Reklama

Nauczyłam się dziękować nawet za kopniaki od życia. Wywiad z Anną Niemczynow

LubimyCzytać
31.10.2019

Nic, co wartościowe w życiu, nie pojawia się z dnia na dzień – mówi autorka książki „Powiedz życiu tak, Lili”. Czego doświadczenia życiowe nauczyły Annę Niemczynow, jak niepowodzenia przekuła w sukces i dlaczego dziękuje nawet za kopniaki, które funduje jej życie?

Lilianna Berg jest niepoprawną poszukiwaczką szczęścia bez powodu. Głęboko wierzy, że przyszła na świat po to, aby czerpać radość pełnymi garściami i obdarowywać nią innych. Mimo codziennych trosk, w każdym doświadczeniu potrafi odnaleźć coś wartościowego. Nie buntuje się przeciwko temu, czego doświadcza, lecz dziarsko płynie z prądem życia.

Bo aby było ono piękne, trzeba mówić TAK. Trzeba być otwartym na to, co nam przynosi, i trzeba wierzyć, że kocha nas takimi, jacy jesteśmy. BO JESTEŚMY CUDEM!

Spotkanie z radosną i pogodną Lili dodaje odwagi, energii i mocy do tego, aby wreszcie wyjść z cienia. Bo życie jest tylko jedno i tylko od nas zależy, czy przyjmiemy dary, jakie chce nam ono ofiarować. Przestań się buntować. Powiedz TAK i żyj pięknie. Tak jak Lili i jej barwni przyjaciele.

Reklama

Justyna Chaber*: Twoja najnowsza powieść nosi tytuł „Powiedz życiu tak, Lili”. Pamiętasz moment, w którym ty powiedziałaś swojemu życiu tytułowe „tak”?

Anna H. Niemczynow: Bardzo dobre pytanie. Myślę, że pierwszym takim momentem, kiedy powiedziałam „tak”, był czas, gdy wybaczyłam sobie błędy przeszłości i zdecydowałam, że będę żyć z wiarą i ufnością, że najlepsze dopiero przede mną. Ośmielę się wyznać, że zawsze staram się mówić „tak”, kiedy się czegoś boję. Przełamuję swoje lęki, by żyć pięknie i z odwagą sięgać po to, czego naprawdę pragnę. Bywa, że jestem nieobliczalna. (śmiech) Powiedziałam „tak” mężczyźnie po zaledwie półrocznej znajomości. Rzuciłam swoje stabilne, zawodowe życie, by spełnić marzenie o pisaniu książek. Wszyscy łapali się za głowę, z niedowierzaniem pytając, czy na pewno wiem, co robię. A ja naprawdę z naiwnością laika uwierzyłam, że mi się uda. Ostatnio znów wywróciłam swoje życie do góry nogami i zamieszkałam za granicą. To moje mówienie życiu „tak” nieustannie popycha mnie do rozwoju i to właśnie sprawia mi niesamowitą frajdę. Wiesz, życiowe decyzje podejmuję w mgnieniu oka, lecz gdy mam wybrać szampon do włosów, to trwa to w nieskończoność. (śmiech)

Czy to znaczy, że takie podejście do życia można w sobie wypracować? Nauczyć się go? Wcześniej nie mówiłaś życiu „tak”?

Wcześniej brakowało mi pewności siebie i wiary, że mnie, zwyczajnej dziewczynie z małej miejscowości, może się coś udać. Zawsze wydawało mi się, że inni są ode mnie lepsi, mają więcej do zaoferowania. Ciągle próbowałam coś komuś udowodnić i ciągle byłam przez to nieszczęśliwa. Kończyłam jedne, drugie i trzecie studia, bo chciałam zasłużyć na akceptację społeczeństwa. Cały czas szukałam aprobaty na zewnątrz i przez takie podejście do życia pakowałam się w tarapaty. Aż wreszcie mój nadmiar ambicji wykończył mnie samą. Rozsypałam się na milion kawałków, a zaraz za mną rozsypało się moje pierwsze małżeństwo. Byłam na totalnym dnie i wtedy pomyślałam, że to w sumie świetna miejscówka, bo stamtąd wiedzie już tylko jedna droga – ku górze. Zaczęłam zadawać sobie pytania, czego tak naprawdę pragnę. Robiłam to przed lustrem. Płakałam jak bóbr, kiedy udzielałam sobie odpowiedzi. To było ciekawe i pouczające doświadczenie. Bardzo polecam tym, którzy szukają własnej drogi.

Zachęcasz w powieści, a także w mediach społecznościowych, do pracy nad sobą, nad własnym wnętrzem. Od czego zacząć?

Myślę, że my, ludzie, z natury lubimy komfort, i jeśli nam jest w życiu dobrze, to nie będzie nam się chciało niczego zmieniać ani nad niczym pracować. Zmiany zazwyczaj pragną ci, których codzienność uwiera. Głęboko wierzę, że kiedy uczeń jest gotowy, to pojawia się nauczyciel. Może nim być książka, która nagle wpadnie nam w ręce, usłyszana piosenka czy przeczytany w mediach społecznościowych post. Coś, czym się zainspirujemy. Ale sama inspiracja nie wystarczy. Za nią muszą iść decyzja i pakt, który zawrzemy sami ze sobą, i będziemy w nim wytrwali. Nic, co wartościowe w życiu, nie pojawia się z dnia na dzień.

A co robić, jeżeli życie daje nam jednego kopniaka za drugim i po prostu odechciewa się chcieć? Wtedy słowa „życie cię kocha" mogą denerwować. Masz na to sposób?

To nie rzeczy są denerwujące, lecz nasza reakcja na nie. Ta sama sytuacja w oczach różnych ludzi może wyglądać kompletnie inaczej. Jestem daleka od stawiania jedynych słusznych diagnoz. Mogę tylko powiedzieć, co ja zrobiłam, kiedy moje życie wydawało się pasmem niepowodzeń. Pamiętam czasy, w których codziennie budziłam się z myślą: „Ale mam przesrane życie”. I wiesz co? Wtedy pojawiał się taki czarodziejski dżin i mówił: „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem”. Moje życie było przesrane, bo takim je widziałam. Strasznie mnie to męczyło i miałam dwa wyjścia: albo narzekać, albo rozejrzeć się za czymś pozytywnym. Tak odkryłam wdzięczność. Dziś dziękuję za wszystko. Za kopniaki od życia również. Bardzo wierzę w to, że zawsze dostaję to, co jest mi potrzebne. Zdaję sobie sprawę, że to może być trudne. Dla mnie też bywa trudne. Codziennie przypominam sobie, że nie jestem pępkiem świata i to mnie uczy pokory.

Przeczytałam wszystkie twoje książki i bohaterka najnowszej, Lilianna Berg, jest najbardziej pozytywną bohaterką wśród nich. Lubisz ją?

Po pierwsze, całym sercem dziękuję za pochylenie się nad tym, co napisałam. To dla mnie bardzo ważne. A co do Lili, to cóż… Bardzo ją lubię! Kiedy tworzyłam tę postać, tak głośno się śmiałam, że dzieci zaglądały do pokoju, by sprawdzić, czy ze mną wszystko dobrze. Bo ja z reguły częściej w pracy płaczę. (śmiech) Kiedy piszę poszczególne sceny, przenikam do nich i czuję wszystko to, co moi bohaterowie. Lili jest kompletnie inna, wyjątkowa, niepowtarzalna, i tak bardzo ją pokochałam, że po raz pierwszy w życiu napisałam dwie części jednej historii.

Jak właściwie nakreśliłabyś fabułę powieści „Powiedz życiu tak, Lili”? Opis na okładce jest dość zagadkowy.

Bardzo proszę, nie proś mnie o to! (śmiech) Jednym z powodów, dla których zaczęłam pisać książki, jest fakt, iż kompletnie nie mam pojęcia o zwięzłym i krótkim wyrażaniu myśli. Uwielbiam opowiadać. Długo opowiadać. Dlatego całym sercem zachęcam do przeczytania powieści i mocno wierzę, że czytelnicy nie pożałują poświęconego mi czasu.

Również w to wierzę. Aniu, w posłowiu napisałaś, że twoim marzeniem jest nieść dobro. To piękne! Może czytelnikom wywiadu rzucimy wyzwanie. Niech każda osoba, która przeczytała go do końca, powie dziś komuś coś miłego. Co ty na to?

Świetny pomysł. To może ja zacznę?

Oczywiście.

Całym sercem dziękuję, dziękuję, dziękuję za czas, jaki poświęciliście państwo na czytanie tego, co miałam do przekazania. To dla mnie wiele znaczy. Po stokroć dziękuję.

 

Justyna Chaber* – ONA CZYTA wszędzie. W autobusie, w tramwaju, na łące, przy stole, bez niego i z nim.

 Autor zdjęcia autorki: Przemysław Niemczynow

Reklama

komentarze [5]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2462
4
31.10.2019 15:01

Zapraszamy do dyskusji.


145
129
31.10.2019 19:03

Nie wiem, gdzie mam napisać komentarz, jeszcze się oswajam z nową wersją, dlatego tutaj napiszę. Z olbrzymią przyjemnością czytałam wywiad i powiem szczerze, że w paru punktach dała mi do zastanowienia, dlatego jeszcze bardziej za to dziękuję. Jeszcze zastanowię się co do sięgnięcia książki :)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

7033
3025
31.10.2019 19:28

A dla mnie większość odpowiedzi na pytania to pustosłowie i zwykłe wodolejstwo. Nie znam twórczości tej autorki, ale po tym, co przeczytałam, raczej poczułam się zniechęcona niż zachęcona do sięgnięcia po jej książki.


1435
52
31.10.2019 21:03

Następny bieda-coach. A jej książki faktycznie lepiej nie tracić czasu - próbowałam.


2426
82
01.11.2019 10:53

Twórczość tej pani to nic nadzwyczajnego. Nie czytałam jej książek, ale miałam okazję przeczytać opowiadania wydawnictwa Filia i niczym mnie nie zachwyciły. Polska literatura obyczajowa niestety nie jest najwyższych lotów, może poza paroma wyjątkami. Teraz znów mamy wysyp świątecznych i banalnych historyjek, z których może obroni się jedna czy dwie.

Jeśli zaś chodzi o...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

zgłoś błąd