Fima

Okładka książki Fima
Amos Oz Wydawnictwo: Rebis literatura piękna
359 str. 5 godz. 59 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Ha-matsav ha-shlishi
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
359
Czas czytania
5 godz. 59 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375100518
Tagi:
Jerozolima literatura izraelska powieść izraelska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
133 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1725
652

Na półkach: , , ,

Kolejna powieść Amosa Oza, które akcja rozgrywa się zimą w Jerozolimie. Tym razem w roku 1989. I nie nadaję się na hollywoodzką ekranizację. Tytułowy Fima, czyli Efraim, to zaniedbany 54-latek, błyskotliwy intelektualista, nie za bardzo radzący sobie w życiu, ale funkcjonujący dzięki ojcu oraz gronu przyjaciół ze zbliżonej grupy wiekowej. Swoją wielką przygodę – a właściwie ich szereg – przeżył na ostatnim roku studiów – zwanym okresem amorów.
Mimo tej niezbyt zachęcającej fabuły książka kryje w sobie mnóstwo smaczków. Chociażby niebanalnie pokazany przegląd postaw politycznych współczesnych mieszkańców Izraela. Reprezentują je rozmówcy Fimy, uwielbiającego dyskusję lewicowego zwolennika kompromisy z Palestyńczykami. Wędrówka bohatera po Jerozolimie przed szabasem to z podróż przez dwa światy - Izrael religijny i świecki. W ogóle opisy scen miejskich są silną stroną książki. A Jerozolima Fimy to świat w miniaturze. Bohater rozpoznaje po akcencie (w hebrajskim), skąd pochodzą jego rozmówcy – a przekrój jest niesamowity – Afryka Północna, Bułgaria, Rumunia, Niemcy i oczywiście wschód Europy. Jest nawet polonicum – rozmowa o polskim kardynale antysemicie (Glemp) i jego wypowiedziach na temat obozu Auschwitz w Oświęcimiu.
Wreszcie sama postać Fimy budzi mieszane uczucia. Mi kojarzyła się z pokoleniem moich rodziców, pełnym ludzi ciekawych świata, którego nie mogli poznawać. Więc – niczym powieściowy Efraim – rozprawiali o nim przy każdym spotkaniu, oczywiście szukając rozwiązania wszystkich aktualnych konfliktów, ratowania kraju i świata. I taki jest też bohater, polemizujący na wzniosłe tematy – najczęściej w myślach, rzadziej w listach - z reprezentantami, publicystami, Gunterem Grassem – którego rodzina i przyjaciele usiłują sprowadzić na ziemię, do ludzkich spraw bytowych. Inteligentny i niezaradny, szlachetny i nieudolny zarazem w swoich działaniach, godzący się na rolę pajaca, ale i wierny swoim ideałom. Starzejący się (brzuszek, łysina), ale ciągle mający powodzeniu u kobiet (aczkolwiek z własnej grupy wiekowej - to nie popkultura) i budzący sympatię czytelnika. Zapewne wyraża także w znacznym stopniu poglądy autora, których echo można znaleźć też w późniejszym (i lepszym) „Judaszu”. I brawa dla autora za znakomite zakończenie.

Kolejna powieść Amosa Oza, które akcja rozgrywa się zimą w Jerozolimie. Tym razem w roku 1989. I nie nadaję się na hollywoodzką ekranizację. Tytułowy Fima, czyli Efraim, to zaniedbany 54-latek, błyskotliwy intelektualista, nie za bardzo radzący sobie w życiu, ale funkcjonujący dzięki ojcu oraz gronu przyjaciół ze zbliżonej grupy wiekowej. Swoją wielką przygodę – a właściwie...

więcej Pokaż mimo to

100
avatar
2344
135

Na półkach: , , , , ,

Ciężko było rozstać się z Fimą. Im bliżej końca, tym trudniej.
Ileż w tej niepozornej fabularnie prozie egzystencjalnych przemyśleń.
Ileż rzeczy Fima mógłby…
Ileż razy łapałam się na tym, że ja też mogłabym.
I zgadzam się z bohaterem, że między jawą a snem jest trzeci stan.
Polecam, nie tylko miłośnikom Oza.
Estetom może się nie spodobać. 😉

Ciężko było rozstać się z Fimą. Im bliżej końca, tym trudniej.
Ileż w tej niepozornej fabularnie prozie egzystencjalnych przemyśleń.
Ileż rzeczy Fima mógłby…
Ileż razy łapałam się na tym, że ja też mogłabym.
I zgadzam się z bohaterem, że między jawą a snem jest trzeci stan.
Polecam, nie tylko miłośnikom Oza.
Estetom może się nie spodobać. 😉

Pokaż mimo to

15
avatar
145
10

Na półkach:

Fima, człowiek któremu życie przelało się przez palce. Ma w sobie coś z Pana Cogito i bohaterów Czechowa. Kroczy chwiejnym krokiem, unoszony prądem wydarzeń. Intelektualista bez przydziału. Wykonuje mało satysfakcjonującą pracę, po jej godzinach snuje plany pokojowego rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

Amos Oz napisał książkę o życiu bez zdarzeń, bez wyraźnego celu. Przy czym zachował dużo czułości dla swojego bohatera. Daleki jest od ironizowania, wykpiwania. Z delikatnością przygląda się jego nieporadności. Tak jakby mówił: każdy z nas jest po trosze Fimą.

Fima, człowiek któremu życie przelało się przez palce. Ma w sobie coś z Pana Cogito i bohaterów Czechowa. Kroczy chwiejnym krokiem, unoszony prądem wydarzeń. Intelektualista bez przydziału. Wykonuje mało satysfakcjonującą pracę, po jej godzinach snuje plany pokojowego rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

Amos Oz napisał książkę o życiu bez zdarzeń, bez...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
3928
345

Na półkach: , , ,

Rewelacyjna powieść „Fima” Amosa Oz, to historia niespełnionego intelektualisty, który gdzieś pogubił się w swoim 54 letnim życiu. Skupia się na problemach świata, a ma problem z utrzymaniem porządku i opłaceniem rachunków bieżących. Wykłócający się z wszystkimi o błahostki, nierzadko sam zaprzeczający sobie tylko po to, aby utwierdzić o słuszności jego stanowiska. Czepiający się mało istotnych szczegółów, które nie mają znaczenia w całościowym kontekście. Tu zachowując się jak Fima chciałbym ze swojej strony dodać, że tzw. „wojna zimowa”, w której Mannerhaim powstrzymywał napór Sobiecki miała swój początek w 1939 roku a nie w 1938. Nie umniejsza to jedna w niczym znaczeniu książki. Być może był to zamysł autora, albo niedokładność redaktora? Przecież cała przeszłość ma tylko znaczenie w formie przypowieści jak choćby wspomniana przez autora jeżyna. Człowiek natomiast „to paradoks – śmieje się, kiedy powinien płakać, i płacze, kiedy trzeba się śmieć, żyje bez sensu i umiera wbrew woli, jest słaby, jego dni są niczym trawa”. To rozwinięcie pascalowskiej „trzciny myślącej”, próbuje nam przekazać Amos Oz. Nierzadko bywa jednak tak, że oglądając jakiś film – lub czytając książkę – zadajemy sobie pytanie, „czemu na Boga bohaterowie skazują się na tyle cierpień, bólu i upokorzeń. Dlaczego nie umieją od czasu do czasu zdobyć się na odrobinę miłosierdzia? (…) Powinni starać się być dobrzy. Przynajmniej na tyle, na ile to możliwe”. Uświadamia to sobie Fima, na końcu książki, a nam stara się uświadomić Oz, oby przed końcem naszego opowiadania.
Gorąco polecam .

Rewelacyjna powieść „Fima” Amosa Oz, to historia niespełnionego intelektualisty, który gdzieś pogubił się w swoim 54 letnim życiu. Skupia się na problemach świata, a ma problem z utrzymaniem porządku i opłaceniem rachunków bieżących. Wykłócający się z wszystkimi o błahostki, nierzadko sam zaprzeczający sobie tylko po to, aby utwierdzić o słuszności jego stanowiska....

więcej Pokaż mimo to

31
avatar
122
108

Na półkach:

Fimie należy się z liścia. Tak na otrzeźwienie, bo nudziarz z niego nieprzeciętny. Gdyby jednak za mocno przyłożyć, mogłoby się nieszczęśliwie okazać, że wszystkie analizy stosunków między Palestyną i Izraelem, ulotniłyby się bezpowrotnie, a szkoda by było, bo trafne są.

Fimie należy się z liścia. Tak na otrzeźwienie, bo nudziarz z niego nieprzeciętny. Gdyby jednak za mocno przyłożyć, mogłoby się nieszczęśliwie okazać, że wszystkie analizy stosunków między Palestyną i Izraelem, ulotniłyby się bezpowrotnie, a szkoda by było, bo trafne są.

Pokaż mimo to

12
avatar
2453
2372

Na półkach:

Amos Oz (ur. 1939) - mój faworyt do Nobla, lecz sypiąca się Akademia Szwedzka szybciej przestanie istnieć niż nagrodzi któregokolwiek z trójki najważniejszych pretendentów (Oz, Kundera, Murakami).
Recenzowałem 6 książek Oza stawiając 4x10 i 2x9; takich notowań nikt u mnie nie ma.

Notka na okładce:
"Fima, niespełniony izraelski intelektualista, przez większość czasu fantazjuje na temat tego, jak skutecznie rozwiązać problemy swego narodu, a także próbuje uporządkować swoje życie osobiste. Jego wędrówka ulicami zimowej Jerozolimy skłania do refleksji nad sprawami najważniejszymi 'Fima' bowiem to zarówno uniwersalna opowieść o ludzkiej kondycji, jak i wnikliwy obraz targanego konfliktami rejonu świata"

Fima, alter ego autora, facet po pięćdziesiątce, rozkosznie infantylny, abnegat, rozważa problemy własnej egzystencji, otaczającego świata, no i kobiet, co mu ułatwia zatrudnienie w charakterze recepcjonisty w klinice ginekologicznej.
54 lata to idealny wiek do podsumowań dotychczasowego życia, do analizy niespełnionych nadziei i marzeń
(s. 11)
„...Fima miał nadzieję zdobyć ironiczny dystans wobec samego siebie i tym samym uchronić marzenia, a także własną godność. Zdecydował się znowu stanąć przed lustrem i przejrzeć się w nim...”
Ryzykowna naiwność, że to może przynieść pozytywny efekt !! Szczególnie, gdy jest się bankrutem psychicznym i fizycznym, zależnym od pomocy finansowej starego ojca. Widok w lustrze, równie jak każdy inny bodziec zewnętrzny, powoduje u sfrustrowanego bohatera niekończący się ciąg refleksji na tematy tak osobiste, jak i ogólnoludzkie czy światowe.. Nim do nich przejdę, muszę podkreślić samozadowolenie i próżność bohatera, który żyjąc jak „swawolny Dyzio”, wyobraża siebie jako „pępek świata” zdolny do rozwiązywania jego problemów.
Bo mimo wszystko Fima siebie lubi, a problemem jest samotność . Samotność w małżeństwie, samotność w tłumie. Wszyscy są samotni i świadomość samotności innych pomniejsza samotność Fimy, usprawiedliwia poniekąd jego lenistwo i zaniechania w tej materii.
Aby zatoczyć koło, podkreślmy, że najinteligentniejszym adwersarzem Fimy jest Fima więc samotność sprzyja ich burzliwej dyskusji.

A więc czytelnik winien pogodzić się z brakiem akcji i starać się podążać ścieżkami myśli niespełnionego intelektualisty.
Podążać staram się, lecz recenzować nie sposób, gdyż na każdej stronie istotnych spostrzeżeń chmara. Oz pisze o Izraelu, a jego słowa pasują do PRL, w którym jako jeden z już niewielu przeżyłem całe 45 lat. Oto jego diagnoza (s.14):
„....Zamiast dąsać się na rzeczywistość, trzeba w końcu nauczyć się żyć i działać w warunkach tymczasowych, które mogą wlec się latami. Nie umiemy zaakceptować nie wyjaśnionej do końca sytuacji, pragniemy natychmiastowych rozwiązań, chcemy je znaleźć od razu i to są prawdziwe przyczyny naszej impotencji politycznej..”

Momentalny przeskok do doświadczeń Fimy z kobietami i konkluzja (s.23):
„...miłość nieuchronnie prowadzi do katastrofy, a związki bez miłości przynoszą jedynie poniżenie i ból...”
Te związki, nadzwyczaj liczne w życiu Fimy, jak i te, z których kobiety chętnie zwierzają się naszemu bohaterowi, opowiedziane są groteskowo, co daje oddech czytelnikowi zmuszanemu do wysiłku intelektualnego przy lekturze pozostałych wątków utworu.

Książka jest ciepłą opowieścią o człowieku na skraju rozpaczy. Fima snuje piękne sny i marzenia, lecz nie robi nic. Jego podróż po Jerozolimie przypomina jedno dobową wędrówkę Leopolda Boom u Joyce'a. A obie - „Ulisses” i „Fima” przerastają moje możliwości napisania recenzji na należytym im poziomie.
Pozostaje mnie tylko gorąco polecić i z przekonaniem podstawić 10/10

Amos Oz (ur. 1939) - mój faworyt do Nobla, lecz sypiąca się Akademia Szwedzka szybciej przestanie istnieć niż nagrodzi któregokolwiek z trójki najważniejszych pretendentów (Oz, Kundera, Murakami).
Recenzowałem 6 książek Oza stawiając 4x10 i 2x9; takich notowań nikt u mnie nie ma.

Notka na okładce:
"Fima, niespełniony izraelski...

więcej Pokaż mimo to

84
avatar
1083
530

Na półkach:

Po „Fimie” spodziewałem się naprawdę wiele. Polecił mi tę książkę kolega, ekspert w dziedzinie literatury Izraelskiej. Miała to być odpowiedź na współczesne problemy człowieka zagubionego w wielkim świecie, miotającego się między konfliktami zbrojnymi a problemami rodzinnymi. Swoiste preludium do późniejszej twórczości pisarza, a przy tym wiarygodne studium samotności. A czy tak jest w istocie?
„Fima” opowiada losy człowieka po pięćdziesiątce. Jest on samotny, choć kobiet w życiu miał wiele, swoje jedyne dziecko zabił jeszcze przed narodzeniem, kocha nad życie dziecko swojej byłej żony i żeby dopełnić paradoksu pracuje jako recepcjonista w ośrodku usuwającym ciąże. Jego głównym zainteresowaniem jest polityka, zaś największą wadą narzucanie się innym osobom. Fima lubi wstawać późno, czytać gazety, dzwonić do znajomych w trakcie ich codziennych obowiązków i opowiadać rzeczy, które ich za grosz nie interesują. Wieczorami chodzi na randki, do Dimiego – syna byłej żony, lub włóczy się bez celu po Jerozolimie. Czasami odwiedzi go ojciec, niezwykle bogaty i szanowany mieszkaniec, którego życie rychle się kończy przeżerane wirusem choroby.
Autor przedstawia nam wycinek z życia Fimy. Doświadczamy dokładnie tego, co przeciętny człowiek doświadcza każdego dnia – spóźnienia do pracy, obowiązków, zmęczenia, posiłków, niechęci znajomych, czarnych myśli, marzeń. Oz nie zarysowuje jakiejś niezwykłej osi fabularnej – nic tu nie wybuchnie ani nie spłonie. Zdarzenia rozwijają się powolnie. Narracja nastawiona jest na przekazanie nam uczuć i refleksji głównego bohatera, osoby inteligentnej i zagubionej w rzeczywistości, osoby która permanentnie szuka swojego miejsca na tym świecie, i która ostatecznie swój cel odnajdzie. Buszując w labiryncie jego duszy czasami odnajdujemy także cząstki nas samych. Każdy doświadczył zagubienia, refleksji czy samotności. Amos Oz nie upiększa nam wizji, będzie tu brudno, czasami mrocznie, niezrozumiale a nawet kiczowato. Nie musimy polubić postaci bohatera, nie o to chodzi autorowi. Mam wręcz wrażenie, że Izraelczyk za cel obrał sobie odwrotny zamiar, pokazuje nam człowieka skrzywionego i odrzuconego, w którym jeśli czytelnik będzie otwarty, odnajdzie także swoje czarne elementy. I od nas będzie zależeć co z tym zrobimy.
Całość napisana jest bardzo sprawnym językiem, miło się to czyta. Autor praktycznie w każdym rozdziale przywołuje też różne elementy czy anegdoty, ukazujące jego niezwykłą erudycję.
„Fima” to po bardzo dobrym „Judaszu” moja druga książka Oza. W przeciwieństwie do wielu współczesnych literatów, autor ten nie kombinuje. Pisze co mu leży na sercu bez zbędnych zabiegów literackich i gmatwania fabuły. Inna sprawa, że to co Oz chciał nam przekazać nie do końca do mnie trafia. Tak jak Fima lubi chodzić w gości, tak ja jestem typem domownika, on jest typem samotnika, ja człowieka rodzinnego, on jada na mieście, ja nie, on bierze na kreskę, ja się nie zadłużam, on żyje polityką, ja się nią brzydzę i unikam, on włóczy się nocami po mieście, ja z kolei mam dużo bardziej regularne godziny życia itd. Wszystko to sprawia, że w tej książce niezwykle trudno było znaleźć mi swoje miejsce. Mam też wrażenie, że „Fima”, mimo swoich uniwersalnych zapędów, stała się książką typowo męską, i to z ukierunkowaniem na może nie tyle singli, co mężczyzn zmęczonych życiem i rodziną. Ja w chwili obecnej do tej grupy się nie zaliczam, myślę inaczej niż bohater. A może właśnie dobrze aby kobiety tę książkę przeczytały i lepiej zrozumiały tory myślenia ich mężów?
Doceniam książkę za lekkość pióra, za kilka ciekawych anegdot, za doskonałą podbudowę psychologiczną postaci i końcówkę. Zabrakło mi w niej mojego własnego odbicia. Gdybym miał wybrać między „Fimą” a „Judaszem”, bez dwóch zdań sięgnąłbym po tę drugą książkę.

Po „Fimie” spodziewałem się naprawdę wiele. Polecił mi tę książkę kolega, ekspert w dziedzinie literatury Izraelskiej. Miała to być odpowiedź na współczesne problemy człowieka zagubionego w wielkim świecie, miotającego się między konfliktami zbrojnymi a problemami rodzinnymi. Swoiste preludium do późniejszej twórczości pisarza, a przy tym wiarygodne studium samotności. A...

więcej Pokaż mimo to

272
avatar
1058
364

Na półkach:

Efraim, 54-latek, brudas, który podobno chce zmienić swoje życie, niby każdego dnia próbuje.

"Fima wstał, zdecydowany ubrać się i wyjść, żeby zobaczyć, co naprawdę dzieje się w Jerozolimie, kiedy nikt nie patrzy. Miał przemożne, tak jak to bywa w środku nocy, wrażenie, że musi koniecznie zdać relację ze wszystkiego, co zachodzi w tym mieście."

Oczekiwałam tej włóczęgi po Jerozolimie, chciałam ją poznać, i jej mieszkańców również, w pewnym stopniu pan Oz pozwolił mi na to jeśli chodzi o mieszkańców, natomiast miasta niestety nie poznałam.

"A co wieczór leci do przyjaciół, wpychając się do nich bez zaproszenia, w nieświeżej koszuli, czapce pamiętającej lata czterdzieste, i wykłóca się na tematy polityczne do świtu, aż wszyscy dosłownie modlą się, żeby sobie poszedł."

Takiego bohatera dostajemy, do tego karaluchy, brudna bielizna, fotel ginekologiczny. Opis jego wyobrażenia kobiety właśnie u ginekologa niemalże spowodował moje mdłości. Autor epatuje tak niesmacznymi fragmentami. Są obrzydliwości, o których nie chcę czytać.
Nie podzielam innych opinii na temat tej książki (są raptem cztery). Zmusiłam się żeby ją doczytać do końca, zmuszałam się do każdej strony (poza jednym rozdziałem z Dimim, gdy Fima się nim opiekuje) co mi zajęło kilka tygodni.
A Fima "(...) może napisze zamiast tego jakąś przewrotną, trochę zwariowaną powieść o życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Judasza z Kariotu, w oparciu o własną postać." no właśnie, tyle na temat.

Efraim, 54-latek, brudas, który podobno chce zmienić swoje życie, niby każdego dnia próbuje.

"Fima wstał, zdecydowany ubrać się i wyjść, żeby zobaczyć, co naprawdę dzieje się w Jerozolimie, kiedy nikt nie patrzy. Miał przemożne, tak jak to bywa w środku nocy, wrażenie, że musi koniecznie zdać relację ze wszystkiego, co zachodzi w tym mieście."

Oczekiwałam tej włóczęgi po...

więcej Pokaż mimo to

50
avatar
428
269

Na półkach:

Przy pisaniu tej opinii chciałam wrzucić jakiś "wycinek" tekstu, ale miałam wrażenie, że każdy akapit jest tak dobry, że ma prawo być cytowanym... Amos Oz to prawdziwy "literacki czarodziej", piszę pięknie, tak pięknie, że nie można się oderwać. "Fima" to historia Izraelczyka, który opisuje swój świat, zarówno ten zewnętrzny jak i wewnętrzny. Dużo nawiązań do konfliktu izraelsko-palestyńskiego, dużo nawiązań do wszelakich aspektów polityki i historii kraju. Czytałam i czułam zapach deszczu na jerozolimskiej ulicy... Każdy akapit przynosił ciekawe spostrzeżenia na temat egzystencji. Książki nie polecam, komuś kto liczy na wartką akcję... tam tego nie znajdzie... znajdzie za to piękno literatury i emocje...

Przy pisaniu tej opinii chciałam wrzucić jakiś "wycinek" tekstu, ale miałam wrażenie, że każdy akapit jest tak dobry, że ma prawo być cytowanym... Amos Oz to prawdziwy "literacki czarodziej", piszę pięknie, tak pięknie, że nie można się oderwać. "Fima" to historia Izraelczyka, który opisuje swój świat, zarówno ten zewnętrzny jak i wewnętrzny. Dużo nawiązań do konfliktu...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
585
522

Na półkach:

JESTEM
Wszystkowidzącym ślepcem
Poszukiwaczem światła
W ciemnokątach miasta ...

... I MYŚLĘ I WIDZĘ
I WIEM ŻE ŻYJĘ ...
I MYŚLĘ I WIDZĘ
I WIEM ŻE JESTEM ...
I MYŚLĘ I WIDZĘ
I WIEM ŻE ŻYJĘ ...
I MYŚLĘ I WIDZĘ
I JEEESTEM !!!

JESTEM
Wilkiem i kleszczem
Wszechobecnym cieniem
Błaznem na scenie ...

... I MYŚLĘ I WIDZĘ ...

JESTEM
Ofiarą tanich streszczeń
Maskotką przeznaczenia
... i nie wiem sam kim jeszcze ...

No i Fima został w kinie...Czy 267 próba odmiany swego życia,stanięcia na własnych silnych nogach 54-latka nareszcie się powiedzie? Wątpię ..ale życzę mu jak najlepiej.Ale w jakim sensie???...genialne pytanie..
Fima to ja ,Ty,on,ona...każdy ma coś z niego...Facet ,który nie potrafi zapiąć koszuli i ugotować wody, ma w głowie coś najważniejszego...wiedzę...to pozwala mu wędrować po najważniejszych zagadnieniach czasu i historii...i myśleć.O tak!!! Myśleć i mówić!!!To Fimę kręci najbardziej....a czyny??? Cytat...ale sobie również wybaczył,bo przecież miał najlepsze intencje...Zapraszam...warto poznać Fimę....i Jerozolimę...nie z folderów reklamowych...

JESTEM
Wszystkowidzącym ślepcem
Poszukiwaczem światła
W ciemnokątach miasta ...

... I MYŚLĘ I WIDZĘ
I WIEM ŻE ŻYJĘ ...
I MYŚLĘ I WIDZĘ
I WIEM ŻE JESTEM ...
I MYŚLĘ I WIDZĘ
I WIEM ŻE ŻYJĘ ...
I MYŚLĘ I WIDZĘ
I JEEESTEM !!!

JESTEM
Wilkiem i kleszczem
Wszechobecnym cieniem
Błaznem na scenie ...

... I MYŚLĘ I WIDZĘ ...

JESTEM
Ofiarą tanich streszczeń
Maskotką...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Więcej
Amos Oz Fima Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd