Literatura serialowa – „Opowieść podręcznej”

Marcin Waincetel
28.07.2019

Toksyczna ideologia zniewalająca ciała i umysły. Kobiety pozbawione naturalnych praw oraz godności – przeznaczone jedynie do usługiwania i reprodukcji. Przerażający świat przyszłości, którego fundamenty osadzone są w przeszłości. „Opowieść podręcznej”, spisana piórem niezastąpionej Margaret Atwood, budzi trwogę, wprawia w odrętwienie. Prowokuje do pytań. Nieprawdopodobny ładunek emocji utrwalono też w serialowej wersji historii – zmodyfikowanej, bo uwspółcześnionej. Innej, ale równie wartościowej.

Proroctwa Kanadyjki

Do pisania swojej słynnej powieści Margaret Atwood przystąpiła wiosną 1984 roku, gdy literackie wizje spod znaku George’a Orwella w zaskakująco dużej mierze urzeczywistniały się w codziennym życiu mieszkańców bloku wschodniego. Kanadyjka – oddana wielbicielka twórcy „Folwarku zwierzęcego” – była zresztą wówczas w pełni świadoma przemian, jakie zachodziły w państwach ukrytych za żelazną kurtyną. Po latach na łamach internetowego wydania gazety „The New York Times” wspominała, że z wizyt do Czechosłowacji czy NRD zapamiętała upiorny nastrój nieufności, zagrożenia związanego z tym, kto i o czym mówi. Przemożna cisza, która pojawiała się w zasłyszanych przez nią niekiedy rozmowach, miała znaczący wpływ na wydźwięk „Opowieści podręcznej”. Niezwykle aktualnej – o zgrozo – również współcześnie.

W książce opowiadającej o tym, jak wygląda rzeczywistość w totalitarnej Republice Gileadzkiej, państwie powstałym na zgliszczach USA, głosem narratorki przemawia kobieta o imieniu Freda. Ubrana w czerwony habit i biały czepek ze skrzydełkami spełnia funkcję podręcznej. Jest służącą, choć tak naprawdę niewolnicą, bo wbrew swojej woli musi nie tylko sprawować porządek w domu swojego pana, ale też oddawać mu się na łożu. Świat opisany przez Atwood został bowiem dotknięty różnymi problemami, a jedną z najważniejszych chorób cywilizacyjnych jest rosnąca bezpłodność. W futurystycznej dyktaturze, której przedstawicielami są tak zwani Komendanci, zdecydowano, że kwestię narodzin rozwiąże się siłą. Przemocą i gwałtem, który zostanie uświęcony poprzez wypaczoną religijność.

„Opowieść podręcznej” w formie literackiej to zapis przemyśleń Fredy – a właściwie transkrypcja relacji nagranej na taśmie magnetofonowej. Swoista terapia, w której utrwalono obraz życia w totalitarnym ustroju, ale także wspomnienia przed narodzinami Gileadu. Atwood opracowała książkę, którą można byłoby określić mianem dystopii, a więc podgatunku fantastyki naukowej, jednak kanadyjska pisarka odżegnuje się od jednoznacznego kategoryzowania. Autorka „Grace i Grace” przyznaje, że woli też używać określenia fikcja spekulatywna – bardziej pojemnego hasła, które daje większą swobodę do interpretacji, eksperymentów adaptacyjnych. Z tej właśnie sposobności skorzystali producenci serialowej wersji.

Pełniejszy obraz zniewolenia

Twórcom serialu udało się nie tylko przenieść ducha literackiego pierwowzoru, w umiejętny sposób nakreślić kontury świata przedstawionego, ale też nadać mu dodatkowej głębi. W dalszym ciągu jest to „Opowieść podręcznej”, a więc relacja kobiety zniewolonej, która początkowo zmaga się z traumą po stracie rodziny, aby przetrwać w upiornej rzeczywistości przepowiadanej przez George’a Orwella, jednak nie brakuje w tej historii modyfikacji.

Dowiadujemy się bowiem, że prawdziwe imię Fredy to June Osborne. Pozornie niewielka informacja zasadniczo wpływa jednak na sposób przedstawienia bohaterki. Gdy pod koniec pierwszego odcinka widzimy, jak Elisabeth Moss – aktorka wcielająca się w tytułową rolę – wypowiada swoje imię, wówczas dokonuje się swoista przemiana. Kobieta pielęgnująca pamięć o dawnym życiu samodzielnie napędza się do buntu. Walki nie tylko o przetrwanie, zachowanie osobistej godności, ale również o zmianę świata, w którym przyszło jej egzystować. W serialu, podobnie jak i w dziele Atwood, ważne są akcenty filozoficzne, ale i melodramatyczne. Ekranowa podręczna to jednak, w odróżnieniu od swojej literackiej siostry, bohaterka w większym stopniu aktywna, starająca się wziąć sprawy w swoje ręce.

Offreda w serialu, której niewolnicze imię wzięło się od jej pana, komendanta Freda Waterfroda, również daje się jednak porwać melancholii zapisanej w retrospekcjach. Twórcy telewizyjnej adaptacji ukazują nam miniony bezpowrotnie (?) świat – codzienne rozmowy przy stole, pracę, przyjaźnie i randki, stopnowo rodzące się emocje prowadzące do prawdziwego wulkanu erotycznych przeżyć… Czegoś bezwzględnie zakazanego w Republice Gileadzkiej. Jak to się stało, że w miejsce normalności wprowadzone zostały rządy terroru i boleśnie purytańska moralność? Wątki zasygnalizowane, subtelnie naszkicowane przez Atwood są w serialu znacząco rozbudowane. Totalitarna rzeczywistość, mikroświat, którego przedstawicielem jest między innymi komendant odgrywany przez Josepha Fiennesa, budzi strach, a równocześnie fascynuje. Choć nie jest to z pewnością najwłaściwsze słowo, to nie da się ukryć, że serialowa wizja jest doprawdy hipnotyczna. Zwłaszcza że obserwujemy ją z różnych perspektyw.

Koszmar widziany przez wiele osób

Freda jest oczywiście centralną postacią, jednak równie ważny jest głos innych. Choćby Offgleny/Emily, podręcznej działającej w podziemnym ruchu oporu, Nicka, szofera komendanta, którego uczucia względem głównej bohaterki historii są wyjątkowo niejednoznaczne, czy Sereny Joy Waterford, żony pana domu w piekielnej przyszłości. Wcielająca się w tę postać Yvonne Strahovski wykazała się niemałym talentem do podkreślenia sprzecznych uczuć. Z jednej strony przywiązania do męża i chorej ideologii, którą pomagała zresztą sama kształtować, z drugiej zaś utrwalając na swojej twarzy rozczarowanie, ból i smutek spowodowany brakiem emocjonalnego zaspokojenia. „Opowieść podręcznej” to nie tylko obyczajowy dramat, ale również spojrzenie na różne obrazy kobiecości.

Serial jest też wartościowy ze względu na uwspółcześnienie – przeniesienie wydarzeń do naszej codzienności. To już nie rządy Ronalda Reagana, prezydenta, w którego czasach powstawała powieść Atwood, lecz panowanie Donalda Trumpa może stanowić pretekst do rozważań o tym, w jakim świecie przyszło żyć Fredzie. Widowisko emitowane na HBO GO nie stanowi jednak jednoznacznie politycznej manifestacji – absolutnie nic z tych rzeczy – to po prostu uniwersalny w formie obraz mrocznej wizji, w której rządzi kult silniejszego.

W telewizyjnej wersji nie zabrakło oczywiście zmian względem oryginału. Pominięto choćby wątek matki June, aktywnej feministki, znacznie różniącej się od wizerunku córki w książce Atwood. Literaccy bohaterowie są też na ogół znacznie starsi od serialowych bohaterów. Jedne akcenty zdecydowano się zredukować, inne – jak choćby wspomniane wcześniej kształtowanie się totalitarnego porządku – wyeksponować. Duch i wymowa są jednak bardzo podobne. Przynajmniej w pierwszym sezonie serialu, którego scenariusz powstał na kanwie powieści Margaret Atwood. Kolejne odcinki stanowią już twórcze rozwinięcie idei Kanadyjki. Zarejestrowano w nich pełniejszy obraz zniewolenia, a także działalność Mayday, ruchu oporu. W drugim, jak i trzecim sezonie nie brakuje momentów kontrowersyjnych, nie tylko z uwagi na przemoc i brutalność, bo o tym przekonać mogliśmy się już na samym początku serialu. Pytanie jednak o to, jak zmienia się telewizyjna „Opowieść podręcznej”, zostawiam wam do indywidualnego namysłu. Każdy twórca ma przecież prawo do twórczej zdrady, jak bywają charakteryzowane niekiedy praktyki adaptacyjne.

Inna sprawa, że fikcja spekulatywna Atwood to faktycznie materia podatna na eksperymenty. Kanadyjska pisarka zdaje się zresztą patronować serialowi Bruce’a Millera. Ba, pisarka wystąpiła nawet w epizodycznej roli, wcielając się w jedną z Ciotek, jak brzmiał tytuł kobiet nadzorujących proces indoktrynacji podręcznych. Wymowa tej sceny jest ważna również ze względu na to, iż ukazuje, że w opresyjnym systemie przeciwko kobietom działać mogą także inne kobiety. Indoktrynacja zniewala bez względu na wyznanie, orientację, klasową przynależność czy płeć.

Najbardziej przerażają jednak słowa Atwood, która powiedziała, że historia zapisana w „Opowieści podręcznej” jest nieustannie aktualna. Dzieje się w różnych, także współczesnych nam czasach. Niekoniecznie i nie tylko w naszym kręgu kulturowym – warto patrzeć szerzej. Literatura kanadyjskiej twórczyni i amerykański serial potrafią otworzyć oczy. Uwrażliwić na przemoc, nie tylko fizyczną, lecz również symboliczną. I pochłonąć bez reszty. Bo „Opowieść podręcznej” to wielkie, choć ukrywane emocje.

Reklama

komentarze [17]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

341
3
26.07.2019 16:08

Zapraszam do dyskusji.


1253
126
28.07.2019 14:03

Fikcja spekulatywna? Mnie osobiście to śmieszy. Oby tylko nie użyć wyklętego terminu SF. Nie żebym miała cokolwiek przeciwko autorce. Opowieść podręcznej przeczytałam wieki temu tylko że w przedinternetowych czasach nie bardzo miałam z kim o niej podyskutować. Nie sądzę abym zobaczyła serial, jak wyżej powiedziano jest chyba nazbyt przerażająco aktualny.


1476
13
30.07.2019 08:46

O to to. Też mnie wkurza, jak autorzy głównonurtowi uciekają się do wymyślnych terminów, byleby nie przyznać, że piszą fantastykę "bo fantastyka jest niepoważna". I dzięki temu mamy różne realizmy magiczne i inne tego typu nazwy, że nie wspomnę o tym, że niektórzy nie uważają historii alternatywnej za fantastykę.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

555
0
28.07.2019 15:09

Powieść była krótka i treściwa, dzięki czemu nie przynudzała. O ekranizacji nie można niestety powiedzieć tego samego. Już po pierwszej połowie byłem znudzony do reszty i odpuściłem po pierwszym sezonie. Serial, który powinien się ograniczyć do maksymalnie 5 odcinków rozciągnięto do 27. A to jeszcze nie koniec.

Ironią losu natomiast jest fakt, że kobietę zniewoloną przez...

więcej

1488
230
29.07.2019 10:17

Tutaj jest coś ciekawego na ten temat. Też nad tym...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1296
335
28.07.2019 21:01

Ja widziałam tylko trailery, ale czytałam książkę. Mam wrażenie jakoby serial walczył o miejsce w jakimś konkursie na ilość okrucieństwa w nim zawartego O.o W książce niczego nie ma pokazanego tak bardzo wprost.


281
88
28.07.2019 22:21

Tylko że książka to opis świata przedstawionego i niewiele więcej. Jakieś wspomnienia o mężu, odrobina o córce, coś o matce. Generalnie bardzo mało w tej książce czegokolwiek poza koncepcją. Nieporównywalnie słabszy poziom od np. "Nowego Wspaniałego Świata", który swoją drogą bardzo polecam, jeśli ktoś jeszcze nie czytał.


2844
875
29.07.2019 01:52

Tej autorki 100 % lepszy jest cykl Maddaddaddam


339
88
29.07.2019 12:35

"Najbardziej przerażają jednak słowa Atwood, która powiedziała, że historia zapisana w „Opowieści podręcznej” jest nieustannie aktualna."

Już kilka lat po reformie służby zdrowia w USA książka straciła na aktualności. No ale odcinanie kuponów od sławy jest bardzo ważne.


555
0
29.07.2019 14:34

Całe to gadanie o aktualności tej powieści jest w ogóle z tylnej części ciała wzięte. To znaczy, owszem - podobne rzeczy faktycznie mają miejsce, ale nie w zachodniej cywilizacji, jak próbują nas straszyć wszystkie te mądre głowy.

W równym stopniu bawi mnie jak i przeraża jak można zwykłym dziełem fikcji literackiej i filmowej mieszać mniej lub bardziej wykształconym...

więcej

339
88
29.07.2019 15:22

Mimo wszystko ja sobie tę książkę cenię (w przeciwieństwie do fatalnego serialu) bo jest w niej kilka interesujących rzeczy (ciekawa koncepcja religii państwowej, bardzo sprytnie złożona narracja), a do tego jest to świetne podsumowanie lęków człowieka lat 80.
No ale gdzie tu aktualność? :)


555
0
29.07.2019 15:45

Mnie też książka się podobała, chociaż to taka ramotka z lat 80, która trudno traktować poważnie w XXI wieku. Bawi mnie natomiast jak niektórzy ludzie i grupy próbują przekonać innych, że to już za chwilę stanie się we współczesnej Ameryce i Europie, jednocześnie ignorując bądź nie zdając sobie sprawy z faktu, że "Nowy wspaniały świat" i "Rok 1984" dzieją się od dawna na...

więcej

339
88
29.07.2019 16:59

To jeśli masz 40 minut z życia do stracenia to zapraszam na mój filmik poświęcony analizie "Opowieści Podręcznej"
https://www.youtube.com/watch?v=4F-cXKkMg7s

:)


555
0
29.07.2019 20:26

Dzięki, obejrzałem z przyjemnością. Przy okazji gratuluję, świetnego kanału, przejrzałem archiwum filmów i na pewno będę zaglądał częściej.


339
88
30.07.2019 09:09

Dziękuję :)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

404
54
29.07.2019 13:21

Świetna książka i znakomita adaptacja w postaci serialu. Pierwszy sezon bardzo wiernie oddaje ducha książki (genialne zdjęcia!), drugi to już oryginalna historia, ciąg dalszy dopisany przez twórców serialu - równie dobry. Fakt, to serial nie dla każdego. Dość wolne tempo, bardzo przygnębiająca atmosfera, momentami dość brutalna przemoc. Dla mnie to jednak jeden z...

więcej

300
135
01.08.2019 09:11

Widziałam póki co tylko serial, do książki się przymierzam, jednak oglądając kolejne odcinki czułam momentami przerażenie i niepokój. Ta opowieść ma coś w sobie, a najbardziej oddziałuje fakt, że ten chory świat przedstawiony widzowi nie wydaje się wcale taki odległy i niemożliwy. Mam tylko nadzieję, że nie dojdzie do czegoś takiego nigdy, ale kto wie, do czego zdolny jest...

więcej

zgłoś błąd