Mira Marcinów otrzymała Paszport Polityki w kategorii Literatura za książkę „Bezmatek”

Remigiusz Koziński
27.01.2021

Autorka otrzymała Paszport za „intensywną opowieść o relacji córki i matki, o życiu i umieraniu. Wybitność «Bezmatka» wykracza daleko poza temat żałoby, dotyczy też literackiego języka, zarazem wywrotowego i precyzyjnego”.

Mira Marcinów otrzymała Paszport Polityki w kategorii Literatura za książkę „Bezmatek” Leszek Zych / Polityka

„Bezmatek”, Mira Marcinów

[Opis wydawcy] W brawurowej prozie Miry Marcinów wszystko jest dzikie i dziwne, a najdziwniejsza jest śmierć, której miało nie być. Bo na świecie są tylko dwie okoliczności końca: ktoś zmarł śmiercią tragiczną lub po długich cierpieniach. W tej książce jest inaczej. Są lata dziewięćdziesiąte i te teraz, są małe dziewczynki i młode matki. Marcinów próbuje znaleźć nowy język na opisanie straty i ze skrajnej intymności robi literaturę: transową, mocną, dowcipną, a jednocześnie drżącą, okrutnie szczerą, pełną czułości i tęsknoty nie wiadomo za czym, choć wiadomo, że tej pustki wypełnić się nie da.

„Bezmatek” to brutalna opowieść o pragnieniu życia i ucieczce od umierania oraz historia wielkiej, szalonej i zachłannej miłości, jaka może wydarzyć się tylko między matką a córką.

Reklama

„Bezmatek” – to nie nekrolog

Mira Marcinów jest w swej książce bardzo szczera. Nie wynika to tylko z tego, że pisze w pierwszej osobie, automatycznie niejako nawiązując bliską relację z bohaterką swojej książki, czy może wpisując swoje doświadczenia w doświadczenia bohaterki. Jej język określony w króciusieńkiej laudacji „Polityki” jako „wywrotowy” jest niezwykłą mieszanką złośliwości i autoironii (znów te bliskie relacje bohaterki i autorki). Jest emocjonalny i precyzyjny, a przecież bardzo trudno opisać coś, co często jest tak skomplikowane, że aż niedefiniowalne. Atutem Miry Marcinów, jeśli chodzi o dopasowywanie słów do uczuć i emocji, jest niewątpliwie jej pozaliteracka aktywność. „Bezmatka” napisała psycholożka, adiunkt Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Czy można książkę tę traktować więc jako formę autoterapii, a może jako tej autoterapii poradnik? Na pewno lektura w jakiś sposób pomaga się rozliczyć z przeszłością. Pomaga ją zrozumieć, lub też niemożność jej zrozumienia zaakceptować.

„Tabula rasa” to fikcja

Dziecko nie jest może prostym rozwiązaniem równania, w którym niewiadomymi są jej lub jego rodzice; ma w swojej jaźni spore obszary nieokreślone, na które będą wpływać emocje, uczucia i własne doświadczenia. Przez książkę Miry Marcinów przewija się jednak przez cały czas obecność nieobecnej. Tak jak dobro nie jest po prostu brakiem zła (i odwrotnie), tak jak zero nie jest nicością, tak stan „bezmatki” nie jest dla bohaterki po prostu nieobecnością. To jest obecność, ale inna, taka, od której trudno się uwolnić. Kiedy okaże się to niemożliwe, równie trudno jest się z tą obecnością pogodzić.

Reklama

„Wszystko, co wydarzyło się między mną a matką, wydarzyło się na wieczność, teraz już to wiem…” – to zdanie określa obszar, w którym można poszukać rozwiązań równania zapisanego kilka wersów wyżej. Bohaterka szuka ze świadomością, że określonego dokładnie punktu nie znajdzie, ale samo poszukiwanie i tego poszukiwania opisywanie pomagają. Mira Marcinów – autorka „Bezmatka” – to w końcu psycholożka.

W polskiej literaturze jak w ulu...

Ciekawe, że ostatnio w polskiej prozie pojawiają się tytuły brane z pszczelarskiego profesjolektu. Nie tak dawno na księgarskich półkach pojawiła się „Zimowla” Dominiki Słowik, teraz „Bezmatek” Miry Marcinów. Dla wyjaśnienia (czytelnicy znajdą je na pierwszych stronach) bezmatek to rodzina pszczela pozbawiona matki pszczelej.

W tym roku w kategorii Literatura do Paszportów Polityki nominowani byli także Igor Jarek oraz Patrycja Sikora.

Reklama

komentarze [2]

Sortuj:
747
573
27.01.2021 13:18

Przeczytałam ją dwukrotnie, dla mnie to przejmująca, niezwykła i poruszająca książka.
Brawo dla Miry Marcinów, nagroda w pełni zasłużona.


177
34
27.01.2021 11:13

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd