Rok śmierci Ricarda Reisa

Okładka książki Rok śmierci Ricarda Reisa
José Saramago Wydawnictwo: Rebis Seria: Mistrzowie Literatury literatura piękna
383 str. 6 godz. 23 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Mistrzowie Literatury
Tytuł oryginału:
O ano da morte de Ricardo Reis
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2010-10-19
Data 1. wyd. pol.:
2010-10-19
Liczba stron:
383
Czas czytania
6 godz. 23 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375106367
Tłumacz:
Wojciech Charchalis
Tagi:
Lizbona Fernando Pessoa śmierć literatura portugalska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
99 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
76
76

Na półkach:

Książka trudna o ciągłej kompozycji tekstu. Z pozornie błahych zdarzeń autor układa relację, czasami subtelnie żartobliwą, a czasami poważną. Artyzm autora ujawnia się wtedy, gdy mówi on o niewielu zdarzeniach tak barwnym językiem i tak dokładnie je opisuje, że wychodzi książka ponad 300-stronicowa.

Książka trudna o ciągłej kompozycji tekstu. Z pozornie błahych zdarzeń autor układa relację, czasami subtelnie żartobliwą, a czasami poważną. Artyzm autora ujawnia się wtedy, gdy mówi on o niewielu zdarzeniach tak barwnym językiem i tak dokładnie je opisuje, że wychodzi książka ponad 300-stronicowa.

Pokaż mimo to

1
avatar
163
55

Na półkach:

Kolejny laureat noblowski, który niczym mnie nie ujął, nie wywołał zainteresowania do przeczytania następnego tytułu. Książka słaba. Czytałem ją podczas swej rowerowej podróży po Portugalii. Myślałem, że dzięki autorowi poznam lepiej ten kraj. Niestety rozczarowałem się, a Portugalię łatwiej mi było poznać z siodełka rowerowego.
Jestem jednak pewien, że znajdę taką beletrystykę, która lepiej pokazuje to ciekawe państwo i Portugalczyków.

Kolejny laureat noblowski, który niczym mnie nie ujął, nie wywołał zainteresowania do przeczytania następnego tytułu. Książka słaba. Czytałem ją podczas swej rowerowej podróży po Portugalii. Myślałem, że dzięki autorowi poznam lepiej ten kraj. Niestety rozczarowałem się, a Portugalię łatwiej mi było poznać z siodełka rowerowego.
Jestem jednak pewien, że znajdę taką...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
277
176

Na półkach:

Czytałem tę książkę w oryginale, więc może brak możliwości zrozumienia wszystkiego co do słowa spowodował, że mi się nie spodobała. Była ona po prostu nudna i zdecydowanie niepotrzebnie przeciągnięta. Przez większość książki nie działo się nic, co byłoby godne zapamiętania. Nie były to nawet przemyślenia głównego bohatera... Ogólnie rzecz biorąc cały pomysł na książkę i jej konwencja były ciekawe, ale jej potencjał nie został wykorzystany. Doceniam też poetyckość książki, stworzony klimat dość mrocznej i smutnej Lizbony, a także ładny język, jednak mimo wszystko nie jest to książka, którą będę pamiętał przez długie czasy.

Czytałem tę książkę w oryginale, więc może brak możliwości zrozumienia wszystkiego co do słowa spowodował, że mi się nie spodobała. Była ona po prostu nudna i zdecydowanie niepotrzebnie przeciągnięta. Przez większość książki nie działo się nic, co byłoby godne zapamiętania. Nie były to nawet przemyślenia głównego bohatera... Ogólnie rzecz biorąc cały pomysł na książkę i jej...

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
644
598

Na półkach: ,

Przemierzając zapłakaną od deszczu Lizbonę, spotkałem kontemplatora spektaklu świata. Ów subtelny mistrz refleksji zaznaczył, że każdy z nas jest obserwatorem upływu tego, co go fascynuje najbardziej. Mając na myśli czas, uświadomił mi, że będąc w nim wszyscy zanurzeni, jedynie asystujemy jego biegowi. Przemawiał do mnie słowami, które zostały według niego dane człowiekowi po to aby ukryć myśl. Jego ironiczne uwagi podane z wielkim taktem, przybierały kształtem poetyckie metafory a krasomówcze dygresje stały się legendą już w chwili gdy je czytałem. I pewnie czasami mógłbym się zagubić w tej przestrzeni zbudowanej ze słów z minimalną ilością znaków interpunkcyjnych. Jednak to wahanie zawsze było bardzo nietrwałe. Ten, kto do mnie pisał, w porę rzucał w moim kierunku koło ratunkowe, abym na własne oczy zobaczył jak Portugalia zaczyna popadać w szaleństwo dyktatury.

W końcu sam nie wiem, czyje słowa widziałem na kartach "Roku śmierci Ricarda Reisa". Czy to był Fernando Pessoa, wielbiciel heteronimów za pomocą których tak sprytnie nagłaśniał swoją sławę jeden z największych portugalskich poetów? A może sam tytułowy Ricardo Reis, mający zadatki na dobrego alter ego, pełne złożonej osobowości? Jednak moim zdaniem wszystko wskazuje na to, że cała gorzka ironia skierowana ku jakiemuś celowi pochodzi od bardzo znanego pisarza jakim jest José Saramago. Jego proza świadczy o tym, jak wielkim sędzią jest nasze sumienie a skomplikowany opis samotności człowieka, utwierdza w przekonaniu, że czytając jego powieść wspinamy się na literackie wyżyny. A droga pod górę jest trudna. Atmosfera szarości i smutku przetykana rozmowami o śmierci jest zmysłowa i jednocześnie bardzo trudna w interpretacji.

Na ścieżkach José Saramago spotkamy pełno osobliwości. Wśród nich znajdziemy ducha zmarłego poety, przed którym ani razu nie odczułem strachu. Przyjrzymy się wyrafinowanym relacjom damsko męskim w swoistym dla portugalskiego noblisty stylu. Zagłębimy się w gęsty od zakamarków labirynt umysłu, gdzie czytelnik poczuje się jak widz w tym wielkim spektaklu przygotowanym przez wyrafinowanego estetę. Pisarz zaznajomi nas z bieżącymi wydarzeniami politycznymi i wciągnie w wir początków hiszpańskiej wojny domowej. A to wszystko przy ulubionym przez Saramago określeniu aby "czasowi dawać czas". Portugalczyk podkreśla jak ważne jest spoglądanie w samego siebie aby dobrze poznać swoją osobę. Według niego każdy jest chory na samego siebie, każdy z nas jest swoją chorobą.

Metafory których używa Saramago, same w sobie już stanowią dzieło sztuki. Autor bardzo zwinnie przepływa od jednej do drugiej i potrafi wychwycić nawet najmniejszy punkt zaczepienia, aby błyskawicznie przeskoczyć pomiędzy przenośniami. Bardzo cenię jego zdrowe i krytyczne podejście do autorytarnej formy rządów. Na przykładzie narodowo korporacyjnej władzy António Salazara, ukazuje staczanie się Portugalii gdzieś na obrzeża zachodniej Europy. Jego proza jest pełna często trudno dostrzegalnych i głębokich myśli a noblista zachowuje się jak wytrawny komentator aktualnej sceny politycznej. Pomimo tego, że "Rok śmierci Ricarda Reisa" jest bardzo trudną w odbiorze książką, to zachęcam do jej przeczytania tych wszystkich, którzy nie unikają ambitnej tematyki. Czasami warto wspiąć się tak wysoko, jak tylko można najwyżej a ta powieść ułatwi Wam osiągnięcie satysfakcji z realizacji dużego intelektualnego wyzwania.

Przemierzając zapłakaną od deszczu Lizbonę, spotkałem kontemplatora spektaklu świata. Ów subtelny mistrz refleksji zaznaczył, że każdy z nas jest obserwatorem upływu tego, co go fascynuje najbardziej. Mając na myśli czas, uświadomił mi, że będąc w nim wszyscy zanurzeni, jedynie asystujemy jego biegowi. Przemawiał do mnie słowami, które zostały według niego dane człowiekowi...

więcej Pokaż mimo to

52
avatar
2150
1621

Na półkach:

To jedna z tych książek, które zostają z nami po przeczytaniu. Nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Niezwykle mądra i zachwycająca historia, jaką stworzył Sarmago jest po prostu uniwersalna. To podróż przez targaną wieloma dramatami Portugalię i wybory człowieka, które wpłyną na całe jego życie. Do tego nieco magii. To przepis na wybitną książkę.

To jedna z tych książek, które zostają z nami po przeczytaniu. Nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Niezwykle mądra i zachwycająca historia, jaką stworzył Sarmago jest po prostu uniwersalna. To podróż przez targaną wieloma dramatami Portugalię i wybory człowieka, które wpłyną na całe jego życie. Do tego nieco magii. To przepis na wybitną książkę.

Pokaż mimo to

7
avatar
529
528

Na półkach:

zapytał mnie kiedyś nie znany mi ktoś
czy ja go wyśniłem czy wyśnił mnie on
to było dość dawno a ja dotąd śpię
boję się chwili gdy coś zbudzi mnie

a jeśli się zbudzę i on będzie tkwił
czy on będzie mną czy ja będę nim
a jeśli się zbudzę i zniknie ten ktoś
to kto się obudzi czy ja czy też on

Ricardo Reis to heteronim(sprawdzałem to się mądrzę) powołany do życia przez wybitnego portugalskiego poetę Fernando Pescoę (wymyślił ich kilkudziesięciu). Powraca on do Lizbony po 16-letniej emigracji w Brazylii na wieść o śmierci swego twórcy.Mimo ,że Ricardo jest święcie przekonany ,że jest bytem całkowicie niezależnym czuje tajemniczą wspólnotę ze zmarłym poetą.W ojczystym kraju ulega dziwnej apatii,niemocy twórczej i zawodowej.Niby życie się toczy,wydarzenia następują...on jest bardziej widzem niż uczestnikiem.Nawet ogarniające go emocje i uczucia nie mogą wzniecić w nim energii do działania i podejmowania decyzji.Saramago cudownie kończy ten jego stan niepewności i zawieszenia.
Akcja powieści dzieje się w 1936 roku.Autor opisuje życie i stan umysłów w salazarowskiej,faszyzującej Portugalii,a także całej ogarniętej brunatnym szaleństwem Europy.Wielka polityka wtłacza się do tego niewielkiego i pełnego kompleksów kraju.Jak zawsze ironiczny i obrazoburczy Saramago naśmiewa się z manii wielkości i nadęcia narodowych zbawicieli,ale także z tłumu klakierów i pochlebców.Przeciwstawia im Lidię,kobietę prostą ale prawdziwą ,która szuka szczęścia na własną rękę nie wierząc w samozwańczych Ojców Narodu.

Kolejna książka Saramago wymagająca ogromnego skupienia...ale zostaje to nam szczodrze nagrodzone.Czytając przenosimy się do Lizbony lat trzydziestych i jest mądra i piękna podróż.Gorąco namawiam...

zapytał mnie kiedyś nie znany mi ktoś
czy ja go wyśniłem czy wyśnił mnie on
to było dość dawno a ja dotąd śpię
boję się chwili gdy coś zbudzi mnie

a jeśli się zbudzę i on będzie tkwił
czy on będzie mną czy ja będę nim
a jeśli się zbudzę i zniknie ten ktoś
to kto się obudzi czy ja czy też on

Ricardo Reis to heteronim(sprawdzałem to się mądrzę) powołany do życia przez...

więcej Pokaż mimo to

14
avatar
267
44

Na półkach:

Książka, którą napisał Jose Saramago jest jedną z najlepszych książek jakie czytałem. Powieść ta jest wspaniałą wędrówką po kulturze portugalskiej, iberoamerykańskiej a także szerzej po kulturze całego zachodniego świata. Książka ta przesycona jest poetyckością, często ukrytą, ale niesamowicie podkreślającą ducha całej powieści, jak w zdaniu „Tylko jakiś niejasny smutek przystaje u progu mej duszy i przyjrzawszy mi się chwilę, przechodzi, wyszeptał…”.

Jednak w książce tej wiadomości kulturalne, pomimo ich niewątpliwego wpływu na całą powieść nie stanowią głównego elementu. Stanowią tylko tło do tego o czym Jose Sarmago chciał nam naprawdę powiedzieć, do tego co przekazuje nam w większości swoich powieści. O tym, że często przychodzimy za późno albo za wcześnie. Że rozmijamy się z tymi, którzy są nam przeznaczeni. Że życie w większości składa się z niespełnionych marzeń. Większych lub mniejszych. Jednak najważniejsze jest to, że nic nie jest na czas, jedni przychodzą za późno inni za wcześnie.

Czytając tę książkę zastanawiałem się także, co oznacza ta zwisająca ręka. Czego jest parabolą. Myślałem sobie, że może oznacza ona, iż każdy z nas jest kaleką. Dziewczyna ma kaleką rękę, Ricardo kaleką duszę, Fernando zaś kalekie ma wszystko, bo nie żyje. Ale rozwiązanie chyba jest prostsze i dobrze wyjaśnił to Fernando Pessoa. To, że Marcendra ma chorą rękę oznacza po prostu, że ma chorą rękę. I tylko tyle. A nie jest to aż tak bardzo charakterystyczne dla prozy Saramago.

Całkowicie już pobocznie uważam, iż jest to powieść anty-komunistyczna oraz anty-prawicowa. Jednak nie jest ona anty-polityczna. Jest ona trochę o rozczarowaniu, jakie jest udziałem tych, którzy interesują się polityką a którzy widzą, iż wzniosłe ideały tych, którzy politykę uprawiają są tylko przykryciem dla partykularnych celów.

Początkowo w podsumowaniu chciałem napisać, iż jest to książka trochę z pogranicza realizmu magicznego. Skłaniałem się do tego punktu widzenia z powodu trupa, który chodził i robił co chciał i gdzie chciał. Jednak w końcu zmieniłem zdanie i uważam iż jest to po prostu magiczna powieść o zwykłej prozie życia.

Książka, którą napisał Jose Saramago jest jedną z najlepszych książek jakie czytałem. Powieść ta jest wspaniałą wędrówką po kulturze portugalskiej, iberoamerykańskiej a także szerzej po kulturze całego zachodniego świata. Książka ta przesycona jest poetyckością, często ukrytą, ale niesamowicie podkreślającą ducha całej powieści, jak w zdaniu „Tylko jakiś niejasny smutek...

więcej Pokaż mimo to

22
avatar
3318
288

Na półkach:

Najlepsza moim zdaniem książka Saramago.

Najlepsza moim zdaniem książka Saramago.

Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
José Saramago Rok śmierci Ricarda Reisa Zobacz więcej
José Saramago Rok śmierci Ricarda Reisa Zobacz więcej
José Saramago Rok śmierci Ricarda Reisa Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd