Człowiek, który pokochał Yngvego

Okładka książki Człowiek, który pokochał Yngvego Tore Renberg Patronat LC
Okładka książki Człowiek, który pokochał Yngvego
Tore Renberg Wydawnictwo: Akcent literatura piękna
340 str. 5 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Mannen som elsket Yngve
Wydawnictwo:
Akcent
Data wydania:
2011-05-16
Data 1. wyd. pol.:
2011-05-16
Liczba stron:
340
Czas czytania
5 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362180318
Tłumacz:
Katarzyna Tunkiel
Tagi:
LGBT homoseksualizm literatura skandynawska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
604 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1542
1541

Na półkach:

Sama fabuła opowieści jest bardzo prosta. Powiem więcej – banalna, bo o dojrzewaniu. Jednak próba opisania tego etapu największego chaosu w rozwoju człowieka jest dla pisarza zawsze karkołomna. Niewielu się to udało. Niewielu przeszło przez krytyczne sito dorosłych czytelników, znających ten okres jak zły szeląg z własnego doświadczenia. Bo któż z nas nie miał kiedyś nastu lat? Kto, w mniejszym lub większym stopniu, nie przeżywał boleśnie wieku chmurnego i durnego? Któż nie pamięta pierwszych doznań, zauroczeń, sprzeciwów i chęci poprawy całego świata?
Myślę, że jeśli nie wszyscy, to prawie wszyscy.
A teraz pytanie za książkę z zakładką – kto kiedykolwiek wyjął własną fotografię z czasów nastoletnich i patrząc na swoją ówcześnie dojrzewającą osobowość, próbował sobie przypomnieć i przeanalizować tamte przeżycia, lęki, obawy, dążenia, troski, zauroczenia, problemy i emocje związane z walką o siebie z całym światem i samym sobą też? Myślę, że niewielu. Większość zapomina siebie z tamtych lat, deprecjonuje jego ważność. Odcina się od „niepoważnych” problemów okresu dorastania, bo teraz jest się dorosłym i odpowiedzialnym człowiekiem.
A to błąd, mówi autor i mistrzowsko udowadnia swoją tezę, każąc trzydziestoletniemu Jarlemu, głównemu bohaterowi, spojrzeć na swoją fotografię z początków lat 90. i zanurzyć się ponownie w czas emocjonalnego chaosu, kiedy miał siedemnaście lat, własny pokój, zakochaną w nim dziewczynę, ojca i kochającą go matkę, kumpla nadającego na tych samych falach, określone zainteresowania, sprecyzowane, niezależne i zawsze antagonistyczne poglądy na każdy temat poruszany w mediach i postawy wobec problemów nękających jego norweski kraj i świat. Mogłabym powiedzieć – typowy nastolatek, arogancki, pewny swego i siebie, roszczeniowy wobec innych, skupiony na sobie, operujący nadmiernie pojęciami „ja”, „mnie”, „moje”, kierowany w swoich zachowaniach zasadami procesu dojrzewania, gdyby nie pojawił się Yngve. Rówieśnik z równoległej klasy, do którego rodzące się uczucie zburzyło Jarlemu cały dotychczasowy świat znanych doznań, uczuć i emocji, obnażając jego ukrytą naturę. Poczucie totalnego chaosu, brak zrozumienia własnych emocji, walka z nimi i próba wyparcia się ich, a tym samym zaprzeczenie własnemu, prawdziwemu ja, przy jednoczesnym braku wsparcia ze strony jakiegokolwiek autorytetu, przemieniło się w niszczącą na oślep agresję, krzywdzącą najbliższych mu ludzi, samego siebie, a najbardziej Yngvego.
I tutaj kończy się prostota fabuły na miarę apokalipsy młodzieńczego świata, a zaczyna fenomenalnie przedstawiony psychologiczny obraz dojrzewającego nastolatka, który odkrywa w sobie doznania homoseksualne. Autor zawarł w nim podstawowe cechy tego okresu. Jest więc w nim pewność przynależności do grupy rówieśniczej z jednoczesną potrzebą wyróżniania się na jej tle poprzez bunt wobec wszystkich i wszystkiego, wyrażanego w alternatywnej muzyce, poglądach, ubiorze, zachowaniu, łamaniu norm społecznych i próbowaniu wszystkiego tego, czego zakazali dorośli – alkoholu, narkotyków i seksu. Jest też przedkładanie opinii przyjaciół nad autorytet rodziców. Nagłe wahania osobowości dyktowane raz odgrywaniem przybranej roli na potrzeby otoczenia, a innym razem byciem sobą w obecności osób, które się kocha. Silna potrzeba stabilnej rodziny z dojrzałą emocjonalnie matką i obecnością ojca-tłumacza, w przypadku dorastającego chłopca, w ogarniającym go chaosie kształtowania poglądów i postaw społecznych. Rodzące się uczucie miłości, tutaj tym bardziej skomplikowane, bo do osoby tej samej płci, zapoczątkowane zauroczeniem i zakochaniem się, połączone z naruszeniem społecznego tabu. I wreszcie zagubienie w tym skomplikowanym świecie, które przeradza się, z braku wsparcia ze strony dorosłych, w niszczącą agresję. Agresję, której skutki pozostawiają ślady na całe życie, do tego stopnia, że chętnie odcinamy się od pamięci o latach młodości jednym zdaniem – Bo człowiek był młody i głupi.
Jednak był.
I warto pamiętać, DLACZEGO takim był, bo to najprostsza droga do zrozumienia młodego pokolenia, do pomocy wyjaśniania im samych siebie, do wytłumaczenia tego, czego nie potrafią pojąć, do pokazania najmniej niebezpiecznej drogi. Nauka o świecie to nie tylko geografia, przyroda i wiedza o społeczeństwie. To przede wszystkim kształtowanie umiejętności zarządzania emocjami ukrytymi w każdym człowieku. Nie liczmy w tym zakresie na szkołę. Liczmy na siebie, dorosłych, rodziców. Przejrzyjmy się we własnych dzieciach jak w fotografiach z lat młodości i pomóżmy im odnaleźć siebie.
Tych prawdziwych siebie.
Autor wie, że "teoria jest prosta, praktyka to piekielny bajzel, a młodzież widzi w nas maleńkiego, słabego i niepewnego człowieczka, który podnosi głos, używa prostych odpowiedzi na trudne pytania, nagłych gestów i spojrzeń, aby wydać się potężniejszym, niż jest się w rzeczywistości […] przekonanego, że facet to facet, a kobieta to taki człowiek z cipką i cyckami, że wszystko, co na lewo od Prawicy to komuniści, że bezrobotni to leniuchy, a psychologowie to przeklęta zgraja, od którego nie może oczekiwać zrozumienia złożonych uczuć, różnic międzyludzkich, osobistych tragedii" nastoletniego życia, ale mimo to namawia, by przynajmniej próbować.
Może wtedy mniej będzie wokół nas agresywnej młodzieży?
naostrzuksiazki.pl

Sama fabuła opowieści jest bardzo prosta. Powiem więcej – banalna, bo o dojrzewaniu. Jednak próba opisania tego etapu największego chaosu w rozwoju człowieka jest dla pisarza zawsze karkołomna. Niewielu się to udało. Niewielu przeszło przez krytyczne sito dorosłych czytelników, znających ten okres jak zły szeląg z własnego doświadczenia. Bo któż z nas nie miał kiedyś nastu...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
228
58

Na półkach: , ,

Wow, nie pamiętam, żebym czytała ostatnio coś tak szczerego. Tak szczerze szczeniackiego, bo to określenie najlepiej pasuje do głównego bohatera. Jarle jest okropnym szczeniakiem - szczeniackie jest jego podejście do polityki, szczeniackie jest jego imprezowanie, szczeniacki jest związek z Katrine i zakochanie w Yngvem. Wszystkie złe decyzje, które podejmuje trakcie książki też są cudownie szczeniackie, cudownie błahe, cudownie nastoletnie. Nawet jeśli bohater zawodzi wszystkich po kolei, jakoś trudno traktować każdą jego porażkę jako jakiś koniec świata. Większość można skwitować "młody on i głupi", co z resztą sam Jarle zauważa.

A to wszystko jest napisane jakoś tak soczyście, jakoś tak wciągająco. Autor pokazuje nastoletnie rozterki, bóle egzystencjalne, kace moralne bez wpadania w angst i problemy większe niż życie. Czasami jedynie przynudza, zwłaszcza w drugiej połowie, gdy człowiek chce już do finału, a tu jeszcze go przetrzymują refleksjami na temat gówniarstwa.

Chociaż co krok przypomina nam się, że książka dzieje się na początku lat 90., to trudno mi było nie odczuć jej jako zadziwiająco aktualnej. Gdyby wyciąć wstawki o Gorbaczowie i wrzucić parę smartfonów, "Człowiek, który pokochał Yngvego" spokojnie mógłby uchodzić za książkę napisaną 15 lat później niż rzeczywiście się ukazał. Bardzo urzekła mnie ta uniwersalność.

A jeśli coś najbardziej mnie w tej książce zaskoczyło, to ostatni rozdział. Po wcześniejszej jeździe bez trzymanki wydał się jednocześnie dziwny, niepasujący, a z drugiej strony - pasujący idealnie.

Wow, nie pamiętam, żebym czytała ostatnio coś tak szczerego. Tak szczerze szczeniackiego, bo to określenie najlepiej pasuje do głównego bohatera. Jarle jest okropnym szczeniakiem - szczeniackie jest jego podejście do polityki, szczeniackie jest jego imprezowanie, szczeniacki jest związek z Katrine i zakochanie w Yngvem. Wszystkie złe decyzje, które podejmuje trakcie książki...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
43
17

Na półkach:

Świetnie się czyta. Szczera, wciągająca, ujmująca. Polecam!

Świetnie się czyta. Szczera, wciągająca, ujmująca. Polecam!

Pokaż mimo to

4
Reklama
avatar
98
77

Na półkach:

Książka jest bardzo wciągająca i niezwykle szczera. Wiernie i szczegółowo odtwarza lata 90. Autor nie idealizuje swoich bohaterów, lecz opisuje ich takimi jacy są, co może ją trochę wyróżniać na tle np. polskiej prozy. Uważam to za ewidentną zaletę, bo od beletrystyki oczekuję przede wszystkim szczerości i psychologicznego prawdopodobieństwa, a nie idealizacji i patosu. Prawicowym incelom i homofobom odradzam.

Książka jest bardzo wciągająca i niezwykle szczera. Wiernie i szczegółowo odtwarza lata 90. Autor nie idealizuje swoich bohaterów, lecz opisuje ich takimi jacy są, co może ją trochę wyróżniać na tle np. polskiej prozy. Uważam to za ewidentną zaletę, bo od beletrystyki oczekuję przede wszystkim szczerości i psychologicznego prawdopodobieństwa, a nie idealizacji i patosu. ...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
3
2

Na półkach: , , ,

Prawdopodobnie najgorsza książka jaka kiedykolwiek czytałem.
Jedne wielkie jaja z czytelnika. Choć zaznaczam, że dotrwałem tylko do 84. strony. A i to czasem pomijać pół strony lub cała.
Główny bohater jest cymbałem, który uważa się za nonkomfortomiste, a w rzeczywistości zdaje się nie mieć własnego zdania, podąża bez wyraźnego celu za opiniami swoich przyjaciół. Jego przyjaciele są nijacy. Wraz z upływem kolejnych stron czułem się jednocześnie coraz bardziej znużony beznadziejna narracja, jak i zdegutowany historia.
Na początku nawet gubiłem się konkretnie o jakich czasach jest narracja.

Główny bohater najpierw irytował, później wywoływał uczucie obrzydzenia. Yngwen mógłby być ciekawa postacią, na tym etapie to pierwsza i jedyna pozytywna postać w książce. To co mnie zraziło to na początku napisanie "dlaczego nigdy go nie pocałowałem". Biorąc pod uwagę jak nijacy są bohaterowie powieści, jak irytujący jest protagonista i to, że zakonczenie już de facto znamy na początku (najprawdopodobniej) nie było sensu kontynuować tej drogi przez mękę.

Prawdopodobnie najgorsza książka jaka kiedykolwiek czytałem.
Jedne wielkie jaja z czytelnika. Choć zaznaczam, że dotrwałem tylko do 84. strony. A i to czasem pomijać pół strony lub cała.
Główny bohater jest cymbałem, który uważa się za nonkomfortomiste, a w rzeczywistości zdaje się nie mieć własnego zdania, podąża bez wyraźnego celu za opiniami swoich przyjaciół. Jego...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
361
61

Na półkach:

Zaczęłam czytać tę serię od końca, bo było mi wolno - głównie dlatego, że oglądałam wszystkie filmy. Było to nawet dość ciekawe doświadczenie - taka narracja wsteczna. Najpierw skutek, potem przyczyna.

Kolejny raz napiszę, że postacie w tej serii są bardzo żywe. W tej części szczególnie. Ich wypowiedzi są niezmiennie intuicyjne i przedstawiają strumień myśli. W ogóle ciekawa rzecz, bo uświadomiłam sobie, że postać Yngvego wywoływała u mnie podobne reakcje, co postać zeszłorocznego Jokera (do połowy filmu - nie chodzi mi o tego zabijakę, którym się stał). I oczywiście w wielu momentach wściekałam się na Jarlego, bo nienawidzę kłamstwa i kombinowania. A scena imprezy była szczytem szczytów, narkotyczno-pijackim crescendo, które zburzyło wszelkie relacje Jarlego z bliskimi mu osobami. Nawet mu wtedy nie współczułam. Konsekwencje muszą zostać poniesione. Szkoda tylko, że ktoś został zraniony. Jarle z 𝘊𝘩𝘢𝘳𝘭𝘰𝘵𝘵𝘦 𝘐𝘴𝘢𝘣𝘦𝘭 𝘏𝘢𝘯𝘴𝘦𝘯 znacznie lepiej rozumiał funkcjonowanie relacji międzyludzkich, dlatego też dużo bardziej go lubię. Siedemnastoletni Jarle to samolubny przygłup, który musi się jeszcze sporo nauczyć.

Kocham muzyczne odniesienia, ale to już dawno temu spodobało mi się w filmie, gdzie co pięć minut mówiłam: "o, moja piosenka!". Każdy kolejny rozdział w książce rozpoczyna się cytatem, a ja uwielbiam takie ozdoby. Po tak długim czasie od seansu, pewnych sytuacji nie pamiętałam. Być może, po prostu miały miejsce tylko w książce (albo w filmie zostały przedstawione inaczej). Dlatego muszę dokończyć re-watch, bo nic nie pamiętam i czuję się głupia. Na pewno uroniłam łzę, chociaż teraz nie potrafię powiedzieć nawet z jakiego powodu.

Skończyłam czytać i pozostałam w takim dziwnie smutnym stanie. Tak jakby chciało mi się ryczeć, ale nie do końca.
Jestem pewna, że film i książka wywołały u mnie trochę inne emocje, jednak muszę przyznać, że ta seria okazała się dla mnie bardzo ważna. Zabieram ją do serducha na długi długi czas.

Zaczęłam czytać tę serię od końca, bo było mi wolno - głównie dlatego, że oglądałam wszystkie filmy. Było to nawet dość ciekawe doświadczenie - taka narracja wsteczna. Najpierw skutek, potem przyczyna.

Kolejny raz napiszę, że postacie w tej serii są bardzo żywe. W tej części szczególnie. Ich wypowiedzi są niezmiennie intuicyjne i przedstawiają strumień myśli. W ogóle...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
146
39

Na półkach: ,

https://natcystycznapaplaninablog.blogspot.com/2020/06/norweska-literatura-to-jakis-kosmos-t.html ← tu całość
Jarle Klepp jest straszliwie toksyczny i egoistyczny. Poza tym praktycznie nie ma własnej osobowości, bo wszystkie poglądy zaczerpnął od kumpla i uważa się przy tym za nie wiadomo jakiego nonkonformistę i gościa walczącego z systemem, bo przecież zawsze robi co innego, niż mu każą. Paradoksalnie wydaje się przez to jeszcze bardziej konformistyczny... i bardzo wkurzający. Helge, jego najlepszy przyjaciel, jest według mnie całkiem w porządku, a na pewno lubię go bardziej od głównego bohatera. Jego poglądy i ostentacyjną nienawiść do wszelkich przejawów kapitalizmu jakoś bardziej kupuję, może przez to, że wyniósł je z domu. Yngve z kolei, który w zasadzie pojawia się ze trzy razy na krzyż w całej powieści, robi bardzo dobre wrażenie. Pewnie przez olbrzymi kontrast między nim a Jarlem. Bo to naprawdę miły i prawie niczym nie wyróżniający się natolatek, który lubi grać w tenisa, słuchać mainstreamowej muzyki i interesuje się Egiptem. Najbardziej jednak intryguje jego odpływanie w czasie rozmów. Coś wisiało w powietrzu od początku i nie mogę powiedzieć, żebym się zawiodła akurat tym wątkiem.
Okej, trochę pochwaliłam, to może teraz spróbuję uzasadnić moją ocenę. Pierwsze zastrzeżenie mam do najpierwsiejszego spotkania głównego bohatera z Yngvem albo raczej do tego, co po nim następuje. Mamy niby do czyniania z miłością od pierwszego wejrzenia ― może płytkie, może ultra romantycznie, sam zdecyduj. Jarle zaczyna szukać nieznajomego chłopaka podczas pierwszej przerwy, chociaż pewnie najchętniej robiłby to już podczas lekcji, i kiedy go zauważa, dostaje nagłego zastrzyku jakichś hormonów i dochodzi do wniosku, że go kocha. A potem przytula i całuje swoją dziewczynę, Katrine, myśląc o Yngvem (coś, jakby próbował sobie zwizualizować, że to jego w tej chwili maca), proszę bardzo, oto super zdrowa relacja i dojrzałe podejście do własnych uczuć. Wow. Po prostu wow. Chyba dawno nie czułam takiego obrzydzenia do postaci fikcyjnej, gratulacje 👏. Później wszystkie wątki prowadzą do związku Kleppa z nowym uczniem albo do zaliczenia, on sam raczej tego nie wie, bo dalej ciągnie relację z Katrine, a ja po prostu nie mogę patrzeć na tak przedmiotowe traktowanie jakiejkolwiek osoby. W ogóle nie kibicuję mu w niczym, nie obchodzi mnie jego zespół i nie zależy mi na tym, żeby jakoś wyszedł z kłopotów, w które się wpakował. Według mnie za wszystko, co zrobił, powinien jeszcze mocniej na końcu beknąć.
Do tego narracja, totalny horror. Wstęp byłby naprawdę w porządku, gdyby nie ciągnął się przez tyle stron, a dalej jest tylko gorzej, co jakiś czas autor znowu serwuje nam boomerskie wynurzenia na temat lat 80. i rozwoju cywilizacyjnego. W pewnym momencie zaczęłam po prostu przewracać kartki, bo nie byłam w stanie przez to przebrnąć. Trochę, jakby cała ta książka była pretekstem do powspominania, jak kiedyś to było. I chyba możemy już ustalić, że ta książka jest po prostu nudna, a zarazem pokazuje toksyczną relację jako coś normalnego, bo młodość albo ja jestem nieczułym gnojem, niezdolnym do głębszej refleksji ― wybierz jedno.

https://natcystycznapaplaninablog.blogspot.com/2020/06/norweska-literatura-to-jakis-kosmos-t.html ← tu całość
Jarle Klepp jest straszliwie toksyczny i egoistyczny. Poza tym praktycznie nie ma własnej osobowości, bo wszystkie poglądy zaczerpnął od kumpla i uważa się przy tym za nie wiadomo jakiego nonkonformistę i gościa walczącego z systemem, bo przecież zawsze robi co...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
2210
657

Na półkach: ,

Wątek tytułowy podobał mi się bardzo (mam wrażenie, że każdy, kto był kiedyś platonicznie zakochany, potrafiłby się utożsamić z głównym bohaterem), problemy rodzinne - okej, gorzej z resztą. Okropnie działał mi na nerwy kumpel Jarlego, raziło nagromadzenie wulgaryzmów, dialogi były trochę dziwne, ten ich zespół to generalnie jakaś porażka, a niektóre rozważania bohatera można by spokojnie skrócić o połowę i nikt by na tym ucierpiał. Literatura niby piękna, ale nie do końca (patrz wyżej). Ostatni rozdział mnie zaskoczył i pozostawił z pewnym niedosytem, choć zarazem stanowi niezłą klamrę. Szkoda tylko, że kontynuacja tej książki dotyczy wydarzeń poprzedzających epilog tej historii, a te niezbyt mnie interesują, więc nie zamierzam po nią sięgać.

Wątek tytułowy podobał mi się bardzo (mam wrażenie, że każdy, kto był kiedyś platonicznie zakochany, potrafiłby się utożsamić z głównym bohaterem), problemy rodzinne - okej, gorzej z resztą. Okropnie działał mi na nerwy kumpel Jarlego, raziło nagromadzenie wulgaryzmów, dialogi były trochę dziwne, ten ich zespół to generalnie jakaś porażka, a niektóre rozważania bohatera...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
877
26

Na półkach:

Zawiodła mnie ta książka. Myślę, że przeczytana w wieku nastoletnim zrobiłaby na mnie większe wrażenie. Spodziewałam się teen school romans/drama, z odkrywaniem swojej seksualności na pierwszym planie. Tytuł ten prezentuje jednak wiele różnych aspektów dojrzewania, w nie zawsze optymalnych warunkach otoczenia. Seksualność, romantyzm są tu potraktowane bardzo pobieżnie i nie wysuwają się na pierwszy plan.
Lekka lektura. Może spodobać się entuzjastom klimatów skandynawskich (tu z perspektywy nastolatków).

Zawiodła mnie ta książka. Myślę, że przeczytana w wieku nastoletnim zrobiłaby na mnie większe wrażenie. Spodziewałam się teen school romans/drama, z odkrywaniem swojej seksualności na pierwszym planie. Tytuł ten prezentuje jednak wiele różnych aspektów dojrzewania, w nie zawsze optymalnych warunkach otoczenia. Seksualność, romantyzm są tu potraktowane bardzo pobieżnie i nie...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
8
3

Na półkach:

Posiadam tę książkę na półce od bardzo dawna, a jednak dopiero w wakacje zdecydowałam się na jej przeczytanie. Początkowo byłam nastawiona niezbyt entuzjastycznie, spodziewałam się zwykłej młodzieżówki - przeczytam, kilka dni później zapomnę i tyle.
Jednak tak się nie stało, książka okazała się naprawdę dobra. Historia w niej opisana nie jest jedną z tych typowych, które możemy przeczytać w co drugim tytule. Jest w niej pewna wyjątkowość, klimat i nietypowa estetyka.
Zdecydowanie sięgnę po nią kolejny raz.

Posiadam tę książkę na półce od bardzo dawna, a jednak dopiero w wakacje zdecydowałam się na jej przeczytanie. Początkowo byłam nastawiona niezbyt entuzjastycznie, spodziewałam się zwykłej młodzieżówki - przeczytam, kilka dni później zapomnę i tyle.
Jednak tak się nie stało, książka okazała się naprawdę dobra. Historia w niej opisana nie jest jedną z tych typowych, które...

więcej Pokaż mimo to

6

Cytaty

Więcej
Tore Renberg Człowiek, który pokochał Yngvego Zobacz więcej
Tore Renberg Człowiek, który pokochał Yngvego Zobacz więcej
Tore Renberg Człowiek, który pokochał Yngvego Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd