Reklama

Wilk zamiast owczej skóry czasem przywdziewa sutannę

malineczka74
07.11.2019

Kiedy rozpoczynałam czytanie książki „Nigdy więcej”, wiedziałam, że będzie to trudna, bolesna i wstrząsająca lektura. Wydawało mi się, że ten niezbyt gruby tytuł przeczytam w jedno popołudnie. Tak się jednak nie stało i nie liczba stron o tym zadecydowała, ale treść, która powaliła mnie na kolana, doprowadziła do płaczu i narodzin jeszcze mocniejszego buntu wobec krzywdy wyrządzanej dzieciom przez pedofilów. Z pewnością jest to publikacja dla ludzi o mocnych nerwach, którzy są w stanie zagłębić się w literacką spowiedź czternastoletniej dziewczyny, przeżyć razem z nią jej dramat i przejść wyzwalającą drogę od bolesnych doświadczeń ku spokojnej i lepszej przyszłości.

W przypadku Ani wszystko odbyło się książkowo. Jej oprawca nie od razu brutalnie przystąpił do swego dzieła. Najpierw zbudował pewną otoczkę, stworzył klimat idealny dla rozpanoszenia swoich macek. Był postacią poważaną i szanowaną. W niewielkiej miejscowości ceniono go i lubiano. Także w domu Ani, w którym bywał gościem. Katolicka rodzina cieszyła się z odwiedzin proboszcza. Rodzice nastolatki nie podejrzewali, że to preludium do tragedii, która omal nie zniszczyła życia ich córce. A duchowny powoli, bardzo systematycznie przekonywał Anię, że jest wspaniała, wartościowa i wyjątkowa. Wmawiał jej, że zasługuje na to, co najlepsze. Powoli otaczał ją pajęczyną brudu, by od słów przejść do czynów. A wszystko miało być ich osobistą tajemnicą. Z każdym dniem życie dziewczyny stawało się coraz bardziej dramatycznym koszmarem. Jak jej się wydawało, sytuacją bez wyjścia.

Wobec treści tej książki nie można przejść obojętnie. Na każdym bez wyjątku zrobi ona ogromne wrażenie dzięki wstrząsającej i bardzo szczerej relacji. Bez znieczulenia i żadnej taryfy ulgowej przeżywamy trudne chwile z Anią. Jej życie za sprawą jednego człowieka, który okazuje się potworem, zmienia się w piekło. Ania opuszcza się w nauce, zamyka w sobie, traci radość życia i wiarę, w której duchu była wychowywana od dziecka. Wszystkie wartości, jakie jej wpajano, tracą sens. Jej oprawca, mimo jej protestów, krzywdzi ją bez wyrzutów sumienia, w imię swojej chorej obsesji. Podczas czytania non stop ocierałam łzy, cierpiąc wraz nastolatką, która niczym nie zawiniwszy, musiała przejść gehennę. Z oczu kapały łzy, a w kieszeni otwierał się nóż. Nóż za sprawą postępowania osoby, od której – nic dziwnego – wszyscy wymagają nienagannej postawy moralnej, ale i za sprawą tego, że przez wiele lat setki dzieci nie miały jak i gdzie szukać pomocy, a problem był tematem tabu i zamiatano go pod dywan.

Ania na szczęście otrzymała wsparcie i pomocną dłoń. Zdrowienie jej duszy było jednak procesem długotrwałym i bardzo trudnym. Długo bolało, długo krwawiły rany zadane z wyjątkowym okrucieństwem.

Ten tytuł wywołuje masę emocji: złość, bezsilność, współczucie wobec pokrzywdzonej. Uświadamia powagę problemu i jego wpływ na życie młodej osoby, która wiele doświadcza. Trudno opisać wszelkie uczucia, jakie towarzyszą w trakcie czytania i po lekturze „Nigdy więcej”. Ta historia przynosi też nadzieję, że nawet z tak głębokiej otchłani jest wyjście i że każde zło można pokonać, choć nie jest to łatwe. Oby ta opowieść trafiła do wszystkich osób, którym będzie w stanie dodać otuchy i pomoże w trudnej sytuacji.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd