definicja słowikowa: o tym, jak napisać znakomity debiut

Zofia Karaszewska
30.08.2015

Atlas Doppelganger to z pewnością nie jest książka przeciętna - powiem raczej, że to proza niezwykła. Magiczna i jednocześnie transowa mitologia polskiego blokowiska lat 90. Autorka Dominika Słowik ma 27 lat i mimo młodego wieku jej debiut rzucił na kolana krytyków. Sam Paweł Huelle pochwalił ten niezwykły talent!

Dominika Słowik była gościem Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie. Opowiedziała mi tam o pisaniu pierwszej powieści i planach na przyszłość. Dała też najlepszą pisarską radę, jaką w życiu słyszałam:

Nie słuchajcie rad! Po to jest się młodym (także pisarzem), żeby postępować wbrew regułom.

Opowiedz jak to się stało, że zostałaś pisarką?

Dominika Słowik: Kilka miesięcy temu miałam okazję rozmawiać z Olgą Tokarczuk. Zapytała mnie, czy czuję się pisarką. Odpowiedziałam: Nie wiem. Czy jest jakaś cezura, po której oficjalnie zostaje się pisarzem? Ja osobiście czuję się pisarką dopóki pracuję z tekstem. Nie mam wewnętrznego przekonania, że bycie pisarzem to status niezbywalny i że jak raz już się nim „zostało”, to nigdy nie przestaje się nim być. Przechodząc więc do sedna pytania – zostałam pisarką, bo w pewnym momencie zawładnął moim życiem tekst, nad którym chciałam pracować.

Ile minęło czasu od pomysłu na książkę do jej wydania?

DS: Ponad dwa lata. Książkę napisałam dość szybko, w kilka miesięcy, ale potem rok przeleżała w szufladzie. Po podpisaniu umowy z wydawcą cały proces wydawniczy trwał jeszcze 10 miesięcy.

Kto Cię wspierał podczas pisania? Potrzebowałaś motywacji?

DS: Nie przyznałam się nikomu, że piszę powieść. Była to dla mnie, po pierwsze, sytuacja bardzo intymna, a po drugie - czułam pewne zażenowanie przed samą sobą, że zajmuję się „tak niepoważnymi sprawami”. Oczywiście, otrzymywałam mimo to nieustanne wsparcie od moich rodziców, którzy domyślali się, że pracuję nad książką, ale taktownie nie dopytywali o szczegóły. To najlepsze wsparcie, jakie można otrzymać od bliskich – bezgraniczne zaufanie i niepodważalna wiara w drugiego człowieka. Mam super rodziców i bez nich moja proza by nie powstała.

Czy tak dobrze przyjęty debiut dodał Ci skrzydeł? Mówi się, że wartość pisarza buduje jego druga książka. Czy czujesz presję kolejnej powieści?

DS: Nie czuję presji kolejnej powieści, jedynie ogromne poczucie swobody i rodzaj ulgi, że drugą książkę mogę pisać bez usprawiedliwiania się przed samą sobą, że tak szalone zajęcie ma sens. Stres pojawi się zapewne dopiero w momencie pojawienia się drugiej książki na rynku.

Czy od zawsze chciałaś zostać pisarką?

DS: Zaczęłam pisać w wieku 12-13 lat. I chyba od tego momentu byłam przekonana, że literatura będzie obecna w moim życiu.

Czy „Atlas: Doppelganger” to pierwsza książka, którą napisałaś? Czy pisałaś wcześniej do szuflady?

DS: Wcześniej pisałam przede wszystkim wiersze. „Atlas” był pierwszą dużą prozą.

„Atlas: Doppelganger” jest skomplikowany literacko, ma przemyślaną konstrukcję, intrygującą fabułę, nieoczywistą narrację i bohaterów. Uczyłaś się gdzieś pisania, czy to przyszło samo?

DS: Bohaterowie „Atlasu” (poza dziadkiem) nie są raczej złożonymi postaciami, ale ich  schematyczność jest zabiegiem celowym. Nie chodziłam na żadne kursy kreatywnego pisania. Nie znaczy to, że nie pracowałam nad warsztatem, przy tworzeniu „Atlasu” powstały stosy gęsto zapisanych notatek, poświęconych przede wszystkim właśnie kwestiom konstrukcyjnym i formalnym. Pomaga mi to także przy tworzeniu drugiej powieści, nad którą właśnie pracuję. Widzę, że jestem teraz dużo bardziej świadoma tekstu i silniej go kontroluję. Oczywiście, czytam także bardzo dużo, obserwując rozwiązania i warsztat innych autorów.

Jakie Twoje cechy charakteru pomogły Ci podczas pisania?

DS: Konsekwencja – ułatwia zanurzenie się w rutynowej, zupełnie nieromantycznej codzienności tworzenia obszernego tekstu.

Wielu pisarzy marzy o tak świetnych recenzjach pierwszej powieści, czy jesteś z siebie zadowolona? Spodziewałaś się tak dobrego przyjęcia w literackim świecie?

DS: Każda pozytywna recenzja sprawia przyjemność autorowi. W przypadku debiutanta, którego nikt nie zna, dobre recenzje są kluczowe, bez nich przepada w wydawniczym niebycie. Przed pojawieniem się książki na rynku, już po rozesłaniu egzemplarzy recenzenckich, do mojej „Pani od Promocji” zaczęły spływać pierwsze entuzjastyczne komentarze dziennikarzy, wiedziałam więc, że nie będzie źle. Nie zmienia to jednak faktu, że w momencie oddawania finalnej wersji „Atlasu” do druku miałam wewnętrzne przekonanie, że tekst jest dobry i złe recenzje nie zachwieją we mnie tej pewności. Jeśli sam autor nie jest pewny wartości swojego tekstu i czeka, aż ktoś inny powie mu, co ma myśleć o własnej książce, to po co ją w ogóle publikować?

Bawisz się językiem, w Twojej książce nie ma żadnej wielkiej litery. Dlaczego?

DS: Wynika to przede wszystkim z wymogów fabularnych. Uważny czytelnik zauważy, że w książce pojawiają się dwaj dziadkowie - gdybym używała wielkich liter, przedwcześnie zdradziłabym tożsamość jednego z nich.  Poza tym małe litery pomagają mi w osiągnięciu efektu gawędowej narracji. Jestem jednak przeciwniczką takich wyborów formalnych, które sprawiają, że fabuła nabiera cech drugorzędności. Uważam, że autor powinien mieć szacunek dla swojego potencjalnego czytelnika. Dlatego przed ostateczną decyzją o wyrzuceniu wielkich liter, przetestowałam ten pomysł na kilku osobach w różnym wieku I o różnych czytelniczych doświadczeniach. Dostałam jednoznaczną informację zwrotną, że po przeczytaniu pierwszej strony brak wielkich liter przestaje przeszkadzać i człowiek wpada w rytm właściwy dla tej prozy. Dlatego małe litery zostały.

Jakie masz plany pisarskie?

DS: Pracuję obecnie nad drugą powieścią, jestem już „za połową”. Książka będzie o końcu świata, polskiej zabobonności i skarbie Inków w Małopolsce.

Jesteś świeżo po debiucie, czy masz jakieś rady dla początkujących pisarzy?

DS: Nie słuchajcie rad! Po to jest się młodym (także pisarzem), żeby postępować wbrew regułom.

Co robisz kiedy nie piszesz?

DS: Teraz? Myślę sobie, że marnuję czas i powinnam pisać. (śmiech)

Co lubisz czytać?

DS: Bardzo lubię książki dotyczące najnowszej historii Europy i świata. Czytam sporo o Ameryce Łacińskiej. Ostatnio sięgam też po pozycje związane z ekonomią (oczywiście te przystępne dla laików) – mam głębokie przekonanie, że aby pisać o dzisiejszym świecie, trzeba go bezustannie próbować lepiej zrozumieć. Chociaż często ignorujemy tematy gospodarcze jako nudne i nieprzystępne, nie da się zaprzeczyć, że u źródeł wielu procesów historycznych i przekształceń społecznych leżały właśnie kwestie ekonomiczne.

Lubisz podróżować, czy właśnie w podróży szukasz inspiracji?

DS: Tak, podróże są dla mnie zawsze inspirujące. Staram się jednak od jakiegoś czasu podróżować w mniej egoistyczny sposób – ze świadomością, że to nie ja powinnam czerpać z miejsca, które odwiedzam; raczej powinnam coś mu pozostawić i zaoferować. Zasadza się to chyba na zmianie podstawowej perspektywy – staram się patrzeć na nowe miejsca nie jako na cel MOJEJ podróży, tylko traktować je jak dom osób, u których jestem gościem. To chyba zresztą podstawowy problem współczesnej, rabunkowej turystyki. Nowe przestrzenie traktujemy jako istniejące tylko na dwa tygodnie i wyłącznie dla naszej rozrywki, zapominając, że to czyjś dom na całe życie.

Wywiad dla Lubimycztać.pl przeprowadziła Zofia Karaszewska

Reklama

komentarze [25]

Sortuj:
207
8
04.09.2015 10:48

Calm down people! W Google sklep (nie, nie płacili mi za reklamę) jest fragment książki pani Dominiki za darmo, więc jeżeli chcecie zobaczyć jak prezentuje się sam „zabieg” małych liter (a nie małe zamieszanie wywołał jak widzę)- przeczytajcie. Ja przeczytałam i mogłabym porozmawiać o tym z autorką, bo nie do końca rozumiem w jakim celu on jest. Owszem, czytałam wywiad i...

więcej

522
68
31.08.2015 20:40

@Zax
Nie czytałam „Atlasu". Wiem tyle, ile zaserwowano w wywiadzie i w opiniach na LC. I istnieje prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że nigdy po tę książkę nie sięgnę.
Zestawiłeś debiut z dziełem klasycznym. Teraz ja sobie pogdybam - może tu mieć zastosowanie zasada „co wolno wojewodzie to nie tobie, s...tarosto".
A moja wypowiedź była (tak, prześmiewczą) próbą...

więcej

1180
50
31.08.2015 22:49

Lepsze to niż wyważanie otwartych drzwi (nawet w przypadku jakże subtelnego ironizowania).


522
68
31.08.2015 23:27

@Mateusz "Nie kładź palca między drzwi (...), bo go jeszcze przytną ci!"


758
672
01.09.2015 07:46

"Teraz ja sobie pogdybam - może tu mieć zastosowanie zasada „co wolno wojewodzie to nie tobie, s...tarosto".

Niby dlaczego nie wolno? Bo ma byc grzecznie i pokornie? Łamanie zasad jest częścią rozwoju literatury. Jesli tak zabieg był do czegśs autorce potrzebny, to dlaczego ma tego nie robić? Z takim podejściem jak Twoje, wspomniany Ulisses, a także wiele innych...

więcej

522
68
01.09.2015 08:41

@Przemek
„Niby dlaczego nie wolno? Bo ma byc grzecznie i pokornie? Łamanie zasad jest częścią rozwoju literatury. Jesli tak zabieg był do czegśs autorce potrzebny, to dlaczego ma tego nie robić?”

Nie, raczej: „na jedną udaną próbę przypada wiele mniej udanych”. Jak wspominałam wcześniej, odniosłam się do książki na podstawie opinii na LC i wywiadu, po prostu nie wyczuwam...

więcej

758
672
01.09.2015 14:54

1. Problem polega na tym, że odnosisz się z założenia krytycznie do książki , której nie czytałaś, ja się z krytyką powstrzymuję do czasu, kiedy przeczytam. Ocena książki na podstawie recenzji z LCz? Serio? Gratuluję.

2.Drugi problem jest taki, że z jakiegoś sobie znanego powodu (pewnie tak jest wygodniej argumentować) upierasz się , że tam wyżej kolega porównał tę książkę...

więcej

522
68
01.09.2015 21:24

@Przemek
Cóż, jedni widzą problemy, inni dostrzegają zagadnienia. Już odpowiadam na te „problemy”, jak wolisz je nazywać:
1.Oceniłam książkę?. Bynajmniej. Nie przyznałam tej książce żadnej liczby gwiazdek. Owszem, oceniłam szanse sięgnięcia przeze mnie po „Atlas”. Tylko tyle i aż tyle.
A gratulacje, zwłaszcza za odkrycie, że można oceniać szanse sięgnięcia po dowolną...

więcej

160
60
02.09.2015 20:31

@Badhbh
Moim skromnym zdaniem (a mam do niego prawo jak każdy tu obecny) należy najpierw przeczytać książkę a następnie wypowiadać się na tematy takie jak:
-porównywanie do arcydzieł literackich,
-czy pominięcie wielkich liter przeszkadza, czy jest zasadne i tak dalej.
Skoro Badhbh nie masz zamiaru sięgać po tę książkę, to po co krytykujesz technikę jej tworzenia? A już w...

więcej

522
68
02.09.2015 21:37

@Paweł
Tak, każdy ma prawo mieć własne zdanie. Ba, każdy ma prawdo mieć własne preferencje. Więc wyobraź sobie, że Badhbh (albo Ygrekowskiej albo Ziutkowi) ma prawo przeszkadzać brak wielkich liter, a nikomu więcej na calutkim świecie nie musi. I co? I w porządku.

Kompletnie nie rozumiem fragmentu:
„A już w ogóle nie jestem w stanie pojąć - jaki masz cel w tym; aby...

więcej

160
60
02.09.2015 22:28

Badhbh
Pierwsza Twoja wypowiedź - dla Ciebie ''...wypowiedź była (tak, prześmiewczą) próbą zwrócenia uwagi na kwestię granicy...''. gdybym był kobietą, autorką książki, w trakcie bolesnego okresu, czytając to, czułbym się zmieszany z błotem, a już najdelikatniej mówiąc wyśmiany szyderczo.
''...Po prostu nie rozumiem po co w jednym rzędzie stawiać debiut (ponoć bardzo dobry)...

więcej

522
68
03.09.2015 01:34

@Paweł
Cytaty się zgadzają. Interpretacja zaś świadczy o zaawansowanej demagogii.
1) Wypowiedź ociekająca stereotypem i redukująca autorkę do czystej biologii jest uwłaczająca. A szkoda, bo chociażby fragment wywiadu:„Jeśli sam autor nie jest pewny wartości swojego tekstu i czeka, aż ktoś inny powie mu, co ma myśleć o własnej książce, to po co ją w ogóle publikować?”...

więcej

160
60
03.09.2015 08:43

''Przypuszczam, że nie jesteś mistrzem erystyki.''

''Zatem nie do końca wiem, jak rozmawiać z kimś, kto stawia się hipotetycznie w roli mającej okres literatki, która nie ma nic lepszego do roboty niż czytać komentarze pod wywiadem i może się poczuć urażona.''

Teraz okazujesz brak szacunki mojej osobie. Cóż.
Zarzucasz mi nadinterpretację, a czy nie zrobiłaś tego samego z...

więcej

522
68
03.09.2015 09:13

Cóż, mamy zatem zupełnie odmienne poczucie humoru. Nic prześmiewczego nie widziałam w Twoich wypowiedziach.
Nie dostrzegłam również żadnych nadinterpretacji z mojej strony, hiperbolizacje owszem.
Poza tym, bo może nie wiesz, wolno być człowiekiem inteligentnym, wolno też być erudytą. Do jednego i drugiego dążę, bo nie ma nic gorszego niż spocząć na laurach. Tylko po co...

więcej

758
672
03.09.2015 12:09

Paweł, odpuść, chyba nie ma sensu. Koleżanka wyraźnie chce "zagadać" temat. Niewiele w tym treści i sensu, a wszystko zostaje sprowadzone do "mam prawo tak uważać"


0
1428
konto usunięte
31.08.2015 17:32

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


758
672
01.09.2015 07:40

Zanim się poważnie wkręcisz w to hejtowanie wszystkiego od czapy, może uzasadnij dlaczego osoba Pawła Huelle miałaby być antyreklamą (pisaną łącznie).


0
1428
01.09.2015 20:40

Pięknie, to się powkręcałem w to hejtowanie wszystkiego od czapy: nie mam zielonego pojęcia, dlaczego osoba Pawła Huelle miałaby być antyreklamą pisaną łącznie.
A tak mi dobrze szło...
Shame on you, Przemku.


160
60
31.08.2015 11:38

Przyznam się bez bicia, że nie czytałem tej książki i raczej po nią nie sięgnę. Dlaczego? Całkowicie nie mój klimat; i skłamałbym, gdybym napisał, że nie przeszkadza mi brak wielkich liter w tekście. Nie przeszkadza mi to w sms-ach mailach, jednakże jeśli czytam książkę, to jednak wolę, żeby te wielkie litery były. Z drugiej strony w wersjach audio różnych książek, Wielkich...

więcej

2199
90
30.08.2015 19:04

Zastanawia mnie, kim są czytelnicy tej książki, którzy ocenili ją tak nisko... bo na pewno nie krytykami.


522
68
30.08.2015 17:07

"Dostałam jednoznaczną informację zwrotną, że po przeczytaniu pierwszej strony brak wielkich liter przestaje przeszkadzać i człowiek wpada w rytm właściwy dla tej prozy. Dlatego małe litery zostały."

Przeczytałam powyższy fragment wywiadu i popadłam w stupor.

a przepraszam popadłam w stupor po prostu postuluję jeszcze eliminację wszystkich znaków interpunkcyjnych z...

więcej

581
10
31.08.2015 11:32

Czytałaś (ja jakby co nie)? Może ten zabieg pomaga książce, ma jakiś cel? Joyce zrobił z "Ulissesa" wielki eksperyment i, choć ciężko się to czyta, do dziś niemal każdy w miarę zorientowany w literaturze człowiek zna Joyce'a i "Ulissesa".

Poza tym małe litery rzadko zmieniają sens zdań, w przeciwieństwie do braku znaków interpunkcyjnych.


1180
50
31.08.2015 14:10

Ktoś chyba w szkole przysypiał jak była mowa o futurystach.


707
647
30.08.2015 10:14

Geniuszem człowiek się rodzi, pisarzem się staje...
Pomijając słownikową definicję, całe życie zastanawiałem się, co to znaczy - być pisarzem. Jakie warunki musiałby spełniać sąsiad spod siódemki, żebym uważał go za pisarza? Czy wystarczy napisać książkę? Czy wystarczy ją wydać - na przykład za własne pieniądze? Czy pierwsza młodzieńcza książka automatycznie czyni z jej...

więcej

174
55
30.08.2015 09:53

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd