Niezagojone rany

michal3
14.09.2019
Okładka książki Purpurowe rzeki Jean-Christophe Grangé
Średnia ocen:
7,6 / 10
1134 ocen
Czytelnicy: 2470 Opinie: 134

Nie każdy może być Sherlockiem Holmesem. Większość znanych nam detektywów czy policjantów to osoby mimo wszystko do bólu zwyczajne, acz zdeterminowane i wierne swoim zasadom. Takich ludzi – jako czytelnicy – szanujemy i im kibicujemy. Chcemy, aby – nierzadko po długim i mozolnym śledztwie – morderca lub mordercy trafili za kratki na długie lata. Zdarza się jednak tak, że sytuacja prezentuje się zgoła odmiennie. To przestępca, pomimo całego swojego zepsucia, zyskuje naszą sympatię. Możemy nawet nie być tego do końca świadomi, a wręcz w ogóle tego nie zauważyć i oszukiwać się, aż do wielkiego finału, kiedy to kryminalista przegrywa i zaczynamy czuć złość.

Jean-Christophe Grangé w swoim debiucie w bardzo barwny i wręcz kwiecisty sposób opisuje dwa śledztwa. Tym samym mamy okazję przyjrzeć się pracy dwóm różnym typom gliniarzy. Pierwszy, doświadczony Niemans, jest policjantem brutalnym i trochę już znudzonym dotychczasowym życiem. Wie dokładnie, co ma robić, ufa swoim przeczuciom i jest przekonany, że prędzej czy później znajdzie każdego przestępcę. Drugi, młody Abdouf, czuje się jak ryba w wodzie między kryminalistami, świetnie się odnajduje podczas pracy w terenie i wciąż czeka na wielką sprawę, która zdominuje jego życie.

Oczywiście w pewnym momencie lektury oba śledztwa łączą się w jedno. Jednak zanim do tego dojdzie, Grangé postawi na drodze naszych bohaterów wiele wyzwań i trudności. Niemans trafia do małej miejscowości znajdującej się w Alpach w związku z odnalezieniem zmaltretowanych zwłok. Ciało jest wymyślnie okaleczone, a mieszkańcy ewidentnie nie mówią wszystkiego. Z kolei Abdouf podąża śladem własnej intuicji, łącząc pozornie niepowiązane kradzieże w jedną sprawę. Tym samym zagłębia się w coraz mroczniejszą przeszłość, gdzie każdy nowy ślad wydaje się nie pasować do pozostałych.

Grangé stworzył interesujący kryminał o lekko przesadzonym finale. Zdaję sobie sprawę, że raz na jakiś czas trzeba zaskoczyć czytelnika niespodziewanym zwrotem akcji, jednak sama intryga wydaje się więcej niż nieprawdopodobna. Na szczęście nie wpływa to na przyjemność odkrywania nowym wskazówek i próby odgadnięcia, kto jest mordercą. Liczne odesłania do przeszłości, a także brak pewności co do motywu wskazują, że mamy do czynienia z czymś niebanalnym i absolutnie nie powinniśmy ufać temu, na co zwracają uwagę główni bohaterowie.

Należy również pochwalić autora za styl, chociaż wiem, że nie każdemu on podpasuje. Grangé pisze z pewną dziwną manierą, jednakże – kiedy już się do niej przyzwyczaimy – to odkryjemy, że co chwilę przewracamy kartki, połykając kolejne strony. Książkę czyta się błyskawicznie, a narracja pierwszoosobowa i krótkie rozdziały tym bardziej nie pozwalają oderwać się od lektury. Więc nie zdziwcie się proszę, jeśli odkryjecie, iż przeczytaliście „Purpurowe rzeki” w dwa, góra trzy wieczory.

Warto również podkreślić, że książka momentami bywa bardzo brutalna. Już na samym początku obserwujemy, jak komisarz Niemans znęca się nad agresywnym chwilę wcześniej kibicem. Również opisy z miejsca zbrodni oraz wyniki przeprowadzonych sekcji nie należą do najprzyjemniejszych momentów lektury. Nie chcę analizować, czy Grangé celowo zdecydował się na ukazanie pewnej dozy brutalności, aby trochę zbulwersować czytelników, czy też nie chciał nic zatajać, gdyż życie policjantów pełne jest różnych form przemocy, ale uprzedzam, gdyż wiem, że nie każdemu będzie to pasować.

„Purpurowe rzeki” to wciągająca książka. Intensywna, angażująca i sprawiająca, że żadna noc nie jest za krótka, aby wstać odrobinę niewyspanym do szkoły czy pracy. W końcu im szybciej skończymy książkę, tym prędzej dowiemy się, kto zabił. A to, kim jest morderca, czasem jest ważniejsze niż przygotowanie pisma dla szefa czy zaliczenie kolokwium na trójkę. Tak więc śmiało możecie sięgnąć po Grangé, bo śledztwo będzie niesamowicie absorbujące.

Michał Wnuk

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd