Piątek trzynastego, czyli o przesądnych autorach

Anna Sierant Anna Sierant
13.05.2022

Choć zazwyczaj cieszymy się z nadejścia piątku – dla większości osób ostatniego dnia pracy w tygodniu – to kiedy piątek wypada trzynastego dnia miesiąca, ta radość robi się mniejsza. Oczywiście w przypadku ludzi, którzy są przesądni. A do takich należą też niektórzy znani i cenieni autorzy i autorki. Obawiają się nie tylko nieszczęśliwej trzynastki, ale wierzą też, że dany przedmiot, liczba lub osoba mogą przynieść im (nie)szczęście. Kto więc należy do grupy przesądnych pisarzy i pisarek?

Piątek trzynastego, czyli o przesądnych autorach Marco Chilese / Unsplash

Charles Dickens i noże

Zastosujmy kolejność chronologiczną i zacznijmy od pisarza, który tworzył spośród wszystkich autorów umieszczonych w zestawieniu najdawniej, czyli od Charlesa Dickensa. O tym, że ten jeden z najbardziej cenionych twórców epoki wiktoriańskiej nie lekceważył przesądów, mogliśmy się przekonać m.in. w roku 2012, gdy na jednej z aukcji wystawiono pierwsze wydanie „Dawida Copperfielda” (z 1850) z ciekawą dedykacją dla „Brooksa z Sheffield”. Owym Brooksem był konkretnie William Brooks, właściciel firmy William Brookes and Sons właśnie z Sheffield. Dlaczego jednak pisarz podarował tak cenny egzemplarz zupełnie sobie nieznanemu mężczyźnie?

Zrobił to tuż po tym, jak niespodziewanie otrzymał od niego list. Jego nadawca poczuł się urażony użyciem w powieści przezwiska „Brooks od Sheffield”, ponieważ bardzo przypominało ono nazwę jego firmy. Autor „Dawida Copperfielda” odpowiedział jednak, że nie miał nawet pojęcia, że taka firma istnieje, a użyte przez niego słowo miało kojarzyć się z angielskim brook, czyli „potok”, ale również „tolerować”, „znosić” – pan Murdstone, jeden z bohaterów powieści, był właśnie przekonany, że będzie musiał znosić Copperfielda z Sheffield, by zdobyć serce jego matki. Dla Williama Brooksa to wyjaśnienie okazało się wystarczające, więc w podziękowaniu wysłał Dickensowi komplet sztućców. Niestety, prezent nie okazał się trafiony, właśnie przez wiarę pisarza w przesądy – uważano bowiem, że jeśli dostaniesz od kogoś nóż, to twoje relacje z osobą cię nim obdarowującą ulegną znacznemu pogorszeniu. Jako że pisarz tego nie chciał, również wysłał właścicielowi firmy prezent – pierwsze wydanie „Dawida Copperfielda” z dedykacją dla „Brooksa z Sheffield”. W 2012 roku dom aukcyjny Sotheby’s sprzedał ten egzemplarz za 135 500 funtów.

Dickens był również przekonany, że tylko jeśli będzie spał z twarzą zwróconą w kierunku północnym, zdoła utrzymać swoją twórczość na wysokim poziomie. Dlatego też, podróżując gdzieś, zawsze brał ze sobą kompas, by mieć pewność, że układa się do snu w odpowiednim kierunku.

Reklama

Elizabeth Barrett Browning i duchy

Elizabeth Barrett Browning nie jest współcześnie w Polsce bardzo znana, jednak za życia była cenioną poetką w swojej pierwszej ojczyźnie – Wielkiej Brytanii oraz w swoim drugim i ukochanym domu – we Włoszech. Gdy w 1850 roku zmarł William Wordsworth, poeta-laureat, czyli powoływany przez króla bądź królową Anglii oficjalny poeta dworski, to właśnie ją wymieniano jako tę twórczynię, która najprawdopodobniej go zastąpi (tytuł poety-laureata przypadł jednak ostatecznie Alfredowi Tennysonowi). Barrett Browning poruszała w swoich wierszach takie kwestie jak prawa kobiet, prawa dzieci, konieczność zniesienia niewolnictwa, sama – co nie zdarzało się w epoce wiktoriańskiej bardzo często – wyszła za mąż po 30. roku życia, urodziła dziecko w wieku 43 lat. Można więc powiedzieć, że pod wieloma względami wyprzedzała swoje czasy, jednak w choć jednym przypadku była zdecydowanie dzieckiem swojej epoki – wierzyła w duchy i chętnie urządzała w swoim domu seanse spirytystyczne. Barrett Browning była wielką miłośniczką ówczesnego medium – Daniela Douglasa Home’a. W liście do innej pisarki, swojej przyjaciółki, Harriet Beecher Stowe poetka wspominała, że podczas jednego z seansów dotykały ją widzialne i niewidzialne dłonie, że słyszała nieokreślone głosy i widziała ruszający się stół. Dodała także, że boli ją sceptyczne podejście niektórych osób do spirytualizmu i wyraziła nadzieję na zmianę tego stanu rzeczy. Jedną z osób negujących skuteczność spirytystów był sam mąż twórczyni, również poeta, Robert Browning, który w poemacie „The Medium” w dość brutalny sposób rozprawił się z poczynaniami wspomnianego wcześniej medium – pana Home’a. Utwór został jednak wydany po śmierci Elizabeth Barrett Browning.

Truman Capote i jego lista rzeczy, których nie może

Truman Capote sam mawiał, że „lista rzeczy, których »nie chce« i »nie może«” jest bardzo długa i nazywał siebie „dziwnym facetem”. Miał wiele zwyczajów, które – jak przyznawał – utrudniały mu życie. Odmawiał podróżowania samolotem, w którym znajdowały się dwie zakonnice (a one ponoć przynoszą pecha). Nie zaczynał również ani nie kończył pisania książek w piątki, choć nie wiadomo, czy to dlatego, że uważał ten ulubiony przez wiele osób dzień tygodnia za pechowy. Jednak swego rodzaju amuletem, który miał przynosić pisarzowi szczęście, był kocyk z dzieciństwa – otulał się nim ponoć zawsze, gdy świat wokół zaczynał go przerażać. Autor „Śniadania u Tiffany'ego” i „Z zimną krwią” mówił, że zdarzało się to bardzo często. Jak zdradził w wywiadzie dla „The Paris Review”, który przeprowadzono z nim w 1957 roku:

Mam swoje przesądy, można nawet powiedzieć, że dziwactwa. Zawsze muszę sumować wszystkie liczby, które pojawiają się przed moimi oczami w ciągu dnia. Do niektórych osób nigdy nie zadzwonię, bo uważam ich numer telefonu za pechowy. Z tego samego powodu nie zarezerwuję konkretnych pokojów w hotelu. […] Nie wyruszę w podróż, jeśli będą mi miały towarzyszyć dwie zakonnice, nie zacznę ani nie skończę niczego w piątek. Ta lista nie ma końca, ale z drugiej strony czerpię chorobliwą satysfakcję z tego, że przestrzegam tych wszystkich zasad.

Isabel Allende i ósmy dzień miesiąca

Większość przesądów związana jest z koniecznością unikania osób, przedmiotów, numerów, które mogłyby spowodować nieszczęście: lepiej uważać, by na swojej drodze nie spotkać czarnego kota, nie wynajmować pokoju numer 13 w hotelu, a trzynastego dnia miesiąca, tym bardziej, jeśli wypadnie on w piątek, najbezpieczniej w ogóle nie wychodzić z domu. Isabel Allende wierzy natomiast w przesąd, mający jej zapewnić powodzenie. Jest on związany z jej debiutancką książką, którą chilijska autorka zaczęła pisać 8 stycznia 1981. Pierwotnie miał być to list do zmarłego dziadka, który ostatecznie przerodził się w „Dom duchów”. Teraz wszystkie swoje dzieła Allende rozpoczyna pisać właśnie 8 stycznia – nawet jeśli jakiś pomysł przyjdzie jej do głowy kilka miesięcy wcześniej, czeka aż do pierwszego miesiąca następnego roku. Początkowo chciała to robić na przekór pierwszej książce, z czasem jednak zaczęła go doceniać. Jak zauważa w wywiadach, dzięki temu sposobowi może zacząć pracę w samotności, bo wszyscy wiedzą, że tego dnia nie można jej przeszkadzać.

Jak pisarka zaznaczyła w wywiadzie dla „Harvard Business Review”:

Początkowo był to rytuał, który miał mi przynieść szczęście, ponieważ „Dom duchów” okazał się dużym sukcesem. Teraz to po prostu część pisarskiej dyscypliny – moje życie jest bardzo zabiegane, więc po prostu muszę wygospodarować kilka miesięcy w roku na pracę. A do tego potrzebuję ciszy, inaczej nie jestem w stanie tworzyć. 8 stycznia jest więc najlepszym rozwiązaniem i dla mnie, i dla innych – od tego dnia nie jestem bowiem otwarta na inne zawodowe aktywności poza pisaniem.

Reklama

Stephen King i liczba 13

Jako że ten artykuł ukazuje się w piątek trzynastego, to nie można nie wspomnieć i o tej wyjątkowej liczbie. Nie wiadomo dlaczego akurat ten dzień uznano za pechowy, jednak jedna z hipotez mówi o pewnym wydarzeniu z 13 października 1307 roku. Właśnie wtedy król Francji Filip IV rozkazał aresztować templariuszy, niesłusznie oskarżonych o herezję, bałwochwalstwo i sodomię. Uwięziono ich prawdopodobnie dlatego, że władca miał u nich niemałe długi, których nie chciał spłacać. Podobno tuż przed spaleniem na stosie Jacques de Molay, ostatni wielki mistrz zakonu, przeklął zarówno króla Filipa IV, jak i papieża Klemensa V. Obaj panowie zmarli w następnym roku. O przesądzie związanym z 13 dniem miesiąca długo nie było słychać, aż w XX wieku powrócił on do Europy, ale nie tylko.

Jedną z osób, które cierpią na triskaidekafobię, czyli lęk przed liczbą 13, jest Stephen King. Autor nigdy nie kończy czytać lub pisać książki na stronie 13 lub nawet jej wielokrotności. Kłopotliwe są dla niego również takie liczby jak 94 czy 382, ponieważ – po dodaniu ich do siebie – również otrzyma się 13. Lisa Rogak, autorka biografii pisarza pt. „Haunted Heart: The Life and Times of Stephen King” przywołuje w swojej książce słowa słynnego autora horrorów na ten temat:

Kiedy wchodzę po schodach we własnym domu, zamiast dwóch ostatnich kroków robię jeden większy. Tym sposobem zamiast 13 wychodzi ich 12. Poza tym pamiętajmy, że aż do około 1900 roku wszystkie szubienice w Wielkiej Brytanii miały właśnie po 13 stopni.

Amerykański pisarz nie lubi też latać samolotem, więc gdy tylko jest to możliwe, wybiera samochód. Auto daje mu poczucie większej kontroli w sytuacji ewentualnego wypadku, a w samolocie pozostaje zdany na innych. Podczas lotu King ma zawsze nadzieję, że „pilot nie dozna udaru mózgu i nie umrze za sterami”.

A jak jest w waszym przypadku? Jesteście przesądni? Ja urodziłam się 13 dnia miesiąca, więc może z tego powodu nie wierzę w to, że dany dzień, przedmiot czy liczba przynoszą (nie)szczęście.

Reklama

komentarze [9]

Sortuj:
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
PurpleAngel 16.05.2022 11:40
Czytelniczka

Super artykuł. Po jego przeczytaniu, zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno nie czuję lekkiego niepokoju, kiedy na mojej drodze pojawia się czarny kot, szczególnie w piątek trzynastego? Raczej nie, aczkolwiek w tym dniu robię się bardziej czujna 😄. W krajach azjatyckich, np. w Korei Południowej funkcję 13 pełni liczba 4, która została w ten sposób zaszufladkowana z...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Żaneta 16.05.2022 10:08
Czytelniczka

Ja nie wierzę w przesądy. Wszystko zależy od naszego myślenia i nastawienia. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Magdalena Galus 16.05.2022 10:07
Bibliotekarka

Nie jestem przesądna. Choć kusi uwierzyć, że jakaś liczba czy przedmiot mogą przynieść szczęście, że tak łatwo można by to sobie zapewnić :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Mylengrave 16.05.2022 08:58
Czytelniczka

w piątek trzynastego oddałam kurtki i żakiet do pralni oraz zamówiłam sobie nowe okulary, mocno wierzę, że wszystko pójdzie dobrze i odbiorę je w tym tygodniu w stanie idealnym 😁

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Mylengrave 18.05.2022 11:45
Czytelniczka

wszystko poszło dobrze  😁

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
radoslaw 15.05.2022 22:43
Czytelnik

Religie, przesądy i magia - wszystko to leży u mnie w jednym worku.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Mylengrave 16.05.2022 08:57
Czytelniczka

o tak, u mnie też, dorzucam do tego jeszcze smoki i elfy

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Virgo13 14.05.2022 19:33
Czytelnik

W dyrdymały numerologiczne i ich wpływ na swoje życie czy otoczenie nie wierzę, ale gdybym miał ocenić trzynastkę, to dla mnie byłaby ona bardzo dobrą liczbą. Tak samo jak połączenie liczb 1 i 3. Jest pewien powód, dla którego w pseudonimie mam właśnie 13, chociaż nie z powodu wiary w zabobony, ale jako podkreślenie pewnej znamiennej, ważnej dla mnie daty.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Anna Sierant 13.05.2022 16:30
Redaktor

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd