Uniesienia duchowe należy równoważyć rozkoszami cielesnymi. Wywiad z Petrem Stančíkem

LubimyCzytać
02.03.2017

Z Petrem Stančíkem, autorem powieści „Młyn do mumii”, rozmawia Olga Kowalska z WielkiBuk.com, Anna Maślanka z Literackich Skarbów Świata Całego oraz Jerzy Bandel z Kto czyta, Żyje Podwójnie.

Mistyczny porno-gastro thriller z XIX-wiecznej Pragi.

Nadchodzi nowy rok. Kiedy praski Orloj wybija północ, odkryta zostaje bestialska zbrodnia. Śledztwo w tej sprawie prowadzi ekscentryczny komisarz Durman.

Czy jego nietypowe metody doprowadzą do ujęcia sprawcy? Jak powstrzymać mordercę, który zawsze o krok wyprzedza policję? I czym jest tajemnicze Ordo Novi Ordinis?

Petr Stančík oprowadza czytelnika po Pradze pięknej i Pradze ponurej, odwiedza burdele, kościoły i gospody, a w tle tej fantastycznej opowieści przetacza się 1866 rok i pobrzmiewa czeski śmiech.

Książka zdobyła najbardziej prestiżową czeską nagrodę literacką – MAGNESIA LITERA W KATEGORII PROZA.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Stara Szkoła pod patronatem lubimyczytać.pl.

 

Olga: Zbrodnia i jedzenie pysznie idą w parze. Skąd pomysł na takie gargantuiczno-pantagrueliczne uczty?

Przeważnie z własnej fantazji. Gdy kiedyś zostałem mistykiem, wyraźnie wzmogło to mój apetyt gastronomiczny i seksualny. Doznałem oświecenia i pojąłem, że uniesienia duchowe należy równoważyć rozkoszami cielesnymi. Ekstaza duchowa umacnia ekstazę fizyczną i na odwrót. Budda był gruby, a Jezus lubił dobre wino, kobiety lekkich obyczajów i wonne maści do stóp. Gdyby chciał, mógłby swoją krew przemienić na przykład w wodę lub w maślankę, ale On wybrał wino. Zatem częścią tajemnicy eucharystii jest również ten smak i zapach. Dlatego husyci walczyli o to, by móc przyjmować komunię pod postacią wina. To ono dało im siłę, by przetrwać pięć wypraw krzyżowych.

Anna: Lektura Młyna do mumii sprawia naprawdę dużo czytelniczej frajdy. Odnoszę wrażenie, że jej pisanie również było dla Pana świetną zabawą, ale z drugiej strony – na pewno wymagała też gruntownego przygotowania. Jak Pan wspomina pracę nad powieścią – ile było w tym radości, a ile ciężkiej pracy?

Najwięcej radości czerpię z pisania na początku procesu twórczego, kiedy wymyślam fabułę, ożywiam postaci niczym Frankenstein ożywiający trupa, i poznaję ich świat. Wszystko jeszcze pachnie nowością. Odczuwam wtedy napięcie jak przy szukaniu skarbów lub odkrywaniu nowych kontynentów. Lecz pod koniec robi się z tego żmudna praca. Często zdarza mi się, że maszynopis jest już prawie gotowy, a mnie nagle roją się w głowie pomysły na każdy inny temat. Potem zaczynają dzwonić z wydawnictwa z pytaniem, kiedy wreszcie prześlę gotowy tekst, a ja muszę chować się w lasach. Najcięższa praca to prokrastynacja.

Olga: Gdyby sekretny Ordo Novi Ordinis istniał dzisiaj, to jaki byłby jego cel?

O.N.O. istnieje, zawsze istniało i będzie istnieć. Zmienia tylko nazwy. Jego celem jest oczywiście dobro całego świata. Najgorsze łotry zawsze chciały czynić dobro. Robespierre, Stalin, Hitler... – oni wszyscy chcieli zalać świat słońcem, a zalali go krwią. Porządny człowiek nie chce czynić dobra. Porządny człowiek po prostu przestrzega praw bożych i ludzkich. Czasem zrobi coś złego, ale potem odczuwa wstyd.

Anna: Któremu bohaterowi „Młyna do mumii” najbliżej do Pana? Kto jest Pana Egonem Alterem? Komisarz Durman czy może któraś z postaci drugoplanowych?

Myślę, że oscyluje we mnie żarłoczny i przygłupi, ale miły i posiadający intuicję świntuch Leopold Durman oraz genialny, lecz nieco autystyczny Egon Alter. Wahadło przechyla się raz w jedną, raz w drugą stronę. Tym dwóm bywa we mnie czasami trochę ciasno, ale przez te wszystkie lata nauczyli się ze sobą żyć.

Olga: Powiedzmy, że organizuje Pan naprawdę czeską orgię. Co znajdziemy w menu?

Jestem prawdziwym czeskim patriotą i nie cierpię masochistycznego grzebania się intelektualistów w naszych narodowych grzeszkach, lecz niestety w tym punkcie muszę się z nimi zgodzić: dzisiejsi Czesi mają nikłe poczucie wielkości. Jest tak dlatego, że najpierw Austriacy, potem naziści, a na końcu komuniści przez szereg pokoleń systematycznie likwidowali nasze elity. Zatem dzisiejsze orgie są już wyłącznie cieniem orgii renesansowych czy barokowych. Jako przykład służyć może legendarna uczta, która odbyła się po polowaniu 3 listopada 1723 roku we wsi Hlavenec, kiedy to hrabia Franciszek Antonin Szpork przyjął cesarza Karola VI do zakonu świętego Huberta. Upieczono wtedy 1247 jeleni, łani i jelonków, 859 danieli, 793 sarny, 892 dzików i 4527 zajęcy. Hrabia musiał wtedy wypożyczyć rożny z całej okolicy.

Sam również urządziłem kilka orgii… Na przykład przyjęcie o siedmiu daniach, z których każde składało się z jedzenia w tym samym kolorze. Pierwsze danie było żółte: gotowana kukurydza, emental z musztardą, kogel-mogel, oranżada. Przy ostatnim – czarnym – podałem kawior, lukrecję, czekoladę, kaszankę, kawę i węgiel aktywowany, który cieszył się wyjątkowym wzięciem.

Myślę, że nowe, ciekawe smaki może przynieść nam genetyka. Już jako dziecko chciałem skrzyżować królika ze stonogą, żeby miał sto udek. A co by Pani powiedziała na wieprza poprawionego genami meduzy, dzięki czemu nie miałby kości, więc stałby się jedną wielką szynką?

Jerzy: Czy wszystkich opisywanych przez Pana potraw spróbował Pan osobiście?

Próbowałem chyba wszystkich z wyjątkiem krowiej głowy pieczonej od wewnątrz i ciągniętej na wózku. A to tylko dlatego, że w mięsnym nie sprzedają krowich głów. Pewnie nie zmieściłyby się na ladę.

Anna: Czy jest Pan smakoszem, otwartym na nowe, nietypowe smaki? Czy są potrawy z Pana książki, których by Pan nigdy w życiu nie spróbował?

W książce opisałem tylko to, co mi smakuje. Ale oczywiście istnieje kilka smaków i dań, które nie są mi bliskie. Z przypraw nie lubię trawy cytrynowej oraz kopru, który toleruję tylko w kiszonych ogórkach. Kminek rzymski wydaje mi się zbyt zblazowany, wolę plebejski - zwyczajny. Ale poza tym lubię eksperymentować. Kiedy jestem za granicą, staram się próbować miejscowych, niezglobalizowanych dań. Od dziecka uwielbiam śląskie specjały, jakie gotowała moja prababcia Zofia – Ślązaczka. Na przykład słodko-kwaśną zupę fasolową, którą zagryza się surową cebulą. Na niej się dosłownie wychowałem. Próbowałem gotować ją swoim dzieciom, ale nie były w stanie zjeść nawet łyżki.

Anna: W pańskiej powieści pojawia się wiele ciekawych miejsc na mapie XIX-wiecznej Pragi, w tym – szczególnie intrygujące domy publiczne. Czy takie miejsca jak Hôtel Ectoplasma istniały naprawdę, a może to wszystko wytwory pańskiej wyobraźni?

Hôtel Ectoplasma i pozostałe domy publiczne opisane w książce wymyśliłem. Lecz w XIX wieku te przybytki znajdowały się w Pradze na każdym rogu. Wtedy w lepszych rodzinach nie istniał seks przedmałżeński, dziewczęta były wstydliwe, a matki ich pilnowały. Młody mężczyzna, jakim był komisarz Durman, miał więc tylko dwie możliwości, by sobie ulżyć: masturbacja albo dom publiczny. Ale Durman był katolikiem, więc grzech Onana nie wchodził w rachubę. Natomiast prostytutki w Piśmie zakazane nigdzie nie są, a dziewiąte przykazanie Nie pożądaj żony bliźniego swego ich nie dotyczy, ponieważ nie należą do nikogo. Ciekawostką jest, że dzięki tej sytuacji profesjonalny seks był wtedy tak tani, żeby mogli sobie na niego pozwolić również studenci i żołnierze. Jedna kopulacja nie kosztowała więcej niż obiad w taniej gospodzie. Dziś jest to towar luksusowy.

Jerzy: Anna pytała o domy publiczne. Ja zapytam o restauracje. Czy opisywane przez Pana lokale istniały naprawdę? A może niektóre istnieją nadal? Czy mógłby Pan polecić któryś spragnionemu turyście?

Owszem, istnieją, ale większość z nich zmieniła się w drogie pułapki na turystów. W najbliższej okolicy Zamku Praskiego ostały się już tylko dwie prawdziwe staroczeskie gospody: U Černého Vola na górze, na placu placu Loretánskim oraz U Kocoura na dole, na placu Małostrańskim. Obie pojawiają się w „Młynie do mumii” i w obu pojawiam się ja, szczególnie w poniedziałkowe wieczory.

#####

Jerzy: Czy gdyby miał Pan taką możliwość, przeniósłby się Pan do Pragi ze swojej powieści, czy jednak wizja nieuchwytnego mordercy skutecznie Pana odstrasza?

Tak, chciałbym żyć w tamtych czasach. Śmierci się nie boję, ponieważ wiem, że życie nie kończy się wraz ze śmiercią. A gdyby nawet – dzisiejsi mordercy są wiele brutalniejsi niż w czasach przed pierwszą wojną światową. Walnąć siekierą w głowę – to umieli już wtedy. Poderżnąć brzytwą gardło – proszę bardzo. Wrzucić anarchistyczną bombę do karety – dlaczego nie? Ale nikomu wtedy nie przyszło do głowy, by w samobójczym zamachu odpalić materiały wybuchowe w tłumie niewinnych ludzi. Albo wjechać w nich autem ciężarowym. Albo zacząć strzelać we własnej szkole. W dzisiejszych czasach nie czuję się zbyt bezpiecznie.

Olga: Praga w „Młynie do mumii” to miasto o wielu twarzach – czy ma Pan swoje ukochane miejsce, które trzeba w Pradze obowiązkowo odwiedzić?

Takich miejsc jest wiele, bo Praga to naprawdę magiczne miasto. Dlatego zdecydowałem się tutaj zamieszkać, choć urodziłem się i dorastałem w zupełnie innych okolicach. Ale jeśli obieca mi Pani, że nikomu Pani tego nie powie, zdradzę Pani jedno piękne miejsce, w które raczej nie zapuszczają się turyści. Nazywa się Nowy Świat i znajduje się niedaleko Zamku Praskiego. W miniaturowych domkach żyła tam kiedyś biedota, ale także na przykład duński astrolog i astronom Tycho de Brahe oraz słynny surrealistyczny reżyser filmowy Jan Švankmajer, który zresztą mieszka tam do dzisiaj.

Jerzy: Czy ma pan w Pradze jakieś swoje ulubione miejsce, gdzie często można pana spotkać? Czy tak jak Pana bohaterowie pracuje pan i pisze w restauracjach przy dobrym jedzeniu, czy jednak woli pan inne warunki?

Dobre restauracje od zawsze przyciągają mnie siłą wręcz magnetyczną, ale im jestem starszy, tym więcej czasu spędzam w domu z rodziną oraz pisząc na komputerze. W młodości byłem bardzo dzikim zwierzęciem, natomiast w ostatnim czasie przeżywam przygody już tylko w wyobraźni. Ale materia jest tylko złudzeniem, więc fantazja i rzeczywistość to jedno i to samo. Trzeba tylko przyjąć to do wiadomości.

Anna: Ciekawi mnie, czy jakieś tytuły szczególnie Pana inspirowały przy pisaniu „Młyna”.

Przez całe życie największą moją inspiracją jest argentyński pisarz Jorge Luis Borges. Bliska jest mi również wczesna twórczość Umberto Eco. Ostatnimi czasy często wracam do klasyki – fascynuje mnie Cervantes i jego „Przemyślny szlachcic Don Quijote z Manczy”, który ma ponad tysiąc stron i wszystkie są dobre. Tej książki prawie nikt nie doczytał do końca, wszyscy znają tylko epizod o walce z wiatrakami, znajdujący się na samym początku tej grubej powieści. Wracam także do szalonych (w dobrym i w złym słowa znaczeniu) powieści Dostojewskiego. Z literatury polskiej uwielbiam „Rękopis znaleziony w Saragossie” Jana Potockiego, a także Josepha Conrada (mówiąc na marginesie jego ród Korzeniowskich ma z moim rodem Stańczyków wspólny herb Nałęcz) oraz Stanisław Lema. Ze współczesnych czeskich autorów najczęściej czytam Michala Ajvaza, Martina Reinera i Bogdana Trojaka. Muszę jednak przyznać, że w ostatnich latach z powodu pisania prawie nie mam czasu czytać. Na stole rośnie mi piramida nieprzeczytanych książek, która kiedyś mnie przywali i to będzie mój grobowiec.

Anna: W „Młynie” spotyka się wiele różnych gatunków literackich. A jaką literaturę Pan prywatnie lubi najbardziej?

Historyczną, ponieważ paradoksalnie jest bardziej aktualna niż współczesna. Lubię też (i czasem nawet piszę) sci-fi. Uwielbiam „Diunę” Franka Herberta, czytałem ją już chyba siedem razy.

Jerzy: Jak pan myśli, co zmieniło się w Czechach jako narodzie od czasów opisanych przez Pana w powieści? A może pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają?

Wtedy my – Czesi mieliśmy wielki cel: odnowę swojej odrębnej państwowości. Ludzie byli w stanie poświęcić w imię tej wartości wszystko. Wygodę, majątek i życie. Czesi byli honorowi, mądrzy, pełni energii. Dziś, kiedy przynajmniej formalnie jesteśmy odrębnym państwem, nagle wszystkim jest to obojętne. Wszyscy są jak żuki zatopione w bursztynie. Być może brakuje nam wspólnego celu.

Olga: Gdyby musiał Pan w jednym słowie zamknąć kwintesencję czeskości, to jakie byłoby to słowo?

Cześć!

Rozmowę przeprowadziła pani Olga z Wielkibuk.com, pani Anna z Literackich
Skarbów Świata Całego oraz pan Jerzy z Kto Czyta, Żyje Podwójnie.

(Materiał prasowy Wydawnictwa).

Reklama

komentarze [37]

Sortuj:
660
30
06.03.2017 01:04

Strzelanina w gimnazjum w Wilnie – największa w polskiej historii strzelanina w szkole, która miała miejsce 6 maja 1925 roku w Gimnazjum im. Joachima Lelewela w Wilnie.
13 marca 1881 Aleksander II zginął w samobójczym zamachu bombowym dokonanym przez działacza organizacji Narodnaja Wola, Polaka – Ignacego Hryniewieckiego
To nie są wynalazki XXI wieku panie Stancik


330
0
03.03.2017 12:03

Fajny wywiad i świetny, zupełnie nietypowy kryminał! I jeszcze te układane według kolorów jadłospisy - aż przypomina się diuk des Esseintes z "Na wspak"Huysmansa i jego dekadenckie uczty...


3620
3
06.03.2017 06:14

Efektem końcowym wielkiego żarcia jest wielka kupa.
A kupa bzdur to wypowiedzi autora "Młyna do mumii" i skutecznie mnie one zniechęciły do zapoznawania się z książką.


0
1476
06.03.2017 07:15

@BagatElko:
Często mam inne zdanie niż Ty, ale tym razem się zgadzam w zupełności.


330
0
06.03.2017 14:59

@BagatElka
To, co miałam do powiedzenia na temat bezmyślnego hejtowania książek i pisarzy przez różnych internetowych „krytyków literackich”, napisałam w wątku powyżej, jeśli więc interesuje cię moje zadnie na ten temat (a zakładam, że interesuje, skoro postanowiłaś mi odpisać), odsyłam cię do moich dwóch pierwszych odpowiedzi na posty Varneta.

„A kupa bzdur to wypowiedzi...

więcej

0
1476
07.03.2017 05:48

Pewnie nie powinnam się narażać, pewnie jestem kamikadze, pewnie usłyszę, jak to jestem głupia, ale co się tak pienisz, że ludziom nie podoba się wywiad albo książka? I dlaczego spośród wszystkich krytykowanych książek na LC akurat tej bronisz jak Rejtan niepodległości?
Wywiad pokazał książkę w bardzo złym świetle, co trzeba smutno stwierdzić. Zresztą, sama okładka straszy...

więcej

0
1476
07.03.2017 06:05

A i jeszcze mam odczucie, że sprawiłaś przykrość BagatElce, której recenzje zawsze czytam i szanuję, chociaż np. mamy inną ocenę książek Falangana.
Troszkę przegięłaś, po prostu.


3620
3
07.03.2017 06:24

@Renax nie odczułam żadnej przykrości.Pokiwałam głową z politowaniem nad zadufaniem niektórych osobników i poszłam czytać książkę.
Dyskutować z nabzdyczonymi pannami nie warto,one wiedzą lepiej.A z Tobą chętnie mogę podyskutować na temat Twojego uwielbienia a mojej niechęci do autora "Ścieżek północy" ;)


0
1476
07.03.2017 07:11

:) A to chętnie. Znaczy się myślę, że rozumiem dlaczego nie lubisz tej książki. Pewnie z tego samego powodu dlaczego ja ją lubię. I pozostałe książki tego autora.
Chętnie. Z mądrym ponoć lepiej stracić niż z głupim znaleźć. Babki kiedyś mawiały.


0
1476
07.03.2017 07:11

ps. Co czytasz?


3620
3
07.03.2017 10:30

@Renax obecnie "Miedziankę" czyli kolejny reportaż. Jakoś ostatnio bardziej mnie one smakują niż literacka fikcja;)


330
0
07.03.2017 13:33

@Renax
„Dlaczego spośród wszystkich krytykowanych książek na LC akurat tej bronisz jak Rejtan niepodległości?”
A tak sobie – zupełnie bez powodu i dla sportu. :))
Poza tym jestem spod znaku Lwa, więc walkę i zwyciężanie mam we krwi. XDD


0
1476
08.03.2017 06:28

I poczułaś się lepiej?
Ja bym powiedziała, że to pyrrusowe zwycięstwo, ale jesteś dorosła. Rób co chcesz.
Ja jak byłam młoda i nieopierzona to też myślałam, że krzykiem i bezczelnością pokażę światu jaki on jest. A świat pomilczał, popatrzył i pomilczał....


0
1476
08.03.2017 06:30

@BagatElko:
Poczekam na Twoją recenzję....


158
158
02.03.2017 18:22

Aaaa, większej przyjemności niż ten wywiad nie mogliście mi sprawić! Przypuszczałam, że autor skosztował wszystkich rarytasów opisanych w Mumii, ale fakt, że domy publiczne nie są autentyczne... jednak nieco mnie rozczarował...😜 Zabbokowana Agata


Reklama
3177
223
02.03.2017 17:17

Totalny, antyintelektualny bełkot.


93
23
02.03.2017 10:55

Co to w ogóle jest? Większych głupot dawno nie czytałem. Ogrom ignorancji i głupoty nawet nie jest śmieszy on jest tylko żenujący.


330
0
03.03.2017 12:17

Pisząc o "ogromie głupoty i ignorancji" masz coś konkretnego na myśli, czy też nie czytałeś "Młynu..." i hejtujesz, by popisać się swoją szalenie oryginalną oryginalnością i niezmiernie wysoką wyższością intelektualną? A może z czystego przyzwyczajenia? Szkoda tylko, że używasz tak utartych, nic nie znaczących frazesów. Doprawdy intelektualna mizeria. :)))


93
23
03.03.2017 17:41

Aleś mnie panienko ubodła nie ma już czego zbierać.

Oczywistym jest, że jeśli nie czytałem tej książki to nie piszę o niej. Napisałem tylko o tych pseudointelektualnych wynurzeniach np. o Chrystusie, o Husytach, o prawach, o grzechu Onana, o prostytucji czy o tym kawałku apologetycznym dot. Czechów z XIX wieku.

Z artystami jest ten problem, że często to idioci. Aktorzy...

więcej

330
0
04.03.2017 12:08

Skoro masz takie zdanie na temat pisarzy (i w ogóle artystów – „Aktorzy świetnie mówią cudzym tekstem i jak ze 100 razy powtórzą tekst Hamleta, Życie jest snem [sic!] czy jakiś inny wielki tekst to chyba im się zdaje, że są tacy mądrzy, „nic nie dziwnego w końcu to środowisko dla gdzie gromadzi się tyle frustracji, neuroz i kompleksów, że mało kto jest tam stabilny...

więcej

93
23
04.03.2017 14:03

Z poglądami Hitlera i Lenina też się nie zgadzam i nie mam o tych panach dobrego zdania, a jakoś przeczytałem ich dzieła. No jak mogłem to zrobić? Ciekawość? Może coś innego? Niezwykłe, prawda? Poroniona jest ta twoja logika. Fakt, że nie interesuje mnie jego twórczość i go nie znam jest najlepszym powodem aby przeczytać wywiad z nim i zobaczyć jakim jest człowiekiem i co...

więcej

330
0
05.03.2017 16:00

Ech, Varant, Varant, gdybym chciała być chamska, napisałabym, że wyjątkowo tępy z ciebie kołek. XDD Tępy, a w dodatku własnej tępoty nieświadomy, bo zakochany w sobie i w produkowanych przez siebie językowo nieudolnych, cudacznych wypocinach. Ale że chamska być nie chcę, to tego nie napiszę. ;DD (Tak, tak, będą emotki – skoro dalej bezlitośnie kaleczysz język polski, nie...

więcej

93
23
05.03.2017 20:14

Im bardziej się upadlasz i sprowadzasz do rynsztoka, tym jestem coraz bardziej spokojny i wesoły.

Możesz mnie nie lubić, ale nie obrażaj małp, to są bardzo inteligentne stworzenia.

Można leczyć się u znakomitego lekarza, którzy jest paskudnym człowiekiem. Można też korzystać z usług wybitnego prawnika, z którym nigdy nic chciałoby się mieć żadnych kontaktów prywatnych....

więcej

660
30
06.03.2017 01:22

panna_migotka26
Jak ja kocham osoby, które nie mając argumentów na sensowną odpowiedź zaczynają obrażać rozmówcę.
A to, że zła gramatyka, a to że nie zna biografii Dickensa(choć nie wiadomo o co z bim chodziło)... Wkładasz Varantowi twoje słowa w usta, manipulujesz faktami, wywyższasz się, próbujesz być na siłę zabawna rzucając prostackie żarty.
Ja też pozwolę sobie...

więcej

93
23
06.03.2017 02:09

Poza LC i FW nie udzielam się w internecie zbyt intensywnie, przez to rzadko kiedy mam okazję sobie tak popisać. Jeśli nadarzy się okazja, a mam czas to czemu nie, zawsze jest trochę weselej. W takich wypadkach jak przy Panience Migotce odpisuję, bo głównie jestem ciekaw reakcji drugiej strony.


427
1
06.03.2017 20:41

panna migotka26-
Zgadzam się z tobą w zupełności.Też mnie wkurza, że na stronach poświęconych kulturze i literaturze jest tylu hejterów i różnych gwiazdorów, którzy chcą zabłysnąć a nie znają się ani na książkach, ani w ogóle na niczym i nie potrafią nawet napisać kilku zdań nie popełniając przy tym błędu. A przecież sprawa jest prosta, jak się komuś nie podoba autor,...

więcej

93
23
07.03.2017 00:36

Książkoholiczka, od kiedy wytknięcie komuś intelektualnych fałszów jest obrażaniem kogoś?

"A przecież sprawa jest prosta, jak się komuś nie podoba autor, wywiad czy co tam jeszcze, to niech nie czyta."<- 1.Skąd mam wiedzieć, że ten autor/wywiad mi się nie spodoba, jeśli nie przeczytam? 2.To stwierdzenie jest tak samo głupie ,jak następujące stwierdzenie: Jeśli ci się nie...

więcej

0
1476
07.03.2017 05:42

@Varant:
Tak to teraz wygląda.A z książkami i wywiadami na portalu książkowym tak to jest, że można krytykować. 'A jak się nie podoba, to niech ktoś nie czyta' - odwrócę ostrze.
Dobrze, że wydawnictwa, z którymi współpracuję jako recenzentka na blogu nie przyjmują takiej postawy jak skrytykuję książkę, tylko przyjmują do wiadomości, że COŚ SIĘ MOŻE KOMUŚ nie podobać.


427
1
07.03.2017 11:58

Varant
Problem w tym, że nikomu nie wytknąłeś żadnych intelektualnych fałszów,czy jak ty to sobie po swojemu nazywasz. Nie masz żadnych argumentów. Bo to jedno krótkie zdanie, w którym piszesz coś tam o Chrystusie i Husytach, to żaden argument skoro nie potrafiłeś tego rozwinąć, wyjaśnić i udowodnić swoich racji.
Miałam na myśli to, żebyś nie czytał nie wywiadu, a książki,...

więcej

93
23
07.03.2017 14:24

Słownik PWN jako drugie znaczenie słowa wytknąć podaje: "zrobić komuś zarzut z czegoś". Jednym ze znanych synonimów tego słowa jest słowo "wskazać", i w tym znaczeniu użyłem tego słowa. Nie miałem intencji wyjaśniać jego błędów. Jeśli tak bardzo chcesz to masz:

1.Budda
Ten historyczny nigdy nie był gruby, ten historyczny był smukły i przystojny. Ten grubasek to zmieszanie...

więcej

660
30
07.03.2017 15:28

Ale już o książce może wypowiadać się byle gimnazjalista, albo ktoś, kto w życiu codziennym zajmuje się stolarstwem i wolno takim ludziom wypisywać głupoty, a ich głosy będą brane pod uwagę i traktowane tak samo poważnie jak głos kogos, kto naprawdę zna się na literaturze i jest absolwentem MISH na UJ.

Ludzie, którzy ukończyli zawodówkę i gimnazjaliści pamiętajcie, że nie...

więcej

427
1
07.03.2017 15:55

Varant
Widzę, że bardzo się postarałeś i wiedz, że to doceniam, ale i tak mnie nie przekonałeś. Wiem już za to na czym polega problem – ty po prostu nie zrozumiałeś tego wywiadu, wziąłeś wszystko na poważnie. Nie zauważyłeś, że to tylko żarty, bo surrealizm i wyolbrzymienie, w które obfituje poczucie humoru autora są ci najwyraźniej kompletnie obce.
Stančík powiedział...

więcej

93
23
07.03.2017 20:25

To jest śmieszne! Najpierw mówisz, że chcesz dowodów i wyjaśnień w sprawie tych fałszów. Podaję je, potem ty reagujesz tak: "no może podałeś, ale mnie to nie obchodzi, nie rozumiesz o co chodzi".

Kiedyś obserwowałem jak jedno dziecko dokuczało innemu. Kiedy tamto oddało, to dziecko co zaczęło nagle krzyknęło coś w stylu: "Na żartach się nie znasz!?" tu mamy podobną...

więcej

427
1
08.03.2017 15:13

Varant- Widzę, że Panna Migotka miała niestety rację – ty faktycznie wypisujesz farmazony… Moja odpowiedź będzie za to następująca: po pierwsze: NIKOMU NIE POKAZAŁEŚ, ŻE SIĘ MYLI.Nie udało ci się dokopać autorowi, chociaż bardzo chciałes, bo jest w końcu tylko, jak to o nim napisałeś, ‘małym żuczkiem’. I po drugie: POKAZAŁEŚ DOBITNIE, ŻE NIE MASZ POCZUCIA HUMORU I NIE...

więcej

93
23
09.03.2017 23:54

Ja się tylko tak zaanonsuję. Pamiętam tę dyskusję, mam dużo zajęć, ale postaram się odpowiedzieć jutro. Uśmiałem jak czytałem twoją wypowiedź.


427
1
10.03.2017 10:10

Możesz sobie darować, twoja osoba i ten wątek już mnie znudziły. Bufonowatość, pretensjonalność i nieuleczalna tępota, co niektórych osobników płci przeciwnej wywołuje u mnie atak ziewania i zmusza do nadużywania kawy, od której się odzwyczajam. Żegnam.


3008
4
01.03.2017 15:30

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd