Opowieść o gestach, ucieczkach, literaturze i życiu

VenusInFur
01.06.2015
Okładka książki Jabłko Olgi, stopy Dawida Marek Bieńczyk
Średnia ocen:
7,1 / 10
103 ocen
Czytelnicy: 401 Opinie: 21

„Jabłko Olgi, stopy Dawida” jest pierwszym tekstem prozatorskim Marka Bieńczyka wydanym po otrzymaniu Literackiej Nagrody Nike, tekstem, na którym skupiła się uwaga zarówno czytelników, jak i krytyków, nie trzeba dodawać, że również i wielce oczekiwanym. Bo przecież książka, która pojawia się po każdej wielkiej literackiej nagrodzie częstokroć wiele mówi (a czasem nawet i przesądza) o kondycji twórczej wyróżnionego literata oraz zaostrza czytelniczo-krytyczny apetyt.

W przypadku zbioru esejów autora „Tworek” pojawia się pokusa, by powiedzieć, że prawdopodobnie „Jabłko Olgi…” jest lepsze od „Książki twarzy”. Zazwyczaj wygląda to niestety odwrotnie, kolejne publikacje bywają wtórne, w porównaniu do tej wyróżnionej, a pisarz nie jest w stanie ponownie pokonać pułapu wyznaczonego przez najważniejszą krajową literacką nagrodę. Ale jak widać, wyjątki się zdarzają. Nikt bowiem w polskiej prozie nie pisze tak, jak Marek Bieńczyk, który interesującą nas książką doprowadził do perfekcji swoją mocno eklektyczną formę twórczą, spajającą w koherentną, przemyślaną pisarską całość elementy prozy powieściowej, eseistycznej i autobiograficznej. Bo w istocie, ta książka nie stanowi zbioru luźnych esejów, a całość podporządkowaną pewnemu tematycznemu zamysłowi. Nie trzeba także specjalnie podkreślać, że Marek Bieńczyk w swojej nowej książce olśniewa frazą i uwodzi słowem. To świetny stylista wierny syntaktycznej złożoności, który operuje na materii polszczyzny niczym najdoskonalszy, a zarazem najbardziej wrażliwy chirurg. Czasami ta jego erudycyjna proza, tak wyśmienita pod względem językowym, jest przez pisarza metaforyzowana, co przekłada się na zagęszczenie obecnych
w niej znaczeń i hermeneutyczną przyjemność odszukiwania sensów.

Kilka fragmentów, którymi po prawie czterech latach zaszczycił nas ten wybitny znawca estetyki melancholii oraz wina zostało już wcześniej opublikowanych w prasie. Dopracowane, nabrały nowej jakości i złożyły się na zbiór pod tytułem „Jabłko Olgi, stopy Dawida”. Marek Bieńczyk miał świetny pomysł na kompozycję tej przeznaczonej raczej do niespiesznej lektury książki. Dwie literackie miniatury opowiadające o tytułowych postaciach, a zarazem zamykające, niczym klamra, eseistyczny dyskurs autora „Terminalu” wyrażają to, na czym konstytuuje się całe pisarstwo Bieńczyka – na miłości i stracie. I to tej nieuświadomionej, nieodgadnionej stracie, u źródła której rodzi się melancholia. Olga jest postacią, która w najnowszym zbiorze prozaika powraca, Dawid zaś to świadek Zagłady, osoba realna, naznaczona okrucieństwem historii. W tej znakomitej książce zatem prawda przeplata się z fikcją i na odwrót. Marek Bieńczyk zaburza referencjalność swoich tekstów do granic możliwości. Myli tropy, wprowadza mikroopowieści, w sposób arcyciekawy potrafi nawet napisać o Kozakiewiczu czy trochę już zapomnianym ostatnio piłkarzu noszącym nazwisko Zidane, a który przeszedł do historii footballu poprzez jeden mało szlachetny gest. Bo i o gestach jest ta eseistyczna książka, o gestach, z których składa się nasza codzienność.
A gesty i ucieczki w „Jabłku Olgi…” są odbiciem dialektyki idylli i melancholii, odzwierciedlają tę istotną dla twórczości Bieńczyka opozycję ścierających się pojęć.

Twórca doskonale posługuje się konwencją eseju, którego ramy gatunkowe również dość intensywnie bada. Wśród naszych eseistów ciężko byłoby znaleźć mu równego. A tak się ostatnio składa, że właśnie esej zdaje się być dzisiaj literacką formą najbardziej pożądaną, bowiem można za jego pomocą, jak sprytnie czyni to ten prozaik, połączyć z sobą różnorodne tematy i dyskursy. „Jabłko Olgi, stopy Dawida” pomimo swej tematycznej różnorodności jest przede wszystkim zbiorem szkiców o literaturze, konglomeratem komentarzy do cudzego, ale i swojego pisania. Książki są dla autora „Kronik win” w toku tej – rzec by – eseistycznej narracji stałym punktem odniesienia w trakcie mówienia o sobie, o swojej matce, i o kulturze – zarówno tej wysokiej, jak i popularnej. I te czytane, jak i te tłumaczone są istotne w równym stopniu. To one urozmaicają dyskurs Bieńczyka, w którym stale odwołuje się on do różnych pisarzy, jak i postaci literackich, śledząc na przykład spektakularne ucieczki. Nie sposób w tym krótkim tekście oddać całej tematyczno-problemowej rozmaitości tej świetnej książki, powiedzieć mogę jedynie, że w trakcie jej lektury nieodzowny staje się kontekst kultury współczesnej, kultury, która przed Bińczykiem nie ma żadnych tajemnic. Mieszając kulturowe hierarchie, powraca do malarstwa Hoppera, by za chwile powiedzieć kilka słów o Bardotce, Kunickiej i Poli Raksie.

A wracając do tematu nadrzędnego, o ile dla Andrzeja Stasiuka – do którego na marginesie mówiąc, Bieńczyk się kilkakrotnie odwołuje – melancholijne są Bałkany, i który z przekonaniem stwierdza wyższość Wschodu nad Zachodem, o tyle Bieńczyk postrzega rzeczywistość przez pryzmat Zachodu, dziś już słabego, trochę dekadenckiego, pogrążonego w konsumpcji, no i oczywiście melancholijnego. Szczególnie bliska jest mu kultura francuska, od której jako romanista i tłumacz francuskiej literatury nie może się uwolnić. W jego najnowszej prozie pojawia się – jak już wspomniałam – wielu literatów: Kundera, Tołstoj, Nabokov, Kafka, Canetti, Barthes, Dostojewski, Coetzee, Tyrmand. No i oczywiście wielki Marcel Proust, do którego Bieńczyk najczęściej spośród wymienionych się odnosi i pełnymi garściami czerpie cytaty z „Poszukiwania straconego czasu”, okraszając nimi swój eseistyczny wywód. Pochyla się nawet nad zagadnieniem dawnej literatury dla młodzieży, zajmująco pisząc o Niziurskim czy o jednej powieści Bassa.

W „Jabłku Olgi…” niczym w soczewce skupia się całe pisarstwo Bieńczyka. Książka ta uświadamia jak nowatorska, a zarazem erudycyjna jest jego proza. Odzwierciedla proces metodycznego wykuwania indywidualnej literackiej formy, kiedy pisarz ma do dyspozycji gotowe konwencje gatunkowe i rodzajowe. W konsekwencji tego jest ona smakowitym owocem poszukiwania takiej właśnie bardzo pojemnej i niepowtarzalnej formy. Rzecz tę celnie podsumował Dariusz Nowacki: Ilekroć – tak jak przed chwilą – używam słowa „esej", tylekroć gryzę się w język. No ale jak nazwać to, z czym mamy do czynienia w "Jabłku Olgi, stopach Dawida", skoro niepodobna oddzielić tego, co twórcze, od tego, co odtwórcze, pisania beletrystycznego od komentowania pisania cudzego, cytatu od oryginału? Nie wiem, jak ją nazwać, ale wiem, kto po mistrzowsku tę pograniczność praktykuje – Marek Bieńczyk, rzecz jasna. I taką właśnie intertekstualną, literacką hybrydę zaserwował nam nasz rasowy postmodernista.

Justyna Anna Zanik  

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd