Dziecięce lektury, które pokochają dorośli

Maciej Dobosiewicz
22.03.2020

Biblioteczka Twojego dziecka może kryć wspaniałe skarby, które przeczytasz z prawdziwą przyjemnością.

Dziecięce lektury, które pokochają dorośli

Buszując w książkach dla najmłodszych

Polska Piastów Paweł JasienicaJesteś uwięziony w miejscu bez książek, a masz bardzo dużo wolnego czasu tak wygląda koszmar każdego nałogowego czytelnika. Mój kiedyś się spełnił. Na narciarskim wyjeździe już pierwszego dnia zaliczyłem krwawą kontuzję nogi i zostałem na tydzień uwięziony w pokoju z „Polską Piastów” Jasienicy. Wydarzyło się to w Czechach, a do najbliższej polskiej biblioteki było kilkadziesiąt kilometrów (i to przez góry). No więc za siedmioma górami i za siedmioma lasami przeczytałem tę skądinąd doskonałą „Polskę Piastów” jakieś siedem razy. Aż dziw bierze, że nie zostałem scenarzystą „Korony królów”. A może właśnie dlatego nie zostałem? W każdym razie od tego zdarzenia, gdziekolwiek się znajdę, rozglądam się w poszukiwaniu książek – na wypadek, gdybym miał tam spędzić więcej czasu, niż planowałem. Zresztą któż z nas nie lubi buszować wzrokiem po półkach z książkami znajomych i nieznajomych? Uważam, że to dużo ciekawsze niż przeglądanie szuflad z bielizną, z pewnością zaś bardziej rozwijające i społecznie akceptowalne. Przeglądanie książek na cudzych półkach polecam każdemu, to może być fantastyczna zabawa. I jak w każdej dobrej grze można w niej modyfikować zasady, aby się za szybko nie znudziła. Ostatnio postanowiłem przejrzeć księgozbiór moich dzieci. Zaskoczyło mnie, jak wiele książek okazało się ciekawymi także dla dorosłego czytelnika!

Reklama

Unikaj nazbyt kolorowych i źle rymowanych

Jednak listę zacznijmy od tych tytułów, które należy omijać. Stanowczo odradzam czytanie wszelkich adaptacji dzieł kinowych, seriali, gier, często sygnowanych logiem dużej „dziecięcej” wytwórni filmowej. Bogato ilustrowana książeczka o przygodach – powiedzmy – Kubusia Puchatka, napisana na podstawie filmu czy odcinka serialu, może odebrać radość czytania na wiele, wiele godzin. Tym bardziej jeśli na polski (czy raczej język polsko brzmiący) tłumacz przełożył ją w formie częstochowskich rymów, przy których piosenki Zenka Martyniuka zaiste godne są wydania przez Bibliotekę Narodową.

Czy klasyka jest dla wszystkich?

Oczywiście sam „Kubuś Puchatek” i „Chatka Puchatka” są wspaniałymi lekturami, które dostarczą wiele zabawy i przyjemności. Szczególnie jeśli jako Prosiaczka, Tygrysa, Sowę Przemądrzałą, Królika i całą resztę wyobrazimy sobie nasze koleżanki i kolegów z pracy. Okaże się wtedy, że pod pluszowymi postaciami kryje się galeria całkiem dorosłych nerwic i natręctw.

Przez wiele lat uważałem, że „W Dolinie Muminków” oraz wszystkie pozostałe książki z cyklu stworzonego przez Tove Jansson należy dzieciom odebrać jako nieporozumienie. Czytanie przygód Muminka wywoływało u mnie stany głębokiego przygnębienia, a u odbiorców raczej nudę. Do czasu, gdy mój syn zachwycił się „Kometą nad Doliną Muminków” a ja wraz z nim. Nadal jednak uważam, że Jansson jest bardziej pisarką dla dorosłych niż dzieci.

Lindgren i spółka

Dzieci z Bullerbyn Astrid LindgrenNie spotkałem za to nikogo, kogo nudziłaby czy przygnębiała Astrid Anna Emilia Lindgren i jej „Dzieci z Bullerbyn”. Ileż to razy (z pewnością więcej niż bohater „Moskwa-Pietuszki” próbował zobaczyć Kreml) brałem tę książkę z półki i zabierałem się za czytanie, żeby rozgryźć, jak to możliwe, by tak prosta akcja i tak nieskomplikowany język tak wspaniale się czytało. Jakże wielu pisarzy wyłożyło się niczym Charlie Chaplin na bananie, usiłując naśladować ten prosty styl i nieskomplikowane historie. Dlaczego jej się udało, a im nie? Odpowiedź jest prosta. Autorka była genialna. Po prostu. Miała genialne ucho. I oko. To dzięki nim opisywana przez nią wyprawa łódką na wysepkę na środku jeziora i ucieczka przed baranem mogą być równie wciągające jak prozaiczne wyjście po zakupy. Wszystko może być przygodą, jeśli tylko się to odpowiednio opisze. Niesamowity jest też w tym świecie, tak a nie inaczej przez Lindgren opisanym, szacunek dorosłych wobec dzieci. Jestem zdania, że wielu współczesnych psychologów i pedagogów mogłoby być dumnych z metod, jakich używają rodzice dziecięcych bohaterów czy nauczycielka. Dzieci są traktowane z szacunkiem, wychowują się beztrosko, choć mają liczne obowiązki, adekwatne do ich możliwości. Spokój, z jakim mama reaguje na plan ucieczki z domu, proponując dzieciom kanapki na drogę, wzrusza mnie jako rodzica niezmiennie od lat.

Reklama

Konkurować z Lindgren może jedynie tandem Sempé i Goscinny, autorzy cyklu o Mikołajku. Te książki też można czytać bez końca. Uwielbiam poczucie humoru autorów – ma ono terapeutyczną wręcz siłę. Kilka przygód Mikołajka pomoże czytelnikowi oderwać się od jego własnych problemów. Śmiejąc się z naiwnego jak mały chłopiec (bo nim jest) bohatera, zapominamy o naszych dorosłych problemach, które uważamy oczywiście za najważniejsze na świecie… Przy okazji warto odnotować jedną rzecz. Perypetie Mikołajka bardzo śmieszą nas, dorosłych. Gdy się je czyta sześciolatkowi, odbiera on je śmiertelnie poważnie. Mój syn, a wcześniej obie córki, słuchał opowieści z tego cyklu z niewzruszoną powagą. Gdy się nad tym chwilę zastanowić, jest to zupełnie logiczne. To przecież recepta stosowana przez twórców najlepszych komedii. Główny bohater mierzy się z problemami, które piętrzy przed nim los. To my, odbiorcy, biorąc pod uwagę kontekst i szersze spojrzenie, dostrzegamy śmieszność, żart. Dziecko utożsamiające się z tytułowym Mikołajkiem bierze jego przygody i rozterki na poważnie.

Nie tylko dla buntowniczek

Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczekPo „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet” warto sięgnąć nie tylko dlatego, by spojrzeć na świat z perspektywy feministycznej i uwzględniającej poprawność polityczną, tak często u nas wyszydzaną. Zdaje się, że wielu z nas taki trening nie zaszkodzi, niemniej w tej książce i w zawartych w niej historiach jest coś ważniejszego. Bo nie tylko dziecku przyda się uświadomienie, a również i nam przypomnienie, że niektórzy z nas mieli naprawdę, ale to naprawdę pod górkę, a mimo to wiele osiągnęli. Pasją, pracą, determinacją. Osobiście jestem przeciwny prostym formułkom, że wszystko jest możliwe, jeśli się tylko chce, bo to nieprawda. Dlaczego? O tym można przeczytać w dziele „Lęk o status” Alaina de Bottona, pozycji zdecydowanie nie dla dzieci. Niemniej bohaterki „Opowieści dla buntowniczek” udowadniają, że są przypadki, kiedy istotnie wszystko jest możliwe.

Szalenie zabawna Simon

Koszmarny Karolek Francesca SimonZwolennikom brytyjskiego poczucia humoru, do których sam mam przyjemność się zaliczać, poleciłbym z czystym sercem cykl o „Koszmarnym Karolku” Franceski Simon, pisarki amerykańskiej, ale żyjącej i tworzącej w Londynie. Autentycznie zabawne przygody sympatycznego łobuza, rzetelnie oddające nieliczne blaski oraz długie cienie życia współczesnej rodziny jeszcze raz udowadniają, że świat po prostu kocha słodkich drani, a lizusów i beksy w typie Doskonałego Damianka już niekoniecznie. Nawiasem mówiąc, zabawa imionami, gdzie przydomek zaczyna się zawsze na tę samą literę, co imię (Koszmarny Karolek, Wredna Wandzia, Obleśny Olo), dostarczyła mi wiele zabawy. Tu ukłony należą się tłumaczce, która z Horrid Henry'ego zrobiła Koszmarnego Karolka. Leniuszkom albo osobom dużo podróżującym autem polecam audiobooka, którego czyta Krzysztof Globisz. Wspaniale czyta.

Utalentowany Rick Riordan

Moja góra książek na nocnym stoliku grozi katastrofą budowlaną, a z pewnością gniewem żony, która niczym Wezuwiusz od czasu do czasu pomrukuje, że mógłbym się zdecydować, co czytam, a resztę odłożyć na półkę biblioteczki. Gdybym jednak uzyskał zgodę na położenie na nocny stolik jeszcze jednej książki, takiej, której nie da się przeczytać u dzieci w pokoju, stojąc przy regale z książkami, bo jest na to po prostu za długa, to zabrałbym do siebie jeden z opasłych tomów Ricka Riordana. Na przykład ten z cyklu „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”. Sprytny autor powołał do życia fikcyjnego bohatera Perseusza Percy'ego Jacksona, który oprowadza czytelników po świecie starożytnych mitów greckich. Moja córka połknęła wszystkie jego książki, a na premierę ostatniej czekała bardziej niż krytycy literaccy na wieści o nagrodzie Bookera. „Dlaczego jest do kupienia tyle gadżetów związanych z Harrym Potterem, a tak mało z Percym Jacksonem?”, pyta Tosia. I ma sporo racji, bo gdy zajrzeć do książki pełnej przygód tego Perseusza naszych czasów, to trzeba przyznać, że pan Riordan zna się na swojej robocie. Na mity greckie spojrzał okiem realisty, widząc w nich to, co powinno być widać, czyli wiele przyziemnych, ludzkich przywar oraz niskich pobudek, jak rzekłby prawnik.

Reklama

Zazdrość, zawiść, chciwość, wszechobecna przemoc, a także niezliczone romanse – wszystko to Riordan podaje w sposób pasujący do naszych czasów. Czyli szybko, sprawnie i z ogromną dozą humoru, który powoduje, że jego książki nie są tylko kronikami kryminalnymi. Czyta się to dobrze, nawet bardzo dobrze. Wiedza na temat greckich bogów wchodzi do głowy sama. Moja córka i psychofanka Jacksona w jednym zdobyła drugie miejsce w szkolnym konkursie wiedzy o starożytności. I to nie Parandowski ani Kubiak się do tego przyczynili, tylko Riordan właśnie. Można go traktować jako współczesną odmianę Alfreda Szklarskiego, który przygodami Tomka uczył moje pokolenie geografii i biologii. Jednak Riordan nie przepisuje po prostu całych stron encyklopedii, jak to robił Szklarski. Opowiada po swojemu i, jak się domyślam, świetnie się przy tym bawi.

Słowa bez słowa

Na koniec chciałbym wspomnieć jeszcze jedną książkę. Niewątpliwie wspaniałą i wyjątkową. Zaczyna się jak dobry film sensacyjny według recepty Hitchcocka, czyli od trzęsienia ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie. W tym wypadku na początku dochodzi do kradzieży tortu. Rusza pościg, króliczek gubi lalkę, nierozważny prosiaczek radośnie pakuje się w przepaść, małpy (jak to małpy) robią małpie figle, żaby chcą tylko pograć w piłkę, ginie kaczuszka… Wszyscy wymienieni (oraz wielu innych) spotykają się w emocjonującym finale. Niesamowita, frapująca, piękna historia zbudowana bez jednego słowa, a z wykorzystaniem wyłącznie obrazów. Od słów tutaj jest czytelnik. Książka jest tak genialnie (nie przesadzam) skonstruowana, że rośnie wraz z małym czytelnikiem. Na początku dziecko jest w stanie śledzić jeden główny wątek. Stopniowo, gdy jego intelekt się rozwija, opowieści mogą być coraz dłuższe, bo odkrywa się kolejne wątki, które się fantastycznie ze sobą splatają. Zdarzało mi się po skończonej lekturze książki „Gdzie jest tort?” szepnąć pod nosem: „Cóż, to ja sobie jeszcze sam pooglądam obrazki”. Jest w tej publikacji coś niesamowitego, bo z każdego z nas robi pisarza, czyli opowiadacza, a przecież cała światowa literatura ma swój początek w opowiadaniu ustnym. Dlatego marzy mi się, by autor – Thé Tjong-Khing – otrzymał Literacką Nagrodę Nobla.

Fotografia otwierająca: Annie Spratt / Unsplash

Reklama

komentarze [36]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

11
1
20.03.2020 11:15

Zapraszam do dyskusji.


3857
3618
22.03.2020 10:16

Ja oprócz tych pięknych książek.Też dołożę może Cykl Inny Świat.Maxime Chattam.
Przeczytałem tom pierwszy i już chcę więcej.


107
6
22.03.2020 12:43

A "Mały Książę"? Zdecydowanie brakuje mi go na tej liście...


1424
278
22.03.2020 14:24

Jerzy Stuhr świetnie czyta Mikołajka, polecam.


1016
44
22.03.2020 15:03

Jeszcze "Ania z Zielonego Wzgórza". Koniecznie!


164
36
22.03.2020 15:15

O tak! Kubuś Puchatek potrafi chwycić za serducho. Ja bym dodał także "Małego Księcia" do tego zestawienia, choć wiele osób ma ambiwalentny stosunek do tej książki.


192
8
22.03.2020 16:48

Awantura o Basię. Jedna z najlepszych lektur.


898
23
22.03.2020 23:47

I inne książki Makuszyńskiego. Od Koziołka Matołka i małpki Fiki-Miki do Panny z mokrą głową, Szaleństw panny Ewy, Wyprawy pod psem, Szatana z siódmej klasy,
Awantur arabskich, Bezgrzesznych lat, Listu z tamtego świata i wielu innych :)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

6774
349
22.03.2020 17:10

Thé Tjong-Khing nie może otrzymać Literackiej Nagrody Nobla ponieważ:
1. jest ilustartorem,
2. tworzy książki dla dzieci, wersja obrazkowa, zatem nie mają one wartości literackiej, tylko artystyczną.

Może za to otrzymać Bologna Ragazzi Award, uznawaną za dziecięcego Nobla i za to warto trzymać kciuki.


803
321
22.03.2020 17:16

"Tatuś Muminka i morze" - zdecydowanie najbardziej "dorosła" książką z serii o małych trollach.


304
86
22.03.2020 17:47

Ode mnie tytuły może mniej znane

 Opowieść o Cebulku Opowieść o Cebulku

 Żółty balonik Żółty balonik

 Wio, Leokadio! Wio, Leokadio! i jeszcze

 Kjersti

więcej

107
83
23.03.2020 08:59

Wio Leokadio, boże czytałam to ze 35 lat temu :-) bardziej dla młodych (i starszych) dorosłych , jako dziecko nie rozumiałam wszystkiego. muszę koniecznie przeczytać :-)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

zgłoś błąd