Moje bohaterki są osobami z krwi i kości – mówi Tanya Valko, autorka powieści „Arabska wendeta“

LubimyCzytać
12.10.2020

Trzynastego października będzie miała premierę powieść „Arabska wendeta”. Jej autorka Tanya Valko opowiada o pracy nad książką, o tym, czy utożsamia się ze swoimi bohaterkami i o największych, jej zdaniem, stereotypach dotyczących Bliskiego Wschodu.

Moje bohaterki są osobami z krwi i kości – mówi Tanya Valko, autorka powieści „Arabska wendeta“

 Arabska wendeta, Tanya Valko[OPIS WYDAWCY] Czy tylko terrorysta Jasem Alzani kieruje się starą biblijną i koraniczną zasadą „oko za oko, ząb za ząb”? Czy pragnienie zemsty nie tkwi w każdym z nas?

Daria Salimi vel Darin al-Saud zostawia za sobą praworządny świat, bo pomsta za zmarnowane lata i krzywdy staje się celem jej życia, Marysia zaś w głębi ducha pragnie zemścić się na swojej rywalce Salmie, która odebrała jej życiowego partnera, Hamida Binladena. Czy pandemia COVID-19 ogarnie też arabski świat, zagrozi członkom rodziny Salimich, rozprawi się z ich wrogami, ale czy nie zagrozi tym, których kochają?

Reklama

Akcja najnowszej powieści toczy się nie tylko w Libii i Arabii Saudyjskiej, ale także na włoskiej wyspie Lampedusa, w Mediolanie, na Gran Canarii, w Maroku i na Saharze.

„Arabska wendeta”, jak wszystkie książki Tanyi Valko, wzbudza gorące emocje i trzyma w napięciu do ostatniej strony.

Artur Krasicki: W swoich książkach przedstawia pani świat bogactwa i władzy, ale też niewyobrażalnej biedy. Jakie jeszcze kontrasty są najbardziej widoczne w krajach, w których pani mieszkała?

Tanya Valko: Z niewyobrażalną biedą zetknęłam się w Azji, a na Bliskim Wschodzie ludziom raczej dobrze się powodzi, choć tak jak na całym świecie są i biedniejsze regiony. Aktualnie sytuacja bardzo się zmieniła, co jest związane z wojną w Iraku i Syrii, która spowodowała dołączenie mieszkańców tych krajów do grupy najbiedniejszych. Na przykład w Arabii Saudyjskiej nie ma nędzarzy, a żebracy na ulicach pochodzą z ościennych krajów, Jemenu czy Bahrajnu. W Indonezji zaś, w której mieszkałam sześć lat, z jednej strony mamy ludzi dobrze sytuowanych ze średniej klasy, bogaczy i milionerów, a z drugiej biedotę, która żyje na pograniczu ubóstwa. W samej Dżakarcie slumsy liczą sobie dwa i pół miliona mieszkańców, a głodne dzieci, częstokroć chore, żebrzą na ulicach.

Jakie są według pani największe stereotypy dotyczące Bliskiego Wschodu?

Najczęstszymi stereotypami dotyczącymi krajów arabskich Bliskiego Wschodu są bezwzględność jego mieszkańców, fanatyczna wiara, podłe zachowanie mężczyzn i uciemiężenie kobiet. W moich książkach nigdy nie ukazuję tylko jednej strony medalu. Zawsze oprócz męskich szowinistów występuje dobry i honorowy Arab (znałam takich wielu), oprócz ortodoksów czy wręcz dżihadystów – ludzie umiarkowanie wierzący lub ateiści. Niektórzy moi męscy bohaterowie, tj. Hamid Binladen, w którym kocha się większość moich Czytelniczek, są mężczyznami godnymi naśladowania. Jego największym antagonistą jest terrorysta Jasem Alzani, którego wszyscy serdecznie nienawidzimy. W moich powieściach przedstawiam też niszczącą siłę fundamentalistycznej wiary na przykładzie kalifatu i tak zwanego Państwa Islamskiego, a z drugiej strony działania charytatywne i przyjacielską naturę Arabów.

„Książę może tylko mieć nadzieję, że jego młoda żonka nie odziedziczyła temperamentu po mamusi, która jednego męża Libijczyka pochowała, ponoć nawet zabiła, z drugim, Polakiem, się rozwiodła, a ilu kochanków i absztyfikantów przeszło przez jej łóżko, to jeden Bóg wie. Bo nie wie tego na pewno jej aktualny mąż Aszraf al-Rida. Zresztą chyba zupełnie go to nie obchodzi, bo wygląda na zadowolonego i szczęśliwego mężczyznę.”

Tanya Valko, „Arabska wendeta”

A jeśli chodzi o złą sytuację kobiet i dzieci?

Inne uprzedzenia dotyczą Arabów ciemiężców, szczególnie kobiet i dzieci. Oczywiście, że takie sytuacje się zdarzają, sama je opisywałam, lecz nie możemy generalizować i oskarżać każdego Araba o szowinizm, sadyzm i podłość. Tym samym krzywdzimy pozostałą część uczciwych i dobrych ludzi. Następnym uprzedzeniem jest opinia, że każdy Arab czy muzułmanin to prymityw bez wykształcenia. Powiem, że z tak zdolnymi ludźmi, z jakimi spotkałam się na Bliskim Wschodzie, nigdzie nie miałam do czynienia. Bo w końcu kto i gdzie rozdzielił nasze bliźniaczki syjamskie Olgę i Darię z Janikowa, jak nie saudyjscy lekarze w Rijadzie?

Życie zagranicą miało istotny wpływ na pani twórczość?

Tak. Ponad dwudziestoletni pobyt w krajach muzułmańskich, zarówno w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie, jak i w Azji dał mi pożywkę do napisania książek. Przyczyniło się do tego również moje wykształcenie, gdyż z zawodu jestem orientalistką-arabistką, jednak bez codziennego życia w Libii, Arabii Saudyjskiej i Indonezji oraz odwiedzenia prawie wszystkich krajów arabskich, miałabym tylko wiedzę uniwersytecką. Dzięki osobistym przeżyciom jestem wiarygodna, gdyż większości opisywanych sytuacji doświadczyłam na własnej skórze.

Reklama

To znaczy?

Poznałam ludzi, których opisuję, czytałam lokalną prasę i oglądałam arabską telewizję, rozmawiałam zarówno z Arabami jak ich żonami, milion razy w arabskich kuchniach gotowałam kuskus i piekłam bahlawę. Uczestniczyłam w weselach i stypach, w niezwykłych dla przeciętnego śmiertelnika wydarzeniach, takich jak ślub syna Muammara Kaddafiego czy konferencja praw człowieka zorganizowana przez córkę pułkownika Aiszę w Trypolisie. Byłam blisko akcji Women4Drive w Rijadzie, gdzie pierwsze Saudyjki usiadły za kierownicą w 2011 roku. Mogłabym tak długo wymieniać.

Utożsamia się pani ze swoimi bohaterkami?

Moje bohaterki są osobami z krwi i kości, gdyż posiadają wiele cech moich, mojej córki, czy przyjaciółek i koleżanek, znajomych i antagonistek. Jednakże nigdy nie piszę niczyjej biografii i w żadnej postaci nikt tak do końca się nie odnajdzie. Protoplastka rodu Salimich, Dorota, aktualnie może mnie trochę przypominać, choć na początku sagi była głupią gęsią i straszliwie mnie denerwowała. W jej historii połączyłam doświadczenia moich dwóch koleżanek, które miały mężów Libijczyków i obie zostały przez nich tragicznie skrzywdzone. Ale dalsze dzieje bohaterki powstały na podstawie wydarzeń czy losów już zupełnie innych osób. Pierworodna Doroty, Marysia, za młodu przypominała moją upartą i kontrowersyjną córkę, lecz z biegiem lat i z biegiem dni postarzała się i kompiluje charaktery znanych mi dojrzałych kobiet.

Gdyby miała pani określić typ swoich bohaterek, jakie cechy charakteru wymieniłaby pani w szczególności?

Nie mam jakiegoś szczególnego typu kobiety, który bym preferowała. Moje bohaterki są twarde i miękkie, przebojowe i ciepłe kluchy, kreatywne i totalnie bez pomysłu, kochliwe i o kamiennym serduszku. Są to kobiety prawdziwe, choć czasami wydaje się, że tak jak one Europejki nie mogłyby postąpić.

Tanya Valko

Czy tworząc bohatera, należy go lubić, czuć do niego sympatię?

Przede wszystkim trzeba posiadać zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób, umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, czy spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość. Jak już wspominałam, w moich powieściach występują bohaterowie, których kochamy i nienawidzimy, krytykujemy i wspieramy. Jeśli ja będę odczuwała empatię do moich postaci, to przekażę ją Czytelnikowi. Ogromna ilość bohaterów jest wzorowana na postaciach rzeczywistych, nie raz nawet historycznych czy publicznych, jednak to beletrystyka i nawet najbardziej realne postaci są umieszczone w kokonie literackiej fikcji.

„Kula wymierzona prosto w serce wielkiego jak tur mężczyzny odbiera mu to, co najcenniejsze. Z tą chwilą świat wielu osób zebranych w tym elitarnym towarzystwie upada albo zmienia się nieodwracalnie. Wszystko idzie w niepamięć. Nikną miłość, pasja, stabilizacja i spokój, beztroska i równowaga. Ład i bezpieczeństwo odchodzą w zapomnienie. Osoby z najbliższego otoczenia księżnej Darii przypuszczają, czyja to sprawka. Kto stoi za tak haniebną zbrodnią.”

Tanya Valko, „Arabska wendeta”

Jakie tematy są pani szczególnie bliskie?

Co może interesować orientalistkę-arabistkę? Wiadomo: kultura i religia, historia, literatura i socjologia krajów arabskich. Bardzo namiętnie kiedyś studiowałam „Koran” z czysto poznawczych względów, porównywałam go z Biblią, szczególnie ze Starym Testamentem. Trzy monoteistyczne religie przeplatają się i dublują w wielu teoriach, nakazach i zakazach. Prywatnie natomiast uwielbiam literaturę faktu, reportaże, thrillery, w życiu nie przeczytałam jednak romansidła, chyba że napisanego przez konkurencję. Nie przepadam też za książkami obyczajowymi z wyjątkiem obyczajówek orientalnych.

Dlaczego warto sięgnąć po „Arabską wendetę”?

W „Arabskiej wendecie” poruszę najgorętszy aktualnie temat: ogarniającą cały świat pandemię koronawirusa i pokażę, jak Bliski Wschód sobie z nią radzi. Powieść wzbudza gorące emocje i trzyma w napięciu do ostatniej strony. Ukazuje ludzkie namiętności, akcja dosłownie mknie, a postaci nas intrygują – kochamy je lub nienawidzimy całym sercem. Książkę polecałabym też panom, którzy coraz częściej sięgają po moją literaturę i uczestniczą w spotkaniach autorskich, gdyż jest to bardziej orientalny thriller, czasami pełen drastycznych opisów i przemocy, gwałtów i podłości, niż babskie czytadło. Najważniejsze, że całą serię można zacząć czytać nawet od ostatniego tomu i nadal będzie się na bieżąco, gdyż intryga zawsze jest sprawnie przeprowadzona. Dlatego można zacząć przygodę z orientalną sagą od „Arabskiej wendety”.

„A może tu i teraz zginąć razem z nimi?, zastanawia się, kiedy widzi na twarzy byłej żony wypisaną miłość do innego. Nie chce mu się dłużej żyć. Zemsta się wypełni i co dalej? Jaki nowy cel wyznaczy sobie na resztę swych dni? Jakiś kalifat? Durne Państwo Islamskie? To już przerabiał, to już przeszłość. Nawet nie wspomni kochającej go Eve i słodkiej córeczki. W tej chwili nic, ale to nic dla niego nie znaczą. Egipscy zamachowcy, którzy oczywiście rozpoznają go po oczach i kościach policzkowych, nie wiedzą, co robić. Przecież za chwilę odpalą podłożone ładunki. Przecież za dwie minuty tego piętra już nie będzie. Czego ten facet tu szuka?!”

Tanya Valko, „Arabska wendeta”

„Arabska wendeta” to dwunasty tom „Orientalnej sagi”. Nie obawia się pani wpadnięcia w rutynę?

Z jednej strony rutyna to sztampa i schematyzm (okropność!), ale z drugiej profesjonalizm, kompetencja i sprawność. Liczę, że w moich powieściach dominuje to drugie. Poza tym akcja książek przenosi się z kraju do kraju, za każdym razem odkrywam nowe tajemnice Orientu, a bohaterowie nie zasypiają gruszek w popiele i dostarczają nam wrażeń. Na kartach każdej premiery pojawiają się nowe postaci – czasami epizodyczne, a czasami zostają na dłużej. Nie ma schematów, nie ma żadnych szablonów, zawsze jest coś nowego i intrygującego. Wiosną na rynku pojawi się też moja kolejna powieść „Arabska Żydówka”. To kontynuacja orientalnej sagi w nowej odsłonie. Przeniosę moich Czytelników wraz z nowymi bohaterami na ziemie Izraela oraz Palestyny. Proszę mi wierzyć na słowo – będzie ciekawie.

Czym jest dla pani pisanie?

Pisanie to całe moje życie, a układanie historyjek ciągnie się od czasów, kiedy jeszcze nie znałam liter. Kiedy jako kilkulatka dzieliłam się jakąś wymyśloną opowiastką z moją rodziną, mama i tata zawsze napominali mnie: „Taniusiu, nie kłam”. Teraz zaś mogę kreować postaci i świat do woli. Już nie jestem kłamczuchą, tylko pisarką. Moja licealna koleżanka pamięta epizod, kiedy na lekcji wychowawczej opowiadaliśmy, co chcielibyśmy w życiu robić. Ja odpowiedziałam bez chwili zawahania, że chciałabym być pisarką. Marzenie się spełniło.

Reklama

Zdarzają się pani twórcze kryzysy?

Zawsze doradzam młodym pisarzom, żeby nigdy-przenigdy nie siadali nad czystą kartką papieru, czy przed białym ekranem komputera i dopiero wtedy zastanawiali się, co chcą napisać. Coś, co chcemy przelać na papier, musi być już w nas. Ja piszę czy notuję myśli w różnych miejscach. Spis treści do „Arabskiego księcia” wymyśliłam na fitnessie, kiedy przez godzinę pociłam się na bieżni. Potem prędko pobiegłam na maszyny, siadłam do dźwigni wzmacniającej mięśnie nóg i zapisałam wszystko w telefonie. Nawet nie czułam, jak strasznie nadwyrężam mięśnie, bo tak byłam zaaferowana notowaniem. Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żebym nie wiedziała, co napisać. Tak samo mam z gadaniem. Zawsze mam coś do powiedzenia.

Pamięta pani jakiś szczególny dowód uznania dla pani twórczości?

Pewnego razu leciałam samolotem z Irlandii do Polski. Koło mnie siedziała młoda dziewczyna, która zaraz po starcie wyciągnęła z torby moją powieść. Wbiłam oczy w okładkę, serce zaczęło mi łomotać, a na ustach wykwitł uśmiech. Zawsze jestem w szoku, kiedy widzę papierową wersję mojej książki w czyichś rękach – nadal nie mogę uwierzyć, że ja to wszystko napisałam. Czytelniczka niczego nie zauważyła, bo była już w połowie i lektura pochłaniała ją bez reszty. „Ciekawe?”, zagadnęłam w końcu. „Oczywiście!”, prawie wykrzyknęła. „Musi pani przeczytać. To najlepsza polska saga”. „Jakoś nie muszę”, odpowiedziałam, opanowując rozbawienie. „Dlaczego? Nie czyta pani książek?”, indagowała oburzona. Wyjęłam książkę z jej ręki, obróciłam okładkę rewersem do góry i wskazałam palcem na moje zdjęcie. „Napisałam ją”, oznajmiłam ciepło, widząc jej zszokowaną i rozanieloną minę. „Tanya Valko!”, wydarła się na cały samolot. „Tanya Valko ze mną w samolocie… leci ze mną… mój ty Boże…”. Po opanowaniu zdenerwowania i złożeniu autografu udzieliłam mojej fance prywatnego wywiadu, odpowiadając na wszystkie nurtujące ją pytania. Dla takich chwil się żyje, dla takich chwil się tworzy.

A co robi Tanya Valko, kiedy nie pracuje?

Trzymam się zasady mojej babuni, która twierdziła, że „w zdrowym ciele, zdrowe ciele”. Dlatego też zawsze odpoczywałam aktywnie. Długie lata grałam w tenisa, potem w squasha. Kiedyś biegałam, nawet uczestniczyłam w górskich marszobiegach, a teraz maszeruję z kijkami nordic walking. Moim ulubionym miejscem była swego czasu siłownia, lecz nie sala maszyn, a aerobic. Sama byłam trenerem fit boxingu i przez parę lat trenowałam międzynarodowe grupy w Trypolisie w Libii. Jednak latka lecą i musiałam zrezygnować z wyczynowego uprawiania sportów, lecz nigdy z aktywności fizycznej. Do zachowania dobrego zdrowia i szczupłej sylwetki potrzebna jest także odpowiednia dieta. Stąd moje zainteresowanie dietetyką.

„– Kochałam tego chłopaka, ojcze – śmiało obwieszcza nieletnia księżniczka. – Kochałam go całym sercem. To nie podryw jakiegoś tam obcego faceta, lecz spełnienie miłości. – Co?! – MBS przyskakuje do córki i nieoczekiwanie wyciąga spod czarnego płaszcza mały lśniący sztylet. – Spełnienie? Miłość? A co to takiego?!”

Tanya Valko, „Arabska wendeta”

Lubi pani gotować?

Tak. Stojąc w kuchni, nie smażę jednak kotletów schabowych i nie zapiekam boczku, lecz przygotowuję dietetyczne potrawy według przepisów z całego świata. Z tych moich zainteresowań zdrowym stylem życia wzięło się parę książek, tj. „Dość odchudzania – czas na dietę”, „Nowoczesna książka kucharska” oraz „Odchudzająca książka kucharska”. Z moim Wydawnictwem Prószyński aktualnie myślimy o wydaniu kolejnego poradnika. Tym razem dieta kardio. Zapraszam do odwiedzenia mojego Fanpage’a na Facebooku, Instagramu @tanya_valko oraz mojej strony internetowej tanyavalko.pl.

Artykuł sponsorowany

Powieść Tanyi Valko jest już dostępna w sprzedaży.

"Arabska Wendeta" Tanya Walko

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Reklama

komentarze [3]

Sortuj:
4
3
15.10.2020 17:28

Petarda! Opasłe tomiszcze przeczytałam w dwa dni, ryzykując utratę pracy :). Ale emocje! Polecam i zabieram się za inne książki tej autorki :)


4040
3800
12.10.2020 16:59

Ja ostatnio polubiłem Kalifat Ummajadow.A książki ,co pani piszę.To mi się podobają.I jak kupi biblioteka.To poczytam.


2783
4
12.10.2020 12:57

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd