O Japonii, problemach kobiet i książce „Kobiety w białym kimonie” rozmawiamy z jej autorką Aną Johns

LubimyCzytać
20.01.2021

O kobietach w Japonii lat 50. XX wieku, zakazanych związkach międzykulturowych w czasie amerykańskiej okupacji oraz o konsekwencjach, które ze sobą niosły, rozmawiamy z Aną Johns, autorką powieści „Kobieta w białym kimonie”. Książka została znakomicie przyjęta przez czytelników na całym świecie.

O Japonii, problemach kobiet i książce „Kobiety w białym kimonie” rozmawiamy z jej autorką Aną Johns
Reklama

Kobieta w białym kimonie książka„Kobieta w białym kimonie”, Ana Johns

[OPIS WYDAWCY] Dwie kobiety, dwie historie i dwie kultury, które splatają się w jedną, niewiarygodną całość. Japonia, lata 50. XX wieku. Naoko, młodziutka Japonka zakochuje się w żołnierzu amerykańskiej marynarki wojennej, który jest jednocześnie jej wielką miłością i wrogiem ojczyzny. Poślubienie go oznaczałoby dla niej hańbę i wydziedziczenie. Tymczasem kilkadziesiąt lat później dziennikarka Tori Kovač znajduje zaadresowany do jej umierającego ojca list, który odsłania wielką, rodzinną tajemnicę. Kobieta rozpoczyna prywatne śledztwo, które odkryje przed nią dużo więcej, niż tylko prawdę o życiu swojego rodzica.

Sandra Kamińska*: Twoja imponująca powieść „Kobieta w białym kimonie” została przetłumaczona na 21 języków i pokochali ją czytelnicy na całym świecie. Co więcej, jest to twój debiut! Czy podejrzewałaś, że ta historia może tak bardzo spodobać się odbiorcom?

Ana Johns: Dziękuję za tak miłe słowa. Czy podejrzewałam, że ta historia może spodobać się tak wielu osobom? Większość historii z tego okresu koncentruje się wokół konfliktu drugiej wojny światowej na większą skalę. Ja natomiast skupiłam się na osobistych historiach, w których znalazłam konsekwencje prowadzonej wcześniej wojny. Więc nie, nie podejrzewałem, ale miałam nadzieję. Tak, miałam nadzieję.

– Wojna zakończyła miliony istnień, Naoko. Niewiele brakowało, a zniszczyłaby nasz kraj. Amerykańska okupacja dopiero co ustała, a ty... ty łajdaczysz się z nimi, nosisz ich ubrania, słuchasz ich muzyki, chcesz wyjść za jednego z nich. – Taro zaczyna chodzić tam i z powrotem. – Jak myślisz, w jakim świetle stawia to naszą rodzinę? 

Twoja powieść to przede wszystkim historia zakazanej miłości pomiędzy młodziutką Japonką i amerykańskim żołnierzem marynarki wojennej. Historia wręcz szekspirowska! Skąd przyszła inspiracja do tej niezwykłej fabuły?

Chociaż „Kobieta w białym kimonie” to dzieło fikcyjne, to została zainspirowała wydarzeniami historycznymi, prawdziwymi ludźmi i prawdziwymi historiami, w tym historią mojego ojca o pięknej Japonce, którą pokochał, kiedy pełnił służbę w marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych. Jej rodzina zaprosiła go na tradycyjną ceremonię picia herbaty, ale mimo że nauczył się wymaganej etykiety i ćwiczył język japoński, rodzina nie zaakceptowała go jako kandydata na męża dla ich córki. Jego historia i setki podobnych, zainspirowały moją powieść.

Reklama

Czytając, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że na głębszym poziomie nie jest to opowieść o miłości, ale przede wszystkim opowieść o KOBIECIE. Kobiecie kochance, żonie, matce, córce… O tych wszystkich rolach i odcieniach, które mamy w sobie. Czy idę dobrym tropem?

Tak, masz całkowitą rację. Obie narracje, choć w różnych ramach czasowych i różnych kulturach, dotyczą podobnych relacji rodzinnych i problemów społecznych dotyczących kobiet.

Skupmy się zatem na tym temacie. Jak wyglądała sytuacja Japonek w latach 50. XX wieku? Główna bohaterka powieści, Naoko, w pewnym momencie mówi do ojca „Kobiety podejmują własne decyzje”, za co dostaje policzek i dowiaduje się, że w jego domu to on podejmuje decyzje. 

Japonia lat 50. XX wieku to czas, w którym tradycje starszego pokolenia walczyły z nowszym, młodszym sposobem myślenia, na który silnie wpłynęła kultura zachodnia z powodu amerykańskiej okupacji. To pokoleniowe zderzenie kulturowe wymusiło niewyobrażalne wybory ze wszystkich stron, a ich konsekwencje rozeszły się jak fale na kolejnych pokoleniach.

Przypominam jej o naszych licznych wyprawach do świątynnego Drzewa Życzeń. I o tym, że kapłani zanoszą codziennie modły, żeby wiatr uwolnił powierzone mu życzenia. – Czy nie zawieszałam białych wstążek na każdej gałęzi, Kiko? Było ich tak wiele, że gałęzie uginały się pod ich ciężarem. Co tydzień prosiłam o trzy rzeczy: prawdziwą miłość, własną rodzinę i dom, który będzie nas chronił. Czy wiatr nie unosił moich wstęg? Moje życzenia nie zostaną spełnione? Kiko marszczy twarz, po czym posługując się słowami jak toporem, rozprawia się z moimi życzeniami jedno po drugim: – Miłość cię zaślepia i nie widzisz, co jest prawdą, Naoko.

Japonia jest tak naprawdę kolejną bohaterką książki. Opisy tradycji, ubrań, ceremonii, zwyczajów… to wszystko jest w powieści opisane niezwykle barwnie i pasjonująco. Ale Japonia w „Kobiecie w białym kimonie” ma też drugą stronę, ciemniejszą. Jak wyglądał reaserch do pracy nad książką?

Ikoniczny krajobraz Japonii stał się bohaterem mojej powieści nie tylko ze względu na zanurzenie się w kulturze, ale także ze względu na ważne duchowe wierzenia, które są z nią nierozerwalnie związane. W kontekście historycznym starałam się, aby obie narracje były jak najbardziej dokładne, zarówno pod względem środowiska, w którym się rozgrywają, jak i zasad panujących w danym społeczeństwie. Ten reaserch był bardzo czasochłonny, trwał aż sześć lat. Czasem jeden akapit był wynikiem kilku dni pracy.

Internet był jednak nieoceniony podczas pracy nie tylko ze względu na liczne artykuły i materiały źródłowe, ale także ze względu na możliwość wirtualnego podróżowania po świecie i poznawania z pierwszej ręki doświadczeń ludzi  — amerykańskich weteranów wojennych i ich japońskich narzeczonych. Ale to odnalezienie i spotkanie stu dorosłych dzieci urodzonych ze związków Japonek i amerykańskich żołnierzy, którzy zostali przekazani do sierocińca Elizabeth Saunders Home w Japonii, nadało historii tej historii serce. To odkrycie było też moją największą niespodzianką.

Woda spływa mi z mokrych włosów i sunie kropelkami po policzkach. Zbiera się na rzęsach, zasłania mgłą załzawione oczy. Otworzyć, zamknąć... otworzyć, zamknąć. Mrużę powieki, by widzieć wyraźnie. W towarzystwie innych niemal jestem w stanie to znieść, ale tutaj, podczas tej najczarniejszej z nocy i w samotności? Smutek i zmartwienie są nie do wytrzymania. W myślach wracam do przeszłości, wspominam swoje decyzje, wybory dokonane za mnie... Gdybym wybrała inaczej, czy okaasan byłaby tu przy mnie? Czy ja bym tutaj była? I co by się stało z dzieckiem? 

No właśnie, w swojej powieści poruszasz bardzo ważny temat, o którym słyszy się niewiele: niechcianych dzieci z mieszanych japońsko-amerykańskich związków. Mówisz o tym, że w czasie amerykańskiej okupacji Japonki urodziły ponad dziesięć tysięcy dzieci amerykańskich żołnierzy. Co się z nimi działo? Jak wyglądało ich życie i życie matek?

Każda historia była inna, a jednak prawie każdy adoptowany (z sierocińca Elizabeth Saunders Home w Japonii - przypis SK) miał podobne wspomnienia: zostałem porzucony, nikt mnie nie chciał. Ich słowa były sprzeczne z tym, co pokazały moje badania i wywiady z emerytowanymi żołnierzami — jak trudne w rzeczywistości było poruszanie się po uprzedzeniach społecznych w tamtym szczególnym czasie. Ich matki były prawdziwymi bohaterkami, a niektórzy ojcowie z całych sił próbowali sprostać wymaganiom japońskiej kultury, o czym ich dorosłe dzieci nie wiedziały.

Cała powieść porusza ten bardzo złożony temat. To społeczeństwo, a także trzy rządzące siły — rząd Japonii, rząd Ameryki oraz armia Stanów Zjednoczonych — całkowicie w tej sytuacji zawiodły. I chociaż czasy się zmieniły, wybaczenie i wyleczenie serc wymagało czasu. Wraz z wiedzą przychodzi odpowiedzialność, a odkąd posiadłam tę wiedzę, wzięłam odpowiedzialność za przekazanie jej dalej. 

Ana Johns pisarka

Twoja książka rozgrywa się na dwóch planach, skupiając się na dwóch bohaterkach. Co daje pisarzowi ten typ narracji?

Reklama

Tak, dwie ramy czasowe były potrzebne, ponieważ to tak naprawdę historia dwóch kobiet. Jedna to amerykańska dziennikarka próbująca rozwikłać ukrytą i zaskakującą przeszłość swojego ojca, a druga to młoda Japonka w Japonii z lat 50. XX wieku, próbująca odnaleźć się w zmieniającym się świecie. To również opowieść o przejmującej tajemnicy, która je łączy.

Czy kiedykolwiek planujesz jeszcze ponownie sięgnąć po temat Japonii? Jakie masz plany na następne powieści?

Akcja powieści, którą teraz piszę, nie rozgrywa się w Japonii, ale jest to tak cudownie bogaty i żywy krajobraz, że pewnego dnia z pewnością zobaczę tam inną historię.

*Sandra Kamińska – copywriterka, fotografka, blogerka, freelancerka. Aktualnie nadaje z Portugalii.

Przeczytaj fragment powieści „Kobiety w białym kimonie”.
Książka jest już dostępna w sprzedaży.

Kobiety w białym kimonie

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Artykuł sponsorowany

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
2946
4
20.01.2021 15:00

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd