Plebiscyt Książka Roku 2020. Poznaj Stowarzyszenie Unia Literacka

LubimyCzytać
19.02.2021

Już ponad 10 tys. głosów oddano w kategorii Fundacja / Stowarzyszenie Roku w szóstej edycji Plebiscytu Książka Roku 2020 lubimyczytać.pl, Allegro. Wciąż jeszcze czekamy na głosy niezdecydowanych. Pomagamy w podjęciu decyzji, przedstawiając każdą z pięciu nominowanych organizacji działających na rzecz czytelnictwa. Dziś przedstawiamy Stowarzyszenie Unia Literacka.

Plebiscyt Książka Roku 2020. Poznaj Stowarzyszenie Unia Literacka

Kategoria Fundacja / Stowarzyszenie Roku 2020 to nowość tegorocznego Plebiscytu Książka Roku 2020 lubimyczytać.pl, Allegro. Nominowane zostały te organizacje, które w czasie pandemii prężnie działały, by wspierać środowisko literackie i czytelnicze. To właśnie do nich trafi pula 250 tys. złotych. Wy zdecydujecie o tym, jak wysoka kwota zasili konto danej organizacji!

Na naszych wirtualnych łamach prezentowaliśmy już sukcesy i cele trzech z pięciu nominowanych organizacji: Fundacji Powszechnego CzytaniaFundacji „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom” oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej. Teraz czas na stowarzyszenie. O Unii Literackiej opowiada nam Jacek Dehnel, prezes stowarzyszenia.

Stowarzyszenie Unia Literacka, unialiteracka.pl

Ewa Cieślik: Jak doszło do powstania Unii Literackiej?

Jacek Dehnel: Unia została wymyślona na Targach Książki w Londynie, przy stoliku w restauracji, przez kilkoro polskich autorów – uznaliśmy, że po prostu brak nam naszego „związku zawodowego”, stowarzyszenia, które by dbało o interesy piszących. I że całe pokolenie pisarskie nie należy do dawnych stowarzyszeń, które, owszem, spełniają różne funkcje, ale nie takie, które są dla nas ważne. Skrzyknęliśmy się, zarejestrowaliśmy i istniejemy.

Od początku było dla nas ważne, że będziemy zajmowali się sprawami środowiska, a nie jednostek, to znaczy nie będziemy promowali nowej książki pana Iksińskiego ani celebrowali iluślecia pracy twórczej pani Igrekowskiej. Interesują nas rozwiązania, które służą ogółowi, nie tylko zresztą członkom stowarzyszenia. Po drugie – że mamy być gildią, stowarzyszeniem profesjonalistów, czyli ludzi, dla których to faktycznie jest działalność zawodowa, nawet jeśli nie przynosi większości ich dochodów. To nie jest stowarzyszenie twórców amatorskich, z całym szacunkiem dla ich pracy, tylko zawodowców, którzy mają określone problemy i potrzeby.

Reklama

Które problemy twórców są szczególnie dotkliwe podczas pandemii?

Znaczna część pisarek i pisarzy w Polsce nie jest w stanie utrzymać się ze swojej pracy twórczej; jednak ci, którzy przeszli na literackie zawodowstwo, bardzo często utrzymują się na powierzchni tylko dzięki jeżdżeniu na spotkania autorskie do bibliotek, ośrodków kultury, na festiwale, co jest bardzo ważną – i czasochłonną – częścią ich pracy. Ważną też społecznie, bo publiczność, zwłaszcza w małych, zaniedbywanych kulturalnie ośrodkach, naprawdę bardzo na te spotkania czeka. A zatem, jakkolwiek może się zdawać, że pisarzom pandemia niestraszna, bo „siądą se w domu i napiszą”, to rzeczywistość jest inna: wielu z nas podobnych jest pod tym względem do aktorów, muzyków czy innych wykonawców. Lockdown oznaczał kryzys finansowy.

Po drugie dochodzi to, że pracujemy w domu – ci, którzy mają dzieci, często pisali tylko kiedy dzieci były w szkole, a to się zmieniło. Jeśli ktoś ma problem z wypełnianiem w domu faktur, bo w pokoju obok krzyczy siedmiolatek, to rozumie, czemu napisanie strony prozy może być w takich warunkach jeszcze trudniejsze.

Wreszcie dla wielu z nas bardzo ważne w pisaniu są podróże zawodowe – mam tu na myśli szczególnie reportażystów. Jak ktoś pisze akurat książkę o Kambodży czy rozmawia z ocaleńcami z Holocaustu mieszkającymi w Izraelu, ma już opłacone loty, zarezerwowane hotele, umówione wywiady, przygotowane materiały i dowiaduje się o lockdownie – to wszystko bierze w łeb. Co więcej, tych staruszków z Hajfy za rok może już nie być, nawet jeśli ominie ich Covid. Ale dla znacznie większej grupy pisarzy ważne są podróże znacznie krótsze: do bibliotek i archiwów. Bardzo często pracujemy na tekstach, i to tekstach, których nie ma online, tylko są na przykład w jednej bibliotece w Polsce. Albo w ogóle są rękopisami.

Wreszcie pandemia źle zadziałała na rynek książki, a idący za nią kryzys będzie miał znaczenie długofalowe: uderzy w wydawców, w księgarzy, w autorów. Premiery były przenoszone na później, niektóre wykreślane z planu wydawniczego. Potem wszystko wyszło naraz, nastąpił nagły wylew książek, z których wiele zupełnie niesłusznie zostało pominiętych przez krytykę literacką.

Unia Literacka w pandemii ruszyła z projektem spotkań autorskich online. Jak jeszcze działała na rzecz pisarzy i czytelników?

To był projekt połączony: zorganizowaliśmy pięćdziesiąt cowieczornych spotkań, w weekendy dla dzieci, w tygodniu dla dorosłych. Mieliśmy tam prozaiczki i poetów, reportażystki i eseistów, cały wachlarz twórców, niemal wyłącznie członkiń i członków Unii. Spotkania gromadziły tysiące internautów, czasem dwa tysiące, czasem kilkadziesiąt. Olga Tokarczuk zapełniła słuchaczami dwa czy trzy Stadiony Narodowe.

Chodziło nam po pierwsze o to, żeby nie opuszczać naszych czytelników i stworzyć poczucie literackiej wspólnoty, gromadzenia się wokół książek, opowiadanych historii. A po drugie – żeby pozyskać pieniądze dla tych autorek i autorów, którzy z powodu pandemii znaleźli się w najtrudniejszej sytuacji materialnej. Przy okazji czytań reklamowaliśmy zrzutkę, potem jeszcze we współpracy z Allegro i lubimyczytać.pl zorganizowaliśmy Akcję Literacką, czyli aukcje, gdzie można było kupić godzinne medytacje w biegu z Joanną Bator czy spacer z psem Zygmunta Miłoszewskiego (i z samym Zygmuntem). Zebraliśmy w sumie ponad 86 tys. złotych, które od tego czasu sukcesywnie wypłacamy w miarę spływania wniosków i rozpatrywania ich przez Komisję Socjalną.

Próbowaliśmy też w porozumieniu z bibliotekami wojewódzkimi opracować jakieś standardy spotkań autorskich w pandemii i stworzyć ogólnopolski system takich spotkań, ale to się nam niestety nie udało.

Reklama

Jak wygląda codzienna działalność Unii?

Nasza codzienna działalność wygląda obecnie tak, jak działalność niemal wszystkich: siedzimy po domach i kontaktujemy się telefonicznie czy przez zoomy. Ale online'owo współorganizowaliśmy z Krakowskim Biurem Festiwalowym i Stowarzyszeniem Tłumaczy Literatury (STL) jesienny Kongres Książki, który był swego rodzaju okrągłym stołem dla różnych środowisk okołoksiążkowych w Polsce – wydawców, autorów, tłumaczy, ilustratorów, krytyków, animatorów. Dla nas najważniejszym osiągnięciem kongresu było jednak stworzenie przez dr Michała Markiewicza zespołu czterech umów modelowych, które pokazują, jak powinny wyglądać umowy z wydawcą na książkę, z portalem na artykuł, z biblioteką na spotkanie autorskie, z teatrem na adaptację sceniczną. To bardzo ważne, bo w starciu z działem prawnym wydawnictwa autor jest sam i słyszy często, że „to jest umowa standardowa, którą podpisują wszyscy”. I tak się składa, że w obecnie podpisywanych umowach jest mnóstwo zapisów zbędnych, niekorzystnych dla twórców, czy wręcz nielegalnych. Teraz każdy może skorzystać z umów wzorcowych, ściągnąwszy je ze strony Festiwalu Conrada i negocjować z wydawcą. Docelowo znajdą się na naszej stronie ze szczegółowymi komentarzami.

Od początku działamy w zespole Ministerstwa Kultury jako reprezentanci środowiska w pracach nad ustawą o ubezpieczeniach artystów, lobbujemy za korzystnymi zmianami w tarczach pandemicznych, za ulepszeniem niedoskonałego systemu wypłacania pieniędzy z tytułu PLR (Public Lending Rights) i innymi rozwiązaniami korzystnymi dla twórców, a czasem po prostu porządkującymi rzeczywistość tak, żeby lepiej działała.

Jednym z naszych priotytetów było od początku stworzenie wspólnie z STL i samorządami sieci międzynarodowych rezydencji literackich, gdzie tłumacze i pisarze z Polski i z zagranicy będą mogli przyjeżdżać na pobyty stypendialne: skupić się na projekcie, korzystać z miejscowych bibliotek, poznawać ofertę kulturalną miast. W tej chwili mamy już dwa takie mniejsze miejsca z fundatorami prywatnymi, zapraszającymi twórców na jeden „turnus”, ale szykują się trzy kolejne rezydencje całoroczne, a liczymy, że za przykładem tych trzech miast pójdą kolejne, bo to poza wszystkim jest znakomita promocja regionów.

Jakie projekty Unia Literacka ma zamiar zrealizować ze środków przyznanych w ramach Plebiscytu Książka Roku 2020?

Priorytetem jest teraz stworzenie trzech stron internetowych, związanych z naszymi projektami. A zatem, po pierwsze: stworzenie systemu impresariatu, czyli portalu, który będzie łączył pisarzy i tłumaczy z organizatorami spotkań z bibliotek, ośrodków kultury, festiwali literackich, szkół. Wielu organizatorów, zwłaszcza z mniejszych miejscowości, nie wie, jak dotrzeć do autorek i autorów, krępują się, nie wiedzą, jaką mogą zaproponować stawkę, jakie są warunki, i tak dalej. Nasz portal w sprawny sposób będzie oddzielał dane ogólne od wrażliwych, dostępnych tylko dla zalogowanych organizatorów. Jesteśmy przekonani, że usprawni to organizację spotkań po pandemii, a teraz, w czasie przestoju, mamy idealny czas na zaprojektowanie, stworzenie i sprawdzenie funkcjonalności strony. Mamy też nadzieję, że Unia i STL połączą z tej okazji siły z innym stowarzyszeniem nominowanym w Plebiscycie – Stowarzyszeniem Bibliotekarzy Polskich.

Kolejny projekt to strona rezydencji literackich, która z jednej strony będzie obsługiwała miejsca już przez nas współtworzone – to znaczy zawierała profile poszczególnych rezydencji (informacje i zdjęcia), zespół dokumentów do złożenia dla ubiegających się o stypendium, a także bieżące aktualności dotyczące stypendystów (np. spotkań autorskich) – z drugiej zaś będzie źródłem wiadomości o zagranicznych programach stypendialnych dla polskich twórczyń i twórców literatury, żeby ułatwić im wyjazdy poza Polskę.

Wreszcie nasza własna strona: obecna od początku była tymczasowa i amatorska. Potrzebujemy teraz czegoś solidnego, nie tylko ze względu na potrzeby naszych członków, ale całej społeczności pisarskiej. To stąd będzie można ściągać umowy modelowe z odpowiednimi komentarzami, a docelowo kolejne dokumenty: opinie prawników, informacje dotyczące nagród literackich, ubiegania się o wypłaty z systemu PLR, prawa autorskiego, ubezpieczeń – jeśli rządowi uda się je w końcu przeprowadzić przez sejm – i tak dalej. Oczywiście opłaca się być członkiem Unii, ale nasze działania w dużej części dotyczą również twórców niezrzeszonych czy zrzeszonych w innych stowarzyszeniach.

Jacek Dehnel

Jacek Dehnel (ur. w 1980 w Gdańsku) - poeta, prozaik, tłumacz. Laureat m.in. Nagrody Kościelskich (2005) i Paszportu Polityki (2006), kilkukrotnie nominowany do nagrody Nike, mieszka w Warszawie i Berlinie. Prezes Unii Literackiej. 

Zagłosuj w Plebiscycie i wybierz Fundację / Stowarzyszenie Roku 2020. Organizacje działające na rzecz czytelnictwa czekają na głosy!


Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
2923
4
19.02.2021 15:50

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd