Bez przesady!

Malwina
28.12.2017

Gruby koc, ciepłe skarpety i kubek gorącej czekolady – to hygge recepta na szczęście. Przynajmniej w dużym uproszczeniu. Podejście do życia w myśl duńskiego trendu hygge pokochały (głównie za sprawą książek Meika Wikinga i Marie Tourell Søderberg) miliony osób na całym świecie. Nic dziwnego, w końcu hygge to sztuka celebrowania małych przyjemności, a któż z nas ich nie lubi. Swego czasu hygge było wszędzie – w księgarniach, na Instagramie, ale przede wszystkim w naszych domach. Pokochaliśmy je, bo cieszy wzrok i niewiele od nas wymaga. Okazuje się jednak, że to nie jedyny klucz do szczęścia, jaki można znaleźć w innych kulturach. Dopiero co na rynku pojawiły się książki o ikigai, czyli japońskim sekrecie szczęśliwego życia, a już Szwedzi proponują nam swoje lagom. Książka Linnei Dunne świetnie w tę filozofię wprowadza, obrazowo pokazując, co sprawia, że Szwedzi to jeden z najbardziej zadowolonych z życia narodów świata.

Czym jest lagom dowiadujemy się już z okładki – oznacza „nie za dużo, nie za mało, w sam raz”. Lagom to sztuka umiaru, równowagi i ograniczenia się do tego, co jest „wystarczające”. Lagom to niedopuszczanie do poczucia przesytu, swego rodzaju minimalizm, ale nie przesadny. W lagom chodzi o to, żeby nie mieć czegoś za dużo, ale też nie mieć za mało. Żeby się najeść, ale nie przejeść. Lagom stosuje się do każdej niemal dziedziny życia – relacji międzyludzkich, pracy, spędzania wolnego czasu. Może dotyczyć sportu, kultury, gotowania, mody, wystroju wnętrz…Co ważne, w tej filozofii Szwedom chodzi nie tylko o to, by dogodzić samemu sobie (patrz hygge), ale też o to, by zmniejszyć nasz negatywny wpływ na środowisko. Dlatego lagom są też własne uprawy, segregacja śmieci, plastbanta, czyli rezygnacja z plastikowych opakowań czy köpstopp – ograniczanie zakupów.

Książka Dunne składa się z siedmiu rozdziałów, z których każdy mówi o innej sferze, w której warto być lagom. Oprócz tekstu głównego znajdziemy w nich krótkie porady i ciekawostki wynotowane na marginesach. W rozdziale dotyczącym jedzenia sporo jest też przepisów na tradycyjne szwedzkie smakołyki, które możemy sami zrobić w domu. Rozdziały nie są długie, a lekki styl którym posługuje się Autorka dodatkowo sprawia, że „Lagom” się dobrze czyta. Czyta, ale i ogląda, bo książka wpisuje się w estetykę znaną z podobnych poradnikowych publikacji, czyli jest kolorowa i urzeka minimalistycznymi ilustracjami. Trzeba przyznać, że wzrok przyciąga już okładka – osobiście nie byłabym w stanie przejść obok niej obojętnie w księgarni.

Ogromną zaletą „Lagom” jest to, że opiera się na przykładach. Poznajemy ideę lagom w praktyce, tak jak wygląda to u Szwedów. Jest więc mowa o fika, czyli celebrowaniu przerwy na kawę, fredagsmys czyli piątkowych wieczorach spędzanych obowiązkowo z rodziną i przyjaciółmi, o piknikach i spacerach, które też są jak najbardziej lagom czy o wspomnianych już eko-nawykach. Dowiadujemy się co zrobić, by samemu być lagom: miej w domu dużo świec, nazbieraj w lesie owoców i zrób z nich dżem, przygotuje obiad z resztek, które masz w lodówce, kupuj dobre jakościowo ubrania, a jadąc na weekend do znajomych weź swoją pościel, by podzielić obowiązki związane z jej praniem… Lagom okazuje się być szerokim pojęciem, które wykracza poza własny dobrostan, ale jak pisze Dunne polega też na poczuciu przynależności i dzieleniu się odpowiedzialnością. Dlatego dla Szwedów tak ważne są dobre relacje z sąsiadami czy członkostwo w klubach i stowarzyszeniach. Poczucie wspólnoty też jest lagom.

Lagom ma swoje źródło w Szwecji, a zatem książka Dunne jest siłą rzeczy opowieścią o Szwedach i okazją, by przyjrzeć się ich kulturze. Opisuje takie zjawiska jak uczty rakowe (kraftskivor), granie w kubb czy lordagsgodis – sobotnie zajadanie się słodyczami – wszystkie charakterystyczne właśnie dla Szwedów, choć pewnie przed lekturą książki nie mieliśmy o tym pojęcia. Pisząc o tym wszystkim, Dunne wykazuje się dużym dystansem i poczuciem humoru, pokazując, że podejście Szwedów do lagom bywa czasami wręcz radykalne. Oczywiście, nasuwa się refleksja, że nie trudno być lagom w kraju, w którym większość społeczeństwa cieszy się wysokim poziomem życia. Ale być może to właśnie lagom jest receptą na życie w dobrobycie, do jakiego doszli Szwedzi. W końcu idea równości przejawia się w Szwecji przede wszystkim bardzo niewielkimi różnicami w dochodach.

Czy lagom ma szansę wyprzeć hygge? Nie musi. Te dwa trendy zdają się świetnie uzupełniać. Obydwa mają na celu to samo – bardziej szczęśliwe życie, przy minimalnym nakładzie środków. Z tymże jeden wydaje się być bardziej do wewnątrz (hygge), a drugi na zewnątrz (lagom). Najważniejsze jest, by nie przeminęły wraz z kolejną modą, która na pewno prędzej czy później nadejdzie.

Malwina Sławińska

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd