Czternaście odcieni Księcia

Róża_Bzowa
17.08.2015

Czy zastanawialiście się kiedyś, co tak naprawdę czytacie podczas lektury polskiego wydania obcojęzycznej książki? Czytelnik rzadko ma świadomość, że tekst, z którym obcuje w danej chwili nie jest oryginalnym utworem autora książki, a dziełem innego twórcy – tłumacza, a czasem nawet autora adaptacji. Innymi słowy – dzieła niepolskich pisarzy, które czytamy w naszym ojczystym języku to wypadkowa oryginalnego tekstu, warsztatu pisarskiego autora tłumaczenia, jego wiedzy lingwistycznej (w tym słowotwórstwa i komparatystyki), znanych mu teorii przekładu, osobowości tłumacza i jego wiedzy o autorze konkretnego dzieła i samym utworze, ale także czasów, w których żyje, doświadczeń życiowych i czytelniczych, a nawet oczekiwań społecznych i wielu innych czynników. W praktyce teksty przekładów mogą zatem bardzo się od siebie różnić nie tylko stylem, ale także doborem słownictwa, stopniem wierności wobec oryginalnego tekstu czy nawiązaniami do aktualnych zjawisk społecznych czy politycznych. Problemami tłumaczenia zajmuje się przekładoznawstwo – interdyscyplinarna nauka humanistyczna, korzystająca z dorobku innych dziedzin, m.in. filozofii, kulturoznawstwa czy informatyki.

Spróbujmy przyjrzeć się bliżej różnicom tekstu w ujęciu różnych tłumaczy na przykładzie „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupery’ego – jednej z książek o największej liczbie tłumaczeń na język polski. Do końca lipca 2015 roku opublikowano 14 różnych polskich przekładów tego dzieła, z czego ponad połowa została wydana w latach 90. XX w., a aż dwa w bieżącym roku i prawdopodobnie to jeszcze nie koniec. Dla porównania warto zaznaczyć, że książka doczekała się 8 tłumaczeń na język angielski.

Bufon, Pyszałek czy Próżny

Najbardziej rzuca się w oczy kwestia tłumaczenia nazw postaci w książce. Z pozoru sprawa wydaje się błaha, ale gdy przychodzi do rozmowy między dwoma czytelnikami różnych tłumaczeń, okazuje się, że mogą oni mieć kłopot z porozumieniem się. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej podczas omawiania dzieła na lekcji języka polskiego („Mały Książę” jest lekturą) – nawet jeśli w klasie nie znajdziemy wszystkich przekładów to jest ich przynajmniej kilka, co znacznie zagmatwać może dyskusję. Niepisana zasada bibliotekarzy głosi co prawda, że najlepsze i jedynie słuszne powinno być tłumaczenie Jana Szwykowskiego, ale przecież uczniowie mogą czytać książkę z domowej biblioteczki z przekładem innego autora. Kwestia jest warta bliższego przyjrzenia się, spójrzmy zatem na poniższe zestawienia polskich tłumaczeń nazw. Z uwagi na zgodność w przekładzie nazwy postaci Lisa i Róży (różnice dotyczą tylko pisowni małą lub wielką literą) nie ujęto ich w tabeli.

 

Tłumacz

polski

Postacie

le roi

le vaniteux

le buveur

le businessman

l’allumeur

Zofia Barchanowska

król

pyszałek

pijak

biznesmen

latarnik

Wiera i Zbigniew
Bieńkowscy

Król,
Monarcha

Pyszałek

Pijak

Człowiek Interesu

Latarnik

Marta Cywińska

Król

Bufon

Pijak

Buchalter

Latarnik

Mirosława Dębska

Król

Pyszałek

Pijak

Biznesmen

Latarnik

Piotr Drzymała

Król

Zarozumialec

Pijak

Biznesmen

Latarnik

Janina Karczmarewicz-Fedorowska

Król

Pyszałek

Opój

Biznesmen

Latarnik

Halina Kozioł

Król, król,
monarcha, władca

Pan Próżny

Pijak, alkoholik

Biznesmen

Latarnik

Ewa Łozińska-Małkiewicz

Król

Człowiek Próżny,  Próżny

Pijak

Biznesmen

Latarnik

Marta Malicka

Król

Zarozumialec

Pijak

Biznesmen

Latarnik

Anna Pikor-Półtorak

Król

Próżny

Pijak

Biznesmen

Latarnik

Barbara Przybyłowska

król

pyszałek

pijak

człowiek interesu

latarnik

Jan Szwykowski

Król

Próżny

Pijak

Bankier

Latarnik

Anna Trznadel-Szczepanek

Król

Pyszałek

Pijak

Biznesmen

Latarnik

Henryk Woźniakowski

król

pyszałek

pijak

biznesmen

latarnik

 

Najbardziej jednoznaczny okazał się być dla tłumaczy Latarnik (pisany wielką lub małą literą). Mało wątpliwości budził także Król, niektórzy autorzy przekładów czuli potrzebę dodania jednego lub kilku synonimów. Le buveur (Pijak) doczekał się trzech określeń, le businessman (biznesmen) czterech, zaś największą kreatywnością wykazali się tłumacze przy postaci nazwanej przez autora książki le vaniteux, której nazwa występuje aż w sześciu wariantach, najbardziej oryginalną (Bufon) wymyśliła Marta Cywińska.

#####

Dla zobrazowania uniwersalności problemów z przekładem spójrzmy na przykładowe zestawienie nazw postaci w tłumaczeniach angielskich.

 

Tłumacz

angielski

Postacie

le roi

le vaniteux

le buveur

le businessman

l’allumeur

T.V.F. Cuffe

king

conceited man

drinker

businessman

lamplighter

Richard Howard

king

vain man

drunkard

businessman

lamplighter

Ros and Chloe Schwartz

king

show-off

drunkard

businessman

lamplighter

Irene Testot-Ferry

king

conceited man

drunkard

businessman

lamplighter

Katherine Woods

king

conceited man

tippler

businessman

lamplighter

 

Anglosasi uznali za jednoznaczne aż trzy nazwy postaci: lamplighter (latarnik), businessman (biznesmen) i king (król). Warto zaznaczyć, że wszystkie postacie pisane są małą literą. Większym wyzwaniem okazali się być le vaniteux (zarozumiały) i le buveur (pijak) – obie postaci zyskały po trzy określenia.

Zobaczmy, jak polscy autorzy przekładów rozwiązali problem tłumaczenia innych nazw:

Tłumacz

polski

Postacie

le vieux monsieur,
le geographe

le serpent

l’aiguilleur

le marchand

Zofia Barchanowska

stary pan; geograf

wąż

zwrotniczy

kupiec

Wiera i Zbigniew
Bieńkowscy

Stary Pan, Geograf

wąż

Zwrotniczy

Kupiec

Marta Cywińska

stary pan, Geograf

Wąż

Dróżnik

Handlarz

Mirosława Dębska

Starszy Pan, Geograf

wąż

Zwrotniczy

Kupiec

Piotr Drzymała

stary Pan, Geograf

wąż

Zwrotniczy

Kupiec

Janina Karczmarewicz-Fedorowska

Stary Pan, Geograf

Wąż

Zwrotniczy

Kupiec

Halina Kozioł

Sędziwy Pan, Geograf

żmija

Zwrotniczy

Kupiec

Ewa Łozińska-Małkiewicz

Stary Pan, Geograf

żmija

Zwrotniczy

Kupiec

Marta
Malicka

stary pan, Geograf

wąż

Zwrotniczy

Kupiec

Anna Pikor-Półtorak

Starzec, Geograf

Żmija

Zwrotniczy

Sprzedawca, Sprzedawca Udoskonalonych Pastylek

Barbara Przybyłowska

stary jegomość; geograf

wąż

zwrotniczy

kupiec, sprzedawca

Jan Szwykowski

Stary Pan, Geograf

żmija

Zwrotniczy

Kupiec

Anna Trznadel-Szczepanek

Starszy Pan, Geograf

wąż

Zwrotniczy

Sprzedawca

Henryk Woźniakowski

stary pan, geograf

wąż

zwrotniczy

handlarz

 

Zwrotniczy wydawałby się jednoznaczny, gdy nie inna propozycja Marty Cywińskiej. Ciekawą kwestią są określenia, które pojawiają się w książce zanim Geograf przedstawia się Małemu Księciu – tłumacze proponują aż pięć nazw tej postaci, pokrewnych znaczeniowo, ale jednak inaczej brzmiących. Le marchand prowokuje także do różnorodności nazewnictwa z uwagi na to, iż niektóre określenia mogą być dla młodego czytelnika przestarzałe lub mało znane (kupiec, handlarz). Najciekawiej wygląda kwestia związana z gadem, który odegra ważną rolę w książce – tłumacze wyraźnie podzielili się tutaj na dwie grupy: jedna wybrała wyraz wąż, druga żmija. Jest to kwestia o tyle istotna, że występują tu rozbieżności z dziedziny zoologii (węże należą do podrzędu gadów i obejmują ponad 3000 gatunków, zaś żmija jest gatunkiem jadowitego węża) i morfologii, czyli językoznawstwa (rodzaj żeński i męski).

A jak jest w języku angielskim?

 

Tłumacz

angielski

Postacie

le vieux monsieur,
le geographe

le serpent

l’aiguilleur

le marchand

T.V.F. Cuffe

old gentleman,  geographer

snake

railway pointsman

merchant

Richard Howard

old gentleman,  geographer

snake

railway switchman

salesclerk

Ros and Chloe Schwartz

elderly gentleman, geographer

snake

signalman

merchant

Irene Testot -Ferry

old gentleman, geographer

snake

railway signalman

merchant

Katherine Woods

old gentleman, geographer

snake

railway switchman

merchant

 

W przypadku tych postaci tłumacze angielscy mieli zupełnie inne rozterki językowe, niż ich polscy koledzy po fachu. Wszyscy jednogłośnie wybrali określenie snake (wąż), geograf zyskał tylko dwa warianty alternatywnego określenia. Marchand (kupiec) wydawał się też oczywisty z uwagi na występujące tu podobieństwo słowa francuskiego i angielskiego, tylko jeden tłumacz wyłamał się wybierając słowo salesclerk (sprzedawca). Najwięcej rozbieżności widzimy za to w nazwie, dla nas dość oczywistego, zwrotniczego – w języku angielskim postać ta otrzymała inne określenie prawie od każdego z autorów przekładu.

#####

Ludzie i samotność

Jednym z ważnych tematów książki jest samotność, kwestia ważna dla autora dzieła. W utworze odnajdziemy kilka pamiętnych zdań na ten temat. Jedno z nich mówi o samotności wśród ludzi. Sprawa wydaje się dość prosta, ale nawet tutaj każdy z autorów tłumaczenia odcisnął na przełożonym przez siebie zdaniu rys indywidualny i w zależności od tego, na co położył nacisk, możemy odczytać coś nieco innego.

Antoine de Saint-Exupéry (pierwsza publikacja 1943): On est seul aussi chez les hommes.

Zofia Barchanowska (2002): Równie samotnym można się czuć wśród ludzi.

Wiera i Zbigniew Bieńkowscy (1961): Jest się także samotnym wśród ludzi.

Marta Cywińska (1993): Samotnym jest się także wśród ludzi.

Mirosława Dębska (1996): Wśród ludzi jest się również samotnym (…)

Piotr Drzymała (1996): Samotnym można też być wśród ludzi.

Janina Karczmarewicz-Fedorowska (1995): Jest się samotnym także między ludźmi.

Halina Kozioł (1999): Między ludźmi także odczuwa się samotność.

Ewa Łozińska-Małkiewicz (1997): Wśród ludzi jest także samotnie.

Marta Malicka (1947): Równie samotnym jest się wśród ludzi.

Anna Pikor-Półtorak (2015): Wśród ludzi też się jest samotnym.

Barbara Przybyłowska (1998): Wśród ludzi jest się także samotnym.

Jan Szwykowski (1958): Wśród ludzi jest się także samotnym.

Anna Trznadel-Szczepanek (1996): Samotność dokucza także wśród ludzi.

Henryk Woźniakowski (2015): Wśród ludzi też jest się samotnym.

Czy odczuwanie samotności i bycie samotnym to dla was to samo? A bycie wśród ludzi lub pośród nich?

Życie samotne czy bycie samotnikiem

Inne znaczące zdanie autor zamieścił na początku drugiego rozdziału. Po tym, jak dorośli wykazali się brakiem wyobraźni oglądając jego rysunek narrator – pilot opowiada, że jako dorosły człowiek wciąż poszukiwał wrażliwych rozmówców z wyobraźnią, niestety bezskutecznie. Potem wygłasza pewnego rodzaju podsumowanie. Jak je odczytali tłumacze?

ASE: J’ai ainsi vécu seul, sans personne avec qui parler véritablement.

ZB: Tak więc żyłem samotnie, nie mając nikogo, z kim mógłbym szczerze porozmawiać (…)

WZB: Żyłem więc sam, bez nikogo, z kim bym mógł naprawdę porozmawiać (…)

MC: W ten oto sposób prowadziłem żywot samotnika, nie znajdując z nikim wspólnego języka (…)

MD: Nie znajdując żadnej bratniej duszy, wiodłem życie samotnika (…)

PD: Żyłem więc samotnie i nie miałem z kim porozmawiać tak naprawdę (…)

JK: Tak więc wiodłem życie samotnicze, nie miałem nikogo, z kim mógłbym porozmawiać szczerze, od serca (…)

HK: Nie znajdując ludzi podobnych sobie, wiodłem życie samotnika (…)

EŁM: Tak więc żyłem samolubnie, nie mając nikogo, z kim mógłbym porozmawiać (…)

MM: Żyłem w ten sposób, nie znając nikogo, komu można by powiedzieć prawdę (…)

APP: I w ten oto sposób żyłem samotnie, bez kogoś, z kim mógłbym naprawdę porozmawiać.

BP: A zatem żyłem sobie sam, nie mając nikogo, z kim bym mógł od serca pogadać (…)

JS: W ten sposób, nie znajdując z nikim wspólnego języka, prowadziłem samotnicze życie (…)

ATS: Żyłem więc samotnie, gdyż nie miałem nikogo, z kim mógłbym naprawdę porozmawiać (…)

HW: Żyłem więc samotnie, nie mając nikogo, z kim mógłbym naprawdę porozmawiać (…)

Tutaj rozbieżności znaczeniowe wydają się być znacznie większe: szczerze porozmawiać, znaleźć wspólny język, pogadać od serca, powiedzieć prawdę czy wreszcie znaleźć kogoś podobnego sobie czy nawet bratnią duszę – to przecież nie jest to samo!

Dowcipny mija się z prawdą

Inne ciekawe stwierdzenie dotyczy ludzi chcących zabłysnąć w towarzystwie. Według autora w takich sytuacjach nieco naginamy fakty. Autorzy przekładów widza tę kwestię tak:

ASE: Quand on veut faire de l’esprit, il arrive que l’on mente un peu.

ZB: Gdy ktoś chce być dowcipny zdarza mu się czasem trochę kłamać.

WZB: Dla dowcipu, bywa, podkłamujemy co nieco.

MC: Czasem, kiedy chcemy okazać się szczególnie dowcipni popełniamy drobne kłamstewka.

MD: Zdarza się, że kiedy chcemy być dowcipni, popełniamy małe, niewinne kłamstwo.

PD: Czasem, gdy chcemy zabłysnąć, zdarzają się nam małe kłamstwa.

JKF: Bywa czasem, że jeżeli ktoś chce uchodzić za dowcipnisia, to łatwo mija się z prawdą.

HK: Kiedy chcemy być błyskotliwi, to opowiadając – nieco koloryzujemy.

EŁM: Kiedy zaczynamy dowcipkować, może się zdarzyć, maleńkie łgarstwo.

MM: Gdy się chce być dowcipnym, trzeba czasem skłamać.

APP: Kiedy chce się zabłysnąć, zdarza się, że człowiek trochę nagina prawdę.

BP: Jak się chce być dowcipnym, to się czasem trochę zmyśla.

JS: Zdarza się czasem, że chcąc być dowcipnym, popełniamy małe kłamstwa.

ATS: Zdarza się nam czasem popełnić jakieś drobne kłamstwo, kiedy chcemy błysnąć dowcipem.

HW: Zdarza się, że chcąc być dowcipni, trochę mijamy się z prawdą.

Osoba, która chce błysnąć dowcipem może, według tłumaczy, trochę kłamać, mijać się z prawdą, koloryzować, naginać prawdę albo zmyślać. Czy waszym zdaniem można uszeregować te określenia według stopnia odbiegania od prawdy? A jak wy byście określili takie zachowanie?

Narysuj mi owieczkę

Złotowłosy chłopiec, spotykając pilota, już w pierwszym zdaniu kieruje do niego prośbę. Związana jest ona z pewnym rysunkiem. Zapewne wielu czytelników pomyśli w tym miejscu, że to proste – jest to prośba o narysowanie baranka. A co, jeśli jest inaczej? Dwie tłumaczki - Anna Pikor-Półtorak i Janina Karczmarewicz-Fedorowska – wkładają u usta Małego Księcia prośbę o owieczkę, a baranek pojawia się u pozostałych tłumaczy. Nieco dalej w tekście owieczka lub baranek dostają od pilota rysunkowy pojemnik. Jest to pudełko w tekście Anny Pikor-Półtorak, skrzynia u Janiny Karczmarewicz-Fedorowskiej i Piotra Drzymały, pozostali tłumacze umieścili tu skrzynkę.

Cena domu

Mały Książę opowiada o tym, że dla dorosłych istotne są liczby, zamiast ważnych szczegółów. Opisując im piękny dom, zamiast podawać poszczególne elementy jego wyglądu trzeba określić im jego wartość czy cenę. W oryginale francuskim czytamy o kwocie sto tysięcy franków. Pojawia się tutaj ciekawy problem – czy przeliczać to na walutę kraju, w którym tłumacz chce opublikować swój tekst czy pozostawić walutę oryginalną? I co z denominacją, zmianą cen na rynku nieruchomości i innymi zawirowaniami ekonomiczno-społecznymi? Od ponad dekady kwestia ta dotyczy także samych Francuzów, przede wszystkim z uwagi na wycofanie franka i posługiwanie się euro jako oficjalną walutą. Co zatem przeczytamy w polskich wydaniach książki?

Większość tłumaczy pozostawiła oryginalną wysokość kwoty i walutę czyli sto tysięcy franków. Inny pomysł miała, jak zwykle, Marta Cywińska, która wstawiła kwotę sto milionów złotych (pamiętajmy, że był to rok 1993 czyli przed denominacją złotego w 1995r.). Piotr Drzymała pomysłowo pominął określenie waluty zostawiając samą kwotę sto tysięcy. Natomiast Jan Szwykowski w jednym z wydań książki także użył określenia sto tysięcy bez nazwy waluty, zaś w kolejnych wydaniach zdecydował się jednak na element lokalny czyli polską walutę i stąd sto tysięcy złotych.

#####

Zachody słońca – 43 czy 44?

Kolejna dyskusyjna sprawa, omawiana także z dużymi emocjami wśród kolekcjonerów z różnych krajów świata, dotyczy liczb zachodów słońca, oglądanych przez Małego Księcia na jego planecie, gdy był smutny. Większość czytelników nie zwraca na ten drobiazg uwagi, pasjonaci jednak odnotowują każdą najmniejszą rozbieżność między różnymi wydaniami książki. Okazuje się, że w oryginalnym wydaniu widniał zapis: 44 zachody słońca. Błędny zapis – 43 zachody – pojawił się po 1950 roku i był potem powielany w wydaniach francuskich oraz w kolejnych tłumaczeniach na inne języki, chyba że tłumacz był na tyle wnikliwy, że sięgał do najstarszych wydań lub porównywał różne wydania. W polskich edycjach przeważają 43 zachody słońca, poprawne 44 znajdziemy u Zofii Barchanowskiej, Wiery i Zbigniewa Bieńkowskich oraz w nowym tegorocznym przekładzie Anny Pikor-Półtorak.

Inny błąd w zapisie liczbowym dotyczy numeru planety, którą narrator podaje jako przykład tak małej, że zamiast nazwy otrzymuje miano gwiazdy 325. W pierwszym wydaniu książki widniała taka właśnie liczba, którą potem błędnie przerobiono na 3251 i znów błąd powielano przez wiele lat i w wydaniach w innych językach. Poprawny zapis widnieje tylko w dwóch polskich wydaniach, oba ukazały się w 2015r., a ich tłumaczami są Anna Pikor-Półtorak oraz Anna Trznadel-Szczepanek (we wcześniejszych wydaniach tego przekładu widnieje błąd).

Czy to nie zabawne, że dorośli, przywiązujący, zdaniem Małego Księcia, tak dużą wagę do liczb, popełnili przy zapisywaniu tychże tyle błędów?

Najważniejsze to oswoić niewidzialne

W książce pada także kilka zdań na temat tego, co jest najważniejsze – w życiu lub w relacjach z innymi, a ich interpretacja zależy do czytelnika. Te słynne zdania mają wielu wielbicieli, ale wywołują także irytację u niektórych czytających je osób. Niby rzecz to oczywista, ale pozostaje zapytać: cytaty z którego przekładu tak uwielbiacie albo nie znosicie?

ASE: Voici mon secret. Il est très simple: on ne voit bien qu’avec le cœur. L’essentiel est invisible pour les yeux. (…) C’est le temps que tu as perdu pour ta rose qui fait ta rose si importante (…) Tu deveins responsible pour toujours de ce que tu as apprivoisé.

ZB: Oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Rzeczy najistotniejsze są niewidzialne dla oczu (…) Czas, który poświęciłeś swojej róży, uczynił ją tak ważną dla ciebie (…) Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.

WZB: Oto mój sekret. Jest bardzo prosty: tylko sercem widzimy dobrze. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu (…) Twoja róża ma taką wagę dla ciebie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu (…) Na zawsze bierzesz odpowiedzialność za to, coś oswoił.

MC: A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: widzieć można tylko poprzez serce. Najważniejsze jest niedostrzegalne dla oczu (…) Poświęciłeś Róży wiele czasu, więc jest dla ciebie tak ważna (…) Na zawsze już jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.

MD: Oto moja tajemnica. Jest bardzo prosta: widzimy tylko poprzez serce. To co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu (…) Czas, który poświęciłeś swojej Róży, uczynił ją tak ważną (…) Stałeś się na zawsze odpowiedzialny za tych, których oswoiłeś.

PD: Oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. To, co najważniejsze, jest niewidzialne dla oczu (…) To, co sprawia, że twoja róża jest dla ciebie tak ważna, to czas, który jej poświęciłeś (…) Stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.

JKF: A oto moja tajemnica, jest bardzo prosta: Dobrze widzi się tylko wtedy, gdy się patrzy sercem. Najważniejsze jest dla oczu niewidoczne (…) To właśnie czas, który poświęciłeś swojej róży, czyi ją tak ważną (…) Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.

HK: A oto moja tajemnica, jest bardzo prosta: Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest to, co niewidoczne dla oczu (…) Chwile, które poświęciłeś twojej Róży, uczyniły ją tak wyjątkową (…) Będziesz zawsze odpowiedzialny za tych, których oswoiłeś.

EŁM: Oto mój sekret. Jedynie sercem można wszystko jasno poznać. To, co najważniejsze skrywa się przed wzrokiem. To czas, jaki poświęciłeś twojej Róży, czyni ją tak ważną (…) Już zawsze będziesz odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.

MM: Oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidzialne dla oczu (…) Czas, który poświęciłeś twej róży, uczynił ją tak drogą dla ciebie (…) Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś.

APP: Oto moja tajemnica. Jest bardzo prosta: prawdziwie widzi się tylko sercem. To, co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu (…) To czas, który poświęciłeś Róży sprawia, że jest ona dla ciebie ważna (…) Powinieneś być odpowiedzialny za to wszystko, co oswoiłeś.

BP: Oto moja tajemnica. Jest bardzo prosta: dobrze widzi się tylko sercem. To, co najważniejsze jest niewidzialne dla oczu (…) To czas, który poświęciłeś twojej róży sprawia, czyni ją tak ważną (…) Stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.

JS: A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu (…) Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu (…) Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.

ATS: A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. To, co najcenniejsze, jest niewidoczne dla oczu (…) Poświęciłeś swojej róży wiele czasu i dlatego jest dla ciebie aż tak ważna (…) Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.

HW: A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. To, co najważniejsze, jest niewidoczne dla oczu (…) Czas, który straciłeś dla twej róży, sprawia, że jest tak ważna (…) Jesteś odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.

Tym razem do porównań zapraszam Ciebie, czytelniku – miłośniku lub krytyku przesłania książki. Czy wszystkie te tłumaczenia wywołują u Ciebie dokładnie te same emocje?

A dla sceptyków mała niespodzianka – może tłumaczenie dwóch kluczowych zdań w innym języku przypadnie wam bardziej do gustu?

Angielski (tł. Katherine Woods): It is only with the heart that one can see rightly; what is essential is invisible to the eye.

Chorwacki (tł. Ivan Kušan): (…) samo Se sercem dobro vidi. Ono bitno nevidijivo je očima.

Czeski (Zdeňka Stavinohová): (…) správně vidíme jen srdcem. Co je důležité, je oěím neviditelné.

Hiszpański (Bonifacio del Carril): (…) no se puede ver bien, sólo con el corazón. Lo esential es invisible a los ojos.

Włoski (tł. Nini Bompiani Bregoli): (…) non si veole bene che col cuore. L’essenziale è invisibile agli occhi.

Drogi i ludzie

Ostatnie zdanie, jakiemu się przyjrzymy, nie jest bardzo znane. Wydaje się jednak interesujące z uwagi na swoją prostotę oraz stwarza ciekawą możliwość prześledzenia jak jedno słowo może zmienić kontekst zdania.

ASE: Et les routes vont toutes chez les hommes.

JS: A drogi prowadzą zawsze do ludzi.

WZB: A drogi zawsze prowadzą do ludzi.

MC, ATS: A drogi zawsze prowadzą do ludzi.

JKF: A jak wiadomo, wszystkie drogi zawsze prowadzą do ludzi.

HK: A drogi wiodą do osad ludzkich.

ZB, MD, PD, EŁM, MM, BP, HW: A wszystkie drogi prowadzą do ludzi.

APP: A jak wiadomo, wszystkie drogi prowadzą do ludzi.

Mamy zatem podkreślenie znaczenia dróg (wszystkie drogi) i/lub nieuchronności (zawsze). Jedna z tłumaczek, Halina Kozioł, okazała się oryginalna i zamiast ludzi wpisała osady ludzkie, przez co (poza archaicznością) sugeruje kontakt z samymi ludźmi jako pewną niewiadomą.

Którego Małego Księcia (nie) lubisz?

To oczywiście nie wszystkie zawiłości przekładu, jakie odnajdziemy w „Małym Księciu”, a tylko najciekawsze.

Mam nadzieję, że pobudzą was one do zastanowienia nad czytanym tekstem oraz zainspirują do poszukiwań swojego ulubionego tłumaczenia. Deklaracje o uwielbieniu lub awersji do jakiejś obcojęzycznej książki zawsze wywołują u mnie wątpliwości czy czytelnik może ze stuprocentową pewnością wygłaszać takie opinie nie znając oryginalnego tekstu. W przypadku zaś książek obecnych w naszej kulturze w wielu przekładach wywołują one uśmiech i prowokują do pytania: Którego Małego Księcia (Alicję w Krainie Czarów, Piotrusia Pana, Anię z Zielonego Wzgórza itd.) tak lubisz (nie lubisz)? Przecież przekłady mogą się tak różnić, że można zaryzykować twierdzenie, że to za każdym razem jest nieco inna książka.

Sytuację zagmatwać mogą jeszcze bardziej adaptacje (skrócony tekst oryginalny lub przepisany przez innego autora), zwłaszcza te, które wydawca opatruje nazwiskiem oryginalnego autora na okładce. Czytamy wtedy książkę z błędnym przekonaniem, że to oryginał. W przypadku „Małego Księcia” nie zdarzyły się takie publikacje. W tym roku ukazała się druga (pierwsza to Mały Książę. Książeczka z magnesami) adaptacja dla młodszych czytelników - Mały Książę dla dzieci i wydawca uczciwie uprzedza na okładce, że jest ona „na podstawie dzieła Antoine’a de Saint-Exupéry’ego”. Tom zawiera skrócony tekst oryginalnego dzieła w przekładzie Henryka Woźniakowskiego (tłumacza także oryginalnego tekstu) z koniecznymi uzupełnieniami wymuszonymi przez skróty oraz ilustracje z filmu, który niedawno zagościł na naszych ekranach. warto dodać, że inne krajach (m.in. Francja, Niemcy, Czechy) oferują szereg publikacji inspirowanych oryginałem, np. czeskie książeczki sztywno stronicowe czy francuskie wydawnictwa edukacyjne z zagadkami, rebusami a nawet puzzlami.

Na koniec – z uwagi na afrykańską pogodę – coś na orzeźwienie. Cytat z „Małego Księcia”, oczywiście:

Ta woda była czymś znacznie więcej niż posiłkiem. Zrodziła się z wędrówki pod gwiazdami, ze śpiewu kołowrotka, z wysiłku moich rąk. Była dobra dla serca, niczym podarunek (przeł. Henryk Woźniakowski).

A jakie jest wasze zdanie? Czy – jak pisząca te słowa – analizujcie każde zdanie i wyłapujecie niuanse w tłumaczonym tekście? Czy może nie zastanawiacie się za bardzo nad tą kwestią koncentrując się na śledzeniu akcji książki? Macie ukochane i nielubiane tłumaczenia tej samej książki?

Reklama

komentarze [34]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

6689
344
17.08.2015 15:03

Zapraszam do dyskusji.


637
204
17.08.2015 15:59

Świetny artykuł i nie miałabym nic przeciwko, żeby stał się początkiem większego cyklu o tłumaczeniach. Dwa dni temu zakończyłam internetowe poszukiwania opinii o tłumaczeniach Boskiej Komedii i zdecydowanie jest to niewyeksploatowany temat :) Chętnie przeczytałabym też taki artykuł o tłumaczeniach "Fausta", bo niestety nie zapamiętałam czyje czytałam przed kilkunastu...

więcej

6689
344
17.08.2015 21:56

Polecam zatem najnowsze tłumaczenie Alicji autorstwa Grzegorza Wasowskiego "Perypetie Alicji na Czarytorium" :-)
Tom zawiera także przekład wierszowanych sekwencji z drugiego tomu przygód Alicji, m.in. wspomnianego wyżej poematu w tłumaczeniu G. Wasowskiego, ale także wszystkie inne przekłady tego utworu (sztuk dwanaście).


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

3564
129
17.08.2015 17:16

Znaczące i jakże denerwujące (jeśli trzeba omówić ową książkę na lekcji) różnice można zaobserwować w tłumaczeniach Pinokia i Ani z Zielonego Wzgórza.
Tak z marszu nie wymienię tłumaczeń poszczególnych nazw, ale najwięcej problemów w baśni Collodiego jest z Krainą Urwisów, Wróżką, Ogniojadem z cyrku, Knotem czy Polem Cudów itp. W niektórych tłumaczeniach Pinokio leci nad...

więcej

1070
38
17.08.2015 21:26

http://forum.gazeta.pl/forum/f,30357,Milosnicy_czki_L_M_Montgomery.html tutaj jest całkiem ciekawe forum :) Co prawda dotyczy ogólnie twórczości Montgomery, ale jest także sporo ciekawych dyskusji dot. przekładów Ani :)


4643
155
17.08.2015 21:51

Ja widziałam nawet tłumaczenie (ale wstyd się przyznać nie zapamiętałam czyje ono było), w którym zamiast Małgorzaty Linde była Rachela.


3564
129
18.08.2015 09:34

To jest teraz popularny zabieg, by imiona bohaterów nie były tłumaczone. Ja, jako wierna fanka Ani, wolę starą wersję w tłumaczeniu pani Bernsteinowej i kocham Małgorzatę Linde, Józię Pye czy Jankę Andrews. Myślę, że bardzo dziwnie czułabym się z wersją, w której występuje Rachela Linde.
Np. przekład Ani, autorstwa Pawła Beręsewicza (Skrzat 2012), zawiera już oryginalne...

więcej

1375
17
20.08.2015 01:18

Agnieszkę?!
Jak nie lubię tłumaczenia imion (w przypadku, gdy akcja utworu toczy się w naszej rzeczywistości i narodowość bohaterów jest określona - fantastyka rządzi się innymi prawami), tak niekiedy potrafię taki zabieg zrozumieć. Żeby było bardziej swojsko, żeby było zrozumiale, żeby dziecko czy dorosły nie znający języka oryginału nie miał problemu z wymową czy...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

851
8
17.08.2015 19:23

Trudno powiedzieć, które tłumaczenie podoba się bardziej - trzeba by chyba czytać kilka wersji jednocześnie i od razu porównywać, a to przecież proste nie jest. Z lekturami jest trochę inaczej, bo każde dziecko może przytoczyć fragment z innego tłumaczenia. Niestety kiedyś słyszałam o sytuacji, kiedy nauczyciel wymagał konkretnego wydania książki, a to może narazić rodziców...

więcej

1375
17
20.08.2015 01:29

Ja o wymaganiu konkretnego wydania jeszcze nie słyszałam, ale zdarzyło mi się spotkać z sytuacją, kiedy nauczycielowi zależało na określonej wersji. Chodziło o Robinsona, a tu są dwie znacząco różne. Jest oryginał i jego tłumaczenia (nie wiem ile i jak wierne), ale jest też kompletna przeróbka autorstwa Stanisława Stampf'la - podobno historia ta sama, opowiedziana dość...

więcej

3564
129
20.08.2015 08:30

Konkretne wydania wymagane są głównie na studiach i dotyczą najczęściej literatury obcej (zapewne ze względu na konkretne tłumaczenie; u mnie np. obowiązywał Tolkien w przekładzie Skibniewskiej a nie Łozińskiego, Szekspir w przekładzie Barańczaka i Słomczyńskiego a nie np. Paszkowskiego czy Lange).
W szkołach, od podstawówki do liceum, to tylko zależy od kaprysu...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

107
21
17.08.2015 19:49

Tłumaczenie ma ogromne znaczenie. Pamiętam że czytałam dwie wersje Hrabiego Monte Christo gdzie jedna z nich wydawała się być dużo nudniejsza od drugiej. Nie tyle co wprowadzono jakieś zmiany do fabuły, po prostu jedno z tłumaczeń miało dużo bardziej przystępny styl dla czytelnika.


167
2
17.08.2015 22:03

Pamiętasz może czyj to był przekład? Obojętnie który, czy ten ciekawy, czy też ten mniej ;-)


3564
129
18.08.2015 09:12

Monte Christo jest rewelacyjny w przekładzie Juliana Rogozińskiego.


167
2
18.08.2015 10:34

Jakże się cieszę, że właśnie ten przekład mam :D


1375
17
20.08.2015 01:47

Tak właśnie podejrzewałam, że mój brak zachwytu "Trzema muszkieterami" wynika z nieprzystępnego tłumaczenia, bo "Hrabia Monte Christo" tego samego przecież autora jest jedną z najlepszych książek jakie czytałam. A przecież nie można tego zwalić na nieciekawą tematykę, bo coś mnie jednak trzymało nie tylko do końca powieści, ale nawet przez kontynuacje. Czytałam to:
 Trzej muszkieterowie

więcej

3564
129
20.08.2015 08:35

Ja czytałam tę samą wersję Muszkieterów co ty i muszę przyznać, że po pięciu rozdziałach porzuciłam. Nie byłam w stanie przebrnąć przez tę historię. Muszę poszukać w przekładzie Rogozińskiego. W jego tłumaczeniu Monte Christo jestem zakochana, to moje prywatne ścisłe top 10.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1476
13
17.08.2015 20:17

Różo_Bzowa, po raz kolejny dziękuję za artykuł, ponieważ otworzył mi oczy na Małego Księcia. Tłumaczenie, które najbardziej mi "pasuje" to tłumaczenie Szwykowskiego, a na drugim miejscu plasuje się Cywińska. Problem w tym, że nie przepadam za tłumaczeniami, które niejako są samowolą tłumacza, toteż czuję się teraz głupio (w życiu nie zgadłabym, że Bankier czy Buchalter...

więcej

6689
344
17.08.2015 22:09

Ależ bardzo proszę :-)

Nie wiem, czy najnowsze tłumaczenia (H. Woźniakowskiego i A. Pikor-Półtorak) są najbliższe oryginałowi. Raczej nie, ponieważ skierowane są wyraźnie do młodszego czytelnika i zawierają określenia typu "Jasne" (w znaczeniu "oczywiście") czy "fajnie".

Wydaje mi się - to tylko moje zdanie - że tekst Szwykowskigo jest najbardziej wyważony, transparentny...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1132
31
17.08.2015 21:57

Przychodzi mi do głowy "Władca pierścieni" (jedyne słuszne tłumaczenie Marii Skibniewskiej :)) i "Diuna". Na ogół nie zwracam uwagi na tłumaczenia czytanych przeze mnie książek, bo najczęściej jest to niezbyt ambitna lektura (kryminały, powieści). Ciężko się tam doszukiwać smaczków czy cytatów wartych zanotowania, więc bardziej skupiam się na akcji. Jestem jednak pod...

więcej

10929
373
18.08.2015 08:36

Nie jestem przekonany, że tak drobne różnice, odcienie znaczeniowe, jak podane wyżej mogą istotnie zmienić odbiór jakiegoś dzieła, chyba że tłumacz rzeczywiście upraszcza (albo na odwrót: nadmiernie komplikuje, udziwnia) język aż tak, że chce się zaraz zamknąć książkę... Bo co to w gruncie rzeczy za różnica, czy "drogi prowadzą zawsze do ludzi" czy też "drogi zawsze...

więcej

7055
3036
18.08.2015 10:06

Bardzo ciekawy tekst!
Niezmiennie pozostaję pod wielkim wrażeniem Twojej pasji i wiedzy na temat "Małego Księcia", droga Różo_Bzowa.


904
102
18.08.2015 10:23

Tłumaczenie książki na pewno wiele zmienia i gdybym tylko mogła wszystko czytać w oryginale, to nie mogłabym sobie życzyć nic lepszego:) Przydałaby mi się na pewno wówczas biegła znajomość angielskiego i francuskiego...
Jednakże nie ma tak lekko. Czytam na zmianę jedynie po polsku i po rosyjsku. I tak oto zaczęłam czytać sobie serię "Harry Potter", cz. 1 i 2 zdobyłam po...

więcej

zgłoś błąd