Nie zardzewiała

Zicocu
25.03.2021
Okładka książki Stara miłość Sándor Márai
Średnia ocen:
7,3 / 10
11 ocen
Czytelnicy: 94 Opinie: 1

Dziecięciem będąc, drodzy Państwo, zakładałem, że jest literatura dla ludzi młodych i że jest literatura dla ludzi starych. I choć okres szczenięcy dawno za mną, więc nie bardzo mogę się wypowiadać za człowieka, którym już nie jestem, to wiem bez pudła — za czytanie oraz, co więcej, upajanie się kimś tak kanonicznym, tak klasycznym, jak Márai, zostałbym bez wahania wpisany na listę ludzi w wieku co najmniej średnim. Cóż mogę rzec, zgodziłbym się na tę porażającą ofiarę, bo „Stara miłość” to wspaniała lektura; lektura, jakie dziś spotkać można niezwykle rzadko.

Zbiór w świetnym wyborze oraz jeszcze lepszym tłumaczeniu Ireny Makarewicz pokazuje węgierskiego pisarza jako specjalistę przede wszystkim w dwóch kwestiach: przełomie, oraz rodzinie (oraz, oczywiście, czasami łączącego oba wielkie tematy). Ta pierwsza jest o tyle charakterystyczna, że bardzo rzadko zmiana zachodząca w bohaterach zostaje zapowiedziana, bardzo rzadko związana jest z potężnym zewnętrznym bodźcem, który tak często napędza literatów; Márai z całą pewnością nie zalicza się do skrybów wielkiej historii, do analityków cykliczności dziejów czy odkrywców tajemnych sił rządzących rozwojem cywilizacji. Wręcz przeciwnie, jednym z jego ulubionych chwytów jest ukazywanie, jak niewiele trzeba — z perspektywy obcego, z perspektywy eksterioru — żeby jednostka podjęła nagłą decyzję o całkowitym przemodelowaniu swojego uporządkowanego (aby nie powiedzieć: mieszczańskiego) zwykle życia, swojej codzienności. „Stara miłość” pozwala mnożyć przykłady bez końca: czy to znalezienie przypadkowego klucza (co mówi rozsądek: wyrzuć go; co robi bohater — rusza na poszukiwanie zamka, do którego mógłby pasować), czy rozwód znajomych prowadzący do fundamentalnej refleksji nad własnym związkiem, czy w końcu dziwne zachowanie kolegi w dniu jego urodzin, które rzutuje na całe późniejsze życie — drobnostki o formacyjnej sile. Márai uwielbia pochylać się nad jedną prostą sytuacją i zastanawiać się, czy ona jedna może okazać się kamieniem węgielnym niedającego się na pierwszy rzut oka skatalogować życiorysu. Zdarza się Węgrowi ten schemat odrzucać, a nawet odwracać (w nieco mniej udanej „Nieruchomości” wielkie zdarzenie prowadzi tylko do tego, że wszystko zostaje po staremu, podobnie sprawa m się w „Letniej znajomości”), ale to właśnie refleksja nad ukrytym przełomem stanowi jądro jego poetyki.

Rodzina — cóż, tu już Márai jest bardziej konwencjonalny, ale na pierwszy rzut oka widać, jak silny motor stanowi dla niego zastanawianie się nad tym, co znaczą więzy krwi i jak bardzo potrafią krępować. Węgier odkrywa karty bardzo szybko, bo już drugi w tomie „Ernő” pokazuje, że pisarz będzie czyhał na każde zachowanie w odniesieniu do brata, wuja czy dzieci, które uznać można za niekonwencjonalne. Zresztą autor sam przyznaje się do swojej wielkiej fascynacji – w opowiadaniu zatytułowanym, nomen omen, „Rodzina” zdradza, że kto nie zbadał tego morza, tego prażywiołu, który tworzy wraz ze swoimi krewnymi, ten nigdy nie będzie w stanie napisać nic prawdziwego. I tak przygląda się Márai temu, jak matki policzkują synów, jak ojcowie odbierają córkom resztki wolności, jak bracia bezlitośnie walczą o resztki spadku, które już nie mają wartości — właśnie dlatego, że są braćmi, a nie obcymi ludźmi próbującymi napchać kieszenie. Szkoda tylko jednego: Węgier żył w czasach, gdy definicja rodziny była bardzo ściśle określona, w związku z czym i jego proza jest pod tym względem bardzo konserwatywna; chciałbym zobaczyć literata tak silnie skupiającego się na psychologicznych detalach w starciu ze współczesną, dużo bardziej skomplikowaną sytuacją.

Ostatnią rzeczą, bez której nie wyobrażam sobie dyskusji o Máraim, jest poczucie humoru – a właściwie jego brak. Węgierskiemu pisarzowi rzadko zdarzało się sięgać po narzędzia komiczne, nawet w najwcześniejszych próbach, ale zbiór tak różnorodny, jak „Stara miłość” pozwala czytelnikowi doświadczyć również i takich opowiadań. I okazuje się, że choćby dla takich wyjątków warto sięgnąć po coś innego niż powieści Węgra, bo „Miłość Higginsa”, tekst po brzegi wypełniony ironią, to prawdziwa perełka. A przecież jest jeszcze „Rosyjskie imię”, drugi mocny dowód tego, iż autor sprawdziłby się także w bardziej kąśliwej formie.

„Stara miłość” to zbiór, który przyniósł mi mnóstwo radości. Wielu pisarzy brało się za bary z wielkimi tematami i wychodziło z nich zwycięsko (choć pewnie większość poległa, ale historia o przegranych nie pamięta), lecz rzadko zdarza się, żeby ktoś tak utalentowany, jak Sándor Márai postanowił poświęcić tak dużo uwagi codzienności i jej małym tajemnicom. Jeśli mają Państwo ochotę na odrobinę klasyki w wydaniu nieco świeższym niż najbardziej zgrane w naszym kraju płyty, to ta książka będzie idealnym towarzyszem zimowych wieczorów.

Bartosz Szczyżański

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd