Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy

Okładka książki Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy
Miguel de Cervantes y Saavedra Wydawnictwo: Świat Książki Seria: Arcydzieła Literatury Światowej [Świat Książki] klasyka
1004 str. 16 godz. 44 min.
Kategoria:
klasyka
Seria:
Arcydzieła Literatury Światowej [Świat Książki]
Tytuł oryginału:
El ingenioso hidalgo Don Quijote de la Mancha
Wydawnictwo:
Świat Książki
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
1004
Czas czytania
16 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
8373915710
Tłumacz:
Anna Ludwika Czerny, Zygmunt Czerny
Tagi:
literatura hiszpańska
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
367
255

Na półkach: , ,

Gdybym miała opisać swoją osobę, użyłabym takich określeń, jak bibliofil, miłośnik starych powieści, niepoprawny romantyk, krytyk zjawisk społecznych oraz uprzejma dusza z wrednym poczuciem humoru. Jak więc historia przemyślnego szlachcica z Manczy mogłaby nie przypaść mi do gustu? Powiem więcej! Przyjmuję ją za swój książkowy numer jeden. Książkę życia, w której znajduję najwięcej tego, co lubię, i do której, jak rzadko kiedy, mogłabym wracać w losowych fragmentach, czerpiąc prostą przyjemność z czytania!

Gdybym miała opisać swoją osobę, użyłabym takich określeń, jak bibliofil, miłośnik starych powieści, niepoprawny romantyk, krytyk zjawisk społecznych oraz uprzejma dusza z wrednym poczuciem humoru. Jak więc historia przemyślnego szlachcica z Manczy mogłaby nie przypaść mi do gustu? Powiem więcej! Przyjmuję ją za swój książkowy numer jeden. Książkę życia, w której znajduję...

więcej Pokaż mimo to

19
avatar
389
227

Na półkach: , , ,

Totalnie nie rozumiem fenomenu tej książki. Jakim cudem może być to największy bestseller w dziejach z wynikiem sprzedażowym ponad pół miliarda egzemplarzy? Jak Don Gniot może się mierzyć z Potterem czy Tolkienem? Po przeczytaniu ponad tysiąca stron pozostaje to dla mnie tajemnicą.

Powieść - wierzę, że - była hitem i nowością w swoich czasach. Nie wątpię, że autora można nazwać swoistym prekursorem pewnych nurtów. Ale ta powieść nie przetrwała próby czasu. Po ponad 400 latach zestarzała się fatalnie, zarówno jeśli chodzi o styl pisania (trudny do przełknięcia, pełen monologów, opisów, wierszy oraz przygód poszatkowanych na krótkie bezsensowne rozdziały) oraz społecznie. Satyryk prawie wszystkie kobiety opisał na jedną modłę: przecudnej i wyjątkowej urody, co chwila mdlejące i potrzebujące pomocy. Większość bohaterów to kochankowie, którzy z miłości są w stanie położyć się do grobu i umrzeć. Don Kichot nie jest zabawny, a przygłupi i naiwny, Sancho Pansa to tylko ociupinkę przyjemniejsza postać. Don Kichot może pozostać lekturą szkolną, nie będę ujmować jego wkładowi we współczesną kulturę, ale nie polecam jako lektury dla przyjemności. Dostałam na urodziny w 2015 roku i cieszę się, że już przeczytałam powieść i mogę ją oddać. Daję jedną gwiazdkę więcej za szczęśliwe zakończenie.

Totalnie nie rozumiem fenomenu tej książki. Jakim cudem może być to największy bestseller w dziejach z wynikiem sprzedażowym ponad pół miliarda egzemplarzy? Jak Don Gniot może się mierzyć z Potterem czy Tolkienem? Po przeczytaniu ponad tysiąca stron pozostaje to dla mnie tajemnicą.

Powieść - wierzę, że - była hitem i nowością w swoich czasach. Nie wątpię, że autora można...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
1082
503

Na półkach: ,

„Przemyślny szlachcic Don Kichot z Manczy” (jest wiele polskich wersji tytułu, jakby co) jest równie uświadamiająca i pełna przygód, co gorzka i groteskowa czy prosto zabawna. Mało kto zachowuje się równie radykalnie, jak główny bohater, lecz mechanizm dostrzegam także w swoim otoczeniu. Mechanizm kompensacyjny bardzo często jest bezwzględny. Operacja zostaje zrealizowana wbrew rozsądkowi. Co jest gorsze: życie w poczuciu przegranej, w bezsensie, czy gnanie za wydumanym celem narażając się na przykrości, podczas gdy „król jest nagi” w obu sytuacjach?

Czytałam tłumaczenie, w którym autor bardziej „bawi się” nazwami własnymi niż w typowej wersji. To dobrze, bo dodatkowo uzasadnia, daje nam wgląd w intencję jego i autora, ale też źle, gdyż siła przyzwyczajenia jest wielka. „Sanczo Brzuchacz” jest dla polskiego czytelnika wymowniejsze niż „Sancho Panza” (pisownia oryginalna), ale z pierwszą wersją równie się nie osłuchałam. Jednakże pomimo niemałego dyskomfortu, w pełni przebaczam Wojciechowi Charchalisowi, gdyż w odróżnieniu od wielu innych eksperymentujących tłumaczy, on nie zostawił samych nas, czytelników, w labiryncie języka i znaczeń. Im dalej czytałam, tym lepiej mi pasowało „Brzuchacz”. Autor nadał postaciom dane miana nieprzypadkowo, zaś nadanie polskich odpowiedników jest dla polskiego czytelnika bliższe, by pojąć istotę tego zabiegu.

Podczas wątku o Marceli (pomimo przysługującego jej bogactwa, wybrała bycie pasterką) stałam za mężczyznami, którym dziewczyna konsekwentnie odmawiała. Znów udzieliła mi się bezsilna złość. Drugą rzeczą było przemyślenie, czemu zawsze jestem skłonna być przychylna tym, którzy są czegoś pozbawiani, choćby nie mieli prawa tego żądać. Nikt nie musi odwzajemniać romantycznych uczuć ani szczerze poddawać się czemukolwiek innemu, ale z jakiegoś powodu nie umiem się z tym pogodzić. Z jakiegoś powodu odmawiane staje się dla mnie cenniejsze, że jakby nie mogę bez tego żyć. Marcela myślała rozsądnie, iż nie mogła wybrać nawet jednego ponad innymi. Nie potrafiła być nieszczera ze sobą. Och, gdybym była tyranem… Chyba nie mogłabym móc dużo, gdyż wtedy bym odbierała albo niszczyła, i była coraz bardziej rozgoryczona i smutna.
O Marceli i o Leandrze były moimi jedynymi lubianymi dygresjami w tej książce.

Trudność lektury to w sporej części kwestia wariantu przekładu, zaś w małym stopniu długości. Mimo, iż mi nie czytało się trudno, szłam mozolniej, ślamazarniej niż miałam nadzieję. Książka jest rozwlekła, ale podobało mi się ją czytać, chociaż im dalej, tym coraz mniej. Tak, im częściej opowieść pod koniec zaczęła odchodzić od don Kichota i Sancza Brzuchacza, tym mniej zaczęło mi zależeć. Wprowadzenie np. znalezionej noweli, było interesującym zabiegiem, ale samą treść właściwie przewertowałam, gdyż zdała mi się nudna. Podobnie było wcześniej z losami damy imieniem Dorotea. Pewnie te dwie rzeczy miały się jakoś do reszty fabuły, ale nie chce mi się tego nadrabiać. Można by powycinać parę fragmentów i zrobić z tego osobny twór, ale jeśli ‘Przemyślny szlachcic…’ ma być szeroko zakrojoną parodią romansów rycerskich, im więcej form zawiera, tym lepiej. Dlatego nie lubię, ale rozumiem.

'Prawd o życiu' albo było mniej niż sądziłam, że będzie, albo moje wnioskowanie było słabe. Natomiast jako przedstawienie realiów tamtych czasów i niedopasowania tytułowego szlachcica oraz paru innych, uważam za w pełni udane. Poza tym ciekawe, ile z tej powieści pomysłów stricte Cervantesa, ile zaś silnych inspiracji. Tłumacz wypisał niemało aluzji, których przeciętny czytelnik by nie odgadł.

Podobno jest jeszcze coś dalej; pewnie to przeczytam, lecz na razie jestem zmęczona.

„Przemyślny szlachcic Don Kichot z Manczy” (jest wiele polskich wersji tytułu, jakby co) jest równie uświadamiająca i pełna przygód, co gorzka i groteskowa czy prosto zabawna. Mało kto zachowuje się równie radykalnie, jak główny bohater, lecz mechanizm dostrzegam także w swoim otoczeniu. Mechanizm kompensacyjny bardzo często jest bezwzględny. Operacja zostaje zrealizowana...

więcej Pokaż mimo to

21
Reklama
avatar
739
658

Na półkach: , , ,

Liczyłem na coś naprawdę niezwykłego. Być może nie potrafię zobaczyć całej aury i niepowtarzalności jaką cechuje ta książką. Mnie zwyczajnie zaczęła nudzić w granicach 100 strony i postanowiłem więcej do niej nie zaglądać, jest tyle innych książek które czekają na mnie.....

Liczyłem na coś naprawdę niezwykłego. Być może nie potrafię zobaczyć całej aury i niepowtarzalności jaką cechuje ta książką. Mnie zwyczajnie zaczęła nudzić w granicach 100 strony i postanowiłem więcej do niej nie zaglądać, jest tyle innych książek które czekają na mnie.....

Pokaż mimo to

28
avatar
88
26

Na półkach:

Mózg się mi się lasował czytając, kwiecisty język, zdania poukładane w starożytnym szyku, monotonna. Dla mnie męcząca, ale każdy oceni sam.

Mózg się mi się lasował czytając, kwiecisty język, zdania poukładane w starożytnym szyku, monotonna. Dla mnie męcząca, ale każdy oceni sam.

Pokaż mimo to

1
avatar
302
29

Na półkach: ,

Nie wiem dlaczego, ale strasznie męczyłem to dzieło. Nie mam problemu z archaicznym językiem, większość przypisów sprawdzałem bardziej żeby się upewnić, niż z wyraźnej potrzeby. Chyba po prostu nie mogłem złapać rytmu książki i czegoś co sprawiłoby, że nie mogę się oderwać. Czytałem w miarę regularnie, ale długo. Doceniam rolę jaką odegrało w historii i jaką zajmuje w literaturze. Nie muszę tej książki jednak zaliczyć w poczet ulubionych.

Nie wiem dlaczego, ale strasznie męczyłem to dzieło. Nie mam problemu z archaicznym językiem, większość przypisów sprawdzałem bardziej żeby się upewnić, niż z wyraźnej potrzeby. Chyba po prostu nie mogłem złapać rytmu książki i czegoś co sprawiłoby, że nie mogę się oderwać. Czytałem w miarę regularnie, ale długo. Doceniam rolę jaką odegrało w historii i jaką zajmuje w...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
116
40

Na półkach:

Liczne odwołania w naszej kulturze skłoniły mnie do przeczytania książki.
Na początku czyta się ją zdecydowanie przyjemniej. Można wyciągnąć wiele lekcji obyczajowości i krytycznym okiem spojrzeć na różne kwestie, np. ślepego podążania za słowem pisanym.
Jednak lektura staje się męcząca, historie nużące.

Liczne odwołania w naszej kulturze skłoniły mnie do przeczytania książki.
Na początku czyta się ją zdecydowanie przyjemniej. Można wyciągnąć wiele lekcji obyczajowości i krytycznym okiem spojrzeć na różne kwestie, np. ślepego podążania za słowem pisanym.
Jednak lektura staje się męcząca, historie nużące.

Pokaż mimo to

1
avatar
859
68

Na półkach:

Pełna niewiarygonych przygód opowieść o rycerzu-idealiście i jego giermku. Jedna z pierwszych powieści podróżniczych. Powieść doczekała się wielu interpretacji, a jedną z najciekawszych jest filmowa opowieść Terry'ego Gilliana.

Więcej opini o literaturze, filmie I muzyce w blogu "Trzy akordy na dwie ręce" oraz w powieści "BUfffO".

Pełna niewiarygonych przygód opowieść o rycerzu-idealiście i jego giermku. Jedna z pierwszych powieści podróżniczych. Powieść doczekała się wielu interpretacji, a jedną z najciekawszych jest filmowa opowieść Terry'ego Gilliana.

Więcej opini o literaturze, filmie I muzyce w blogu "Trzy akordy na dwie ręce" oraz w powieści "BUfffO".

Pokaż mimo to

4
avatar
25
25

Na półkach:

Pomijając doskonałość artystyczną dialogów (dialog jest tak żywy, a krajobraz tak martwy), która czyni rozmowy chudego wariata z grubym prostakiem fascynującymi, i wspaniałe iluzje, z których rodzą się główne przygody Don Kichota, jest to księga napisana z nonszalancją i bez planu, a pozbawioną akcji akcję zakłóca zbyt wiele nowelek wtrącanych, które mają jedynie to artystyczne i konstrukcyjne znaczenie, że wywierają wpływ na Don Kichota i na dalszy rozwój postaci. Natomiast w zacier nieprzeciętnej fantazji autor niepotrzebnie powtykał wszystkie kompozycyjne przeciętności i teatralne pospolitości eksploatowane przez ówczesną Cervantesowi afektowną literaturę i poezję serwując przy tym, ku swej uciesze, cały repertuar końskich dowcipasów i rozśmieszających rekwizytów, z utartymi formami prostackiej przyjemności i wyświechtanymi wzorcami cierpienia, na których bazują liczne sceny tegoż dzieła — śmiesznych samych w sobie, takich jak osioł, żarłok, dręczone stworzenie, rozkrwawiony nos et cetera, gdzie obscena koniecznie muszą iść w parze z banałem — co naznaczyło dzieło ospowatą wysypką naśladownictwa, niedorzeczności i niewiarygodnych zbiegów okoliczności (nie zapominając o wtrąceniu w oficynę oddzielnych akapitów opisów przyrody — niezwykle pseudopoetyckich i nigdy niemieszających się organicznie z narracją akcji ani z dialogiem). Zaś mając na uwadze długość odbytej ekskursji gwiazdy zarannej błędnego rycerstwa i jego pospolitego giermka, gruntowna pustka i absolutna ignorancja geograficzna autora, pozostawia wielki niedosyt, gdzie chwiejna "wyspowata" scenografia (głównie z karczmami, pomiędzy którymi nie ma nic) i całe tabuny anachronicznych postaci pobocznych zostały — z braku inwencji — przyniesione z arkadyjskiego magazynu zakonserwowanych kukieł i opatentowanych dekoracji.

Nadmieńmy że cynizm i barbarzyństwo powieści, są bardziej artystyczne niż autentyczne, a antytetyczna postać nobliwego szaleńca (wariata w paski o lwim sercu), która przerosła dzieło i wkroczyła szparko w rozmaite dziedziny życia, przedzierając się przez dżungle, tundry i zarośla ludzkiej myśli, jest konstrukcją wyobraźni niezależną od mitu "rzeczywistości". Choć jeśli chcieć przejść się wysłużonym bambusowym mostem między fikcją a tym co nazywamy w powieści "prawdziwym życiem" zauważymy, że w epoce, w której dzieło Cervantesa powstało, śmiano się do rozpuku, ale po co to komu, ważniejsze jest to, że w tym właśnie czasie Europę opętała patologiczna orgia sonetoróbstwa: dziwaczna, lecz nie do końca naganna potrzeba uwięzienia uczucia, obrazu czy idei w ciasnej klatce czternastu wersów za złoconymi prętami pięciu bądź siedmiu rymów, czego niepohamowanym wyrazem są mierne próbki poetyckie autora.

(Obecna jest w tym dziele również dyskretna, lecz wyraźna, a chwilami uporczywa, choć szlachetna tendencja do podtrzymania zaciekawienia czytelnika przez różnicowanie środków narracyjnych; odnotujmy też wspaniały apel Cervantesa o większą barwność i drobiazgowość szczegółu literackiego — choć w ciągłym zalewie tandety literatury notatek i całej tej hołubionej marnej kombinacji linii i płaszczyzn przypomina to ciskanie wiecznego pióra w tępą biel ściany).

Rycerz Posępnego Oblicza i Sanczo. Pierwszy jest unikalną indywidualnością, szachownicą obłędu i równowagi, której herb posępności wsparto na tykowatych nogach brawury i szaleństwa a wpisana w nie dewiza śmiertelnej powagi, dystyngowanych manier i niespożytej dzielności świadczy o jego potężnym kośćcu moralno-duchowym; dodajmy do tego fantastyczny zestaw zardzewiałej zbroi w nikłym blasku księżyca i podarte zielone kalesony, a otrzymamy artystycznie smakowitą śmietanę rycerstwa błędnego. Zaś drugi to, z drobnymi zastrzeżeniami, uogólnienie klauna, doczepiana proteza do Donkiszotowego obłędu o wielkim brzuszysku i nosie jak pomidor, który opuszcza żonę i dziatki, aby gonić mrzonki. Mimo iż z początku kreowany na osobnika bezmyślnego, to mowa Sancza szybko przestaje być mową głupca — rozmowy prowadzone w stadle Sancza są prawdziwym arcydziełem kadencji i wykwintności, które prowadzi z właściwą sobie elokwencją, choć jego żarty i porzekadła, czy to serwowane pojedynczo, czy w swej pełnej powtórzeń masie niespecjalnie prowokują do śmiechu, nawet jeśli przyjąć, że hiszpański tekst wyblakł w półmroku tłumaczenia (o którym urocze uwagi ogólne pojawiają się podczas inspekcji biblioteczki Don Kichota).

Tak więc jest to księga krwawa i okrutna, niezborna i chaotyczna, o pewnym wiejskim szlachcicu, który przeczytał tyle ksiąg rycerskich, że opisane w nich fantastyczne przygody wydały mu się w końcu prawdą, i to godną naśladowania, gdzie nurt powieści zaczyna swój bieg od piany parodii, która niknie w zakolach lirycznego patosu, aby dalej popłynęła wartko jako relacja o szaleńczych porywach wzniosłej i szlachetnej natury.

Pomijając doskonałość artystyczną dialogów (dialog jest tak żywy, a krajobraz tak martwy), która czyni rozmowy chudego wariata z grubym prostakiem fascynującymi, i wspaniałe iluzje, z których rodzą się główne przygody Don Kichota, jest to księga napisana z nonszalancją i bez planu, a pozbawioną akcji akcję zakłóca zbyt wiele nowelek wtrącanych, które mają jedynie to...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
396
366

Na półkach: ,

Ciekawe tłumaczenie.

Ciekawe tłumaczenie.

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Więcej
Miguel de Cervantes y Saavedra Don Kichot z La Manczy Zobacz więcej
Miguel de Cervantes y Saavedra Don Kichot z La Manchy Zobacz więcej
Miguel de Cervantes y Saavedra Don Kichot z La Manchy Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd