań, czego dowodem ostatnie śledztwo uwzględnione w „Awersie”.

„Maryjka” Guzowskiej i „Ciernie” Małeckiego – sacrum i profanum, wieloznaczność zła

Marta Guzowska to jedna z najważniejszych autorek na polskiej scenie kryminalnej – pisarka obdarzona wyjątkową intuicją, która na kartach swojej prozy przelewa historyczną wiedzę, pasję, niezwykłą erudycję. Można powiedzieć, że to nasza inkarnacja Agathy Christie. Guzowska potrafi prowokować, ale nie szokować, wywoływać sztuczne kontrowersje. Udowadnia to w „Maryjce”, która zaczyna się od słów „Zrozumiałam, co się dzieje, jak zobaczyłam, że Maryjka się modli. Bo moja córcia nigdy wcześniej się nie modliła, nie na kolanach, wieczorem, przy łóżku…” – to tylko zapowiedź, bardzo szczególna, dramatycznych losów, w których sacrum splata się z profanum, prawda z kłamstwem, a namiętności… pozostawmy tutaj niedopowiedzenie. Bo „Maryjka” stanowi zapis niezwykłych przeżyć, osobistych, przewrotnych losów, które odnoszą się do wieloznaczności naszego świata.

Zimno, deszcz, i do tego ciemno. Czy to nie jest najlepszy czas, żeby czytać kryminały? Świetny zbiór kryminalnych opowiadań „Awers”, a w nim moja „Maryjka” rozgrzeją was tak, że nawet kocyk oraz herbata przestaną być potrzebne. Zapraszam!" – Marta Guzowska

Politolog, filozof i dziennikarz, a także nauczyciel kreatywnego pisania. Robert Małecki to jeden z najbardziej cenionych twórców polskiej literackiej zbrodni, który w perfekcyjny sposób kreśli nie tylko intrygę, ale również scenograficzne detale, czego możemy się dowiedzieć choćby za sprawą „Skazy”, „Wady” i „Zadry” z Bernardem Grossem. Dlaczego warto zainteresować się „Cierniami”? Odpowiada nam sam autor. „W moim tekście króluje piękna Chełmża. Zatem to powrót do bohaterów cyklu kryminalnego z komisarzem Bernardem Grossem na czele. Ale nie mogę zdradzić tego, kto tym razem poprowadzi śledztwo w nietypowej sprawie odnalezienia nagich zwłok kobiety na terenie pięknego ogrodu. Żeby rozwikłać tę zagadkę, trzeba przeczytać «Ciernie»” – zapowiada i obiecuje Małecki, autor prawdopodobnie najciekawszego ze wszystkich opowiadań zawartego w antologii.

autorzy antologii Awers

Kryminalna różnorodność – „Awers” jako wielowymiarowa opowieść

„Mamy zatem sześciu panów i sześć pań. Sześcioro autorów na stałe wydaje w Czwartej Stronie, a sześcioro spoza. Teksty prezentują tu ludzie naprawdę zdolni i z zupełnie różnym doświadczeniem, od nazwisk wielokrotnie nagradzanych, takich jak Marta Guzowska czy Ryszard Ćwirlej, aż po tegoroczną debiutantkę, Izę Janiszewską. Autorzy prezentują też w swoich tekstach pełne spektrum gatunkowe, od klasycznego kryminału, przez noir i kryminał psychologiczny aż po thriller, w tym choćby tak zwany psychological suspense” – doprecyzowuje Adrian Tomczyk, redaktor „Awersu”, który zdradza, że pierwsze prace nad stworzeniem antologii były prowadzone już od połowy 2018 roku. Różnorodne wizje miały zatem czas, aby dojrzeć w wyobraźni twórców, których dzieła zebrano w ramach wspólnego projektu.

Szyfry zbrodni, wieloznaczność zła, pojęcie sacrum i profanum, na nowo definiowane pojęcie prawdy oparte na śledztwach i dochodzeniach. Opowieści o zbrodni potrafią przyprawić o dreszcze, prowokując przy tym refleksje z różnych sfer moralności i naszego życia. „Kryminał to opowieści o społeczeństwie, ukazujące jego fragment w momencie jakiejś próby” – wyjaśnia Tomczyk, który dodaje, że jest to również „próba wejścia z czytelnikiem w interakcję, pokazania różnic i podobieństw we wrażliwości oraz znalezienia wspólnego słownika, według którego można odróżnić tradycyjnie pojmowane dobro od zła w tym coraz mniej czarno-białym i coraz trudniejszym do zrozumienia świecie”. Niekiedy szokujące, dopracowane w detalach, niejednoznaczne wizje literackiej zbrodni – na ciele i duszy – zapisano właśnie w „Awersie”, najnowszej antologii kryminalnej, w której znajdziemy opowiadania między innymi Roberta Małeckiego, Marty Guzowskiej czy Marty Matyszczak. To zupełnie nowe odczytanie gatunkowych wzorców dla miłośników historii z dreszczykiem.

Antologia „Awers” jest już dostępna w sprzedaży. Poniżej, dzięki uprzejmości  wydawnictwa Czwarta Strona, zamieszczamy jej obszerny fragment

"Awers"

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers. Title: "Awers", Author: Lubimyczytać.pl, Name: "Awers", Length: 15 pages, Page: 1, Published: 2020-10-16

Artykuł na podstawie antologii „Awers” we współpracy z wydawnictwem Czwarta Strona

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
350
3
15.10.2020 12:02

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd