Reklama

Wilcza opowieść

nextdooralice
07.11.2019

Zapowiedzi na okładce są pełne zachwytu i opisują literacki majstersztyk z kategorii literatury dziecięcej oraz przepowiadają miejsce autorki w kanonie literackiej klasyki. Czy rzeczywiście „Wilczerka” Katherine Rundell, znanej już polskim czytelnikom z „Dachołazów” i „Odkrywcy”, na te pochwały zasługuje? Zapraszam do przeczytania recenzji!

Fabuła powieści opiera się na historii dwunastoletniej Fieodory, zdrobniale nazywanej Fieo, która mieszka z matką w środku rosyjskiego lasu i jest – jak i matka – wilczerką. Nie kontaktując się wcale ze światem zewnętrznym, podejmują się one opieki nad wilkami porzuconymi przez rosyjskich arystokratów – „uczą wilki odwagi, polowań i walki oraz nieufności wobec ludzi”. Dzięki temu wilki wracają na łono natury i są w stanie przetrwać oraz żyć na wolności.

I nagle spokój matki i córki zaburza pojawienie się bestii w ludzkiej postaci – Rakowa, okrutnego i bezwzględnego generała carskiej armii, który uwielbia palić ludzi i wioski. Oskarżając Marinę i Fieo, że uczą wilki zabijać łosie, każe im pozbyć się zwierząt. Jak się domyślacie, Fieo i jej matka nie podporządkowują się rozkazom, przez co ich dom i cały dobytek zostaje spalony, a Marina trafia do więzienia w dalekim Sankt Petersburgu. Fieo, pomimo matczynego zalecenia, aby uciekała, postanawia udać się w przeciwnym kierunku i uwolnić ukochaną matkę. Ma ze sobą trzy ulubione wilki – Szarą, Czarnego i Białą, wilczego niesfornego szczeniaka oraz nadto w sobie niezwykłą odwagę, determinację i ogromny spryt.

Jej sprzymierzeńcem zostaje Ilia – dezerter z carskiej armii, który „ma ciało stworzone do lotu” i kocha taniec. W ogóle postać chłopca została świetnie napisana, tak samo jak i Aleksieja, który wierzy w rewolucję i chce zbuntować dorosłych w swojej wiosce do powstania przeciwko Rakowowi, który terroryzuje okolice. Sam pomysł kreacji Fieo, która w wieku sześciu lat „zdziczyła” pierwszego wilka i darzy te zwierzęta bezwzględną miłością, jest niezwykle inspirujący. Co ważne, postaci w tej książce nie są czarno-białe. W powieści jest dużo naiwności, strachu i innych pierwotnych, instynktownych, ludzkich uczuć, jak u Saszy, siostry Aleksieja, czy dzieci z ich wygłodzonej i udręczonej wioski. Ośmioletni Siergiej czy jeszcze młodsza Klara chwytają za serce.

Jednak czy w mroźnej, nieprzyjaznej okolicy uda się Fieo zdążyć na czas i odnaleźć swoją matkę? Czy Aleksiejowi uda się wszcząć rewolucję przeciw Rakowowi? Czy ukochane wilki Fieo przeżyją? Czy Ilia będzie tańczył? Gorąco zachęcam do poszukiwania odpowiedzi na te pytania!

Niezbyt obszerna objętość, jak i duża, przyjazna dla oczu czcionka, a także piękne ilustracje oraz oryginalny język i styl bajania właściwy dla tradycji rosyjskich opowiadaczy – to niewątpliwe atuty powieści. Oprócz pełnej uroku i jednocześnie bogatej moralnie treści „Wilczerka” powinna być satysfakcjonującą lekturą dla wprawionego czytelnika nie tylko na jeden wieczór, ale także dobrym pomysłem na prezent ku pokrzepieniu serc. Przykładem mądrości tej powieści, których jest wiele, niech będzie ten fragment:

– Odbiera nam strawę i domy. Odbiera nam ludzi, których kochamy. Ile osób tutaj musi przeżywać kolejne dni w większej samotności przez niego i jego pistolet?

Jedna z zakonnic zaczęła wiwatować.

– I odbiera nam przyszłość. A przyszłość potrzebuje naszej ochrony. To bardzo krucha rzecz. Przyszłość potrzebuje każdej dostępnej pomocy.

Na pewno nie polecam książki młodszym dzieciom. W mojej ocenie minimalny wiek odbiorcy dla takiej pozycji to 12-13 lat, i to jeszcze w zależności od wrażliwości dziecka. Znam dorosłych, którzy unikają jak ognia lektury, w której ginie jakiekolwiek zwierzę. A w „Wilczerce” obok kilku dorosłych trupów mamy i umarłe zwierzęta. W końcu, w mojej ocenie, to baśń w stylu braci Grimm. A Grimmowie słyną z odtworzenia najstarszego wzorca motywów baśniowych z charakterystycznymi dla tych opowieści okrucieństwem i żelaznymi zasadami moralnymi.

„Wilczerka” jest pozycją wyjątkową. Największą rekomendacją niech będzie fakt, że po lekturze od razu pobiegłam do pobliskiej księgarni i nabyłam kolejny egzemplarz „Wilczerki”, aby podarować bliskiej przyjaciółce z dedykacją: „A Ty, kiedy ostatnio czytałaś baśń?”. Na to pytanie życzę pozytywnej i rychłej odpowiedzi wszystkim przyszłym czytelnikom „Wilczerki”! Zaznajcie trochę magii i poruszenia serc!

Alicja Klebba

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd