Literatura serialowa – „Opowieść wigilijna”

Marcin Waincetel
22.12.2019

Chyba każdy zna świąteczną historię spisaną piórem Charlesa Dickensa. Przecież to dzięki niej brytyjski literat zapewnił sobie nieśmiertelność. Jednak w losach Ebenezera Scrooge’a – nawet po wielokrotnej, wnikliwej lekturze – znaleźć można jeszcze nierozwiązane tajemnice. Odsłaniają je przed nami twórcy serialowej „Opowieści wigilijnej”. Upiornej, wieloznacznej, szalenie sugestywnej.

Literatura serialowa – „Opowieść wigilijna”

Kultowa kolęda zapisana prozą

Wartość wielokrotnie wznawianego dzieła Dickensa jest niezaprzeczalna. I to nie tylko w kontekście literackim. Bo w „Opowieści wigilijnej” ukazano przecież historyczny obraz epoki wiktoriańskiej, kiedy to rewolucja przemysłowa – proces związany zarówno z gospodarką, technologią, jak i kulturą – odcisnęła znaczące piętno na społecznym porządku XIX-wiecznego imperium brytyjskiego.

Dickens, wrażliwy literat z nieco reporterskim zacięciem, musiał być zresztą świadom przemian. Warto zresztą dopowiedzieć, że impulsem do spisania „Opowieści wigilijnej” – tłumaczonej niekiedy również jako „Kolęda prozą” – było uczestnictwo rzeczonego w zbiórce dobroczynnej na rzecz najbiedniejszych mieszkańców robotniczych obszarów Manchesteru. Społeczna niesprawiedliwość, empatia względem potrzebujących, próba zrozumienia i chęć bezinteresownej pomocy – oto motywy, które przyświecały autorowi w czasie tworzenia kultowego dziś dzieła.

O tym, że jest to historia ponadczasowa, świadczą liczne adaptacje. Słuchowiska radiowe, przedstawienia teatralne i operowe, balet, komiksy, musicale, a także ekranizacje. Najnowsza, telewizyjna wersja, wyprodukowana przez BBC, może sprowokować nowe pytania co do treści i wymowy literackiego klasyka. Za realizację miniserialu odpowiada Steven Knight, twórca „Peaky Blinders”, oraz producenci „Tabu”, którzy zapowiadają niezwykły charakter widowiska.

Opowieść naznaczona szczególną grozą i melancholią

Choć w nocy wigilijnej Dickensa widoczna była galeria postaci – Jakub Marley, jedyny przyjaciel i wspólnik Scrooge’a, Bob Cratchit, kancelista pracujący w kantorze zgorzkniałego skąpca, i jego synek Tim, niepełnosprawny, wrażliwy malec – to centralną postacią opowiadania był oczywiście sam Ebenezer. Jego wewnętrzna przemiana miała przecież zwiastować prawdziwe nadejście świąt Bożego Narodzenia. Ale nie wszystko jest w tym literackim obrazie jasne. Bo przecież diabeł tkwi w szczegółach.

Z serialu dowiadujemy się na ten przykład, co – tak naprawdę – kierowało czynami Scrooge’a. Dlaczego szczęśliwy swego czasu młodzian, który potrafił kochać, przemienił się ostatecznie w złowrogiego, zdystansowanego i nieczułego samotnika? Odpowiedzi uwzględniono oczywiście częściowo w prozie, jednak prawda może być względna.

Sądzę, że kiedy Dickens pisał swoje dzieło, to – z uwagi na określoną wrażliwość w tamtych czasach – nie mógł pisać o wszystkim. Chciałem zatem ponownie przejrzeć historię, aby odszukać elementy, które były sugerowane między wersami. Wskazówki, dzięki którym wyjaśni się geneza bohatera… – wyjaśnia Knight.

Czego możemy się zatem spodziewać po serialu? Scrooge sportretowany przez Guy’a Pearce'a, odtwórcę głównej roli, nie jest starcem, lecz dojrzałym mężczyzną. Będąc w sile wieku, musi mierzyć się jednak z diaboliczną przeszłością, o której przypominają mu zjawy. Jedną z nich jest jego siostra, reprezentująca Ducha Obecnych Świąt. I to właśnie za jej sprawą Ebenezer będzie mieć szansę uzmysłowienia sobie źródła zła. A przecież ziarenka zaczynają kiełkować w czasach młodości, gdy surowe wychowanie – moralny gorset z epoki wiktoriańskiej – wpływa na dalszy żywot. Kim był ojciec głównego bohatera? Jaką rolę spełnił w kształtowaniu się charakteru przyszłego przedsiębiorcy? Wyjaśni nam to z pewnością postać Franklina Scrooge’a, w którego wciela się Johnny Harris.

Ale w świątecznym widowisku – naznaczonym szczególną grozą i wyczuwalną melancholią – znaczące mają być również postacie kobiece. Pierwiastki żeńskie uobecnią się za sprawą wspomnianej wcześniej Lottie, siostry Scrooge’a, w którą wciela się Charlotte Riley. Brytyjska aktorka wskazuje zresztą na emocjonalną głębię, która przez lata wytworzyła się między rodzeństwem. Do głosu dopuszczona zostanie również Mary Cratchit, twórcom zależy bowiem na tym, aby odpowiednio zniuansować społeczną problematykę. Ale istotny będzie ktoś jeszcze…

Przewodnikiem po upiornym świecie będzie Andy Serkis, który ożywi Ducha Dawnych Świąt Bożego Narodzenia. A o tym, że serialowa rzeczywistość może znacząco przyśpieszyć rytm bicia serca, przekonywać specjalnie nie trzeba. Wystarczy tylko spojrzeć na zamglone ulice XIX-wiecznego Londynu, zaśnieżonej metropolii, w której uobecnia się zło. Ludzie – a może zjawy? – zakuci w kajdany, niewypowiedziane słowa – ba, niemy krzyk! – i rozpacz zapisana na twarzach. Ale również delikatnie tląca się nadzieja, z której generuje się prawdziwy ogień. Serial stanowi wizualną perełkę, za produkcje której odpowiada firma Scott Free London Ridleya Scotta oraz Hardy Son & Baker Toma Hardy’ego. Knight i Hardy mieli już zresztą okazje w przeszłości realizować wspólnie projekty, żeby przywołać tylko serialowe „Tabu” oraz nagradzany film „Locke”.

Steven Knight jasno zaznacza, że produkcja BBC, która w Polsce dostępna jest za sprawą HBO GO, stanowi ponowne odczytanie literackiego materiału. Ma to być więc produkcja, w której realizatorzy z szacunkiem odnoszą się do pierwowzoru, ale równocześnie tworzą współczesną interpretację. Ceniony producent pokusił się o stwierdzenie, że gdyby Dickens żył w dzisiejszych czasach, prawdopodobnie sam zajmowałby się realizowaniem seriali, bo przecież spisywane przez niego historie były tworzone w odcinkach. I faktycznie – wkrótce doczekamy się kolejnych epizodów.

Wiktoriańska magia na srebrnym ekranie

Świąteczne dzieło – mroczne i niejednoznaczne, wielowymiarowe – to dopiero początek. Bo okazuje się, że „Opowieść wigilijna” – złożona z trzech godzinnych odcinków – stanowi tak naprawdę pierwszą z pięciu ekranizacji prozy Charlesa Dickensa, które Steven Knight ma zaadaptować w przeciągu kilku najbliższych lat. Na producenckiej rozpisce znajdują się bowiem „David Copperfield”, „Oliwer Twist” oraz „Wielkie nadzieje”. Każdy z tych projektów ma być współczesnym przekształceniem wersji kultowych historii. W losach Ebenezera Scrooge’a – nawet po wielokrotnej, wnikliwej lekturze – znaleźć można jeszcze nierozwiązane tajemnice. Serialowe doświadczenie wydaje się idealnym pretekstem do tego, aby na nowo przeżyć „Opowieść wigilijną”.


komentarze [8]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

341
3
19.12.2019 17:00

Zapraszam do dyskusji.


6705
344
22.12.2019 21:00

Uwielbiam "Opowieść wigilijną" jak i całą twórczość Dickensa.
Widziałam zajawkę i nie sądzę, żebym zdecydowała się na zobaczenie tego serialu.

Nowelka Dickensa to krótka opowieść o podstawowych, ważnych dla ludzi wartościach. Nie sądzę by robienie z tego tasiemcowego horroru z podkręcaniem tempa i epatowaniem widza efektami specjalnymi jest zgodne z zamysłem autora czyli...

więcej

341
96
23.12.2019 22:30

Mnie strasznie dołuje i denerwuje, że obecnie tak spłyca się literaturę. Ludzi nie obchodzi już przesłanie, zaduma, refleksja, tylko za przeproszeniem "walenie" po oczach wodotryskami, inaczej się $$ nie zwróci. Infantylizowanie i łopatologia pełną parą. To samo zrobili z pięknymi i magicznymi "Opowieściami z Narnii". Jak byłem dzieckiem razem z siostrą zasiadaliśmy przed...

więcej

772
30
27.12.2019 00:54

Serial zamyka się w 3 odcinkach, więc ciężko mówić o tasiemcu! To tylko o około 90 minut więcej niż wersje filmowe. Ani też nie powiedziałabym, aby ten serial był z gatunku horror, bo to że jest mroczniejszy niż opowieść wigilijna z roku 1999 nie czyni tego.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1858
1232
23.12.2019 06:39

Oglądałam już chyba 3 wersje opowiadania i najlepsze było to z roku 1999.


138
130
24.12.2019 10:51

Widziałam pełnometrażowe filmy, a nawet komedię romantyczną bazująca na tej historii. Myślałam, że historia jest kompletna - nie szukałam dodatkowych wątków, zwłaszcza, ze ostatni raz chyba z 10 lat temu miałam z nią styczność. Piękne stylizacje, tylko boje się, że serial straci tę magiczną otoczkę.


81
31
24.12.2019 19:25

Ja bym się skusiła na tę wersję! G. Pearce pewnie by nie zawiódł.


1336
323
08.01.2020 10:53

Na pewno obejrzę, Dickens ekranizowany przez takich ludzi... Muszę, bo się uduszę ;)


zgłoś błąd