Powiedz, że się boisz

Okładka książki Powiedz, że się boisz autora Robert Mason, 8385467092
Okładka książki Powiedz, że się boisz
Robert Mason Wydawnictwo: Marba Crown biografia, autobiografia, pamiętnik
455 str. 7 godz. 35 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Chickenhawk
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
455
Czas czytania
7 godz. 35 min.
Język:
polski
ISBN:
8385467092
Tłumacz:
Janusz Ruszkowski
Średnia ocen

8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Powiedz, że się boisz w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Powiedz, że się boisz



książek na półce przeczytane 4368 napisanych opinii 1143

Oceny książki Powiedz, że się boisz

Średnia ocen
8,4 / 10
122 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Powiedz, że się boisz

avatar
55
53

Na półkach:

Poruszające świadectwo z wojny w Wietnamie, Mason doskonale opisuje absurdy tej wojny, jak i USA w tamtym okresie. Bardzo wartościowy jest też epilog o tym, co się działo po wojnie.

Poruszające świadectwo z wojny w Wietnamie, Mason doskonale opisuje absurdy tej wojny, jak i USA w tamtym okresie. Bardzo wartościowy jest też epilog o tym, co się działo po wojnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16
5

Na półkach:

Ocena książki: 9/10
Ocena tłumaczenia: 2/10

Recenzja dotyczy polskiego wydania w tłumaczeniu Janusza Ruszkowskiego (Vesper, 2018)

Książka wybitna, tłumaczenie tragiczne

Robert Mason napisał jedną z najlepszych książek o wojnie w Wietnamie - brutalną, szczerą i technicznie precyzyjną opowieść pilota śmigłowca UH-1 Huey, który przeleciał ponad 1000 misji bojowych. Chickenhawk to od 1983 roku pozycja kultowa, sprzedana w ponad pół miliona egzemplarzy, uznawana w środowisku lotniczym za "śmigłowcową biblię" i lekturę obowiązkową dla aspirujących pilotów. Niestety, polskie wydanie nie oddaje nawet połowy jej wartości.

Od mniej więcej 50. strony, czując co się święci, kupiłem ebooka w oryginale i czytałem obie wersje równolegle.

1. Problem zaczyna się od tytułu

"Chickenhawk" to w amerykańskim slangu wojskowym pogardliwe określenie polityków popierających wojnę, którzy sami w niej nie walczyli (dosłownie: "jastrzębie zachowujące się jak tchórze"). Mason używa tego tytułu ironicznie - sam jako pilot był "jastrzębiem", ale czuł się jak "chickenhawk" w absurdalnym systemie wojny wietnamskiej. Polski tytuł "Powiedz, że się boisz" redukuje tę wielowarstwowość do prostego stwierdzenia o strachu, całkowicie gubiąc gorzką ironię i kontekst polityczny oryginału.

2. Terminologia lotnicza - katastrofa

Jako pilot zawodowy muszę powiedzieć wprost: tłumaczenie terminologii lotniczej to kompletna porażka. Mason pisze książkę o lataniu - techniczna precyzja jest tu absolutnie kluczowa. Tymczasem dostajemy:

- "helikopter" zamiast "śmigłowiec" (w slangu wojskowym jeszcze by doszło "śmigło")
- "pedały" zamiast "orczyk" (rudder pedals)
- "szybkościomierz" (?)
- "prędkość translacyjna" (?)
- "wskaźnik prędkości pionowej" zamiast "wariometr"
- "dolny pułap chmur" zamiast "podstawa chmur"
- "górny pułap chmur" zamiast "wierzchołki chmur"
- "poduszka powietrzna wytwarzana przez podmuch odbity od ziemi" zamiast po prostu "efekt przyziemny"

To nie są drobne niedokładności - to fundamentalne błędy, które odbierają tekstowi wiarygodność. Mason buduje autentyczność właśnie przez skrupulatną dokładność techniczną. Gdy ta precyzja znika, zostaje tylko ogólnikowy opis "latania helikopterem".

3. Konwersja jednostek - sztuczność

Wszystkie jednostki lotnicze (stopy, węzły) zostały przeliczone na metry i kilometry. Efekt? Czytamy o "wysokości 365 metrów" zamiast "1000 stóp". Pilot - zwłaszcza amerykański w latach 60. - myśli w stopach i węzłach. To tak, jakby w książce o NASCAR przeliczać mile na kilometry. Nic to nie wnosi, a bardzo wiele zabiera z autentyzmu.

4. "Ugrzeczniony" język żołnierski

Mason pisze językiem młodych żołnierzy w warunkach ekstremalnej presji. Przekleństwa lecą na prawo i lewo, humor jest czarny, język brutalny. Polskie wydanie oferuje "uprzejmą" wersję tego wszystkiego, co dramatycznie odbiera tekstowi autentyczności. To pamiętnik 22-letniego pilota latającego pod ostrzałem, a nie protokół dyplomatyczny.

5. Błędy merytoryczne

Są też przypadki oczywistych błędów, które sugerują, że tłumacz nie zawsze miał pojęcie co robi - pomylenie rodzajów amunicji i środków samoobrony ("tracers" i "flares" w jednym worku jako "smugacze") błędne interpretacje terminów technicznych itp.

Ale mój absolutny faworyt i wisienka na torcie to przetłumaczenie określenia "blow job" w kontekście seksualnym jako... "dmuchanie".

6. Pominięte fragmenty

Co szczególnie bolesne w literaturze wspomnieniowej - tłumaczenie zawiera liczne pominięcia fragmentów oryginału. Nie wiem, czy z powodu trudności w przekładzie, czy świadomej decyzji, ale efekt jest katastrofalny.

7. Brak przypisów - stracona szansa

Książka to kopalnia wiedzy o wojnie w Wietnamie, taktyce śmigłowcowej i realiach lat 60. Ani jeden przypis. Żadnych wyjaśnień skrótów (np. LBJ, ARVN),kontekstu historycznego, czy dodatkowych informacji.

Moje podsumowanie

Chickenhawk to arcydzieło - jedno z najlepszych świadectw wojny wietnamskiej, pełne "zdumiewająco intensywnych opisów latania" (jak pisała prasa). Polskie wydanie to cień oryginału. Jeśli znasz angielski - czytaj po angielsku. Jeśli nie - przygotuj się na frustrację, bo będziesz czuł, że coś ci ucieka.

Szkoda. Ta książka zasługiwała na znacznie więcej.
Dla kogo: Miłośników literatury wojennej z dużą tolerancją na niedoskonałości tłumaczenia. Dla pilotów i osób związanych z lotnictwem - ostrzegam: będzie boleć.

PS: Książka jest praktycznie niedostępna (papierowe egzemplarze po 200 zł na rynku wtórnym, brak ebooka),co tylko potęguje frustrację. Ta pozycja powinna być łatwo dostępna w dobrym tłumaczeniu.

Ocena książki: 9/10
Ocena tłumaczenia: 2/10

Recenzja dotyczy polskiego wydania w tłumaczeniu Janusza Ruszkowskiego (Vesper, 2018)

Książka wybitna, tłumaczenie tragiczne

Robert Mason napisał jedną z najlepszych książek o wojnie w Wietnamie - brutalną, szczerą i technicznie precyzyjną opowieść pilota śmigłowca UH-1 Huey, który przeleciał ponad 1000 misji bojowych....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3773
1143

Na półkach: , ,

[...]
Bardzo bym chciał, żeby moja książka stała się początkiem kolejnych publikacji tego typu, ażeby także inni weterani tamtej wojny przerwali teraz milczenie. Wiedzy o tym, co naprawdę wydarzyło się w Wietnamie, oraz o tym, jaki to wywarło wpływ na losy jednostek społeczeństw, nigdy nie będzie dosyć.

𝐍𝐈𝐄𝐁𝐄𝐙𝐏𝐈𝐄𝐂𝐙𝐍𝐄 𝐋𝐎𝐓𝐘 Ś𝐌𝐈𝐆Ł𝐎𝐖𝐂𝐄𝐌 𝐁𝐎𝐉𝐎𝐖𝐘𝐌 𝐖 𝐂𝐙𝐀𝐒𝐈𝐄 𝐖𝐎𝐉𝐍𝐘 𝐖 𝐖𝐈𝐄𝐓𝐍𝐀𝐌𝐈𝐄 𝐎𝐏𝐎𝐖𝐈𝐄𝐃𝐙𝐈𝐀𝐍𝐄 𝐙 𝐏𝐄𝐑𝐒𝐏𝐄𝐊𝐓𝐘𝐖𝐘 𝐏𝐈𝐋𝐎𝐓𝐀 ⵑ
Wojna = Strach się bać. Bardzo realistyczna i dla niektórych osób o słabych nerwach może wywołać objawy PTSD już sam fakt jej przeczytania.
Mason wykonał ponad 1000 lotów podczas swojej rocznej służby w Wietnamie. Intensywność opisów dotyczących jego lotów i tego, co zaobserwował, pozwala czytelnikowi poczuć atmosferę wojny.
Poznając wojnę w Wietnamie z perspektywy pilota śmigłowca Huey, czytelnik doświadczy wraz z Masonem niezliczonych sytuacji. Doskonale opisuje, jak nauczył się latać śmigłowcami.
Czytelnik ma wgląd w przemyślenia Autora na temat osobistych uczuć. Zostawił żonę Patience i małego syna Jacka w Stanach Zjednoczonych i wplata w narrację swoje osobiste listy do rodziny. Poczucie winy jest obecne od początku.
Dostarcza również cennych informacji technicznych na temat problemów, z jakimi borykali się piloci, i sposobów, w jakie mogli manewrować swoimi śmigłowcami Huey w wielu trudnych sytuacjach. Praktyczne rady.
Nikt kto nie przeżył traumy wojny nie zmierzył się z jej skutkami nawet nie powinien starać się zrozumieć osób / weteranów, którzy brali w niej udział. Ogrom brutalności i traumy pozostaje na zawsze. Trzeba silnego człowieka, żeby to przetrwać w jako takim stanie psychicznym, aby później jeszcze o tym opowiadać. Może to forma terapii, może spisana przestroga dla kolejnych pokoleń żołnierzy, szczególnie pilotów śmigłowców bojowych. Na pewno trudna lektura, ale warta przeczytania.
Dla pasjonatów historii, szczególnie wojny w Wietnamie oraz latającego sprzętu wojskowego w postaci śmigłowców bojowych to prawdziwa gradka.
𝗪𝗬𝗝Ą𝗧𝗞𝗢𝗪𝗘 𝗪𝗦𝗣𝗢𝗠𝗡𝗜𝗘𝗡𝗜𝗔 𝗭 𝗪𝗜𝗘𝗧𝗡𝗔𝗠𝗨 𝗡𝗔𝗢𝗖𝗭𝗡𝗘𝗚𝗢 Ś𝗪𝗜𝗔𝗗𝗞𝗔, 𝗞𝗧𝗢́𝗥𝗘 𝗣𝗥𝗭𝗘𝗧𝗥𝗪𝗔Ł𝗬 𝗣𝗥𝗢́𝗕Ę 𝗖𝗭𝗔𝗦𝗨 𝗜 𝗗𝗢𝗦𝗧𝗔𝗥𝗖𝗭𝗔𝗝Ą 𝗪𝗜𝗘𝗗𝗭𝗬 𝗞𝗢𝗟𝗘𝗝𝗡𝗬𝗠 𝗣𝗢𝗞𝗢𝗟𝗘𝗡𝗜𝗢𝗠 Ż𝗢Ł𝗡𝗜𝗘𝗥𝗭𝗬.~
P O LE C A M !

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 :
Od czasu premiery w 1983 roku sprzedano ponad pół miliona egzemplarzy książki „Chickenhawk”. Teraz, z nowym posłowiem autora i zdjęciami wykonanymi przez niego podczas konfliktu, ta napisana z perspektywy człowieka opowieść ujawnia elektryzującą prawdę o wojnie helikopterów w Wietnamie. To zdumiewająca, osobista historia Roberta Masona o ludziach na wojnie. Mason, weteran ponad tysiąca misji bojowych, daje wstrząsające opisy, które trafiają w sedno doświadczenia bojowego: strach i wojowniczość, ciche spostrzeżenia i szalejące szaleństwo, trwałe przyjaźnie i nagła śmierć – skrajne emocje „chickenhawka” w ciągłym niebezpieczeństwie.

[...]
Bardzo bym chciał, żeby moja książka stała się początkiem kolejnych publikacji tego typu, ażeby także inni weterani tamtej wojny przerwali teraz milczenie. Wiedzy o tym, co naprawdę wydarzyło się w Wietnamie, oraz o tym, jaki to wywarło wpływ na losy jednostek społeczeństw, nigdy nie będzie dosyć.

𝐍𝐈𝐄𝐁𝐄𝐙𝐏𝐈𝐄𝐂𝐙𝐍𝐄 𝐋𝐎𝐓𝐘 Ś𝐌𝐈𝐆Ł𝐎𝐖𝐂𝐄𝐌 𝐁𝐎𝐉𝐎𝐖𝐘𝐌 𝐖 𝐂𝐙𝐀𝐒𝐈𝐄 𝐖𝐎𝐉𝐍𝐘 𝐖 𝐖𝐈𝐄𝐓𝐍𝐀𝐌𝐈𝐄...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

745 użytkowników ma tytuł Powiedz, że się boisz na półkach głównych
  • 412
  • 325
  • 8
135 użytkowników ma tytuł Powiedz, że się boisz na półkach dodatkowych
  • 80
  • 24
  • 11
  • 10
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Powiedz, że się boisz

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Snajper na froncie wschodnim. Wspomnienia Josefa Allerbergera Albrecht Wacker
Snajper na froncie wschodnim. Wspomnienia Josefa Allerbergera
Albrecht Wacker
Na wstępie trzeba zaznaczyć, że książka to spisana relacja niemieckiego snajpera z czasów drugiej wojny światowej. Mamy zatem wspomnienia żołnierza, oczywiście stawiającego go w jak najlepszym świetle, pomijającego różne "niewygodne" aspekty, ludobójstwo jakiego dopuściło się niemieckie wojsko na froncie wschodnim, a do tego spisane przez inną osobę, co wpływa akurat na styl książki. Jest to zatem książka relacjonująca wspomnienia snajpera, który na front trafił jako ochotnik, który po osiągnięciu pełnoletniości zgłosił się do służby w Wehrmachcie. Po szkoleniu, jako strzelec górski, obsługujący ciężki karabin maszynowy, szybko ujawnił swoje zdolności strzelca wyborowego i został snajperem. Walczył od lipca 1943 roku aż do samej kapitulacji i szczęśliwej dość ucieczki do domu. Biorąc pod uwagę, że są to wspomnienia snajpera, to jest to tytuł dość wyjątkowy, a opisy walk wydają się bardzo wiarygodne, poparte także licznymi zdjęciami z opisywanych wydarzeń, ludzi. Sporo jest ciekawostek, realiów służby, walki, relacji między żołnierzami. Jak to już nie pierwszy raz czytając wspomnienia niemieckich żołnierzy, znajdziemy tu nieskrywaną pogardę dla przeciwnika. Nawet jeśli we wspomnieniach znajdzie się docenienie żołnierskich walorów, to w sposobie określania radzieckich żołnierzy, wyczytać można pogardę, traktowanie z wyższością. Chociaż w pewien sposób często dotyczyło to żołnierzy walczących na różnych frontach. Oczywiście nieporozumieniem jest szukanie w tych wspomnieniach refleksji o nazizmie, o ludobójstwie, obozach, jakiegoś poczucia winy. To raczej spojrzenie na nieludzką, okrutną wojnę, którego uczestnik mówi w sposób bezpośredni o bezlitosnej walce, o znieczuleniu, o swoim sposobie walki, przecież fascynującym choć kontrowersyjnym. Niektóre fragmenty są bardzo filmowe, pełne akcji, czyta się to rewelacyjnie, także ze względu na przyjętą narrację trzecioosobową, bo autor spisał wspomnienia tytułowego snajpera i podaje je jakby zbeletryzowaną biografię obejmującą okres od szkolenia do końca wojny. To bardzo dobra rzecz, wolna od natrętnej propagandy, raczej pomijająca ludobójcze epizody oddziałów, w których służył tytułowy snajper. I napisana i wydana oryginalnie już kilkadziesiąt lat po wojnie. Niemniej to bardzo ciekawy obraz koszmaru frontu wschodniego i zaciekłości toczonych tam walk.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na71 rok temu
Czarne krzyże nad Polską Stanisław Skalski
Czarne krzyże nad Polską
Stanisław Skalski
72/2024 „Tymczasem wraz z dowódcą brygady przyjechał nowy rozkaz, który kierował dywizjon już nie na wschód, gdyż tam nie było dokąd, jeszcze nie na południe, gdyż na to nie nadszedł czas, ale na północny zachód, na Kutno, gdzie od poprzedniego dnia rozgorzała potężna bitwa armii »Poznań« i »Toruń« z przeważającymi siłami nieprzyjaciela. Zadanie polegało na wzmocnieniu osamotnionego i przetrzebionego dywizjonu poznańskiego w osłonie powietrznej walczących armii. Rozkaz popłynął swymi normalnymi kanałami aż, do dowódcy jednostki, mającej wykonać zadanie. Ale nasi »geniusze« operacyjni, dla których nie istnialy żadne przeszkody, nie zadali sobie nawet najmniejszego trudu, żeby zastanowić się, czy zadanie jest w ogóle wykonalne. »Zasięg — rozumowali zapewne — to sprawa błaha. Muszą dolecieć nawet o pustych zbiornikach, bo taki jest rozkaz«. Miejsce lądowania — obojętne. Byle gdzies w okolicach Kutna. Paliwo, amunicja, obsługa — wszystkie te »drobiazgi« nie zostały po prostu wzięte pod uwagę. Chyba tylko brak najprymitywniejszej nawet znajomości rzeczy mógł zrodzić założenia tak bardzo zawieszone w próżni” Pod naciskami lotników podjęto decyzję, że z Łucka, gdzie Skalski i jego koledzy dostali rozkaz polecą do Kutna przez Brześć nad Bugiem. Po lądowaniu w Brześciu okazało się, że mają wracać do Łucka, ponieważ w międzyczasie zmienił się pomysł. I tak niestety wyglądała praktycznie cała kampania wrześniowa dla polskiego lotnictwa... Wojna Stanisława Skalskiego zastała w Toruniu, gdzie stacjonowała jego 142 Eskadra Myśliwska. Walki z niemieckim najeźdźcą niestety za dużo nie zaznał, ponieważ różnica w jakości sprzętu była kolosalna. Polscy piloci byli świetnie wyszkoleni, mieli iście ułańską fantazję i aż rwali się do walki, ale coż z tego, jak ich myśliwce nie były w stanie dogonić niektórych rodzajów niemieckich bombowców, nie wspominając o walce z myśliwcami. Nawet największe chęci nie były w stanie zasypać wyrwy w aspektach technicznych i ilościowych. Eskadry były rzucane z miejsca na miejsce, aż 18 września lotnicy musieli przekroczyć granicę z Rumunią, żeby ocalić resztki naszego lotnictwa. Nasi lotnicy walczyli potem na wszystkich frontach II wojny, ale niestety poza Polską. Skalski był typem niepokornego pilota i często podczas ćwiczeń przed wojną, ale i walki po atatku Niemiec był na granicy życia i śmierci. Mimo ciężkiej sytuacji odniósł sporo zwycięstw, jak na anormalne warunki kampanii wrześniowej oraz okazał szlachetność swojego charakteru ratując załogę niemieckiego samolotu po zestrzeleniu na samym początku wojny. Życie napisało piękny epilog tej historii, bo 50 lat po walce nad Polską Skalski i jego niemiecki rywal mogli wpaść sobie w ramiona, a Niemiec mógł podziękować za uratowanie mu życia. *** Autor opisuje wydarzenia nad Polską w niezwykle barwny i piękny literacko sposób. Mi szczególnie spodobał się opis lotu i lądowania w Łucku w zupełnej ciemności, w którym Skalski świetnie oddał atmosferę osaczenia i beznadziejności losu lotników spod znaku biało-czerwonej szachownicy. Jest to książka gorzka, bo autor nie kryje dezaprobaty dla szafowania życiem żołnierzy przez nieudolne dowództwo. Lotnik miał do tego uzasadnione prawo, bo to on ryzykował życiem podczas misji, często idiotycznych, czego dobitnym dowodem jest cytat z samego początku. Książka została pierwotnie wydana w 1957 roku, kiedy Skalski był już na wolności. W tym miejscu warto zaznaczyć, że pilot po zakończeniu wojny zdecydował się na dość nieoczywisty krok i powrót do ojczyzny. Niestety nie była to już ojczyzna sprzed kilku lat. Skalski ze względu na kontakty z osobą, która okazała się potem szpiegiem został aresztowany i po brutalnym śledztwie skazany na karę śmierci. Na szczęście Bolesław Bierut zdecydował się na amnestię i Skalski żył jeszcze długo, a swojego żywota dokonał już w wolnej Polsce, w 2004 roku.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na81 rok temu
Okręt Lothar-Günther Buchheim
Okręt
Lothar-Günther Buchheim
Historia rejsu pewnego u-boota oczami niemieckiego korespondenta wojennego. A więc narracja nietypowa w stosunku do wydawanych u nas książek o II wojnie światowej. Na szczęście nie jest to przygodówka ani pompatyczna historia o bohaterstwie. Powieść w realistyczny, niemal naturalistyczny sposób opisuje życie załogi niemieckie łodzi podwodnej na Atlantyku w 1941 roku. Od wyruszenia z francuskiego brzegu aż do … No właśnie, warto przeczytać do czego. Czytelnik najpierw poznaje środowisko oficerów „freikorpsu Donitza”,czyli elity niemieckiej Kriegsmarine, by potem zagłębić się w odmętach oceanu, ludzkiego potu, smrodu (także maszyn),wody, także w środowisku marynarzy i podoficerów. Wojna odarta jest z bogoojczyźnianego bohaterstwa. Należyte wykonywania obowiązków wymusza na załodze sytuacja. Muszą się starać, aby w ogóle przeżyć. Jedna trzecia okrętów podwodnych nie wracała z pierwszej misji. Życie młodzieży (dowódca był około trzydziestki, rekruci w wieku poborowym) w czasie wolnym od wacht i walki o przeżycie nie polegało na śpiewaniu pieśni patriotycznych tylko na marzeniach i wspomnieniach dotyczących pewnej oczywistej sfery życia. Łatwo się domyślić jakiej. Słownictwo dalekie było od dialogów ludzi wykształconych, tak samo zwyczaje, w tym higieniczne. Autor wskazał na dwie grupy załogantów. Marynarzy i techników-fachowców. Jedni i drudzy wywyższali się, ale tylko wewnątrz łodzi. Wojna to nie zabawa. Taki morał można wysnuć z książki. Bohaterowie mają co wspominać, ale gdy wydarzenia się rozgrywały, dużo by dali, by ich uniknąć. No i nie wszyscy wytrzymywali psychicznie, czemu trudno się dziwić. Znakomita realistyczna książka o wojnie. Jedyna wada, to zbyt mocne (i pewnie nieszczere) podkreślanie sceptycyzmu pozytywnych postaci wobec Hitlera i nazizmu. Nawet, gdyby tak było, to w 1941 roku było za wcześnie, by dawać temu wyraz. Niemcy jeszcze wówczas wygrywali. Znakomita książka (anty)wojenna. Bez lukru, patosu, patyny i hurraoptymizmu. Krew, pot i łzy. Przeczytany w ramach wyzwania marcowego – książka, która została sfilmowana.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na815 dni temu
Ostatnia bitwa. Historia bitwy o Berlin maj 1945 Cornelius Ryan
Ostatnia bitwa. Historia bitwy o Berlin maj 1945
Cornelius Ryan
Rok 1945 – upadek Berlina. „Jest to opowieść o ostatniej bitwie – o szturmie na Berlin i zdobyciu tego miasta. I chociaż są w niej opisy walk, nie jest ona relacją o charakterze militarnym. To opowieść o zwykłych ludziach, żołnierzach i cywilach, targanych rozpaczą, rozgoryczonych i przerażonych (…)” Adolf Hitler w chwili objęcia władzy zapowiadał tysiącletnią Rzeszę. Był rok 1933. Dwanaście lat później ta sama Rzesza chyliła się ku upadkowi. Niemcy od pewnego czasu przegrywali wszystkie bitwy tak na wschodnim jak i na zachodnim froncie. Ostatnią miała być bitwa o Berlin. Jak to się stało, że Berlin został zdobyty przez Armię Czerwoną? Dlaczego alianci zachodni nie dotarli do miasta pierwsi? Czy przesądziły o tym kwestie militarne czy polityczne? Jak wyglądało życie w mieście podczas ostatnich dni istnienia III Rzeszy? Jeśli chcemy poznać odpowiedzi na te i podobne pytania, to możemy sięgnąć po książkę Corneliusa Ryana pod tytułem „Ostatnia bitwa. Historia bitwy o Berlin. Maj 1945”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Rebis. Oczywiście jest to trzecie wydanie tej książki, napisanej przez autora w drugiej połowie XX wieku. Cornelius Ryan znany jest ze swej głośniej trylogii wojennej „Najdłuższy dzień”, „O jeden most za daleko” i „Ostatnia bitwa”. Dwie pierwsze książki doczekały się głośnych ekranizacji. Sam autor, urodzony w 1920 roku był jednym z najbardziej cenionych korespondentów wojennych. Zmarł w 1974 roku. Na wstępie powiem, że książka nieco mnie zaskoczyła. Dlaczego? Otóż tytuł jasno sugeruje, że będzie to opis bitwy o Berlin. Tymczasem podczas lektury uświadamiamy sobie, że nie jest to w sensie ścisłym rekonstrukcja zdobycia Berlina przez Armię Czerwoną. Autor w żadnym wypadku nie ogranicza się do kwestii militarnych, co więcej czasem świadomie stawia je na drugim planie. Wydaje mi się, że to ważna uwaga. Pasjonat militarnej historii II wojny światowej nie znajdzie tutaj dokładnego rozmieszczenia i ruchu wojsk, poszczególnych dywizji czy kompanii. Ryan w centrum swojej narracji postawił miasto i ludzi. Recenzowana książka została podzielona na pięć głównych części. Pierwsza z nich – co nie może dziwić – charakteryzuje głównego bohatera, a więc Berlin. Dziś nasze skojarzenie z Berlinem jest jasne – stolica Niemiec. Jednak dla nazistów Berlin był miastem kłopotliwym. Ze swoim liberalnym charakterem nie po drodze mu było z nazistowską partią, co znajdowało odzwierciedlenie w wynikach wyborczych. Z drugiej strony Berlin był bardzo ważny dla Adolfa Hitlera. Planował go przebudować i przekształcić w idealnie miast – Germanię. Drugim zaskoczeniem podczas lektury recenzowanej książki był dla mnie fakt, że sporo miejsca autor poświęca aliantom zachodnim. Bardzo szczegółowo (czasami może aż za bardzo) opisuje tarcia między Amerykanami a Brytyjczykami. Pokazuje, jak wielu ludzi podejmowało rozmaite decyzje, efektem których było zarzucenie pomysłu zdobycia miasta przez Amerykanów i Brytyjczyków. Czy było to w ogóle możliwe? Czy alianci zachodni rozumieli znaczenie Berlina jako symbolu III Rzeszy? Czy naprawdę wierzyli w istnienie twierdzy alpejskiej, o której dziś już wiemy, że była tylko wytworem niemieckiej propagandy? Amerykanie i Brytyjczycy zwracali uwagę na ewentualne straty w ludziach i trudności w zdobyciu Berlina. Tymczasem Stalin był wolny od takich ograniczeń. Pragnął tylko jednego – zdobycia miasta. Wezwał do siebie Żukowa i Koniewa i nakazał im zdobycie miasta. Po raz kolejny rozgrywał ich między sobą. Wykorzystywał ich ambicje, aby osiągnąć własny cel. Pragnął zaś nade wszystko zdobycia Berlina, rozumiejąc doskonale rolę symboli. Według mnie mało jest w tej książce Armii Czerwonej i Sowietów w ogóle. Tak jakby autor miał nieproporcjonalny dostęp do źródeł. Oczywiście wiemy, że Sowieci bardzo strzegli swoich tajemnic i niechętnie dzielili się informacjami. Niemniej jednak czy autor nie podchodzi do postaci Żukowa zbyt bezkrytycznie? Czy nie postrzega go jako rzeczywiście wielkiego marszałka Stalina? Dziś wiemy, że prawda była dużo bardziej złożona. „Ostatnia bitwa. Historia bitwy o Berlin. Maj 1945” to bez wątpienia interesująca książka o ostatnich dniach nazistowskiego Berlina. Autor opisuje nie tylko same walki o miasto i samobójstwo Adolfa Hitlera, ale cofa się do przyczyn tych wydarzeń. Pokazuje, jak wyczerpał się militarny potencjał III Rzeszy. Pokazuje, dlaczego Amerykanie i Brytyjczycy pozwolili, by Berlin zdobyła Armia Czerwona. Pokazuje wreszcie codzienne życie mieszkańców miasta w tamtych sądnych dniach. Dla wszystkich zainteresowanych tematyką i tych, którzy chcą przeczytać jak wyglądały ostatnie chwile „tysiącletniej” Rzeszy.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na710 miesięcy temu
Tygrysy w błocie Otto Carius
Tygrysy w błocie
Otto Carius
Bez większych zastrzeżeń. Tak jak każdy tekst źródłowy (zwłaszcza o charakterze pamiętnikarskim, stworzony po wojnie) należy podchodzić do niego krytycznie. Należy jednak pamiętać, że druga część to dokumenty-raporty z akcji bojowych. Większość uwag zawarto w innych komentarzach. Otto Carius był frontowcem i z takiej perspektywy poznajemy konflikt. Walki pod Leningradem, Narwą, w Kurlandii (Tygrys) i bałagan ostatnich miesięcy wojny na froncie zachodnim (Jagdtiger). Nie ma tu dużo o jego stosunku do nazizmu. Ten człowiek przede wszystkim nie cierpiał dekowników, SS raczej nie lubiał ( za wyjątkiem jednostek - po prostu te formacje miały nieco inny etos wg. Cariusa). Rosjan szanował za waleczność i odwagę, a jednocześnie bał się tego co ze sobą niosą. Gardził Amerykanami - trudno mu się dziwić gdy nie powalczył z nimi "na poważnie", a widział głównie ruiny miast. Ta książka w gruncie rzeczy jest hołdem dla Tygrysa i batalionu Cariusa. Dla mnie niewątpliwym plusem jest to iż Carius spotkał takie postacie jak Model, von Strachwitz czy wreszcie Himmlera. Opisy tych spotkań są dość ciekawe i przypominają nam iż powierzchowność i obycie nie zawsze definiuje moralność, nie warunkuje nikczemności. Największym minusem jest to iż Carius bardzo skrótowo opisuje swą służbę w latach 1941-1942. Pomijając ranę z pewnością chciałoby się usłyszeć więcej historii związanych ze służbą w Panzer 38(t),z marszem na wschód (walczył pod Smoleńskiem). Rozdział z czasów stacjonowania pod Orłem jest bardzo ciekawy (Dywizja Polowa Luftwaffe w boju, stan uzbrojenia 20 Dywizji Pancernej). Zgaduję, że po prostu Otto Carius nie miał się czym pochwalić w tym okresie - był jednym z wielu żołnierzy. Tutaj Kosschorrek, zwykły strzelec mg-42, jest o wiele bardziej ciekawy (ale on nie tworzył po wojnie lecz w jej trakcie). Książka, którą warto znać.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na84 lata temu
Helikopter w ogniu Mark Robert Bowden
Helikopter w ogniu
Mark Robert Bowden
Do sięgnięcia po książkę zmotywował mnie przede wszystkim film o wspomnianym tytule, jak również liczne pozytywne opinie. Jest to moja pierwsza książka Roberta Bowdena i mówiąc szczerze oczekiwałem po niej możliwie szczegółowego oraz wiarygodnego opisu "bitwy o Mogadiszu". W ujęciu ogólnym, publikacja nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia. Tak więc, do "top 10" jej nie zaliczam. Jednakże, moje wspomniane oczekiwania spełniła. Autor bardzo skrupulatnie, wręcz minuta po minucie opisuje przebieg wydarzeń. Dodając, dla kontekstu opis wydarzeń poprzedzających i "post factum". Napisanie "helikoptera" wymagało ogromnego nakładu pracy, zaangażowania, lecz także szczęścia (m.in. dotarcie do operatorów Delty). Na uznanie zasługuje także fakt, że Bowden pofatygował się do samego Mogadiszu i dołączył do książki perspektywę strony przeciwnej. "Ale", czyta się ją ciężko, ponieważ wspomniany szczegółowy opisy przebiegu wydarzeń wymaga silnej koncentracji. Aby się nie pogubić w całym opisie, zwłaszcza uczestników bitwy. I chyba największym minusem książki, jest bardzo skromny zasób ilustracji. Szczególnie, brakuje mapek, które pomogłyby czytelnikowi w orientacji miasta. Podsumowując, dla miłośników historii po upadku ZSRR książka warta przeczytania. To samo dotyczy osób zainteresowanych amerykańskimi "Special Force". Poleciłbym, ją także jako przykład dobrego reportażu pola bitwy. Jednakże, nie do końca warta swojej ceny ze względu na wspomniane braki.
Artur - awatar Artur
ocenił na77 miesięcy temu
Berlin 1945. Upadek Antony Beevor
Berlin 1945. Upadek
Antony Beevor
Książka posiada zalety i wady. Najważniejsza zaleta to lekkie pióro Autora (pomimo dramatycznej i tragicznej materii zdarzeń, które opisuje),opowieść o ostatnich miesiącach III Rzeszy na berlińskim kierunku frontu wschodniego czyta się jednym tchem. Kolejna to obiektywizm Autora, nie ubarwia rzeczywistości, nie wybiela i nie zaczernia obrazu żadnej ze stron uwikłanych w konflikt. Na samym wstępie wspomina, iż jednym z celów podjęcia pracy (książka powstała na przełomie wieków XX/XXI) było ukazanie wszelakich okropieństw wojny jako ostrzeżenia dla obecnych i przyszłych pokoleń, przy czym wprost wskazał na ruchy neofaszystowskie w Niemczech i gdzie indziej. Ostrzeżenie okazało się prawdziwe, niestety, tylko skierowane pod zbyt wąskim adresem. Niebezpieczeństwo przyszło skądinąd, a obecne „wyczyny” wojsk rosyjskich na Ukrainie jako żywo przypominają to, co działo się w 1945 r. we wschodnich Niemczech. Pod tym względem nic się w mentalności „sołdatów” oraz ich dowództwa nie zmieniło. Owe opisy brutalizmów rosyjskich: zbrodni, rabunków i przede wszystkim gwałtów (te ostatnie przybrały charakter masowy, dotyczyły milionów kobiet, radzieccy żołnierze gwałcili przy tym nie tylko Niemki ale również Polki czy nawet uwolnione z robót przymusowych własne rodaczki) są szczegółowo udokumentowane, bardzo obszerne i realistyczne, dominują wręcz w rozległych partiach monografii. W kilku wypadkach wspomina Autor również o zbrodniach polskich (wskazuje konkretne przypadki mordowania jeńców). Trzeba jednak od razu zaznaczyć, iż A. Beevor wyraźnie, wielokrotnie i jednoznacznie podkreśla, kto wojnę rozpoczął i w jak brutalny sposób ją prowadził, co musiało zrodzić chęć odwetu. Opisuje też różnego rodzaju zbrodnie władz oraz wojsk niemieckich, popełniane nawet w ostatnich miesiącach, tygodniach i dniach wojny, zarówno na jeńcach, robotnikach przymusowych jak i na własnych żołnierzach oraz ludności cywilnej. Do tego wyraźne podkreślenie polityki prowadzonej przez Stalina na „wyzwolonych” ziemiach polskich, gdzie brutalnymi metodami instalowano posłuszne, prokomunistyczne władze oraz aresztowano i mordowano ludzi związanych z podziemiem prolondyńskim oraz prawowitym rządem emigracyjnym. A wszystko to przy braku reakcji sojuszników zachodnich, połączonym z rozbrajającą wręcz naiwnością władz politycznych i wojskowych USA, które wielokrotnie dawały się wodzić Stalinowi za nos. Warto też podkreślić trud Autora przy zbieraniu materiałów, nie tylko archiwaliów, opublikowanych wspomnień i opracowań, ale także licznych wywiadów z żyjącymi jeszcze w latach dziewięćdziesiątych XX w. uczestnikami wydarzeń po obydwu stronach frontu. Tego ostatniego nie da się już obecnie powtórzyć. Książka A. Beevora posiada też wady. Przede wszystkim nieco po macoszemu potraktowana została strona czysto militarna, poświęcono jej stosunkowo mało miejsca, a sama relacja z wydarzeń jest raczej chaotyczna i powierzchowna. Zamieszczono sporo map, są one jednak mało przydatne, zbyt ogólnikowe, nieczytelne, zawierają błędy rzeczowe. Zdecydowanie, miłośnicy militariów jako takich nie będą do końca zadowoleni z lektury. Druga kwestia to niespójny tok narracji. W pogoni za chęcią ukazania rozlicznych aspektów wydarzeń Autor często przeskakuje z tematu na temat, co skutkuje brakiem porządku i zauważalnym chaosem. Porusza też pewne tematy, których następnie nie rozwija. Przykładowo, opisując powojenne losy marszałka Żukowa skupia się na mało w sumie istotnej kwestii „żalu” zdobywcy Berlina wobec Stalina o oszukanie go w sprawie odnalezienie i losów szczątków Hitlera, pomija natomiast sprawy o pierwszorzędnym znaczeniu, np. osobisty i decydujący udział Żukowa w aresztowaniu, upadku i zgładzeniu Berii, a także jego stosunki z Chruszczowem. Nie ma to bezpośredniego związku z wydarzeniami 1945 r., ale skoro już Autor podjął ten temat, to należało go rozwinąć i ważniejsze kwestie przynajmniej zasygnalizować (tym bardziej, że miały one istotny wpływ na kształt i możliwość opublikowania spisywanych przez marszałka Żukowa pamiętników – ważnego i wykorzystywanego przez A. Beevora, chociaż dalekiego od obiektywizmu źródła historycznego). Wspomniane tu usterki pracy kompensują jednak wyliczone uprzednio zalety, warto więc ją przeczytać.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na77 miesięcy temu

Cytaty z książki Powiedz, że się boisz

Więcej
Robert Mason Powiedz, że się boisz Zobacz więcej
Robert Mason Powiedz, że się boisz Zobacz więcej
Robert Mason Powiedz, że się boisz Zobacz więcej
Więcej