Reklama

Miecz Damoklesa ciągle nad nami wisi

KenGoKang
04.11.2019

W filmie „Gry wojenne” młody haker włamuje się do wojskowego komputera, przez przypadek uruchamiając program mogący zapoczątkować globalny konflikt nuklearny. Obraz ten powstał w 1983 roku – okresie, w którym relacje pomiędzy Związkiem Radzieckim a USA były szczególnie napięte (Władimir Kriuczkow zdradził w wywiadzie z 1999 roku, że w 1994 roku „groźba wybuchu wojny nuklearnej stała się niebezpiecznie bliska”). Rodric Braithwaite w swojej książce prowadzi nas zaś w o wiele wcześniejsze czasy, do samych początków ery atomowej. Pisze o pracach Marie Skłodowskiej-Curie nad rozszczepieniem atomu, projekcie Manhattan i ataku na Hiroszimę, a to zaledwie mały wycinek zagadnień poruszanych przez niego w książce.

Czy uda się opowiedzieć o czasach zimnej wojny dogłębnie, wnikliwie i niebanalnie? Autorowi na pewno udało się przedstawić bardzo różnorodne zagadnienia w sposób zwięzły i syntetyczny, nie uniknął on jednak pewnych uproszczeń. Książka zadowoli więc z pewnością osoby pragnące zyskać wgląd w dzieje odkryć naukowych oraz sekrety polityki wielkich mocarstw, przedstawione oszczędnie i sumarycznie. Może nie wystarczyć jednak czytelnikom bliżej zainteresowanym tematem.

Ciekawymi tropami, podejmowanymi przez Braithwaite’a, jest motyw zagrożenia nuklearnym konfliktem w literaturze i filmie dawnych czasów. Autor kilkakrotnie nawiązuje do „Doktora Strangelove”, dociekając, kto mógł być dla Stanleya Kubricka pierwowzorem stworzonej przez niego postaci. Przyznać jednak muszę, iż moje oczekiwania były pod tym względem o wiele większe. Przeczytamy tu wprawdzie krótką informację o „Ostatnim brzegu” Nevila Shute’a, jednak miłośników prozy postapokaliptycznej rozczarować może tak skrótowe ujęcie tematu. Wielka szkoda, gdyż wzmianki o filmach propagandowych, takich jak pochodzący z 1950 roku „Ratuj się kto może”, pokazujący na przykładzie żółwia, jak radzić sobie w obliczu nuklearnego zagrożenia, bądź reprodukcjach plakatów z dawnych czasów, czynią książkę o wiele ciekawszą. Żałuję więc, iż autor częściej nie podąża tą drogą.

„Armagedon i paranoja” z pewnością zaciekawi osoby pragnące, by w ich ręce trafiła rzetelna i wnikliwa publikacja poświęcona historii zimnej wojny – raczej zainteresowane wielką polityką niż nastrojami społecznymi panującymi w tamtym okresie. Moje oczekiwania względem publikacji były zgoła inne, lecz nie mogę nie docenić dzieła Rodrica Braithwaite’a, gdyż jego monumentalna praca ukazuje szereg różnorodnych zagadnień w sposób przekrojowy i wyważony.

Obecnie wizja nuklearnego konfliktu mniej niepokoi ludzkość. Koncentrujemy się raczej na zagrożeniach związanych z degradacją środowiska naturalnego. Brytyjski autor nie jest jednak pewny, iż stare niebezpieczeństwa zostały całkowicie zażegnane: „Ludzie będą zmuszeni w dalszym ciągu żyć na wulkanie, polegając, na ile się da, na szczęściu, wspierani być może przez dobre zarządzanie. Miecz Damoklesa nadal wisi, ale jednak na nieco mocniejszej nici”.

Ewa Szymczak

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd