Literatura radioaktywna – historie inspirowane Czarnobylem

Marcin Waincetel
15.06.2019

Katastrofa w Czarnobylu na trwałe zmieniła obraz świata. Zabójcze promieniowanie – efekt przegrzania reaktora elektrowni jądrowej – skaziło znaczący obszar obecnej Ukrainy, zbierając przy tym nieprawdopodobnie śmiertelne żniwo. Wciąż dyskutuje się, ile tak naprawdę było ofiar. Szacunki są rożne, wahają się od kilkudziesięciu do ponad 300 tysięcy. I to właśnie w imię pamięci wszystkich, którzy cierpieli i którzy poświęcali się dla innych, powstał „Czarnobyl”, wstrząsający serial wyprodukowany przez HBO. W literaturze zapisano historie równie wartościowe i nie mniej dramatyczne, bo oparte na faktach.

Choć wypadek jądrowy nastąpił w konkretnym miejscu i konkretnym czasie – niemal dokładnie 4 km od miasta Prypeć i 18 km od Czarnobyla, 26 kwietnia 1986 roku – to jego skutki są odczuwalne właściwie do dzisiaj. Zarówno w kontekście ekologicznym, jak i politycznym czy kulturowym – obawy przed przemysłem atomowym rozbudzają dyskusje na przeróżnych poziomach. Nic dziwnego, skoro w wyniku awarii reaktora promieniotwórczemu skażeniu uległ obszar na pograniczu Białorusi, Ukrainy i Rosji, a radioaktywna chmura rozprzestrzeniła się po terytorium – w różnym stopniu – niemalże całej Europy. Historia tej swego rodzaju apokalipsy wciąż niesie się wyraźnym echem. Serial „Czarnobyl” jest tego najlepszym dowodem. Utrwalono w nim wstrząsający obraz tragedii, w którą wpisane są losy jednostek oraz całych społeczeństw. Bo jest to opowieść o nadludzkim wręcz heroizmie osób pokroju Waleriego Legasowa, eksperta naukowego komisji śledczej do zbadania przyczyn awarii czarnobylskiej, który dla odkrycia prawdy zaryzykował własne zdrowie i reputację, o chorym systemie politycznym, gdzie zataja się niewygodne fakty i likwiduje ludzi zdolnych do tego, żeby się postawić, a także o katastrofie ekologicznej o niewyobrażalnej skali. Te fascynujące i przerażające jednocześnie tematy stały się podstawą dla wartościowej materii literackiej – zwłaszcza ujętej w formule reportażowej.

Spojrzenie noblistki

Jedną z najgłośniejszych książek tego typu jest z pewnością historia spisana przez Swietłanę Aleksijewicz, białoruską pisarkę, laureatkę Nagrody Nobla, cenioną dziennikarkę tworzącą w języku rosyjskim. W swoich pracach odsłania ona sprawy trudne i bolesne. Zajmuje się problematyką II wojny światowej, opisuje radziecką interwencję zbrojną w Afganistanie, zaznaczając, że była czymś wysoce amoralnym, zresztą jak chyba każda wojna. Swoją reporterską uwagę poświęciła również sprawie technologicznej i ekologicznej katastrofy, którą opisała w publikacji „Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”. Aleksijewicz ukazuje ludzki wymiar cierpienia, skupia się na jednostkach naznaczonych promieniotwórczymi bliznami. Z rozmów ze zwykłymi ludźmi dowiadujemy się o tym, jak wielka i bolesna była katastrofa. Autorka oddaje cześć pamięci ofiar, dokumentuje wspomnienia żyjących. Niektórzy przywołują makabryczne obrazy o dzieciach bez włosów – niewinnych istotach skażonych cierpieniem – inni snują opowieści o tym, jak wskutek choroby popromiennej dogasała małżeńska miłość. Kilkanaście wstrząsających historii dotyczy nie tylko zwykłych ludzi, lecz także osób współodpowiedzialnych za sprowadzenie piekielnego niebezpieczeństwa. Swój głos zaznaczają też naukowcy, żołnierze, dziennikarze. Prawda, która wyłania się z literackiego zapisu Aleksijewicz, bywa szokująca. To jednak nie tylko statystyki z liczbami, a jednostkowe przeżycia osób z tak zwanej Strefy Wykluczenia.

Prawda zaklęta w fotografii

Wyjątkowe były również losy Igora Kostina, ukraińskiego dziennikarza, fotoreportera, który wsławił się zrobieniem kilkunastu, z perspektywy czasu niesłychanie istotnych, zdjęć. Zarejestrował na nich miejsce katastrofy elektrowni jądrowej, dokładnie 26 kwietnia 1986 roku, czyli w dzień wybuchu tragedii. Wskutek promieniowania właściwie wszystkie fotografie zostały zniszczone, zachowała się tylko jedna, symboliczna, która uchodzi za jeden z najbardziej znanych, a przy tym wymownych obrazów. Książka „Czarnobyl. Spowiedź reportera” to literacki zapis z tej wyjątkowej wyprawy będącej misją. Kostin, wstrząśnięty tym, co zobaczył, postanowił zostać na miejscu, obserwować ewakuację i dokumentować piekielny obraz ludzi walczących o przetrwanie. Szczególnie sugestywne są też fotograficzne zapisy grupy likwidatorów oczyszczających strefę katastrofy. Ryzykując swoim życiem, starali się przedłużać życie innych. Rachunek zysków i strat jest nieoczywisty, a praca reportera – ujęta w lapidarnym, hipnotyzującym stylu – zasługująca na bezwarunkową uwagę.

Symboliczny koniec opowieści

Heroicznej postawie osób oddelegowanych do pomocy na miejscu po wybuchu elektrowni poświęcono też pracę „Likwidatorzy Czarnobyla. Nieznane historie”. Paweł Sekuła postarał się jednak o to, żeby temat opracować nieco inaczej. Autor przedstawił bowiem bohaterów, to prawda, jednak ukazał ich ludzki wymiar – związany z buntem, cierpieniem, walką o odzyskanie utraconego zdrowia. W przekazach świadków, w zapisie złożonym z relacji ustnych likwidatorów i ich rodzin, dowiadujemy się o ich odczuciach, przemyśleniach i warunkach, w których funkcjonować musiały grupy wyznaczone do usuwania skutków katastrofy. Materiały archiwalne – prasowe oraz fotograficzne – pogłębiają problematykę czarnobylskiego horroru. Ukazują też zupełnie nowy kontekst. Warto również przy okazji dodać, że Czarnobyl – jako miejsce pamięci – jest też tematem prac i rozważań naukowców akademickich związanych z humanistyką, żeby wspomnieć tutaj choćby tylko „Po Czarnobylu. Miejsce katastrofy w dyskursie współczesnej humanistyki”. Autorzy zbiorowej publikacji zaznaczają, że „katastrofa w swoim greckim źródłosłowie zawierała splot trzech znaczeń: biologicznego – jako śmierć, upadek bądź kres ciała; politycznego – jako podbój, ujarzmienie, zagłada armii, ludów czy polis; wreszcie tekstualnego (teatralnego) – jako rozwiązanie węzła dramatycznego, ale również koniec opowieści”. Wymowna definicja, jeśli zastanowimy się nad pracą reporterów, wspomnieniami zwykłych ludzi i zestawimy to jeszcze z wrażeniami po serialu HBO, w którym autentyczny przekaz został ujęty w formułę dramatu obyczajowego i thrillera politycznego.

Komentarze, których nie da się uciszyć

Istotne jest również to, jaką perspektywę przyjmiemy przy opisie wydarzeń, zwłaszcza tak donośnych. Zatem warto poznać relację Kate Brown, profesor historii na Uniwersytecie w Maryland, która w „Czarnobylu. Instrukcjach przetrwania” zarejestrowała nie tylko proces prowadzący do katastrofy, lecz także komentarze – osób ze świata polityki, nauki, mediów – dzięki którym opowieść o Czarnobylu stała się niemalże mityczna, a na pewno niejednoznaczna. Podobnie jest zresztą z pracą Merle Hilbk, niemieckiej dziennikarki, korespondentki z Europy Wschodniej, która podróżując przez skażone tereny aż do samego reaktora, zatrzymywała się w małych wioskach, aby wsłuchać się choćby w głos kobiet, których mężowie „są zbyt zmęczeni i nie mają już sił, aby móc pracować – to skutek napromieniowania”. Pytanie o to, co dzieje się na terenie dotkniętym przez biologiczny kataklizm, wydaje się ważne i wciąż aktualne.

Literatura, jakkolwiek to zabrzmi, radioaktywna posiada wyjątkową moc do tego, aby poruszyć do refleksji. W historiach opowiadających o tragedii w Czarnobylu kryją się światowa polityka i kontrowersje z nią związane, a także opowieści kameralne, tragiczne, nasycone żałobą i wolą życia. Można to powtarzać niczym mantrę, jednak każdy reportaż to oddzielna kronika i swoista przypowieść o końcu świata – w skali mikro i makro.

Reklama

komentarze [13]

Sortuj:
491
404
16.06.2019 18:45

Tam, gdzie brak wiedzy, rodzą się demony domysłów.

Na początek: nie czytałem żadnej książki z listy, nie oglądałem serialu. Ale czytałem wywiad z Pawłem Sekułą. W kilku miejscach dopuścił się tak rażących nadużyć i użył tak niemądrych sformułowań, że nie warto zapoznawać się z jego analizami. Jest dyletantem w temacie dozymetrii.
Ponieważ powieść to fikcja literacka, a...

więcej

1091
487
16.06.2019 19:35

Dziękuję za ten wpis. Miałam wrażenie, że temat Czernobyla jest nośny i wzbudza dużo emocji na wyrost a katastrofa jest demonizowana, ale brakowało mi twardych danych.


51
44
17.06.2019 08:30

Osobiście uważam, że ta katastrofa została rozdmuchana do nieprawdopodobnych rozmiarów, bo są tacy, którzy na niej korzystają: po prostu dostają konkretne i całkiem niemałe pieniądze, poza tym jak mało która katastrofa przemysłowa doskonale nadaje się do straszenia ludzi. Na pewno bardzo źle się przysłużyła energetyce jądrowej, zwłaszcza w Polsce (żeby tylko wspomnieć...

więcej

136
45
15.06.2019 22:28

Czarnobyl to przede wszystkim dramat ludzi nieświadomych zagrożenia, można by powiedzieć że byli ofiarami systemu. Ale z drugiej strony Rosja to inny sposób myślenia. Oni inaczej patrzyli na powinność wobec kraju. Nawet pomijając ewentualny strach przed służbą bezpieczeństwa, znaczna część ludzi walczących ze skutkami wybuch była świadoma zagrożenia i pomimo tego szli w...

więcej

450
126
15.06.2019 12:46

 Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne jest dużo lepszym reportażem i książką. "Czarnobyl" jest wciąż solidnym reporterskim rzemiosłem, jednak brakuje mu tej iskry.
Najlepszą książką o Czarnobylu jest zdecydowanie reportaż Aleksijewicz.


1221
52
15.06.2019 22:23

Też polecam Plutopię. Może nie o Czarnobylu, ale wciąż w tematyce nuklearnej.


971
102
15.06.2019 11:54

Miałem wtedy niespełna 15 lat. Pamiętam histerię w Polsce w tamtym czasie. Przyjmowanie płynu Lugola. Moja mama pracowała wtedy w przedszkolu. Rodzice przychodzili pod płot i wyzywali przedszkolanki, że wychodzą z dziećmi na plac zabaw na teren skażony. Niektórzy twierdzili, że nie należy otwierać okien i zasłon. Radzili pić tylko wodę mineralną itd. Pamiętam, że było wtedy...

więcej

105
22
15.06.2019 21:03

Byłem znacznie młodszy, ale też pamiętam ten eliksir do picia i cały szum wokół katastrofy. Porównuję to do zgliszcz Kozubnika, gdzie byłem tam jako dzieciak kilka razy w latach świetności, a potem pochłaniała to rozpacz i przyroda. Takie wymarłe zabudowania robią wrażenie :)


3885
246
15.06.2019 23:05

Ciekawie jest poczytać wspomnienia innych o tamtym czasie - widziane właśnie oczami dziecka. Również pamiętam tamten czas. Byłem starszakiem i mieszkałem na wsi. 1 maja był pięknym słonecznym dniem i cała wieś zgromadziła się na pochodzie pierwszomajowym. Przeparadowaliśmy od jednego końca wsi na drugi i dopiero kiedy oficjalne obchody się skończyły, na sam koniec ogłoszono...

więcej

1373
17
17.06.2019 16:13

To ja byłam jeszcze młodsza, eliksir podobno piłam, ale nic nie pamiętam. O całej katastrofie dowiedziałam się dopiero około dziesięciu lat później, kiedy dotarło to do mnie już nie jako news, ale jako opowieść historyczna.


1681
345
19.06.2019 21:13

Bardzo zostało we mnie to zdanie sulibrata, że echa Czarnobyla wciąż się przewalają... Bo właśnie ja pamiętam te echa - w momencie katastrofy miałam jedynie 3 lata, ale kilka lat później jak już coś tam kumałam, to temat Czarnobyla był cały czas obecny, dla mnie jako dziecka to było naturalne, że się o tym mówiło, cały czas się to przewijało. Podsłuchując rozmowy dorosłych...

więcej

4510
401
15.06.2019 09:21

Właśnie czytam "Czarnobylską modlitwę", wstrząsająca jeszcze bardziej od serialu....


352
3
13.06.2019 14:58

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd