Podróż po równouprawnienie

Małgorzata
13.01.2020
Okładka książki Moje życie w drodze Gloria Steinem Patronat LC
Średnia ocen:
8,7 / 10
21 ocen
Czytelnicy: 272 Opinie: 3

Feminizm zawsze miał pod górkę. Odkąd pojawił się na świecie, wielu ludzi patrzyło na niego lekceważąco, podejrzliwie albo z otwartą wrogością. Od dnia, w którym nadano mu imię, upłynęło wiele lat, ale biedak wciąż nie cieszy się szczególną sympatią. Oskarża się go między innymi o niszczenie rodzin, nienawiść do białych, heteroseksualnych mężczyzn (najbardziej prześladowanej grupy społecznej, jeśli wierzyć pewnym internetowym komentatorom), promocję rozwiązłości oraz psucie „Gwiezdnych wojen”. Liczne kobiety, które popierają założenia feminizmu, nie chcą być widziane w jego towarzystwie, boją się łatki istoty niekochanej, nieszczęśliwej i nadmiernie owłosionej, a mężczyźni, którzy identyfikują się jako feminiści, często bywają obiektem niewybrednych żartów.

Na szczęście groźba przypięcia łatki nie odstraszyła amerykańskiej twórczyni Glorii Steinem, która jest jedną z najbardziej znanych aktywistek walczących o równouprawnienie płci. Wiele lat spędziła na podróżach po swojej ojczyźnie, na spotkaniach, rozmowach, wykładach, na formułowaniu pytań i poszukiwaniu odpowiedzi. O tym, czego się dowiedziała, nauczyła, co przekazała innym i co pomogła poprawić, przeczytamy w jej nowej książce „Moje życie w drodze”.

Śledząc tę fascynującą opowieść, możemy przekonać się, jak wielu zmian ważnych dla kobiet dokonano w USA w ciągu kilku ostatnich dekad, a także uświadomić sobie, że wciąż jest sporo do zrobienia, nie tylko w Stanach, ale i daleko poza ich granicami. Bo „Moje życie w drodze” to amerykańska historia, ale nie opowiada wyłącznie o Ameryce. Wiele poruszanych przez Steinem kwestii dotyczy całego świata – przemoc seksualna, nierówne płace, utrudniony dostęp do antykoncepcji i aborcji, prostytucja, wykluczanie kobiet z publicznej debaty, marginalizowanie kobiecych problemów.

Warto jednak zauważyć, że zdziwiliby się wszyscy, którzy sięgnęliby po tę książkę z myślą, iż przeczytają długi feministyczny manifest, w którym każdy akapit dotyczyć będzie przeszkód stawianych przed kobietami. Steinem pisze też bowiem o imigrantach, o sytuacji więźniów, o ofiarach rasizmu. Jej opowieść wydaje się apelem o równowagę, porozumienie, o to, by każdy mógł sam wybrać swoją przyszłość. Kobieca perspektywa jest tu bardzo ważna, ale nie jedyna.

„Moje życie w drodze” to wyjątkowa lektura, złożona z wielu niezwykłych historii, inspirujących i niosących nadzieję. Mówi się czasem, że żadne dzieło nie powinno być „dla wszystkich”, że musi celować w jakąś konkretną grupę, ale naprawdę trudno mi wyobrazić sobie człowieka, dla którego przeczytanie książki Steinem oznaczałoby stracony czas. To wspaniała, wielowątkowa opowieść o tym, że każda kobieta i każdy mężczyzna może nie tylko wziąć swój los we własne ręce, ale i mieć realny wpływ na kształt świata. Czyż nie warto przyswoić sobie tego przesłania?

Małgorzata Pawlak

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd